Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie czynniki napędzają wzrost rentowności obligacji, spychając je na poziomy niewidziane od 2007 roku?
  • Dlaczego rynek obligacji wszedł w „strefę zagrożenia” i co oznacza „jastrzębia” postawa inwestorów?
  • Gdzie największe fundusze inwestycyjne upatrują potencjalnych okazji w obecnej sytuacji rynkowej?

Rentowność amerykańskich obligacji trzydziestoletnich sięgała w środę nad ranem prawie 5,20 proc., czyli poziomu nie widzianego od 2007 r. Później jednak lekko się obniżyła, a w ślad za nią rentowności obligacji wielu państw świata. To lekkie uspokojenie na rynku było związane ze spadkiem cen ropy naftowej. (Ropa Brent taniała w środę o 2 proc., a za baryłkę tego surowca płacono 109 USD.) Na nastroje inwestorów wpłynęły również zaskakujące dane o inflacji konsumenckiej w Wielkiej Brytanii. Wyhamowała ona z 3,3 proc. w marcu do 2,8 proc. w kwietniu, podczas gdy oczekiwano, że wyniesie 3 proc. Ceny wzrosły w porównaniu z marcem o 0,7 proc., czyli o tyle samo, co w poprzednim miesiącu, a spodziewano się zwyżki o 0,9 proc. Wpływ wojny na Bliskim Wschodzie i podwyższonych cen ropy na inflację w tej gospodarce rozwiniętej był więc mniejszy, niż się obawiano.

Czytaj więcej

Alarm dla gospodarki USA. Wojna i ropa podbijają koszty długu

„Ulga” odczuwana przez inwestorów może być jednak tylko chwilowa. Rentowności obligacji w wielu krajach sięgały w ostatnich dniach najwyższych poziomów od wielu lat. Na przykład, dochodowość brytyjskich dziesięciolatek sięgnęła niedawno poziomu 5,199 proc., a podczas mini-kryzysu fiskalnego z jesieni 2022 r. była poniżej 4,5 proc. (wówczas wyprzedaż obligacji i funta doprowadziła do upadku konserwatywnego rządu Liz Truss). Rentowność niemieckich obligacji dziesięcioletnich dochodziła w ostatnich dniach prawie do 3,2 proc., takich samych japońskich papierów sięgała 2,8 proc., a polskich dziesięciolatek przekraczała 6 proc. Na rynkach mocno dały więc o sobie znać obawy inwestorów przed tym, że wysokie ceny ropy będą skutkowały wyższą inflacją oraz podwyżkami stóp procentowych.

Rentowności obligacji rosną przez obawy o inflację i stopy procentowe

Poziom 5 proc. dla 30-letnich rentowności USA był uważany za „czerwoną linię”, która miałaby zachęcić niektórych inwestorów do kupowania. Niedawne ruchy podważyły jednak to założenie, potencjalnie sygnalizując nową erę na rynku amerykańskich obligacji rządowych. Stratedzy Barclaysa i Citigroup  ostrzegali klientów, że rentowności papierów trzydziestoletnich mogą przebić 5,5 proc., czyli poziom ostatnio widziany w 2004 r.

Czytaj więcej

Rentowności obligacji rosną z powodu wojny z Iranem

– Rynek wyraźnie przeszedł na „jastrzębią” stronę. Dzieje się tak, ponieważ inwestorzy obawiają się, że presja cen energii przekształci się w coś więcej niż tylko krótkotrwały epizod inflacyjny – twierdzi Benjamin Schroeder,  strateg ds. stóp procentowych w ING.

„Amerykańskie obligacje rządowe weszły teraz na stałe do strefy zagrożenia” – napisali natomiast analitycy HSBC. Ostrzegli oni, że dalsza zmiana oczekiwań co do końcowej stopy procentowej może pchnąć rentowności „jeszcze głębiej do strefy zagrożenia, co najprawdopodobniej tymczasowo obniży ceny aktywów ryzykownych”. Eksperci HSBC zwracają również uwagę, że rynki pozostały jak dotąd stosunkowo odporne, ponieważ wzrost zysków korporacyjnych pozostał solidny, wyceny już wcześniej częściowo się dostosowały przed niedawnymi napięciami wokół Iranu, a inwestorzy nadal w dużej mierze wierzą, że konflikt na Bliskim Wschodzie będzie ograniczony.

Czytaj więcej

Inflacja w USA znów rośnie. Fed może zapomnieć o obniżkach stóp

– Obserwujemy szersze zmiany na rynku obligacji napędzane rzeczywistością fiskalną, utrzymującymi się ryzykami inflacyjnymi, pewną niepewnością polityczną oraz bardziej wymagającą bazą inwestorów. Trudno wskazać bliższy katalizator poza ponownym otwarciem Cieśniny Ormuz, który mógłby całkowicie odwrócić obecną wyprzedaż – wskazuje Patrick Coffey, szef grupy badawczej Barclaysa.

– Wyprzedaż obligacji wskazuje na to, że inwestorzy uświadamiają sobie, że inflacja może być uporczywa, a decydenci z banków centralnych mogą przybrać bardziej „jastrzębi” ton – twierdzi Eugene Leow, starszy strateg ds. stóp procentowych w DBS Bank Ltd. w Singapurze.

Czytaj więcej

Gospodarka USA pod presją wojny i drogiej ropy

– Rentowności nie wyceniają już tylko zmienności inflacji, ale w coraz większym stopniu powrót ryzyka fiskalnego. Rynek obligacji ma ograniczoną zdolność do absorpcji wydatków na obecnych poziomach rentowności bez żądania dodatkowego wynagrodzenia – ocenia natomiast Laura Cooper, globalna strateg inwestycyjna w firmie Nuveen.

Czy wysokie rentowności obligacji tworzą nowe okazje inwestycyjne

Wzrost rentowności obligacji może uderzyć rykoszetem w globalne rynki akcji, skłaniając inwestorów do zmian w strukturach swoich portfeli. Część analityków dostrzega już ciekawe okazje inwestycyjne na rynku długu rządowego.

Na przykład, David Zahn, szef europejskiego działu aktywów o stałym dochodzie we Franklinie Templetonie, widzi, że zbliżanie się rentowności brytyjskich obligacji trzydziestoletnich do 6 proc. może być okazją do zakupów. Przewidywał on taki poziom rentowności już od kilkunastu miesięcy. – Wygląda na to, że wszyscy chcą wydawać więcej pieniędzy, a ja po prostu nie widzę, skąd te pieniądze mają przyjść, chyba że rentowności pójdą w górę – stwierdził Zahn w rozmowie z agencją Bloomberga.

Czytaj więcej

Ostra przecena na rynku długu. Jak mocno zaboli to polski budżet?

Tymczasem Pacific Investment Management Co. (PIMCO), czyli największy fundusz obligacyjny świata, dostrzega okazję w trzydziestoletnich japońskich obligacjach skarbowych w momencie, gdy obawy o inflację i wydatki rządowe pchnęły ich rentowności do rekordowych poziomów. Marc Seidner, dyrektor ds. inwestycji w strategie nietradycyjne PIMCO, powiedział, że krzywa rentowności Japonii stała się „zbyt stroma” w porównaniu z innymi rynkami rozwiniętymi, co tworzy atrakcyjną wartość w dłuższym końcu krzywej. PIMCO  ma pozycje długie na 30-letnich obligacjach i krótkie na 10-letnich, oczekując zwężenia się tej luki. – Istnieje nadwyżka premii za ryzyko, która jest atrakcyjna zarówno w ujęciu absolutnym, jak i względem wielu, wielu innych rynków – uważa Seidner.