Pomyłka o 20 groszy. Trzeba zapłacić za kolejny przelew?

Gdy podczas wykonywania przelewu dojdzie do pomyłki w kwocie transakcji, różnicę, nawet niewielką, trzeba przesłać podczas kolejnej operacji i… za nią zapłacić. No, chyba że bank uzna reklamację.

Publikacja: 21.07.2020 16:13

Pomyłka o 20 groszy. Trzeba zapłacić za kolejny przelew?

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek

– W każdej sytuacji, klient, który jest niezadowolony z obsługi może złożyć reklamację. Badamy wówczas całą transakcję, korzystając m.in. z monitoringu. Każda taka sprawa rozpatrywana jest indywidualnie – zawsze szukamy rozwiązania, które jest satysfakcjonujące dla wszystkich stron – zapewnia Iwona Radomska, z biura prasowego PKO BP.

Klientem tego banku jest pan Maciej. Ostatnio w oddziale opłacał przedłużony abonament medyczny. – Przed autoryzacją transakcji sprawdziłem tylko numer rachunku, a nie zwróciłem uwagi na kwotę. Potem, już w domu okazało się, że przelałem o 20 groszy za mało – opowiada mężczyzn.

Firma medyczna w SMS-ach przypominała mu o abonamencie. – Pytałem czy mogę brakującą kwotę opłacić w przychodni, ale okazało się, że nie. Potrzebny był przelew, a że nie korzystam z bankowości internetowej – wizyta w oddziale – mówi nasz Czytelnik.

Warto sprawdzić: Dane do przelewu – czy trzeba adres do przelewu?

Iwona Radomska z PKO BP mówi, że klient zlecając przelew w oddziale potwierdza swoim podpisem prawidłowość wszystkich danych – dotyczy to zarówno numeru rachunku, imienia i nazwiska odbiorcy, jak i kwoty, która ma zostać przesłana.

– Taką procedurę wprowadziliśmy właśnie po to, aby uniknąć ewentualnych pomyłek. Jeśli po jakimś czasie okazało się jednak, że przekazana kwota jest zbyt mała, to klient może zlecić nowy przelew – proponujemy wówczas przelew w serwisie iPKO lub aplikacji IKO, który może być darmowy (przy niewielkiej kwocie może mieć to duże znaczenie) – wyjaśnia przedstawicielka banku.

Zapewnia, że doradcy w PKO BP chętnie pomogą każdej osobie, która chciałaby po raz pierwszy zlecić przelew internetowy. – Doradca przekaże precyzyjną instrukcję, jak się zalogować po raz pierwszy do serwisu, jak złożyć zlecenie i w jaki sposób je potwierdzić – tłumaczy Iwona Radomska.

Także, Mirella Gmur, z ING Banku Śląskiego zauważa, że klient, składając dyspozycję przelewu w oddziale, otrzymuje do autoryzacji dokument ze szczegółami, które wskazał do wykonania transakcji, w tym akceptuje wysokość kwoty.

– Pracownik banku wykonuje transakcję dopiero po autoryzacji klienta. Autoryzacja polega na złożeniu podpisu przez klienta na wydruku dokumentu z systemu banku, na którym są szczegóły transakcji, w tym kwota przelewu. Zaakceptowanie dokumentu przez klienta wyklucza sytuację, w której pracownik zrealizuje transakcję z inną kwotą niż wskazana przez właściciela rachunku – podkreśla Mirella Gmur.

Dodaje, że jeśli klient, po zautoryzowaniu transakcji zorientował się, że kwota jest niezgodna to ewentualna dopłata jest nową transakcją, przy której ponownie klient otrzyma dokument do autoryzacji.  

– W sytuacji, w której klient nie zauważył różnicy i zaakceptował transakcję z błędną kwotą wpisaną przez pracownika, ma on prawo do złożenia reklamacji. Bank najczęściej uznaje reklamację, zwracając opłatę z tytułu drugiego przelewu – zapewnia Mirella Gmur.

Jak zauważa, Elżbieta Grodzicka, z obszaru „Codzienne bankowanie” w Santander Bank Polska w tym banku jest mało prawdopodobna sytuacja, że na przelewie bankowiec wpisze inną kwotę niż żąda klient, ponieważ przed wysyłką przelewu zleceniodawca akceptuje kwotę przelewu.

– Jeśli jednak tak się stanie, to taki dodatkowy przelew jest kolejnym zleceniem płatnicze, na które klient wyraża zgodę. Opłata zostanie naliczona zgodnie z cennikiem dla danego kanału niezależnie od kwoty- mówi Elżbieta Grodzicka.

Zapewnia, że jeśli nastąpiła pomyłka doradcy, to oczywiście za taki dodatkowy przelew bank klientowi opłatę zwróci, bez składania reklamacji. – Doradca powinien od razu dokonać zwrotu takiej opłaty – mówi przedstawicielka Santander Bank Polska.

Warto sprawdzić: Banki „kroją” klientów jak tylko mogą. Horrendalne podwyżki

Jak zauważa biuro prasowe Pekao SA przelew innej kwoty, nawet o niewielkiej różnicy niż prosił klient to nietypowa sytuacja.

– Kasjer wykonując przelew robi to na podstawie przekazanych przez klienta formularzy. Może też go wykonać na podstawie zleconej przez klienta ustnie dyspozycji, ale właściciel rachunku otrzymuje potwierdzenie przelewu i sprawdza czy wszystkie dane się zgadzają, co wyklucza prawdopodobieństwo pomyłki- wyjaśnia Pekao SA.

Zapewnia, że jeśli dojdzie do pomyłki, można sprostować ją tylko przez realizację drugiego przelewu. – Nie można do wykonanego już przelewu dopłacić żadnej kwoty. W takich okolicznościach jest możliwość wykonania bez prowizji drugiego, korygującego przelewu. Generalnie opłata za przelew nie zależy od przelewanej kwoty – przypomina biuro prasowe Pekao SA.

Pan Maciej przelał 20 groszy na rzecz firmy medycznej. Zapłacił jak za zwykły przelew. – Nie mam czasu na reklamację – skwitował całą sprawę.

– W każdej sytuacji, klient, który jest niezadowolony z obsługi może złożyć reklamację. Badamy wówczas całą transakcję, korzystając m.in. z monitoringu. Każda taka sprawa rozpatrywana jest indywidualnie – zawsze szukamy rozwiązania, które jest satysfakcjonujące dla wszystkich stron – zapewnia Iwona Radomska, z biura prasowego PKO BP.

Klientem tego banku jest pan Maciej. Ostatnio w oddziale opłacał przedłużony abonament medyczny. – Przed autoryzacją transakcji sprawdziłem tylko numer rachunku, a nie zwróciłem uwagi na kwotę. Potem, już w domu okazało się, że przelałem o 20 groszy za mało – opowiada mężczyzn.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Oszczędności
Choć ceny wciąż rosną, inflacji boimy się coraz mniej
Materiał Promocyjny
Co czeka zarządców budynków w regulacjach elektromobilności?
Oszczędności
Od 2016 roku lokaty przynosiły realne straty, ale to może się zmienić
Oszczędności
Polacy starają się oszczędzać, ale oni tego nie robią
Oszczędności
Coraz więcej młodych Polaków oszczędza. W co lokują pieniądze?
Oszczędności
Jak oszczędzają Niemcy. Gdzie trzymają pieniądze