A jesteśmy celem tym łatwiejszym, kiedy decydujemy się zorganizować urlop na własną rękę. Oczywiście można podróżować samodzielnie, ale trzeba być wtedy wyjątkowo uważnym.

Oszuści grasujący w sieci są plagą bardzo dobrze znaną na całym świecie. W 2021 roku Amerykanie stracili 90 milionów dolarów z powodu oszustw w wynajmie mieszkań. A średnia wartość takiej kradzieży wyniosła 1,1 tys. dolarów - wynika z danych Departamentu Handlu USA. - Niestety, jest tak, że jeśli ktoś zdecydował się na wakacje marzeń i organizuje je sam, bo nie chce korzystać z ofert touroperatorów, a ma sporo pieniędzy, to automatycznie jest skłonny do podejmowania nierozważnych decyzji. Przygotowując się do wyjazdu nikt bowiem nie myśli, że coś może pójść nie tak. A to wielki błąd - mówi autor poradników podróżniczych Dave Seminara.

Czytaj więcej

Ile zapłacimy za wakacje 2022. Jak ocenić cenę, gdzie tanie wczasy

Turysto zrób to sam

Wszystko mamy załatwione, bilety lotnicze wykupione, transfery dopracowane. Dojeżdżamy na miejsce, które ma być naszą bazą, a tam puste pole. Albo zamiast przytulnego lokum z basenem jest ciemna nora, a basen okazuje się wyschniętym oczkiem wodnym. Zdjęcie, jakie dostaliśmy rezerwując to lokum nijak się ma do tego, co widzimy na własne oczy albo czteroosobowa rezydencja, to ciasna klitka z dwoma piętrowymi łóżkami.

Możemy też się zdziwić, że w naszym wynajętym i zapłaconym domku ktoś już mieszka i wyprowadzi się dopiero za kilka dni. Albo mieszka tam właściciel, który „udostępni” miejsce przyjezdnym, ale na razie nie ma gdzie się podziać. Takie sytuacje wcale nie są wyjątkowe i w tym roku mogą zdarzyć się znacznie częściej, bo wiele osób wraca po przerwie spowodowanej pandemią Covid-19.

Fala wakacyjnych przekrętów jest w tej chwili plagą na przykład we Francji. I to do tego stopnia, że platformy rezerwacyjne stworzyły specjalną komórkę, która zajmuje się sprawdzaniem ofert, ale nawet sami jej pracownicy przyznają: wszystkich sprawdzić nie można. Turysta musi także zrobić to sam.

Jak? Jeśli mieszkanie zostało wynajęte przez którąś z platform rezerwacyjnych, takich jak m.in Agoda, Airbnb, czy Booking.com, to wprawdzie nadal mamy kłopot, bo gdzieś trzeba się podziać, ale można liczyć na odzyskanie pieniędzy i wsparcie w znalezieniu innego miejsca na wypoczynek. Gorzej, jeśli mieszkanie zostało zarezerwowane bezpośrednio u „właściciela”, czyli oszusta.

To dlatego każdy urlopowicz musi być mądry przed szkodą. I pamiętać, że w turystyce skończyły się już czasy, kiedy właściciele obiektów noclegowych wynajmowali kwatery i hotele pokojowe po bardzo niskich cenach, żeby tylko mieć pieniądze na koszty pracy i przetrwanie.

Czytaj więcej

Jak nie zostać bezdomnym uchodźcą. Polacy kupują zagraniczne posiadłości
Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Teraz popyt się ożywił, a wraz z nim wzrosły ceny. Dlatego sami narażamy się na straty, jeśli szukamy jakichś nieznanych portali. Wśród nich właśnie najczęściej kryją się oszuści.

Podejrzenie musi więc wzbudzić oferta, która wygląda na zbyt atrakcyjną, aby mogła być prawdziwa: jest pięknie, luksusowo a przy tym wyjątkowo tanio. Takich okazji trzeba unikać. Bo na przykład w ofercie znajduje się dopisek drobnym drukiem o obowiązkowych dopłatach za zużycie wody, energii, korzystanie z wyposażenia.

Tak samo trzeba unikać i tych, kiedy wynajmujący po przysłaniu jednego zdjęcia i dziwnie zamazanym fragmentem domaga się numeru naszej karty kredytowej, albo co jeszcze bardziej niebezpieczne karty debetowej. To jest dobitne potwierdzenie, że po drugiej stronie mamy oszusta, który wyczyści nam kartę (konto), a niewyraźny fragment na zdjęciu, to zamazany napis „for sale” lub „ a vendre” na tabliczce. Zdarza się bowiem, że takie zdjęcia zostały ściągnięte z katalogów agencji nieruchomości i domy rzeczywiście istnieją, tyle że nie są na wynajem.

Bez pośpiechu

Bywają jednak oszuści, których oferta wygląda perfekcyjnie i do złudzenia przypomina którąś ze znanych platform i oferuje np. bardzo tanie noclegi w pięciogwiazdkowym hotelu Marriott. Jest prawie taka sama, jak znanych na rynku i sprawdzonych firm turystycznych. To „prawie” robi ogromną różnicę. Dlatego, zanim na poważnie się nią zainteresujemy, postępujmy bez pośpiechu. Trzeba poświęcić możliwie jak najwięcej czasu , a samą firmę skrupulatnie sprawdzić w Internecie, zwracając szczególną uwagę na URL, czyli format adresowania służący do określania lokalizacji wszelkich zasobów dostępnych w Internecie. Francuscy dziennikarze radzą, aby sprawdzić i osobę wynajmującą i samą lokalizację sprawdzić dopytując np. o najbliższe sklepy i tam zweryfikować informacje. Bo przecież nie wszyscy oszukują.

Jak ognia unikać ofert, które reklamują się jako: bardzo tanie (very cheap). A jeśli dostaniemy już formularz do wypełnienia, nawet w sprawdzonej firmie, to nie wpisujmy tam numeru telefonu i adresu mailowego (firma przecież go ma). Wpisując namiary na siebie automatycznie pojawiamy się wtedy na radarze oszustów. A jeśli już to zrobiliśmy, to nie odpowiadajmy na telefony i maile z podejrzanych adresów. Odebranie ich jest automatycznym potwierdzeniem, że numer jest aktywny.

Te wszystkie ostrzeżenia są aktualne nie tylko w wypadku rezerwowania lokum, ale na przykład także w wynajmie samochodów, kiedy oszuści mogą się reklamować jako pośrednicy współpracujący np. z Avisem czy Hertzem.

Auto bezwzględnie trzeba rezerwować w profesjonalnych firmach, niekoniecznie tych globalnych, ale jest to gwarancja, że pojazd dostaniemy sprawdzony, odkażony i sprawny. Tak, trzeba zapłacić więcej. Niestety w tym roku stawki za wynajem aut gwałtownie wzrosły.