Ugoda to umowa pomiędzy stronami, której celem jest rozwiązanie sporu (konfliktu) w drodze kompromisu. Dzięki zawartej ugodzie obie strony czują, że osiągnęły wymierne korzyści. Ugoda często pozwala uniknąć długiego procesu sądowego, w czasie którego obie strony muszą zgromadzić dowody przemawiające za ich racją. To częsty sposób kończenia sporów z towarzystwami w przypadku szkód na osobie likwidowanych z komunikacyjnego ubezpieczenia OC, czyli takich sytuacji, gdy w wypadku były ranni ludzie.

Kompromis z korzyścią dla wszystkich

Intencją stron zawierających ugodę jest zakończenie sporu, a jej istotą jest to, że obie idą na ustępstwa, czyli rezygnują z niektórych swoich żądań. Nierzadko w toku postępowania likwidacyjnego dochodzi do zawarcia ugody pomiędzy poszkodowanym dochodzącym odszkodowania a ubezpieczycielem.

Warto sprawdzić: Odszkodowanie za opiekę nad bliską osobą się należy

Poszkodowany otrzymuje świadczenie bez konieczności walki na drodze sądowej i jednocześnie zrzeka się dalszych roszczeń wobec ubezpieczyciela. Dzięki temu ubezpieczyciel spełnia swój ustawowy obowiązek polegający na likwidacji i naprawieniu szkody i jednocześnie może uznać sprawę za zakończoną.

Gdy pogorszy się stan zdrowia

Nie zawsze zawarcie ugody powoduje, że droga do uzyskania wyższego odszkodowania jest zamknięta. Tak jest np. w razie pogorszenia stanu zdrowia poszkodowanego.

– Kiedy zgłasza się do nas poszkodowany i z akt postępowania likwidacyjnego wynika, że pomiędzy stronami doszło do kompromisu, wnikliwie analizujemy treść i warunki zawartej ugody, zakres zgłoszonych roszczeń, intencje stron oraz ewentualne wyłączenia i możliwość uzyskania dalszych świadczeń – tłumaczy Agnieszka Ryznar, prezes Votum Odszkodowania.

Taka analiza może prowadzić do dalszych działań i skutecznej polemiki z ubezpieczycielem. Poszkodowany, który zawarł ugodę nawet kilkanaście lat temu, może czasem liczyć na wysokie odszkodowanie, jeśli pojawiły się nowe konsekwencje wypadku sprzed lat.

– Dla ciężko poszkodowanej, która 17 lat temu zawarła ugodę w zakresie zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, uzyskaliśmy przeszło 170 tys. zł należnej renty. Rozmowy z ubezpieczycielem doprowadziły do kapitalizacji renty, tj. zmiany jej w jednorazowe odszkodowanie w kwocie 800 tys. zł. Naszej klientce wydawało się, że decyzji sprzed 17 lat o polubownym zakończeniu sporu nie uda się cofnąć i nie ma szans na wyrównanie jej krzywd. Nie była świadoma, że jej oświadczenie woli i zrzeczenie się roszczeń dotyczyło wyłącznie zadośćuczynienia za doznaną krzywdę – mówi Agnieszka Ryznar.

Odszkodowanie to nie zadośćuczynienie

Podobna sytuacja dotyczy wielu rodzin, które w wypadkach straciły swoich bliskich i które wiele lat temu zawierały ugody z ubezpieczycielami w zakresie stosownego odszkodowania za pogorszenie sytuacji życiowej. Orzecznictwo sądowe stanęło na stanowisku, że ugoda, w której zrzeczono się roszczeń co do odszkodowania, nie zamyka poszkodowanemu drogi do domagania się zadośćuczynienia po stracie członka rodziny. Sądy przyjęły, że intencją osoby poszkodowanej było wówczas zamknięcie sprawy odszkodowawczej i zrzeczenie się dalszych roszczeń w odniesieniu do stosownego odszkodowania, a nie innych świadczeń. Dzięki temu wiele osób uzyskało dodatkowe świadczenia sięgające nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.

– Prowadziliśmy również sprawy, w których konieczne było podważenie ugody ze względu na pogorszenie stanu zdrowia poszkodowanej i ujawnienie tzw. nowej krzywdy. Chodzi tu o nowe następstwo urazów, które nie było możliwe do przewidzenia w trakcie określania stopnia uszczerbku na zdrowiu i finalizowania ugody. Niektóre urazy mogą się bowiem ujawnić dopiero miesiące czy lata po urazie, chociażby padaczka związana z obrażeniami głowy. W takiej sytuacji należy wykazać, że ugodzona kwota nie rekompensuje krzywdy poszkodowanego – tłumaczy Agnieszka Ryznar.

Warto sprawdzić: Gdy instytucja finansowa dezinformuje klienta

Przy zawieraniu ugody istotne jest, aby świadomie kształtować jej warunki i zadbać o istotne zapisy, np. wyłączenie konkretnych roszczeń, zabezpieczając tym samym swój interes w przyszłości, gdyż nie wiemy, czy nie pojawią się nowe wydatki. Jeśli w toku negocjacji jesteśmy w stanie przewidzieć, że niebawem poszkodowany będzie musiał wymienić wózek inwalidzki, protezę albo przebudować mieszkanie, to ważne jest, aby z ugody wyłączyć te roszczenia. Chodzi o to, by zrzeczenie się dalszych roszczeń, które jest jednym z istotnych elementów ugody, nie dotyczyło świadczeń czy kosztów, które w przyszłości będziemy musieli ponieść.