Pierwszy miesiąc nowego roku, jeśli chodzi o strukturę napływów do funduszy, przypominał nieco to, co działo się w grudniu poprzedniego roku. Umorzenia w funduszach dłużnych nadal trwają, natomiast po raz pierwszy od wielu miesięcy ucierpiały również fundusze akcji.

– Dawno nieobserwowany widok, żeby praktycznie wszystkie kategorie funduszy odnotowały odpływy. Co prawda łączna skala odpływów nie jest aż tak duża, ale ostatni raz taka sytuacja miała miejsce pod koniec 2018 r. – komentowali analitycy Trigona DM.

pieniadze.rp.pl

Czytaj więcej

Obligacje wojenne. Rząd zbiera pieniądze na Siły Zbrojne Ukrainy

Koniec dobrej passy funduszy akcji

Przypomnijmy, że przez wiele poprzednich miesięcy klienci TFI często stawiali na fundusze akcji. Można nawet założyć, że część kapitału wycofywanego z produktów dłużnych trafiała właśnie do tych o większym ryzyku. Klienci wybierali jednak głównie strategie zagraniczne.

W styczniu było już inaczej. Po 14 miesiącach dobrej passy tym razem saldo sprzedaży funduszy akcji było ujemne i to głównie za sprawą portfeli polskich akcji. Inwestorzy wycofali z nich ponad 0,3 mld zł (zarówno z funduszy uniwersalnych, jak też małych i średnich spółek) – wynika z opracowania IZFiA i serwisu Analizy.pl. Poza kilkoma wyjątkami niemal wszystkie fundusze akcji polskich zakończyły miesiąc na minusie.

Tym razem niewielka fala umorzeń przelała się także przez fundusze akcji zagranicznych, sięgając 55 mln zł pod kreską. Wygląda więc na to, że zainteresowanie akcjami, które kiełkowało przez poprzednie miesiące, a jesienią wydało już całkiem duże pąki, zostało zmiecione przez styczniową zawieruchę na rynkach.

Przypomnijmy, że szczególnie słabo w pierwszym miesiącu tego roku zachował się rynek za oceanem, w tym przede wszystkim spółki technologiczne. Kropkę nad i postawił ostatni odczyt inflacji (10 lutego) w Stanach Zjednoczonych, która okazała się najwyższa od 40 lat. Rynek powrócił do rozgrywania podwyżki stóp procentowych przez Fed o 0,5 pkt proc. w marcu zamiast 0,25 pkt proc. oczekiwanych wcześniej.

Czytaj więcej

Monety lepszą inwestycją niż obrazy. Łatwiej się z nimi ewakuować i sprzedać
Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Obligacje skarbowe dalej pod presją

Na drugim miejscu pod względem skali odpływu znalazły się fundusze mieszane z przewagą umorzeń w wysokości 0,43 mld zł. Był to dla nich najsłabszy miesiąc od koronawirusowego krachu z marca 2020 r. Nad kreską znalazły się oczywiście fundusze PPK, do których trafiło 350 mln zł. Przewagę wpłat zanotowały też fundusze surowców.

W styczniu na rynku długu obserwowaliśmy znów wzrost rentowności (spadek cen) obligacji skarbowych, szczególnie papierów o dłuższym okresie zapadalności. I przełożyło się to na spadki większości funduszy obligacji – dla portfeli papierów długoterminowych styczeń był szóstym miesiącem na minusie z rzędu.

Klienci, mając w głowach fatalne stopy zwrotu z ubiegłego roku, nadal wycofują kapitał z funduszy dłużnych i w lutym się to prawdopodobnie nie zmieni. Jak przyznają przedstawiciele TFI, nieraz łatwiej przekonać ich do produktów częściowo powiązanych z rynkiem akcji niż do portfela czysto dłużnego. W styczniu umorzenia przewyższyły wpłaty do funduszy dłużnych o około 1,15 mld zł. Skala odpływów była zatem nieco niższa niż w grudniu, gdy wycofano 1,4 mld zł netto. Tym razem z funduszy dłużnych krótkoterminowych klienci wypłacili 0,5 mld zł netto, choć znalazły się w tej grupie przykłady pozytywne.

Jest nim – jak podają Analizy.pl – Pekao Konserwatywny Plus, który był zarazem najpopularniejszym funduszem detalicznym w styczniu. Z funduszy dłużnych długoterminowych wypłacono 0,4 mld zł netto. Jedyną grupą funduszy dłużnych, która zakończyła styczeń z przewagą wpłat, okazały się produkty papierów korporacyjnych, które przyciągnęły 40 mln zł świeżego kapitału. Jeden z nich – Quercus Ochrony Kapitału – pozyskał 91 mln zł netto.

Dłużne papiery firm na celowniku inwestorów

Warto dodać, że fundusze obligacji korporacyjnych to ta grupa produktów, która w tym roku ma przynieść solidne stopy zwrotu przy dość niewielkim ryzyku. Kupon obligacji korporacyjnych składa się z WIBOR-u oraz marży. Mocne zwyżki stóp procentowych sprawiły, że rentowność portfeli w tym roku może już konkurować z inflacją.

Jak tłumaczą Daniel Wesołowski i Aleksander Szymerski, zarządzający Generali Investments TFI, rosnące stopy procentowe oraz oczekiwania co do dalszego zacieśniania monetarnego przez NBP zwiększają atrakcyjność inwestycji w obligacje korporacyjne. Przypominają, że charakterystyczną cechą polskiego rynku jest to, iż zdecydowana większość papierów jest oparta na zmiennym oprocentowaniu zależnym od stawki WIBOR.

– Należy pamiętać, że zmiany oprocentowania obligacji nie następują natychmiastowo, jednakże w najbliższych miesiącach będą postępować resety kuponów obligacji, co przy półrocznym wskaźniku WIBOR zmierzającym w kierunku 4 proc. znacząco zwiększa bieżącą rentowność długu korporacyjnego. Marża ponad WIBOR dla tych największych i stosunkowo mało ryzykownych emitentów na polskim rynku kształtuje się na poziomie 100–150 pkt baz., co przy aktualizacji kuponu implikuje rentowności na poziomie powyżej 5 proc. – analizują zarządzający Generali Investments TFI.

– Obecnie kształtujące się poziomy wydają się już naprawdę atrakcyjne, a dalej rosnące stopy procentowe powinny się przełożyć na jeszcze wyższą rentowność portfela i tym samym lepsze wyniki funduszy obligacji korporacyjnych – przekonują.

Podobne zdanie ma Jarosław Skorulski, prezes BNP Paribas TFI.

– Podzieliłbym krajowe fundusze dłużne na dwie kategorie: oparte na obligacjach zmiennokuponowych (zarówno skarbowych, jak i korporacyjnych) oraz skoncentrowane na obligacjach o stałym kuponie – mówi.

– Jeżeli chodzi o tę pierwszą grupę, to już obecnie jest ona atrakcyjna dla klientów – zauważa. Kupony są wyliczane w oparciu o WIBOR (zwykle sześciomiesięczny), którego poziom zbliża się do 4 proc. – Jeżeli są to obligacje korporacyjne, to dodatkowo kupon jest podwyższany o marżę. Warto podkreślić, że te instrumenty nie reagują negatywnie na podwyżki stóp procentowych, ale wręcz przeciwnie – wyższe stopy to wyższe kupony odsetkowe w przyszłości – podkreśla Skorulski.

Jak dodaje, jeżeli spojrzymy na rentowność tych funduszy od początku roku, to wpływ wyższych kuponów widać już dość wyraźnie.

– Dobre wyniki funduszy będą powodowały, że klienci zaczną do nich wracać. Ten trend już był częściowo widoczny pod koniec stycznia i będzie się nasilał w kolejnych miesiącach – przyznaje prezes BNP Paribas TFI.

Czytaj więcej

Akcje na GPW odporne na zawirowania

Czwarty miesiąc umorzeń

Inaczej wygląda sytuacja funduszy inwestujących głównie w długoterminowe obligacje o stałej stopie. Jak tłumaczy Skorulski, mimo że ich bieżąca rentowność jest nawet wyższa od funduszy z pierwszej wspomnianej grupy, to wrażliwość tych obligacji na zmianę stóp jest większa i może powodować jeszcze zwiększoną zmienność notowań tego typu funduszy.

– Chociaż w perspektywie najbliższego roku mogą się one okazać bardzo dobrą inwestycją, to szerszego powrotu klientów do tych funduszy należy się pewnie spodziewać dopiero za kilka miesięcy – przewiduje Skorulski.

Łącznie w styczniu z funduszy wycofano 1,5 mld zł netto i był to czwarty z rzędu miesiąc z przewagą umorzeń. 12 spośród ponad 30 TFI styczeń zakończyło na minusie.

Kiepskie wyniki sprzedaży funduszy wraz z pogorszeniem notowań obligacji skarbowych oraz akcji na niemal wszystkich rynkach sprawiły, że aktywa pod zarządzaniem spadły o 1,7 proc., do 296,5 mld zł. Najwyższą dynamikę spadku kapitału mają za sobą fundusze akcji.