Twórcy czekają na hojnych mecenasów

Zakup prac młodych artystów to długoterminowa inwestycja

Publikacja: 26.11.2016 08:54

Łukasz Stokłosa,  Bez tytułu (Marquise de Merteuil, Glen Close), 2015, olej, płótno,  40 x 30 cm

Łukasz Stokłosa, Bez tytułu (Marquise de Merteuil, Glen Close), 2015, olej, płótno, 40 x 30 cm

Foto: Archiwum Galerii Zderzak

Od kilku lat w czołówce Kompasu Młodej Sztuki pojawia się ta sama grupa twórców. Nie ma dominującego stylu. Sztuka nowoczesna jest multimedialna. Artyści zdobywają kolejne nagrody, pojawiają się na prestiżowych zagranicznych wystawach, w ważnych publikacjach oraz na targach. Kibicuje im coraz liczniejsze grono miłośników sztuki. Ale czy ma to przełożenie na finanse?

– Mimo wysokich notowań w Kompasie moja sytuacja materialna, choć się poprawiła, jest daleka od bardzo dobrej – mówi Bartosz Kokosiński, laureat Kompasu Młodej Sztuki 2016. – Myślę, że mało osób zdaje sobie sprawę, że dla „młodego” artysty dobra sytuacja finansowa to budżet na wynajęcie pokoju mieszkalnego i oddzielnej małej pracowni. Wiąże się to z częstymi przeprowadzkami i poczuciem niepewności. Przynajmniej takie są moje doświadczenia.

Często artyści po ukończeniu akademii są pozostawieni sami sobie i nie potrafią się odnaleźć w warunkach rynkowych. Tym bardziej cenna jest każda forma mecenatu.

Już pomagają

– Nasza firma jest aktywna w dziedzinie CSR, dlatego trudno mi przejść obojętnie obok problemów, z jakimi borykają się młodzi twórcy – mówi Piotr Sukiennik, dyrektor generalny FM Logistic CE – Mamy już pewne doświadczenia we współpracy z młodymi streetarterami, których zaangażowaliśmy aranżując wnętrza naszej nowej siedziby. Obserwujemy dziś eksplozję talentów, ale niestety niewiele z tego wynika dla samych artystów. Niektórzy z nich rezygnują z twórczości i wybierają inną drogę. Tak być nie powinno. Potrzebne jest instytucjonalne wsparcie dla niedomagającego rynku polskiej sztuki współczesnej.

Podpowiedzią dla potencjalnych sponsorów jest Kompas Młodej Sztuki. Wskazuje artystów już docenianych oraz takich, których działalności warto się przyjrzeć.

– Z naszej perspektywy takie publikacje są istotne – twierdzi Anna Klimczak, prezes Fundacji Griffin Art Space. – Fundacja m.in. ustanowiła Nagrodę Griffin Art Space, którą od trzech lat przyznaje najlepszemu portfolio prezentowanemu w ramach festiwalu Miesiąc Fotografii w Krakowie. Laureaci (m.in. Wiktoria Wojciechowska) otrzymali wsparcie promocyjne, teczkę kolekcjonerską oraz możliwość autorskiej wystawy w programie jednego z najważniejszych festiwali fotograficznych w Europie. W Domu Słowa Polskiego zorganizowaliśmy wystawy młodych artystów, m.in. „Gęsią Skórkę” Karoliny Bielawskiej, Magdaleny Golby, Zuzanny Golińskiej i Magdaleny Łazarczyk, wystawę grupy studentów z pracowni prof. Wojciecha Łazarczyka, ekspozycję prac Mateusza Choróbskiego, Łukasza Sosińskiego oraz Justina Morina. Nasze lokalne projekty realizowane m.in. z Centrum Sztuki WRO i Fundacją Sztuk Wizualnych cieszyły się dużym zainteresowaniem.

Na uczelniach pojawiają się zajęcia, które w przyszłości mają ułatwić adeptom współpracę z klientami. – Na Wydziale Sztuki Mediów wszystkie zadania proponowane studentom dobrane są tak, by potrafili oni odpowiedzieć nie tylko na zagadnienia związane ze sztuką i szeroko pojętym projektowaniem – mówi dr Katarzyna Stanny, prodziekan Wydziału Sztuki Mediów ASP w Warszawie. – Realizujemy tematy we współpracy z takimi instytucjami jak: PAN, Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym, Międzynarodowy Festiwal Ignacego Paderewskiego. Dzięki odpowiedzi na realne zagadnienia proponowane przez rynek studenci mają świadomość, że konieczne jest dostosowanie się do potrzeb i wymagań „klienta” w taki sposób, aby możliwe było połączenie satysfakcji z pracy twórczej z akceptacją przez zamawiającego.

Ważna rola galerii

– Rynek podzielił się na trzy strefy – przekonuje Paweł Sosnowski z Galerii Propaganda. – Pierwsza to duże domy aukcyjne. Operują one głównie na rynku wtórnym, ale w poszukiwaniu towaru sięgają też do pierwotnych źródeł. Jest to czysto komercyjna część rynku. Druga strefa to aktywne małe przedsiębiorstwa quasi galeryjne, a w zasadzie aukcyjne. Zajmują się one „promocyjną sprzedażą”, są nastawione na duży „przerób” taniego towaru. Natomiast solą ziemi jest wąska grupa galerii. To one tworzą właściwą scenę artystyczną, współpracując z krytykami i kuratorami, współtworząc nie tylko kolekcje prywatne, ale też publiczne, zajmując się prawdziwą animacją sztuki, czego wielu zdaje się nie dostrzegać. Wraz z poszerzaniem się relacji środowiskowych, stałą obecnością na międzynarodowych targach sztuki, galerie te będą umacniać swoją pozycję.

Zdaniem Marcina Gołębiowskiego (Art Agenda Nova), efektem ubocznym budowania rynku i traktowania sztuki także w kategoriach inwestycyjnych jest pojawienie się rzeszy analityków i znawców, których opinie trzeba traktować ostrożnie. Cenniejsze mogą okazać się rady praktyka działającego w obiegu galeryjnym na styku środowisk: artystycznego, instytucjonalnego i biznesowego.

Należy pamiętać, że zakup sztuki to inwestycja długoterminowa, niezależnie od zapewnień niektórych ekspertów. Dotyczy to zwłaszcza artystów debiutujących. Kształtowanie się ceny to pewien proces, na który składa się wiele elementów. W zależności od techniki i formatu pracy ceny wahają się od kilkuset złotych do kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Od kilku lat organizowanych jest coraz więcej aukcji młodej sztuki, które dla nieznanych jeszcze artystów często są jedyną szansą na pokazanie się szerszemu odbiorcy.

– Wzrosła liczba aukcji „promocyjnych”, „młodej sztuki”, „sztuki najnowszej” – mówi Paweł Sosnowski. – Po pierwsze, ma to niewiele wspólnego z promocją, młodą i najnowszą sztuką. Jest to po prostu magnes dla tych, którzy za niewielkie pieniądze chcą mieć na ścianie coś oryginalnego zamiast reprodukcji z IKEI. Nie ma to także nic wspólnego ze sceną galeryjną, która w Warszawie podlega sporym fluktuacjom. Trudności z wynajmem lokalu w przystępnej cenie sprawiają, że galerie migrują z miejsca na miejsce. Jak się okazuje, wcale nie obniża to ich potencjału.

Galerie zajmujące się promowaniem początkujących artystów nie odnotowały specjalnego wzrostu sprzedaży.

– Profil lokalu_30 jest szczególny. Pracujemy z artystami tworzącymi filmy lub wideo, performerami, również autorami zdjęć – mówi Agnieszka Rayzacher z galerii lokal_30. – Tu właściwie nic się nie zmienia. Kolekcjonerzy interesują się tego typu twórczością w stopniu znikomym. Wciąż najbardziej cenione jest malarstwo, myślę, że zdecydowanie nie ze względów dekoracyjnych. Można uznać, że to jest jakiś postęp, choć z drugiej strony prawdopodobnie do lokalu_30 nigdy nie przychodzili kolekcjonerzy, których jakoś szczególnie pociągał ten aspekt sztuki.

Galeria ta od niedawna współpracuje z Justyną Górowską. Oprócz wideo tworzy ona rzeźby, fotografie oraz performance.

W Galerii Artemis sprzedają się wielkie nazwiska i promowani młodzi, trudniej średnie pokolenie. Klienci kupują przede wszystkim to, co im się podoba. Aspekt inwestycyjny jest często na dalszym planie, a „kolekcjonowanie” kończy się, gdy zabraknie miejsca na ścianach.

– Dobre dzieło znanego artysty można wystawić z wysoką ceną. Jest wielce prawdopodobne, że się sprzeda. Tutaj inwestycja ma spore znaczenie. Na zbyt niskie ceny młodych twórców klienci patrzą podejrzliwie – mówi Janina Górka–Czarnecka z Galerii Artemis. – Budowanie pozycji rynkowej artysty to długi proces. Istotnym hamulcem może być akceptacja przez artystę ceny wywoławczej na poziomie 500 zł.

Galeria od lat promuje młodych twórców. W tym roku na Warszawskich Targach Sztuki pokazała m.in. Karolinę Horoń.

– Rośnie zainteresowanie klasyką. Nowi klienci poszukują markowych prac uznanych artystów. Doceniana jest klasa malarstwa Jurrego Zielińskiego. Szybko idą w górę ceny obrazów Stefana Gierowskiego – twierdzi Marta Tarabuła z Galerii Zderzak.

W fotografie też można inwestować

Polacy zaczynają cenić fotografię artystyczną, choć nadal dominuje przekonanie, że nie jest to dobra forma inwestycji w przeciwieństwie do malarstwa. Wątpliwości te wynikają przede wszystkim z błędnego przeświadczenia, że określony nakład odbitek nie jest gwarantowany.

– Fotografie kolekcjonerskie powinny być obowiązkowo wydrukowane na papierze archiwalnym, bezkwasowym, co zapewnia nawet stuletnią trwałość odbitki, jeśli jest ona przechowywana we właściwych warunkach – twierdzi Monika Ney z Ney Gallery&Prints. – Praca musi być sygnowana, a artysta powinien komisyjnie zniszczyć negatyw lub plik cyfrowy, gdy nakład się wyczerpie. Nadal najbardziej poszukiwane są fotografie kolekcjonerskie takich tuzów jak Ryszard Horowitz, Chris Niedenthal, Krzysztof Gierałtowski. Ostatnio obserwujemy wzrost zainteresowania fotografią młodych twórców. Ceną graniczną jest 2 tys. zł za zdjęcie jeszcze nieznanego autora.

„MECENAS KOMPASU MŁODEJ SZTUKI”

Od kilku lat w czołówce Kompasu Młodej Sztuki pojawia się ta sama grupa twórców. Nie ma dominującego stylu. Sztuka nowoczesna jest multimedialna. Artyści zdobywają kolejne nagrody, pojawiają się na prestiżowych zagranicznych wystawach, w ważnych publikacjach oraz na targach. Kibicuje im coraz liczniejsze grono miłośników sztuki. Ale czy ma to przełożenie na finanse?

– Mimo wysokich notowań w Kompasie moja sytuacja materialna, choć się poprawiła, jest daleka od bardzo dobrej – mówi Bartosz Kokosiński, laureat Kompasu Młodej Sztuki 2016. – Myślę, że mało osób zdaje sobie sprawę, że dla „młodego” artysty dobra sytuacja finansowa to budżet na wynajęcie pokoju mieszkalnego i oddzielnej małej pracowni. Wiąże się to z częstymi przeprowadzkami i poczuciem niepewności. Przynajmniej takie są moje doświadczenia.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Sztuka
Zdrożeją obrazy malarzy kolorystów
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Sztuka
Tanio kupowali zaginione dzieła i odsprzedawali je za miliony
Sztuka
Tanie wybitne obrazy jako fundusz emerytalny. W co zainwestować
Sztuka
Nikifor na wystawie. Prace niespotykane na rynku
Sztuka
Sztuka komiksu na inwestycję i do zbioru