Socjalistyczna moda dostępna na kartki

Czy jest szansa na wzrost cen zabytkowych ubiorów

Publikacja: 23.01.2016 08:21

„Odrzutowy pantofelek” powstał w latach 50. w pracowni szewskiej Brunona Kamińskiego w Warszawie

„Odrzutowy pantofelek” powstał w latach 50. w pracowni szewskiej Brunona Kamińskiego w Warszawie

Foto: Muzeum Narodowe Kraków

W Muzeum Narodowym w Krakowie do 17 kwietnia potrwa wystawa „Modna i już”. Prezentuje kobiece ubiory z epoki PRL. Czy budzą one zainteresowanie prywatnych kolekcjonerów i rynku antykwarycznego? Zdania są podzielone.

Oglądamy mnóstwo odzieży szytej seryjnie w duchu mody socjalistycznej. Takie ubrania często mają przypadkowe, straszne kolory. Polki starały się uciec od tej tandety.

Oglądamy także unikatowe kreacje zaprojektowane np. przez Jadwigę Grabowską, która przed wojną i tuż po 1945 r. prowadziła prywatny salon mody. Są projekty Barbary Hoff i Grażyny Hase.

Wystawa, której kuratorkami są Joanna Kowalska i Małgorzata Możdżyńska-Nawotka, pośrednio pokazuje historię polskiej gospodarki, zwłaszcza branży odzieżowej. Na przykład Moda Polska to była wielka firma, która z powodzeniem eksportowała swoje produkty. Ta kultowa polska marka nie przetrwała do dziś. Produkcją odzieży w PRL najczęściej zajmowały się spółdzielnie, np. krakowska Spółdzielnia Odzieżowa im. Feliksa Dzierżyńskiego.

Kolejka po buty

W Polsce Ludowej ocalały nieliczne prywatne pracownie, które kreowały modę. Na wystawie oglądamy fantazyjne pantofle w kształcie samolotów, ozdobione biało-czerwoną szachownicą. Wykonał je warszawski szewc Brunon Kamiński. Ten model nagrodzono srebrnym medalem na Światowej Wystawie Obuwia w Monachium w 1957 r. Muzeum Narodowe przypomniało także buty zimowe typu relax. Miały cholewkę pokrytą burym ortalionem i wyglądały topornie, a jednak były przedmiotem marzeń. W latach 80. można było je kupić tylko na kartki. Trzeba było długo stać w kilometrowych kolejkach. Relaksy były produkowane przez Zakłady Przemysłu Skórzanego Podhale w Nowym Targu.

Prezentowane eksponaty to bardzo często dary prywatnych osób, a nie zakupy muzeum. Trafiły do muzealnych zbiorów dopiero w ostatnich latach. Potwierdza to tezę, że rynek w tej dziedzinie dopiero powstaje.

Na wystawie pokazane są także przedmioty, które mają oddawać atmosferę epoki PRL. Są to drobne meble, samochód Fiat 126p prywatnie przerobiony na kabriolet. Widzimy motocykl SHL i motorower Komar, choć elegantki w latach 60. jeździły raczej na skuterach marki Osa lub Vespa. Szkoda, że nie ma tzw. mebli Kowalskich, które są symbolem życia w PRL i służyły m.in. do przechowywania ubiorów.

Projektanci Bogusława i Czesław Kowalscy w 1962 r. wygrali ogólnopolski konkurs na wielofunkcyjne meble do małych mieszkań. Powstała legendarna meblościanka, która stała w prawie każdym polskim mieszkaniu. Krakowskie muzeum kupiło ją do zbiorów dopiero w 2015 r. Był to pozytywny przełom w polskim muzealnictwie, ponieważ historycy sztuki z komisji zakupów krajowych muzeów nadal nie doceniają eksponatów z czasów Polski Ludowej.

Modę na wystawie dokumentują archiwalne fotografie, wykonane przez np. Wojciecha Plewińskiego. Niektóre z nich krążą dziś na rynku fotografii artystycznej. Można je także kupić na aukcjach bibliofilskich.

Rynkową sensacją w 2006 r. była sprzedaż w antykwariacie Lamus za 11 tys. zł (cena wywoławcza 3 tys. zł) fotografii wykonanej w 1967 r. przez Edwarda Hartwiga. Przedstawia modelki firmy Moda Polska w sukienkach w awangardowe geometryczne wzory, które zaprojektował klasyk malarstwa Henryk Berlewi. Artysta siedzi na podłodze obok pozujących modelek (zdjęcie powyżej).

Za wcześnie na aukcje

Czy krajowy rynek handluje zabytkowymi ubiorami? Marek Lengiewicz z domu aukcyjnego Rempex przypomina sobie, że w ciągu 25 lat w ofercie jego firmy znalazły się tylko dwa kapelusze…

– Regularnie organizujemy aukcje typu varia. Oferujemy różne tanie przedmioty, często nieznane wcześniej na krajowym rynku antykwarycznym. Testujemy w ten sposób popyt. Jeśli zainteresowanie jest duże, to z danej kategorii przedmiotów można zorganizować aukcję specjalistyczną. Uważam, że na razie za wcześnie na planowanie specjalistycznej aukcji dawnej mody. Żaden antykwariat z tego nie wyżyje – twierdzi Marek Lengiewicz.

Po wystawie ceny rosną

Marek Sosenko, kolekcjoner i antykwariusz z Krakowa, liczy na rozwój handlu w tej dziedzinie i wzrost cen dawnych ubiorów.

– Głośna wystawa, zwłaszcza w Muzeum Narodowym, oficjalnie nobilituje przedmioty, które dopiero wtedy zaczynają budzić zainteresowanie prywatnych kolekcjonerów. Dziś jest trochę wstyd pytać antykwariusza o stare ubrania. Do niedawna wstyd było pytać np. o zabytkowe papiery wartościowe, uchodziło to za dziwactwo. Wystawa mody to wydarzenie, o którym głośno w mediach. Po głośnej wystawie sztuki art déco w 1995 r. w krakowskim muzeum wzrosły ceny przedmiotów w tym stylu. Wystawa nobilitowała je – mówi Marek Sosenko.

Adam Leja uznawany jest za największego kolekcjonera dawnych ubiorów w Polsce. Jest historykiem sztuki, od 1992 r. prowadzi w Warszawie Galerię 32 (www.artinfo.pl). Eksponaty ze swojej kolekcji prezentował na kilkunastu wystawach w muzeach, np. w Warszawie, Sopocie, we Wrocławiu, w Łodzi i Mińsku Mazowieckim. Około 50 eksponatów wypożyczył na wystawę w Krakowie. Jako ekspert wyraża opinię na temat kondycji krajowego rynku zabytkowych ubiorów.

O wystawie „Modna i już” w Muzeum Narodowym w Krakowie www.mnk.pl

Opinia

Adam Leja | kolekcjoner i antykwariusz

Przez 20 lat zebrałem ok. 3 tys. dawnych strojów, najstarsze pochodzą z 1850 r. To przede wszystkim ubiory damskie, nie tylko odzież, ale także akcesoria, np. kapelusze, torebki, obuwie, biżuteria. Nie ma u nas rynku w tej dziedzinie kolekcjonerstwa. Ceny mają charakter umowny. Oczywiście są zdecydowanie niższe niż na Zachodzie, gdzie od lat funkcjonują antykwariaty wyłącznie z zabytkowymi ubiorami i są organizowane specjalistyczne aukcje.

W Polsce właściwie nikt nie handluje zabytkową odzieżą. Nie widziałem jej na aukcjach. Przypadkiem znaleźć ją można w antykwariatach, przede wszystkim w Krakowie. Czasami trafia się na pchlich targach. Szczególnie trudno znaleźć stroje w dobrym stanie. Ubrania, które przetrwały wojnę i okupację niemiecką, w biednych powojennych czasach używane były do chwili, aż zostały całkiem zniszczone. Dziś dawne ubiory kupują przede wszystkim muzea. Moja galeria ma tylko jedną wierną kolekcjonerkę zainteresowaną tematem.

Kolekcjonerów jest tak mało być może dlatego, że bardzo trudno jest konserwować te przedmioty i jest to kosztowne. Wyjątkowo trudno je przechowywać. Na przykład suknie nie mogą wisieć na wieszakach, ponieważ stary materiał rozszedłby się pod własnym ciężarem. Suknie z kolekcji przechowuję w specjalnych pudłach wykonanych na miarę z bezkwasowej tektury.

Kolekcjonerstwo nie jest popularne także dlatego, że jest niewiele wystaw. O powodzeniu rynku w tej dziedzinie zadecydują młodzi, którzy odwiedzą wystawę w krakowskim Muzeum Narodowym. Oni mogą stworzyć popyt, a ludzie zaczną wyciągać stare ubrania z szaf i doceniać ich piękno. Na wystawie widać, że Polki w czasach PRL były wyjątkowo przedsiębiorcze. Skutecznie walczyły, żeby życie nie było szare. Nie pozwólmy, żeby historia wylądowała na śmietniku.

W Muzeum Narodowym w Krakowie do 17 kwietnia potrwa wystawa „Modna i już”. Prezentuje kobiece ubiory z epoki PRL. Czy budzą one zainteresowanie prywatnych kolekcjonerów i rynku antykwarycznego? Zdania są podzielone.

Oglądamy mnóstwo odzieży szytej seryjnie w duchu mody socjalistycznej. Takie ubrania często mają przypadkowe, straszne kolory. Polki starały się uciec od tej tandety.

Pozostało 95% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Sztuka
Zdrożeją obrazy malarzy kolorystów
Sztuka
Tanio kupowali zaginione dzieła i odsprzedawali je za miliony
Sztuka
Tanie wybitne obrazy jako fundusz emerytalny. W co zainwestować
Sztuka
Nikifor na wystawie. Prace niespotykane na rynku
Sztuka
Sztuka komiksu na inwestycję i do zbioru
Sztuka
Na rynku sztuki potrzebna korekta. Nikt nie chciał pewniaków aukcyjnych