Zarysowałeś komuś auto? Ucieczka może słono kosztować

Adobe Stock

Jeśli przypadkiem zarysowałeś inne auto na parkingu przy centrum handlowym czy koło własnego domu, nie uciekaj z miejsca zdarzenia, gdyż może cię to drogo kosztować.

Ubezpieczyciele konsekwentnie domagają się zwrotu wypłaconych odszkodowań za uszkodzone samochody, jeśli sprawca ucieknie z miejsca wypadku. Mają do tego prawo, a znalezienie sprawcy zwykle nie jest trudne, gdyż parkingu są monitorowane, a do tego trafiają się przypadkowi świadkowie zdarzeń. Zatem jeśli przypadkiem uszkodzimy czyjś samochód na parkingu, zróbmy wszystko, żeby odnaleźć jego właściciela. Tymczasem nie każdy jest świadomy tego obowiązku i konsekwencji jego niespełnienia. A część osób zwyczajnie nie przejmuje się tym, że wyrządziło komuś szkodę.

– Do rzecznika finansowego zgłaszają się klienci, którzy byli sprawcami wypadku komunikacyjnego. Są zaskoczeni pismem od ubezpieczyciela z żądaniem zwrotu wypłaconego przez niego odszkodowania – mówi Andrzej Kiciński, zastępca rzecznika finansowego.

Warto sprawdzić: Co się dzieje z OC i autocasco po sprzedaży auta

Nieopłacalna ucieczka

Najczęściej chodzi o przypadki szkód naprawianych z OC komunikacyjnego, w których sprawca uszkodzeń uciekł z miejsca stłuczki. Poszkodowany, jeśli jest w stanie zidentyfikować sprawcę szkody, zgłasza się do jego ubezpieczyciela i dostaje odszkodowanie z jego OC komunikacyjnego.

Sprawca, który zachował się uczciwie i przyznał do wyrządzenia szkody, zostawiając kierowcy uszkodzonego auta namiary na siebie, straci tylko zniżkę za bezszkodowy przebieg ubezpieczenia. Inaczej będzie, gdy sprawca uciekł z miejsca zdarzenia, licząc na to, że mu się upiecze – będzie on musiał zwrócić ubezpieczycielowi wypłaconą kwotę w ramach tzw. regresu.

Gdy sprawca nie zauważył stłuczki

Z informacji zebranych przez rzecznika finansowego wynika, że ubezpieczyciele rzadko skłonni są uznać tłumaczenia kierowców, że nie zauważyli powstania szkody i dlatego nie mogą odpowiadać za celowe oddalenie się z miejsca zdarzenia.

Może się zdarzyć, że sprawca rzeczywiście nie zauważy tego, że swoim samochodem otarł się o inny pojazd. W takim przypadku to ubezpieczyciel musi udowodnić, że sprawca był świadomy tego, że wyrządził szkodę.

Warto sprawdzić: Assistance – gdy błaha awaria generuje sporo kłopotów

Towarzystwo może przedstawić dowody na zasadność regresu np. nagranie z monitoringu czy zeznania świadka. Dowodem będzie też opinia rzeczoznawcy, z której będzie wynikało, że rodzaj i wielkość uszkodzeń nie mogła zostać niezauważona przez sprawcę i musiał on mieć świadomość powstania szkody.

– Dla oceny sytuacji istotne będzie, jak zachował się sprawca po wypadku. Jeśli wysiadł, obejrzał uszkodzenia i odjechał – regres będzie uzasadniony. Nie kwestionujemy prawa towarzystw do takiego działania w uzasadnionych wypadkach. Ale w niektórych sytuacjach nie jest to już takie oczywiste – mówi Małgorzata Fonfara, referent prawny w biurze rzecznika finansowego.

Przydatne orzecznictwo

Zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego (np. z dnia 18 listopada 1998 r., sygn. akt II CKN 40/98) nie każde oddalenie się z miejsca wypadku jest równoznaczne z ucieczką. W myśl tego orzeczenia „zawarte w umowie ubezpieczenia słowo “zbiegł”, którego synonimem może być słowo “uciekł”, użyte zostało celowo, aby nie każde oddalenie się kierowcy z miejsca wypadku, czasami usprawiedliwione okolicznościami zdarzenia, powodowało utratę ochrony ubezpieczeniowej. Aby zatem przypisać kierowcy zachowanie określone w analizowanym przepisie, należałoby wykazać, iż kierowca “szybko”, w celu jego niezauważenia, opuścił miejsce wypadku bez zamiaru powrotu. Tylko takie bowiem zachowanie daje się określić jako zbiegnięcie z miejsca wypadku.”

Mało tego, to ubezpieczyciel powinien udowodnić, że sprawca zbiegł z miejsca wypadku. Trudno na przykład mówić o zamiarze uniknięcia odpowiedzialności za szkodę, jeżeli na nagraniu z monitoringu widać, że sprawca co prawda zarysowuje inne auto, ale wysiada i po krótkim oczekiwaniu zostawia za wycieraczką kartkę z numerem kontaktowym.

Niestety w takich sytuacjach może się zdarzyć, że kartkę wyjmie ktoś inny lub wywieje ją wiatr, dlatego kartkę warto odpowiednio zabezpieczyć. Jeśli zdarzenie ma miejsce na parkingu centrum handlowego, warto odszukać pracownika ochrony i poprosić go np. o wywołanie posiadacza uszkodzonego pojazdu przez głośniki. Jeśli uszkodziliśmy inne auto na ulicy, warto popytać się mieszkańców okolicy oraz osób pracujących w punktach usługowych, czyj to może być samochód.

Nie musimy godzinami czekać na kierowce, ale warto postarać się go znaleźć i móc potem udowodnić, że takie kroki podjęliśmy. Warto też sfotografować uszkodzone auto razem z kartką, którą pozostawiliśmy jego posiadaczowi. Gdy nie chcemy zostawiać w ogólnie dostępnym miejscu informacji z naszymi danymi, możemy zgłosić sprawę na policję. Notatka policyjna będzie dowodem, że nie próbowaliśmy uniknąć odpowiedzialności za zdarzenie.

Warto sprawdzić: Gdy dziecko wpadnie pod samochód zapłacą z OC, ale mniej

Bardziej skomplikowane są sytuacje w których na nagraniu widać, że sprawca zahacza o inny pojazd, ale niewielkie rozmiary uszkodzenia wskazują, że mógł nie poczuć, że zarysował inne auto. Równocześnie domniemany sprawca zarzeka się, że nie miał świadomości uszkodzenia innego auta. W takiej sytuacji ubezpieczyciel zwracający się z regresem powinien przedstawić dowody na zasadność regresu np. opinię rzeczoznawcy. Powinna ona wyraźnie wskazywać, że w określonych warunkach kierujący musiał mieć świadomość powstałych uszkodzeń.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

W razie wypadku przy pracy lub choroby zawodowej

Sprawdzamy, jakie są warunki nabycia prawa do świadczeń z ubezpieczenia wypadkowego przez pracownika. MATERIAŁ ...

Co wpływa na wysokość emerytury

Stopa zastąpienia to nic innego jak relacja emerytury do ostatniej pensji. Na jaką stopę ...

Na stoku warto się ubezpieczyć

Koszt ubezpieczenia całej rodziny narciarzy to ok. 200 zł na tydzień. Zamiast ryzykować wysokie ...