Kuchenka indukcyjna zamiast gazowej, klimatyzator zamiast kopciucha – takie zmiany w polskich domach uniezależnią nas od rosyjskiego węgla i gazu i pomogą odciąć główny strumień finansowania wojennej machiny Putina. Gospodarstwa domowe zaoszczędzą na ogrzewaniu przez rok 2078 złotych, jeśli wcześniej paliły węglem i 994 zł, jeśli gazem – wynika z analizy przeprowadzonej przez Fundacje Instrat.

Eksport paliw kopalnych stanowił w zeszłym roku więcej niż jedną trzecią budżetu Rosji, z którego finansowana jest inwazja na Ukrainę. W Unii Europejskiej trwa dyskusja o tym, że trzeba uniezależnić się od gazu, węgla i ropy z Rosji, aby odciąć jej finansowanie i ukarać Putina.

O ile ropę w Polsce ciężko wyeliminować z dnia na dzień, to z węglem i gazem jest łatwiej. Niemal cały węgiel oraz jedną czwartą gazu ziemnego importowanego z Rosji zużywają w Polsce gospodarstwa domowe.

– To oznacza, że jako obywatele, możemy mieć realny wpływ na uniezależnienie się od Rosji i wstrzymanie finansowania jej działań wojennych. Poza tym gospodarstwa domowe są w stanie szybciej niż przemysł czy energetyka zawodowa wprowadzać zmiany w sposobie korzystania z energii – ocenia Bernard Swoczyna, współautor raportu i główny ekspert w programie Energia & Klimat.

Czytaj więcej

Ustawa antylichwiarska pozbawi tysiące Polaków dostępu do pożyczek

Fundacja Instrat wskazuje konkretne działania, jakie każdy z nas może podjąć jeszcze w 2022 roku, aby zmniejszyć zależność Polski od surowców energetycznych importowanych z Rosji.

Rosyjskim węglem ogrzewają się głównie domy na wsi – z węgla korzysta 70 proc. wiejskich gospodarstw domowych – podaje publikacja GUS z „Zużycie energii w gospodarstwach domowych w 2018 roku”.

– Węgiel kamienny do niedawna był najtańszym źródłem ogrzewania, jednak dziś taniej jest przez większość roku korzystać z pompy ciepła. Przy temperaturach powyżej zera piec węglowy z powodzeniem można zastąpić najprostszą pompą ciepła, czyli klimatyzatorem – ocenia Swoczyna. Ponadto 22 proc. z nas podgrzewa węglem wodę użytkową – to tylko nieco mniej niż prądem i gazem. Eksperci Fundacji Instrat rekomendują instalację bojlera elektrycznego lub, co bardziej opłacalne, małej pompy ciepła. Wykorzystanie klimatyzacji i bojlerów (lub pomp ciepła) do ogrzewania jest możliwe i pozwoliłoby ograniczyć wykorzystanie węgla do zaledwie kilku mroźnych dni w roku. Przy obecnych cenach węgla opłaca się wygasić piec i ogrzewać tylko klimatyzacją, dopóki temperatura nie spadnie poniżej 0°C. Postępując tak przez większość sezonu grzewczego, oszczędzamy aż 2078 zł, jeśli wcześniej korzystaliśmy tylko z węgla, i 994 zł przy ogrzewaniu gazem.

Jeśli ogrzewamy wodę w mieszkaniu piecykiem gazowym (tzw. junkersem), to zmiana na prąd okaże się korzystna, jeśli zainstalujemy małą pompę ciepła. Jak wyliczyli eksperci Fundacji Instrat, możemy wtedy zaoszczędzić 233 zł w skali roku. Gaz ziemny, poza ogrzewaniem, w ponad połowie gospodarstw jest wykorzystywany do gotowania. 7,5 miliona gospodarstw domowych używa gazu do gotowania posiłków, 3,75 miliona do ogrzewania wody, a „jedynie” dwa miliony do ogrzewania mieszkań.

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ

Zastąpienie znacznej części gazu prądem jest możliwe u większości odbiorców, a wielu z nich może na tym również skorzystać finansowo.

– Ceny gazu poszybowały już kilka miesięcy temu, a jeśli rząd nie zwiększy dopłat importerom, następny sezon grzewczy będzie najdroższy w historii. Dlatego warto już dziś zastanowić się nad zmianami. Jeśli chcemy zagrać Rosji na nosie i odciąć się od gazu, najłatwiej będzie zastąpić piecyk gazowy bojlerem elektrycznym, a kuchenkę gazową płytą indukcyjną – mówi Bernard Swoczyna.