Lawina krytyki OFE

Tegoroczny przegląd prawa dotyczącego OFE obejmie m.in. opłaty jakie pobierają te instytucje oraz utworzenie funduszu bezpiecznego – zapowiedział w piątek Ludwik Kotecki, główny ekonomista resortu finansów. Rząd zajmie się też systemem wypłat z systemu emerytalnego

Publikacja: 18.01.2013 16:53

Rząd zajmie się w tym roku zmianami w OFE

Rząd zajmie się w tym roku zmianami w OFE

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

Przegląd prawa został zapisany w ustawie dwa lata temu, gdy rząd obniżył składkę przekazywaną do funduszy emerytalnych. Jak zapowiedział w piątek Ludwik Kotecki, główny ekonomista resortu finansów, obejmie on kilka obszarów z działalności funduszy. Rząd zajmie się opłatami pobieranymi przez OFE, kwestiami benchmarku (punkt odniesienie dla inwestycji) i większego dostosowania kapitałów towarzystw emerytalnych do aktywów funduszy emerytalnych, którymi zarządzają. Jak dodał będzie rozważana także kwestia subfunduszy bezpiecznych.

- Chodzi o to by na ileś lat przez osiągnięciem wieku emerytalnego pieniądze były inwestowane tylko w bezpieczne instrumenty  - mówił Ludwik Kotecki. I jak dodawał rząd zajmie się także wypłatą świadczeń z pieniędzy zgromadzonych w OFE.

W piątek ekonomiści, eksperci i przedstawiciel rządu dyskutowali nad tym „Co dalej z OFE" w SGH.  Wniosek z większości wypowiedzi był jeden: OFE należy zlikwidować.

- System emerytalny funkcjonuje źle i zarządzany jest w sposób nieumiejętny. Wprowadzenie OFE nigdy nie było ratunkiem dla tego systemu – mówił Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha. – System emerytalny się zawala i OFE nie pomogą – dodał.

Jak argumentował 70 proc. pieniędzy OFE wydają na zakup obligacji skarbowych, resort finansów uzyskane z ich sprzedaży pieniądze przekazuje do ZUS, a ta ostatnia instytucja wypłaca za to bieżące emerytury.

- Taki system jest nie do utrzymania. Nie jestem zwolennikiem administracyjnego likwidowania OFE. Jeśli już są, to niech ludzie dokonają wyboru czy chcą w nich pozostać. Jeśli tak, to państwo nie zagwarantuje im minimalnej emerytury – mówił Gwiazdowski.

Według Ludwika Koteckiego piątkowa debata na SGH stanie się częścią rządowego przeglądu prawa. Jego zdaniem reforma emerytalna z 1999 r. miała dobrą i złą część. Ta pierwsza to stworzenie systemu zdefiniowanej składki. Druga, gorsza to OFE.

- Wydaje się, że powstanie OFE nie było przygotowane dość rzetelnie. Skutki dla finansów publicznych były mocno niedoszacowane. W efekcie powstał sztuczny dług, którego nie dało się utrzymać i stąd decyzja o obcięciu składki.  Reforma zakładała szereg założeń, które były niemożliwe do realizacji z różnych przyczyn i nie zostały zrealizowane. Nie nastąpiły żadne zmiany zachowań na rynku pracy – mówił Kotecki. Jak wskazywał inne kraje nie ponoszą takich kosztów lub są one bardzo niskie. Poza tym system emerytalny z 1999 r. nie został zinternalizowany przez społeczeństwo, ze względu na to, że jest zbyt skomplikowany.

Prof. Elżbieta Mączyńska z  SGH, przewodnicząca Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, wskazywała, że nie jest przeciwniczką OFE, ale musza one działać w innej formule. Choćby powinny być opłacane w zależności od wyników inwestycyjnych, a opłata od składki w ogóle nie powinna istnieć.

Najbardziej negatywnie o istnieniu OFE mówiła prof. Leokadia Oręziak z SGH. Jej zdaniem „OFE należy zlikwidować w całości i jak najszybciej". Wskazywała na to, że OFE są przyczyną długu publicznego. Rząd musi bowiem refundować ZUS ubytki wynikające z istnienia OFE, a pieniądze te powinny iść na bieżącą wypłatę emerytur.

- To bulwersujący system i niedopuszczalne jest tolerowanie tego stanu rzeczy – mówiła Leokadia Oręziak i prezentowała liczby mówiące o kosztach wynikających z istnienia OFE jak i stratach, które przynoszą klientom.

Podobnego zdania był prof. Stanisław Owsiak z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Jego zdaniem likwidacja OFE to krok we właściwą stronę.

- Dostaje się OFE i pewnie słusznie w pewnej mierze. OFE dostaje się za wszystko, także dlatego, że cały państwowy system emerytalny ma problemy – podkreślał prof. Witold Orłowski ze Szkoły Biznesu PW i Rady Gospodarczej przy Premierze RP. Jego zdaniem przy konstruowaniu OFE zostały popełnione błędy i należy je zlikwidować.

- Giełda to nie jest dobre miejsce na finansowanie emerytur. OFE powinny inwestować w gospodarkę i można znaleźć takie stabilne sposoby. Dziś fundusze kosztują więcej niż przynoszą korzyści – mówił Witold Orłowski. Argumentował jednak, że przez sam fakt zlikwidowania OFE nie spowoduje się, że znikną problemy systemu emerytalnego.

- Ale nie jest też tak, że decyzja o likwidacji OFE oznaczałaby powrót do komunizmu – mówił Orłowski i przekonywał, że jakiegoś wyboru trzeba będzie dokonać.

Głosy obecnych w auli SGH nie były często już tak radykalne. Paweł Sawicki, dyrektor Departamentu Licencji Ubezpieczeniowych i Emerytalnych w Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), także podkreślił, że zarówno obecność OFE, jak i ich brak nie rozwiąże problemów demograficznych. – Obecność OFE nic tu nie zmienia – podkreślił. Przedstawił wyniki OFE za ostatnie trzy lata wskazujące na zyski sięgające prawie 40 mld zł. Podkreślił też, że ważną cechą OFE jest możliwość dziedziczenia pieniędzy. I pytał jaki system jest lepszy z punktu widzenia uczestnika funduszu emerytalnego.

Leokadia Oręziak ripostowała, że KNF jest od realizowania prawa, a od myślenia są naukowcy.

W opinii Aleksandry Wiktorow, Rzecznika Ubezpieczonych, byłej prezes ZUS, reforma emerytalna z 1999 r. to nie tylko OFE. - Nie patrzyliśmy na ten system całościowo. System publiczny ma chronić przed ubóstwem. Koszty będą jednak wyższe – mówiła Wiktorow.

Poza tym wciąż wiele elementów nie zostało zreformowanych jak choćby system rentowy. Jak wskazywała nigdzie założenia systemów podobnych do polskiego nie zostały spełnione.

 

Opinie po debacie "Co dalej z OFE na SGH

Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan

Rząd zapowiedział na wiosnę 2013 roku dokonanie przeglądu uregulowań drugiego filara systemu emerytalnego. Wśród potrzebnych i oczekiwanych publicznych dyskusji na ten temat trafiają się i takie, gdzie OFE są fałszywie przedstawianie jako gospodarczy „chłopiec do bicia", źródło wszystkich  problemów, od bezrobocia po emigrację młodzieży. Taki ton przeważał, niestety, w czasie dzisiejszej debaty publicznej „Co dalej z OFE" w SGH.

Tymczasem system emerytalny wprowadzony w Polsce w 1999 r. stawia nas wśród najnowocześniejszych krajów w Europie. Naszym celem powinna być przede wszystkim troska o jego rozwój i dostosowanie do zmian demograficznych, czy sytuacji finansów publicznych, ale nie zrzucanie winy za różne problemy na OFE.

Jest kilka kwestii wymagających pilnych zmian w II filarze  - przede wszystkim podniesienie limitu inwestycji zagranicznych (zresztą wymuszone prawem europejskim), kształt docelowego systemu wypłat świadczeń z pieniędzy gromadzonych w OFE, wreszcie wdrożenie tzw. „wielofunduszowości", która pozwoliłaby na dostosowanie polityki inwestycyjnej funduszy do profilu ryzyka odpowiedniego dla danej grupy członków OFE.

Wcześniej wysuwano także szereg innych postulatów, których wdrożenie mogłoby zracjonalizować cały system i jego instytucje. Przypomnieć warto wcześniejszą dyskusję o rezygnacji z tzw. benchmarku wewnętrznego (tj. miernika oceny na podstawie odbiegania od średniej rentowności wszystkich funkcjonujących funduszy) na rzecz zobiektywizowanego miernika zewnętrznego. To umożliwiłoby wreszcie rzeczywistą konkurencję między funduszami.

PKPP Lewiatan oczekuje poważnej dyskusji na powyższe tematy, których listę można by jeszcze wydłużyć. I ta dyskusja nie powinna być zastępowana nieuzasadnioną i bezpodstawną nagonką na II filar emerytalny i jego instytucje.

Jesteśmy świadomi, że nie tylko II, lecz i dwa pozostałe filary polskiego systemu emerytalnego wymagają zmian.

Jesteśmy świadomi, że nie tylko II, lecz i dwa pozostałe filary polskiego systemu emerytalnego wymagają zmian.

Co do I filara bezspornym jest, że deficyt Funduszu Ubezpieczeń Społecznych od lat zagraża równowadze finansów publicznych, pozbawiając nasz kraj istotnych możliwości rozwojowych. Sądzimy, że wiele kolejnych rządów na to zapracowało. Uleganie naciskom grup interesu, rozdawanie przywilejów emerytalnych dla poszczególnych grup zawodowych, ciągłe opóźnianie integracji ludności utrzymującej się z rolnictwa z większością społeczeństwa, objętego nowoczesnym trójfilarowym systemem zabezpieczenia społecznego – za to wszystko płacimy ostatecznie naszymi podatkami, które mogłyby być o wiele niższe lub też te uwolnione środki mogłyby być przeznaczone na inne cele społeczne i rozwojowe. Dopiero decyzja o podniesieniu wieku emerytalnego oraz zapowiedziane zmiany w służbach mundurowych są krokami we właściwym kierunku.

Pomimo tych ostatnich racjonalnych działań, deficyt FUS w bieżącym roku przekroczy 50 mld złotych. Jedynie jego ok. 20 proc. to koszt refundacji transferów do OFE. To nie OFE odpowiadają więc za deficyt. To sam pierwszy filar wymaga pilnych zmian. Potrzebne jest jego uszczelnienie i rozszerzenie bazy uczestników. Wiadomo, oczywiście, że to jest trudne politycznie.

Trzeci filar także wymaga zmian. Jeśli myślimy o zapewnieniu godziwej starości naszym współobywatelom, należy im stworzyć warunki długoterminowego oszczędzania. Tymczasem nie można nazwać sukcesem ekonomicznym czy społecznym ani pracowniczych programów emerytalnych, ani IKE, ani tym bardziej IKZE, które miały osłodzić redukcję składki na OFE dwa lata temu. To trzeci filar naprawdę wymaga dogłębnej rewizji podstaw prawnych i finansowych.

Jesteśmy gotowi wziąć udział w dyskusji nad systemem emerytalnym w Polsce zarówno w zakresie  niezbędnych korekt modelowych, jak i szczegółowych rozwiązań w poszczególnych filarach. Dyskusja taka powinna opierać się na analizie faktów, a nie uprzedzeniach.

 

Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych

W informacji o debacie publicznej „Co dalej z OFE? Otwarte Fundusze Emerytalne – problem do rozwiązania", znalazły się tezy, z którymi nie można się zgodzić i pozostawić bez komentarza.

Po pierwsze, nieprawdą jest, że OFE są efektem prywatyzacji części systemu emerytalnego. Zarządzające funduszami PTE są instytucjami rynkowymi, które realizują publiczne zadanie gromadzenia kapitału emerytalnego w ramach obowiązkowego systemu emerytalnego. PTE nie posiadają bezpośredniego dostępu do kapitałów emerytalnych w OFE, a ich działalność jest ściśle uregulowana prawem i podlega stałemu nadzorowi KNF. Uprawnienia nadzoru są bardzo szerokie, a sankcje surowe – aż do pozbawienia PTE prawa do prowadzenia OFE. W sprywatyzowanych obszarach gospodarki tak restrykcyjnych nadzorów nie ma.

Po drugie, nieprawdą jest również to, że OFE zmniejszają szansę rozwoju Polski. W końcu 2012 r. otwarte fundusze emerytalne zainwestowały 112 mld złotych tylko w akcje spółek giełdowych i obligacje BGK przeznaczone na budowę autostrad. Warto posłużyć się choćby kilkoma przykładami liczących się spółek giełdowych: Elektrobudowa S.A. – udział OFE w Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy: 79,8%, Grupa Kęty – udział OFE w WZA: 75,5%, Bogdanka S.A. – udział OFE w WZA: 59,9%. Są to inwestycje w realna gospodarkę, w miejsca pracy, a przez to w szanse młodych ludzi na zatrudnienie i stabilizację. Również inwestycje w obligacje skarbu państwa służą rozwojowi kraju.

Po trzecie, OFE nie odpowiadają za przyrost długu publicznego. W 2010 r., a więc przed zmniejszeniem wysokości składki przekazywanej do OFE, koszty transferów do funduszy emerytalnych stanowiły tylko 3,5% wartości wydatków publicznych. Jak obliczono, transfery te odpowiadają jedynie za 1/30 całkowitego przyrostu deficytu finansów publicznych w latach 2007-2010. W  uzasadnieniu do rządowego projektu ustawy o zmianie niektórych ustaw związanych z funkcjonowaniem systemu ubezpieczeń społecznych w 2011 r. stwierdzono: „... należy jednak z całą mocą podkreślić, iż nie można traktować otwartych funduszy emerytalnych jako jedynego źródła problemów sektora finansów publicznych. Źródłem deficytu sektora finansów publicznych są również wieloletnie zaniechania lub decyzje, których skutki okazały się dla finansów publicznych gorsze, niż pierwotnie zakładano.". Istotnie - łączne dofinansowanie Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w 2013 roku sięgnie blisko 52 mld zł, zaś refundacja składki przekazywanej do OFE po jej obniżeniu planowana jest na 11 mld zł, co stanowi około 1/5 powyższej kwoty.

Po czwarte, sugestia likwidacji OFE jako remedium na ograniczenie możliwości pożyczkowych państwa jest nierzetelna. Zniknęłyby ze statystyk transfery do OFE ale nie same zobowiązania wobec obecnych i przyszłych emerytów. Można natomiast przypuszczać, że tę pozorną oszczędność wykorzystano by do zwiększania innych wydatków państwa, czyli dalszego pogłębiania deficytu.

Po piąte, długoterminowe inwestycje, zwłaszcza w tzw. gospodarkę realną, przynoszą wysokie stopy zwrotu. Średnia stopa zwrotu OFE od końca września 2009 r. do końca września 2011 r. wyniosła 19,28%. Osoba, która oszczędza w OFE od sierpnia 1999 r. uzbierała do grudnia ubiegłego roku na swoim hipotetycznym koncie średnio 33,5 tys. zł. To prawie 12 tys. więcej, niż wyniosła wartość jej składek.

Ryzyko inwestycyjne jest w sposób naturalny związane z rynkiem kapitałowym. Można je ograniczać poprzez odpowiednie strategie w ramach właściwie dobranych portfeli inwestycyjnych. IGTE od dawna rekomenduje utworzenie subfunduszy dla osób w różnym wieku i dostosowanej do wieku polityce inwestowania.

We współczesnej Europie finanse publiczne nie są oazą stabilności, czego przykładem poza Grecją są chociażby Włochy, Portugalia i Hiszpania. To nie przez transfery do funduszy emerytalnych mają one problemy finansowe, a Grecja zmniejsza emerytury. Iluzją jest przekonanie, że państwo nadal jest gwarantem wszystkiego i posiada panaceum na wszelkie problemy. Przeniesienie całości ryzyka emerytalnego do FUS poprzez dalsze ograniczanie części kapitałowej OFE, może uczynić system niewypłacalnym. Wskazują na to prognozy finansowe, które w 2011 i 2012 r. przygotował ZUS w oparciu o wskaźniki makroekonomiczne Ministerstwa Finansów i Eurostat. Stabilność emerytalną gwarantuje trójfilarowy system emerytalny oparty o FUS, OFE i wymagające rozwoju IKE, IKZE i PPE. Wyłącznie świadczenia z wielu źródeł mogą gwarantować ich godziwą wysokość i pewność wypłaty w przyszłości.

Przegląd prawa został zapisany w ustawie dwa lata temu, gdy rząd obniżył składkę przekazywaną do funduszy emerytalnych. Jak zapowiedział w piątek Ludwik Kotecki, główny ekonomista resortu finansów, obejmie on kilka obszarów z działalności funduszy. Rząd zajmie się opłatami pobieranymi przez OFE, kwestiami benchmarku (punkt odniesienie dla inwestycji) i większego dostosowania kapitałów towarzystw emerytalnych do aktywów funduszy emerytalnych, którymi zarządzają. Jak dodał będzie rozważana także kwestia subfunduszy bezpiecznych.

Pozostało 96% artykułu
Materiał Partnera
Zainwestuj w przyszłość – bez podatku
Materiał Partnera
Tak możesz zadbać o swoją przyszłość
Emerytura
Wypłata pieniędzy z PPK po 2 latach oszczędzania. Ile zwrotu dostaniemy
Emerytura
Autozapis PPK 2023. Rezygnacja to dobry pomysł? Eksperci odpowiadają
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Emerytura
Emeryci ograniczają wydatki. Mają jednak problemy z długami
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą