Obniżenie wieku emerytalnego to wejście na „ścieżkę grecką”

Sytuacja demograficzna wymusza na rządach wielu krajów w tym Polski niełatwą od strony politycznej, decyzję o podnoszeniu wieku emerytalnego.

Publikacja: 16.10.2013 13:23

Obniżenie wieku emerytalnego to wejście na „ścieżkę grecką”

Foto: Fotorzepa, Robert gardziński RG Robert gardziński

Nie inaczej jest w Polsce i mimo, że podniesienie i zrównanie wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn rozłożono w czasie, co z punktu widzenia wielkości długu publicznego, nie jest korzystne, to dużo osób uważa tę decyzję za złą. Co gorsza, dwie największe partie opozycyjne zapowiadają, że w przypadku dojścia do władzy, wiek emerytalny obniżą. Dla młodego pokolenia jest to bardzo niepokojąca zapowiedź, bo nieuzasadniona ekonomicznie i w przyszłości skutkująca jeszcze większą zapaścią finansów publicznych, niewypłacalnością systemu emerytalnego i koniecznością podniesienia wieku emerytalnego, ale już nie rozłożoną w czasie, i pewnie nie do 67. roku, bo to nie wystarczy.

Co ciekawe, podwyższenia wieku emerytalnego nie akceptują często także ludzie młodzi. Obawiają się bowiem, że wyższy wiek emerytalny, skutkujący dłuższym pozostawaniem na rynku pracy ludzi starszych, oznacza mniej pracy dla ludzi młodych. W tym miejscu warto sobie postawić co najmniej dwa pytania. Po pierwsze: co tworzy dobrobyt: praca, czy marnowanie zasobów pracy? Nie mamy wątpliwości, jaka jest odpowiedź na to pytanie - im więcej ludzi pracuje, tym lepiej, ponieważ na przeciętnego pracującego przypada mniej obciążeń związanych z utrzymaniem tych, którzy nie pracują, w tym także armii młodych emerytów, w pełni zdolnych do pracy, ale korzystających z nieuzasadnionych przywilejów lub wykorzystujących niedoskonałe prawo z zakresu rent i emerytur. Im więcej ludzi pracuje, tym niższe podatki i składki emerytalne, a więc niższe koszty pracy (mniejszy klin podatkowy), a to oznacza bardziej konkurencyjną gospodarkę. Nie chodzi więc o to, by za wszelką cenę starszych zastępować młodymi na rynku pracy, raczej chodzi o to, by zwiększać, na ile to oczywiście możliwie, udział populacji pracujących w ogólnej populacji.

Ale tu pojawia się drugie ważne pytanie – czy starsi, pozostając na rynku pracy, nie zabierają pracy młodym? Wielu osobom wydaje się, że tak właśnie jest, zresztą niektóre kraje swego czasu realizowały politykę zachęcania osób starszych do wcześniejszego opuszczania rynku pracy, np. poprzez wcześniejsze emerytury. Z czasem okazało się jednak, że taka polityka rujnuje państwo i dzisiaj, kiedy wiele krajów, w tym Polska, stoi przed perspektywą braku rąk do pracy z powodu starzenia się społeczeństwa, a jednocześnie ma duży dług publiczny i brak perspektywy gruntownej reformy finansów publicznych, polityka zastępowania starszych młodszymi na rynku pracy, byłaby przysłowiowym gwoździem do trumny.

Poza tym nie ma większego uzasadnienia, zarówno na gruncie teoretycznym, jak i na gruncie empirycznym, twierdzenie, że starsi zabierają pracę młodym. Świeżo upieczony absolwent musiałby posiadać kwalifikacje i doświadczenie, które umożliwiłoby mu świadczenie pracy na poziomie zbliżonym do osoby z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem i ogromną wiedzą praktyczną. I właśnie przez to, że powyższe założenie często nie jest spełnione, młodzi nie są w stanie konkurować ze starszymi o te same miejsca pracy, a tym samym nie występuje na rynku pracy zjawisko, które nazwalibyśmy doskonałą substytucyjnością starszych pracowników młodszymi. Młodzi nie zastępują starszych natychmiastowo. Proces wymiany na stanowiskach pracy przebiega raczej łańcuchowo, tzn. doświadczone osoby w wieku emerytalnym, opuszczające rynek pracy, są zastępowane przez inne osoby, posiadające doświadczenie na podobnym stanowisku, ci znów przez kolejne osoby o podobnych kwalifikacjach. Następuje więc ruch pracowników między firmami, jednak wszystkie firmy zgłaszają zapotrzebowanie raczej na osoby posiadające doświadczenie, a nie na absolwentów szkół. To zjawisko jest nazywane vacancy chain.

Christopher Pissarides – laureat nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii w 2010 roku, uważa, że młodzi charakteryzują się cechami, które powodują, że bezrobocie w ich grupie wiekowej jest w Europie średnio 2,5-krotnie wyższe niż w starszych kohortach. Jako przyczyny tego zjawiska wskazuje m.in. fakt, że ludzie młodzi nie są wystarczająco świadomi swojej wiedzy i umiejętności, czyli nie wiedzą, co potrafią, gdzie mogą wykorzystać swoją wiedzę, nie potrafią przewidywać swoich perspektyw na rynku pracy. Dlatego, aby poznać swój potencjał pracowniczy, eksperymentują na rynku, poszukując często innej pracy, zmieniają pracodawcę, aż znajdą takiego, u którego będą się mogli w pełni realizować zawodowo. Wśród innych czynników wyższego bezrobocia w młodych kohortach wskazuje się, obok mniejszego doświadczenia i dojrzałości na rynku pracy, także mniejszą liczbę odbytych szkoleń, częste zawieranie umów krótkoterminowych (co ułatwia późniejsze zwolnienie), większą wrażliwość stóp bezrobocia wśród młodych na wahania cyklu koniunkturalnego, mniejsze doświadczenie w poszukiwaniu pracy, mniejszą mobilność wynikającą z posiadania mniejszych zasobów, a także brak lub mniejsze zobowiązania finansowe oraz wsparcie rodziny, wpływające negatywnie na odpowiedzialność, z jaką młodzi podejmują pracę.

A na co wskazują dane statystyczne? Czy potwierdzają argument wspierający zwolenników obniżenia

wieku emerytalnego, że im wyższy jest odsetek pracujących wśród starszych, tym wyższe bezrobocie wśród młodych? Dane statystyczne dla wybranych 25 krajów europejskich z lat 2005-2011 wskazują, że brak jest przesłanek, które świadczyłyby o tym, że niższej aktywności zawodowej osób starszych towarzyszą wyższe zatrudnienie oraz niższe bezrobocie wśród osób młodych. Analiza tych danych wskazuje, że jest wręcz odwrotnie: w krajach, w których są wyższe wskaźniki zatrudnienia wśród osób w wieku 55 lat i więcej, wyższe są wskaźniki zatrudnienia w grupie wiekowej do 25 lat i niższe są w tej grupie wiekowej również stopy bezrobocia. Takie wnioski podważają zasadność polityki gospodarczej, której celem jest zachęcanie osób starszych do opuszczania rynku pracy (np. poprzez system wcześniejszych emerytur czy też obniżanie minimalnego wieku emerytalnego) w celu nie tyle tworzenia, ile zwalniania miejsc pracy dla osób młodych. Ponadto w krajach, w których jest wyższa stopa obciążenia demograficznego (relacja między liczebnością populacji wiekowej 65 lat, czyli mniej więcej w wieku emerytalnym, i więcej, a liczebnością populacji w wieku produkcyjnym, czyli 15-64 lata), niższe są wskaźniki zatrudnienia i wyższe są stopy bezrobocia wśród młodych. Czyli im więcej emerytów, tym gorzej dla młodych.

Zatem problemem młodych wchodzących na rynek pracy nie są aktywne zawodowo osoby w wieku około-emerytalnym i wyższym, lecz przede wszystkim niekorzystna demografia i nadmiar niepracujących emerytów, skutkujące m. in. wyższymi obciążeniami podatkowymi i para-podatkowymi, np. z tytułu składek emerytalnych, a tym samym wyższymi kosztami pracy. Obniżanie wieku emerytalnego z pewnością nie służy obniżeniu kosztów pracy, wręcz przeciwnie, zwiększa je, a tym samym pogarsza sytuację młodych na rynku pracy.

Na koniec kilka danych statystycznych, bo te mocniej do nas przemawiają.

Mimo, że pod względem demograficznym bliżej nam do Islandii czy Norwegii, to pod względem wskaźników rynku pracy bardziej przypominamy Węgry, a nawet Grecję. Jednak w Islandii wiek emerytalny 67 lat obowiązywał już w 1958 roku, a w Norwegii wynosił wtedy nawet 70 lat, zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn.

Wiek emerytalny w Polsce nie powinien zostać obniżony. Kto wie, czy z czasem nie będzie trzeba nawet skrócić ścieżki dochodzenia do tych 67 lat. Dzisiaj ludzie w wieku 60-70 lat nie są tymi samymi ludźmi, co ich rodzice. Znów ich dzieci, gdy osiągną ten wiek, będą prawdopodobnie w jeszcze lepszej kondycji zdrowotnej. Ludzie bowiem żyją coraz dłużej i coraz dłużej są zdolni do pracy. Zwolennicy obniżenia wieku emerytalnego nie mają faktycznie argumentów. Chcą natomiast, aby dalej kurczyła się populacja pracujących, a rozrastała populacja pobierających świadczenia, nawet, jeśli nadal są zdolni do pracy. To jest jeden z drogowskazów na Grecję. W żadnym wypadku nie możemy podążać w tym kierunku.

dr hab. Filip Chybalski, prof. PŁ

Politechnika Łódzka

Nie inaczej jest w Polsce i mimo, że podniesienie i zrównanie wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn rozłożono w czasie, co z punktu widzenia wielkości długu publicznego, nie jest korzystne, to dużo osób uważa tę decyzję za złą. Co gorsza, dwie największe partie opozycyjne zapowiadają, że w przypadku dojścia do władzy, wiek emerytalny obniżą. Dla młodego pokolenia jest to bardzo niepokojąca zapowiedź, bo nieuzasadniona ekonomicznie i w przyszłości skutkująca jeszcze większą zapaścią finansów publicznych, niewypłacalnością systemu emerytalnego i koniecznością podniesienia wieku emerytalnego, ale już nie rozłożoną w czasie, i pewnie nie do 67. roku, bo to nie wystarczy.

Pozostało 91% artykułu
Materiał Partnera
Zainwestuj w przyszłość – bez podatku
Materiał Partnera
Tak możesz zadbać o swoją przyszłość
Emerytura
Wypłata pieniędzy z PPK po 2 latach oszczędzania. Ile zwrotu dostaniemy
Emerytura
Autozapis PPK 2023. Rezygnacja to dobry pomysł? Eksperci odpowiadają
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Emerytura
Emeryci ograniczają wydatki. Mają jednak problemy z długami