Co walka z koronawirusem oznacza dla naszych portfeli

Szacuje się, że w Polsce jest 1,3 mln osób, które jak nie pracują, to nie zarabiają, pozostając w bardzo trudnej sytuacji – również bez ubezpieczenia NFZ.
Szacuje się, że w Polsce jest 1,3 mln osób, które jak nie pracują, to nie zarabiają, pozostając w bardzo trudnej sytuacji – również bez ubezpieczenia NFZ.
AFP

W wojnie przeciwko koronawirusowi wytaczane są coraz cięższe działa. Sprawdzamy, co te działania oznaczają dla nas i dla naszych portfeli. Robimy przegląd już wprowadzonych przez rząd rozwiązań. Codziennie pojawiają się jednak nowe przepisy.

Od początku marca obowiązuje ustawa o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem Covid-19. Z dnia na dzień przybywa też rozporządzeń, których celem jest ograniczanie rozprzestrzenia się epidemii. Wprowadzają one wiele restrykcji, ale również praw, które warto znać.

Warto sprawdzić: Złote inwestycje w ciężkich czasach. Najprostsze metody

Zasiłki dla wybranych

Ustawa o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem Covid-19 ma ograniczać efekty związane z rozprzestrzenianiem się koronawirusa i chronić zarówno firmy, jak i pracowników, choć większość pracowników na wiele liczyć nie może. Zwłaszcza że utrudnień już nie brakuje.

Największym z nich, choć w obecnej sytuacji niezbędnym, jest zamknięcie szkół, przedszkoli, żłobków i placówek opiekuńczo-wychowawczych, ponieważ to oznacza zapewnienie opieki ponad 6,8 mln dzieci do 14 lat.

Zgodnie ze specustawą rodzicom i opiekunom dzieci do ósmego roku życia przysługuje zasiłek opiekuńczy, jeśli są objęci ubezpieczeniem chorobowym, tzn. pracownikom, zleceniobiorcom i przedsiębiorcom. Nie przysługują natomiast pracującym na umowy o dzieło, które w wielu firmach są najchętniej podpisywane, ponieważ nie są oskładkowane i generują niższe koszty dla firm. Zleceniobiorcom też nic nie pomoże, jeżeli firma zostaje zamknięta i pracy nie ma. Tymczasem szacuje się, że w Polsce jest 1,3 mln osób, które jak nie pracują, to nie zarabiają, pozostając w bardzo trudnej sytuacji – również bez ubezpieczenia NFZ.

W trudnej sytuacji pozostają też osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą, ponieważ w ich przypadku zasiłek opiekuńczy nie zrekompensuje strat wynikających z niewykonywania pracy przez pół miesiąca. Problem mają już małe sklepy osiedlowe, puby, kawiarnie, małe hoteliki. Ich właściciele zaczynają wątpić, czy będą w stanie opłacić nie tylko podatki za marzec, ale i ZUS. Trudno też pozostawić bez opieki dziewięcio- czy dziesięciolatka. Niewykluczone więc, że wzrośnie liczba zwolnień, co dodatkowo może uderzyć w pracodawców.

Plusem przepisu o pomocy ZUS jest natomiast niewliczanie 14 dni zasiłku do ogólnego limitu 60 dni, które przysługują na opiekę nad dzieckiem, oraz łatwość składania oświadczeń. Pracownicy składają je u pracodawcy, zleceniobiorcy u zleceniodawcy, a prowadzący działalność bezpośrednio w ZUS. Dla wielu rodziców dobrym rozwiązaniem jest też możliwość podzielenia się dniami opieki w ramach dwóch tygodni.

Warto sprawdzić: Wakacje kredytowe z powodu koronawirusa w różnych bankach

Wprawdzie ustawa nie reguluje spraw związanych z podróżami służbowymi i pewnie pracodawcy będą je sami ograniczali, ale warto pamiętać, że podróży można odmówić, powołując się na art. 210 kodeksu pracy. Zgodnie z nim „w razie gdy warunki pracy nie odpowiadają przepisom bezpieczeństwa i higieny pracy i stwarzają bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia pracownika albo gdy wykonywana przez niego praca grozi takim niebezpieczeństwem innym osobom, pracownik ma prawo powstrzymać się od wykonywania pracy, zawiadamiając o tym niezwłocznie przełożonego”.

Zdalne zagrożenia

W najlepszej sytuacji są pracownicy, którzy mogą wykonywać pracę zdalną i do takiej zostaną oddelegowani. Pozostanie w domu nie tylko pozwoli na zmniejszenie możliwości zarażenia się, ale również na jednoczesne sprawowanie opieki nad dziećmi powyżej ósmego roku życia.

Praca z domu jest jedną z najlepszych metod prewencji, ale nakłada też obowiązki na pracodawcę, o czym większość firm zapomina. Tymczasem zgodnie z ustawą, jeżeli pracodawca zleci pracownikowi zdalną pracę, musi zapewnić mu służbowego laptopa i dostęp do internetu. Wprawdzie wydatki na sprzęt mogą zostać zaliczone do kosztów uzyskania przychodów i jest możliwość odliczenia VAT w nich zawartego, ale większość pracowników pracuje na własnych komputerach, mimo że nie wolno używać ich do celów służbowych. Rozwiązaniem może być zapewnienie przez działy IT odpowiednich zabezpieczeń. To jednak również na ogół nie jest zapewniane. Grozi to wyciekiem danych zarówno pracodawców, jak i pracowników. Cyberprzestępcy już zaczęli to wykorzystywać. Najpierw – o czym informował CERT, działający przy NASK zespół powołany do reagowania na zdarzenia naruszające bezpieczeństwo w sieci – hakerzy wykorzystywali sensacyjne informacje na temat koronawirusa, podszywając się pod informacyjne strony WWW z zainfekowanymi linkami. Teraz posunęli się krok dalej. PKO BP uprzedzał, aby nie reagować na SMS-y o rzekomym przekazywaniu środków do rezerw NBP. Dołączył się mBank, uczulając na fałszywe e-maile zawierające komunikaty o konieczności opłacenia specjalnej składki. Pomysłowość cyberprzestępców nie ma jednak granic, można się więc spodziewać lada dzień kolejnych oszustw.

Warto sprawdzić: Emocje górą. Duże straty funduszy akcji, zawodzą obligacje

Innym problemem jest możliwość wykonywania pracy zdalnej przez zdecydowaną mniejszość pracowników. Jest wśród nich duża grupa urzędników państwowych, z których wielu cieszy się nie tylko ze zwiększonego bezpieczeństwa, ale również z dodatkowych 14 dni płatnego urlopu na rzecz wszystkich podatników.

Ograniczone zostały podróże, zawieszone wszystkie loty międzynarodowe i krajowe. Od 15 marca obowiązuje zakaz wjazdu do kraju dla większości cudzoziemców. Fot. AFP

Odwołane podróże

Większość podróżujących najpierw przyzwyczaiła się do odwoływania lotów w określonych kierunkach. Od 15 marca, zgodnie z opublikowanym dzień wcześniej rozporządzeniem, zostały zawieszone międzynarodowe połączenia lotnicze na terenie Polski. Wyjątkiem są wyczarterowane na zlecenie prezesa Rady Ministrów samoloty, które mają przewozić Polaków powracających do kraju. W związku z tym w sobotę 14 marca Rafał Milczarski, prezes Polskich Linii Lotniczych LOT, zapowiedział operację „LOT do domu”, a już następnego dnia pierwsze samoloty przywiozły powracających z zagranicy Polaków.

PLL LOT poinformował też, że pasażerowie, którzy mają bilety na rejsy odwołane z powodu zamkniętego międzynarodowego ruchu lotniczego w Polsce, mogą bezpłatnie zmienić termin wylotu na podróże od 28 marca do 19 kwietnia, ale w miarę dostępnych miejsc. Pasażerowie, którzy chcą zmienić termin swojej podróży od 20 kwietnia do 31 maja lub 17 października do 30 grudnia, mogą to zrobić w ramach dostępności tej samej klasy rezerwacyjnej. Mogą też zamienić bilety na bezzwrotne vouchery na kupno nowego biletu lub dostać zwrot pieniędzy. Węgierski Wizz Air zapewnia natomiast, że osoby, które rezerwowały bilety przez internet, będą miały zwracane na konto 120 proc. wartości rezerwacji do wykorzystania przez kolejne 24 miesiące.

Trudniej będzie uzyskać zwrot pieniędzy, jeżeli rezerwacja była robiona przez agencję lub biuro podróży, bo tylko w nich będą mogli załatwiać wszystkie formalności. Znacznie łatwiej będzie odwołać wykupioną wycieczkę. Tomasz Chróstny, prezes UOKiK, przypomina, że w przypadku nadzwyczajnych okoliczności można odstąpić od umowy zawartej z biurem podróży i domagać się zwrotu pieniędzy. Sprawy te reguluje ustawa o imprezach turystycznych.

– W przypadku każdego wniosku o odstąpienie od umowy biuro podróży musi sprawdzić, czy zaszły przesłanki do takiego odstąpienia. Innymi słowy, czy w miejscu, do którego konsument planował lecieć, istnieje realne zagrożenie jego zdrowia. Jeżeli tak, biuro ma obowiązek uznać roszczenie podróżnego. W przypadku wątpliwości dotyczących indywidualnych umów z biurami podróży zachęcam do korzystania z darmowej pomocy prawnej świadczonej przez miejskich i powiatowych rzeczników konsumenta – mówi prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Podkreśla też, że w dochodzeniu roszczeń pomocne mogą być informacje ogłaszane przez głównego inspektora sanitarnego, Ministerstwo Spraw Zagranicznych czy Światową Organizację Zdrowia (WHO), które będą stanowić uzasadnienie wystąpienia nagłych i nieprzewidzianych okoliczności, w tym związanych z zagrożeniem zdrowotnym w kraju podróży.

Ulga dla kredytobiorców

Przed koronawirusem ugiął się nawet prezes banku centralnego, który jeszcze w pierwszym tygodniu marca zapewniał, że nie ma potrzeby redukcji stóp procentowych. Teraz zmienił zadnie. To pierwszy ruch stóp od pięciu lat i dobra nowina dla kredytobiorców, którzy mogą liczyć na niższe raty. Gorsza dla oszczędzających, bo oprocentowanie lokat już jest rekordowo niskie i depozyty, przy obecnie najwyższej inflacji od ośmiu lat, generują tylko straty. Na cięcia stóp pierwszy zdecydował się Fed. Jego śladem poszło już wiele banków centralnych innych krajów.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Nie daj się złapać w sidła chwilówki

Lepiej uważać na szybkie pożyczki. Pieniądze z banku są dużo tańsze niż chwilówki. Nadszedł ...

Najbardziej trzeba uważać na płatne subskrypcje, ponieważ opłaty za nie będą regularnie doliczane do rachunku za komórkę

Uważaj na płatności SMS. Mogą stać się pułapką

Prześwietlamy płatności drogą SMS-ową. Niestety, trzeba na nie bardzo uważać, bo można słono dopłacić ...

14 mld zł - to koszt zwolnienia ze składek ZUS, uprawionych jest ok. 700 tys. przedsiębiorców, którzy ubezpieczają do 9 osób i 1,8 mln samozatrudnionych.

Składki ZUS a tarcza antykryzysowa. Jak uzyskać zwolnienie

W ramach pomocy państwa małe firmy zatrudniające do 9 osób oraz osoby samozatrudnione, mogą ...