Ponad 172 tysiące złotych gotówki – tyle przeciętnie posiadały osoby, które w ostatnim kwartale 2020 roku dostały kredyt na zakup mieszkania czy budowę domu – wynika z szacunków HRE Investments opartych o dane AMRON-SARFiN. Gdy do tego dodamy fakt, że kupujący musi też zarezerwować pieniądze na pokrycie kosztów transakcyjnych (notariusz, podatek, pośrednik, opłaty sądowe), a do tego kupione lokum często trzeba wykończyć i wyposażyć, to okazuje się, że przeciętny nabywca dysponował całkiem sporym kapitałem znacznie przewyższającym wspomniane 172 tysiące.

Warto sprawdzić: Skąd wziąć na wkład własny do kredytu. 14 sposobów

Jak wskazuje Bartosz Turek z HRE Investments wynik jest wysoki, a nawet najwyższy w historii, ale tak jak w przypadku każdej średniej warto zajrzeć w jej głąb, aby lepiej zrozumieć czemu wynik jest taki, a nie inny. Pierwsze wrażenie może bowiem w tym wypadku leżeć daleko od prawdy.

– W tym kontekście ważne jest na przykład to, że w czwartym kwartale na zakup mieszkań zadłużało się wielu mieszkańców dużych miast. Na przykład nabywcy z Warszawy odpowiadali za niemal 50% wartości wszystkich udzielonych kredytów w kraju – wynika z danych AMRON-SARFiN. Rok wcześniej odsetek ten był o 1/5 niższy. Jest to o tyle ważne, że w większych miastach mieszkania są droższe, a skoro są droższe, to aby je kupić trzeba mieć proporcjonalnie więcej pieniędzy na wkład własny – zauważa analityk.

Ponadto w czwartym kwartale – w odróżnieniu od sytuacji z trzeciego kwartału – więcej było kupujących, którzy mieli dużo pieniędzy (wysoki wkład własny) i chcieli jedynie dopożyczyć relatywnie niewielkie kwoty na zakup nieruchomości. Dane z najnowszego raportu pokazują, że co 7 kredytobiorca potrzebował pożyczyć na zakup jedynie niewielką część kwoty (do 30 proc. ceny).

Warto sprawdzić: Przeciętnie mamy 150 tys. zł wkładu własnego

W trzecim kwartale na niewielką część wartości nieruchomości zadłużała się co 9 osoba. Z drugiej strony wyraźnie zmalało grono osób, które miały niewiele gotówki i zadłużały się na ponad 80 proc. ceny nieruchomości. Takie kredyty odpowiadały w czwartym kwartale za 34,6 proc. długów. Kwartał wcześniej było ich wyraźnie więcej, bo 38,3 proc. – wynika z danych AMRON-SARFiN. W odróżnieniu od sytuacji sprzed kwartału wydaje się więc, że mniej rodaków postanowiło wykorzystać najtańsze kredyty w historii i zadłużyć się na większą część ceny mieszkania zostawiając sobie więcej gotówki w zanadrzu.

– Dobrym prognostykiem na kolejne miesiące jest to, że dwa największe banki postanowiły znowu zacząć udzielać kredyty z 10-proc. wkładem własnym. Co prawda stawiają one w tych produktach dodatkowe wymagania odnośnie typu, lokalizacji, wartości czy wielkości finansowanej nieruchomości, ale bez wątpienia cieszyć powinno to, że już w większości instytucji można ubiegać się o kredyt hipoteczny mając 10% proc.ceny mieszkania w gotówce – podkreśla Turek.

Warto sprawdzić: Nie dostałeś kredytu? Złóż reklamację

Autopromocja
Panel dyskusyjny "Bezład przestrzenny"

Po co nam nowa ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym

OGLĄDAJ RELACJĘ

– To oznacza, że banki przestały się obawiać poważniejszej korekty cen mieszkań. Co jednak ważniejsze, osoby chcące kupić pierwsze w życiu mieszkania, będą w końcu mogły łatwiej zrealizować swoje marzenia o własnym „M”. Nie powinniśmy mieć złudzeń, że pod tym względem rok 2020 nie sprzyjał np. wyprowadzkom z domu rodzinnego. Jest szansa, że najbliższe miesiące będą pod tym względem lepsze. Warto mieć świadomość, że w ostatnich latach, co roku na wyprowadzkę z domu rodzinnego decydowało się nawet ponad 200-300 tysięcy osób w wieku 25-34. Dane za 2021 rok powinny być pod tym względem gorsze, czego odreagowanie mamy szanse w kolejnych kwartałach oglądać – dodaje.