Wydawało się, że brak uchwały Izby Cywilnej Sądu Najwyższego, która ma udzielić odpowiedzi na sześć pytań pierwszej prezes SN, mógł powstrzymać frankowiczów przed składaniem pozwów do sądów, ale tak się nie stało, a Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej po raz kolejny ich poparł. TSUE orzekł, że nieuczciwe warunki znajdujące się w umowie kredytu nie są wiążące dla kredytobiorcy i należy je uznać za nigdy nieistniejące. Powództwo wniesione przez kredytobiorcę w celu stwierdzenia nieuczciwego charakteru warunku, nie może więc podlegać przedawnieniu.

Warto sprawdzić: Frankowicze mogą odetchnąć. Wątpliwości nadal sporo

Trybunał wprawdzie podkreślił, że dyrektywa nie przeszkadza przepisom krajowym, ale przypomniał, że termin przedawnienia roszczenia o zwrot kwot wpłaconych na podstawie nieuczciwego warunku umownego, który może upłynąć, zanim kredytobiorca zdobędzie wiedzę o nieuczciwym charakterze warunku, nie może być zgodny z dyrektywą.

Sądy krajowe mają więc ocenić, czy sporne warunki umowy stanowią ich główny przedmiot. Jeżeli tak, dyrektywa pozwala zbadać nieuczciwy charakter warunków umowy, ale wyłącznie wtedy, gdy zostały one wyrażone prostym i zrozumiałym językiem. Wymogu przejrzystości nie spełnia umowa, w której przekazano dużo informacji, ale opierają się one na założeniu, że kurs waluty rozliczeniowej i waluty spłaty kredytu pozostanie stabilny. Tak jest wtedy, gdy konsument nie został powiadomiony o wpływie zmian gospodarczych na kurs wymiany walut. TSUE orzekł więc, że w zakresie, w jakim przedsiębiorca nie przestrzegał wymogu przejrzystości względem konsumenta, warunki te obciążają konsumenta ryzykiem nieproporcjonalnym do świadczeń i kwoty otrzymanego kredytu. Chodzi o długoterminowe koszty zmiany kursu wymiany.

Polskie sądy też – mimo braku rozstrzygnięcia sporu dotyczącego bezumownego korzystania z kapitału, który ma rozstrzygnąć Izba Cywilna Sądu Najwyższego, a po przełożeniu posiedzenia, nie wiadomo, kiedy to nastąpi – stają po stronie frankowiczów. Oddalają roszczenia banków, które domagają się zwrotu nienależytego świadczenia, bo – jak podkreślił Sąd Okręgowy w Katowicach, świadczeniem banku była wyłącznie wypłata kapitału, a umożliwienie kredytobiorcy bezumownego korzystania z kapitału nie jest świadczeniem banku, ale stanem faktycznym, który wynika z nienależnego świadczenia.

Od 1 kwietnia działa XXVIII Wydział Cywilny stołecznego Sądu Okręgowego utworzony specjalnie dla frankowiczów. Wniosków napływa coraz więcej – tylko w nowym wydziale jest ich ponad 6,4 tys., a w rzeczywistości znacznie więcej. Do końca I kwartału bieżącego roku kredytobiorcy walutowi złożyli przeciwko mBankowi, Santanderowi, PKO BP, Bankowi Millennium, Bankowi Pekao, Getin Noble Bankowi, ING Bankowi Śląskiemu, Citi Handlowemu i BNP Paribas ponad 36 tys. pozwów. W I kwartale tego roku przybyło 11,5 tys. spraw, a wartość roszczeń przekroczyła 8,2 mld zł. Według Biura Informacji Kredytowej na koniec kwietnia spłacanych było blisko 420 tys. walutowych kredytów hipotecznych o wartości 96,6 mld zł.

Należy się spodziewać, że przez najbliższe lata będą napływały kolejne wnioski, bo nie wszyscy frankowicze zaczęli się upominać o swoje. Związek Banków Polskich zachęca do zawierania ugód z bankami, aby sprawy przyspieszyć, banki nie są do tego skore. Wyraźną deklarację złożyły dwa najbardziej kredytami obciążone, kilka innych tylko zapowiedziało, że do ugód się szykuje.

10 czerwca TSUE odpowiedział na wątpliwości sądów paryskich, dotyczących kredytów denominowanych we franku, które miały być spłacane w euro, zawieranych z BNP Paribas Personal Finance. Sądy te również miały trudności z orzecznictwem.