Już 4 lutego rozpocznie się wielodniowa aukcja Gabinetu Numizmatycznego Damian Marciniak. Online licytowanych będzie ok. 4,6 tys. obiektów, w tym zabytkowe papiery wartościowe. Na 5 lutego zaplanowano aukcję stacjonarną, na której licytowane będą najciekawsze numizmaty, przede wszystkim monety Polski królewskiej.

Czytaj więcej

Kolejki pod oddziałami NBP. Stoją po banknot i monetę z Lechem Kaczyńskim

Gabinet Numizmatyczny Damian Marciniak

Historyczne monety i banknoty

Licytowany będzie np. 1 grosz króla Kazimierza Wielkiego (cena wyw. 25 tys. zł). Moneta może osiągnąć cenę nawet 50 tys. zł. Będzie bogaty wybór monet średniowiecznych i z początku renesansu. Sprzedany zostanie np. trojak wybity w Gdańsku w 1537 roku (cena wyw. 1 tys. zł). Niektóre stare monety mają względnie niską cenę, ponieważ są łatwiej dostępne.

Niedoszacowane są monety z okresu rozbiorów. Te monety nie zdrożały na fali ostatnich zwyżek. Licytowana będzie pochodząca z tych czasów bardzo rzadka moneta 20 zł (3 ruble) z 1840 roku. Ma cenę wywoławczą 10 tys. zł.

Są w ofercie aukcyjnej najstarsze banknoty. Licytowany będzie np. banknot o nominale 5 zł z czasów insurekcji kościuszkowskiej. Ma cenę wywoławczą 5 tys. zł, może osiągnąć 20 tys. zł. Licytowane będą dwa talary z 1810 roku (jedyne papierowe). Banknot o nominale 1 zł z czasów powstania listopadowego jest w idealnym stanie, kosztuje 5 tys. zł.

Z czasów, kiedy Polska zaczynała budować niepodległość – z 1917 roku, pochodzi banknot o nominale 20 marek polskich. Jest w idealnym stanie. Ma cenę 1 tys. zł, sprzedany zostanie prawdopodobnie za ok. 4 tys. zł.

20 marek polskich wyceniono  na 1 tys. zł.

20 marek polskich wyceniono na 1 tys. zł.

Gabinet Numizmatyczny Damian Marciniak

Licytowanych będzie 311 zabytkowych papierów wartościowych. Najwięcej na aukcjach Marciniaka było 500–600 papierów. Ostatnio licytowano po ok. 200 sztuk, bo rynek się nasycił. Teraz zmieni właściciela m.in. wyjątkowo rzadka akcja z 1893 roku Towarzystwa Akcyjnego Wyrobów Bawełnianych S. Rosenblatta w Łodzi. Stary papier wystartuje z ceną 15 tys. zł.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Są atrakcyjne pozycje na każdą kieszeń. Od 100 zł licytowana będzie dekoracyjna akcja Towarzystwa Kolei Lwowsko-Czerniowieckiej z 1866 roku. Papier może osiągnąć cenę sprzedaży ok. 250 zł.

Przebojem aukcji Damiana Marciniaka jest Patent Orderu Orła Białego z 1794 roku z podpisem króla Stanisława Augusta Poniatowskiego i pieczęcią królewską.

Patent został wystawiony dla generała Ignacego Wodzińskiego, adiutanta króla. Krewna generała Maria Wodzińska była narzeczoną Chopina. Dokument licytowany będzie od 20 tys. zł. Muzea zainteresowane są kupnem dokumentu, m.in. Zamek Królewski w Warszawie oraz Muzeum w Łazienkach, gdzie są bogate zbiory falerystyczne.

Gabinet Numizmatyczny Damian Marciniak

Dobra lokata dla inwestora

Na aukcji Marciniaka licytowane będą monety z dwudziestolecia międzywojennego. Idealną lokatą okazała się złota moneta o nominale 10 zł z Bolesławem Chrobrym, wybita w 1925 roku. W dwudziestoleciu wybito tylko dwie obiegowe złote monety. Druga moneta z wizerunkiem Bolesława Chrobrego miała nominał 20 zł.

Dla przykładu złota dziesięciozłotówka przed pandemią kosztowała ok. 800 zł – 1 tys. zł. Dziś, zależnie od stanu, ta sama moneta kosztuje 3–4 tys. zł. Dla porównania – w 2000 roku za dziesiątkę musieliśmy zapłacić ok. 300 zł.

To ulubiona moneta dawana w prezencie z okazji komunii świętej. Od początku roku klienci dopytują się o złote „dziesiątki", bo chcą wybrać na prezent egzemplarz w idealnym stanie, jak nowy. Popyt jest ogromny. Ryszard Kondrat z Warszawskiego Centrum Numizmatycznego deklaruje, że jest w stanie sprzedać każdą ilość monet z Chrobrym.

Czytaj więcej

Inwestycje w Lego korzystniejsze niż w złoto, znaczki, wina czy dzieła sztuki

Kondrat opowiada o kliencie, który przed pandemią kupił kilkadziesiąt monet z Chrobrym o nominale 20 zł. Wtedy taka moneta kosztowała ok. 2–2,5 tys. zł. Natomiast dziś trzeba za nią zapłacić ok. 4,5–5,5 tys. zł, a nawet więcej.

Antykwariusze twierdzą, że rynek działa pod presją inflacji. Kupują nie tylko kolekcjonerzy, ale także nowi klienci, którzy chcą bezpiecznie w starych złotówkach ulokować nadwyżki finansowe.

Numizmaty są lepszą inwestycją niż obrazy. Przede wszystkim mają większą płynność. Od ręki sprzedać można monety czysto lokacyjne, których wartość zależy od giełdowej ceny kruszcu. Płynnym towarem są też monety, których cena zależy tylko od ich wartości symbolicznej, urody, stanu zachowania, rzadkości i proweniencji.

Przy zakupie monet, ich sprzedaży i transporcie łatwo zachować pełną dyskrecję. Nie trzeba wiele miejsca, żeby przechowywać monety. W sytuacji zagrożenia łatwiej ewakuować się z monetami niż z galerią obrazów. Jeśli ktoś za milion kupił kilkadziesiąt monet, to w nowej sytuacji ekonomicznej może je wyprzedawać stopniowo, stosowanie do bieżących potrzeb.

Warszawskie Centrum Numizmatyczne bezpłatnie udostępnia swoje archiwum online. Odnotowano tam ok. 304 tys. transakcji od 1991 roku. Opisy i fotografie pozwalają na identyfikację obiektów. Można prześledzić przyrost cen tych samych monet.

Zyski branży to przede wszystkim codzienna sprzedaż. Ostatnio w WCN zakończyła się pięćsetna jubileuszowa cotygodniowa aukcja online. Na tych aukcjach oferowane są popularne numizmaty. Notowane są obroty rzędu ok. 100–150 tys. zł. Zwykle sprzedawane jest ok. 98 proc. oferty.