Jak kupować auto do kolekcji lub rekreacji, żeby nie wejść na pole minowe

Weteran szos: frajda i inwestycja. Warto wybrać się do muzeum, zanim kupimy pierwsze auto do kolekcji lub do rekreacji.

Publikacja: 07.03.2022 13:40

Jak kupować auto do kolekcji lub rekreacji, żeby nie wejść na pole minowe

Foto: Adobe Stock

W Otrębusach mieści się Muzeum Motoryzacji i Techniki (www.muzeum-motoryzacji.com.pl). Jest tam kilkaset zabytkowych pojazdów. Warto wybrać się do muzeum, zanim kupimy pierwsze auto do kolekcji lub do rekreacji. Placówka działa od 1995 roku, ale kolekcja powstawała już w latach 60. XX wieku. Muzeum stworzyli Joanna i Zbigniew Mikiciukowie. Rodzinną tradycję kontynuuje syn Patryk, dziennikarz znany m.in. z programu „Telemaniak”, emitowanego w TVN.

Czytaj więcej

Inwestycje w Lego korzystniejsze niż w złoto, znaczki, wina czy dzieła sztuki

Porsche z sadu

Atrakcją muzeum jest Porsche 911, tak zwane polskie Porsche. To samochód, którym pół wieku temu ścigał się mistrz rajdowy Sobiesław Zasada.

Samochód znaleziono porzucony w sadzie – tak więc stale możliwe są sensacyjne odkrycia. Samochód był poprzerabiany przez kolejnych użytkowników. Odbudowa auta trwała trzy lata. Remont dokumentuje kilkadziesiąt filmów, jakie Patryk Mikiciuk udostępnił na YouTubie.

W 2021 roku przed Rajdem Barbórki w Warszawie odbyła się uroczystość. Sobiesławowi Zasadzie zaprezentowano jego dawny samochód, który znów jeździ jak nowy.

Porsche, którym jeździł Sobiesław Zasada

Porsche, którym jeździł Sobiesław Zasada

Muzeum Motoryzacji i Techniki

Znani właściciele

W muzeum są zabytkowe auta różnych postaci historycznych, artystów i polityków. Jest samochód śpiewaka operowego Jana Kiepury, jest Jaguar Bogusława Lindy. Na stronie muzeum reklamowany jest fakt, że ostatnio Daniel Olbrychski przekazał do zbiorów swojego terenowego Nissana. Są pancerne samochody polityków, np. Cadillac Edward Gierka, Peugeot Wojciecha Jaruzelskiego i Volvo Lecha Wałęsy. Każdy z samochodów ma bogatą, udokumentowaną historię.

Zainteresowanie na światowych aukcjach wzbudziłoby pewnie pancerne auto Józefa Stalina. To ZIS kabriolet dostarczony z Moskwy. Stalin miał nim podróżować w czasie uroczystości otwarcia w Warszawie Pałacu Kultury i Nauki swego imienia.

Czytaj więcej

NFT rozpala inwestorów. Geneza zabawy milionerów, rekordy sprzedaży

Stalin umarł, auto zostało nad Wisłą i służyło politykom. Podczas wizyty w Polsce podróżował nim prezydent Francji, gen. Charles de Gaulle, widać to na archiwalnych zdjęciach CAF. Przy delikatnej jeździe auto Stalina pali ok. 40 litrów na 100 kilometrów.

Muzeum utrzymuje się z wynajmu zabytków do celów rekreacyjnych, na uroczystości i do filmów. Pojazdy z muzeum grały w kilkuset filmach, m.in. w „Pianiście” Romana Polańskiego i „Katyniu” Andrzeja Wajdy. Muzealne eksponaty jeżdżą w kultowych serialach, jak np. „Stawka większa niż życie”. Przy wejściu do muzeum wita gości oryginalny czołg „Rudy” z serialu „Czterej pancerni i pies”. Na wieżyczce jest odlany numer fabryczny. Widać go na filmie, tak więc jest to na pewno ten sam czołg.

Kabriolet Józefa Stalina

Kabriolet Józefa Stalina

Muzeum Motoryzacji i Techniki

Od wraka do eksponatu

Dziś w muzeum oglądamy eleganckie, sprawne eksponaty, ale 90 procent z nich to były wraki wymagające wieloletniego, generalnego remontu, znalezienia oryginalnych części. Eksponaty wpisane są do rejestru zabytków. To kolejny przykład, że kolekcjonerzy wzbogacają polską historię.

Jak kupować auto do kolekcji lub rekreacji, żeby nie wejść na pole minowe? Zbigniew Mikiciuk radzi, żeby debiutant kupował auto sprawne, wymagające najwyżej drobnych poprawek.

Czytaj więcej

Monety lepszą inwestycją niż obrazy. Łatwiej się z nimi ewakuować i sprzedać

Remont może być pięć razy droższy niż cena zakupu. Generalnie cena remontu zależy od jego staranności. Od tego, czy kupimy oryginalne części, czy wystarczą nam tańsze zamienniki, gdy chodzi tylko o to, żeby pojazd jeździł. Warto pamiętać, że przy sprzedaży takiego auta nie uda nam się doliczyć poniesionych przez nas kosztów remontu do jego ceny.

Wspomniane filmy o odbudowie „polskiego Porsche” pokazują, że nawet wybitni kolekcjonerzy musieli na remont poświęcić aż trzy lata. Byli często zaskakiwani różnymi technicznymi problemami. Niedoświadczony nabywca nie przetrwa wieloletniego remontu, spadnie na niego lawina nieplanowanych wydatków.

W muzeum jest kilkaset zabytkowych pojazdów

W muzeum jest kilkaset zabytkowych pojazdów

Muzeum Motoryzacji i Techniki

Gdzie szukać pomocy?

W internecie są fora dyskusyjne miłośników danej marki lub modelu. Są serwisy zajmujące się konserwacją tylko starych pojazdów, są producenci i hurtownicy części zamiennych. Dzięki dobrej informacji możemy nie przepłacać.

W Stowarzyszeniu Techniki Samochodowej i Ruchu Drogowego (www.rzeczoznawcy.com.pl) znajdziemy listę 44 ekspertów ds. pojazdów zabytkowych. Dostępni są w różnych częściach kraju. Tomasz Skrzeliński, wybitny kolekcjoner i ekspert, informuje, że fachowa porada w obrębie Warszawy kosztuje 650 zł. Nabywca dostaje pisemną opinię o stanie pojazdu wraz z kalkulacją kosztów remontu. Koszty porady są wyższe, jeśli pojazd wymaga specjalistycznych badań.

Panuje opinia, że zabytkowe pojazdy to gwarantowana inwestycja. Tak, ale pod warunkiem, że nabywca jest wytrawnym znawcą rynku. Każdy kolekcjoner z doświadczeniem potwierdzi, że zabytkowy pojazd to przysłowiowa skarbonka bez dna: wysokie są koszty fachowej eksploatacji, trudno znaleźć dobrych fachowców.

Prof. Andrzej K. Koźmiński, ekonomista, kolekcjoner sztuki

Kilkanaście lat temu kupiłem do rekreacji dwuosobowego Mercedesa SL z 1959 roku. To zabytek, ma żółte tablice rejestracyjne. Auto znalazł mi w USA mój nieżyjący przyjaciel Władek Cygan, wybitny kolekcjoner zabytkowych samochodów. Przy zakupie warto skorzystać z pomocy fachowca, który oceni stan pojazdu, skalkuluje koszty remontu. Trzeba mieć też zaufanego wykonawcę naprawy. Generalny remont mojego auta trwał rok. Samochód jest prosty w konstrukcji, nie ma elektroniki, nie psuje się, ale warto mieć fachowego wykonawcę przeglądów i wszelkich regulacji. Auto pali 8–9 litrów na 100 kilometrów. Ubezpieczenie zabytku jest tańsze. Nie zastanawiam się nad tym, czy Mercedes okazał się dobrą lokatą. Na pewno nie traci na wartości, tego modelu nie ma na rynku. Kilkakrotnie zwiedziłem tym autem Toskanię. Brałem udział w Rajdzie Szampanii, przyjechało kilkaset zabytkowych aut z Europy. Mój samochód dojechał do Francji na lawecie, bo podróż małym autem po autostradach jest kłopotliwa. Nie planowałem jeszcze tegorocznych wyjazdów. Na pewno będą jakieś towarzyskie spotkania organizowane przez kluby zabytkowej motoryzacji. Przejechałem tym samochodem, o ile dobrze pamiętam, ok. 14 tys. mil.

W Otrębusach mieści się Muzeum Motoryzacji i Techniki (www.muzeum-motoryzacji.com.pl). Jest tam kilkaset zabytkowych pojazdów. Warto wybrać się do muzeum, zanim kupimy pierwsze auto do kolekcji lub do rekreacji. Placówka działa od 1995 roku, ale kolekcja powstawała już w latach 60. XX wieku. Muzeum stworzyli Joanna i Zbigniew Mikiciukowie. Rodzinną tradycję kontynuuje syn Patryk, dziennikarz znany m.in. z programu „Telemaniak”, emitowanego w TVN.

Porsche z sadu

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Inwestycje Alternatywne
Ceny obrazów rosną po muzealnych wystawach
Inwestycje Alternatywne
Tania grafika lepsza niż drogie obrazy
Inwestycje Alternatywne
Rekordowe ceny pamiątek patriotycznych
Inwestycje Alternatywne
Rosną ceny obrazów Józefa Czapskiego. To dobra lokata
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Inwestycje Alternatywne
Pierwszym komiks z Supermanem sprzedany za rekordowe 6 mln dolarów
Materiał Promocyjny
Jak sztuczna inteligencja może być wykorzystywana przez przestępców cybernetycznych?