Na rynku numizmatów można zarobić i to całkiem nieźle

Rynek historycznych numizmatów jest stabilny, ponieważ ma masowy charakter.

Numizmaty mają zdecydowanie większą płynność niż obrazy. Przy zakupie, sprzedaży i transporcie łatwo zachować dyskrecję. Nie trzeba wiele miejsca, żeby je przechowywać. W sytuacji ostrych niepokojów społecznych łatwiej uciekać z monetami zaszytymi w poły marynarki niż z obrazem Jacka Malczewskiego na plecach.

Warto sprawdzić: Najpiękniejszy polski banknot i inne numizmaty na aukcji

W powszechności siła

Jak kupować numizmaty, których cena zależy tylko od ich wartości symbolicznej? Od urody, rzadkości, stanu zachowania i proweniencji.

Polacy doceniają handlowe zalety takich numizmatów. Branża ma charakter masowy, dlatego jest stabilna. Opiera się przede wszystkim na codziennych sprzedażach. Organizowane są katalogowe aukcje stacjonarne wyjątkowych obiektów.

Od lat antykwariaty organizują internetowe cotygodniowe aukcje popularnych monet najczęściej w cenie do 2 tys. zł. Szacuje się, że w skali kraju jest kilkadziesiąt tysięcy klientów, którzy kupują obiekty w cenie do 5 tys. zł.

Branża oferuje numizmaty we wszystkich przedziałach cenowych. Nawet na stacjonarnych aukcjach oferowane są ciekawe obiekty za 200–300 zł. Debiutanci systematycznie awansują do wyższych przedziałów cenowych.

Złotą monetę z Bolesławem Chrobrym chętnie kupujemy na prezenty komunijne. Fot. Warszawskie Centrum Numizmatyczne

Branża przyciąga przejrzystością! Informacje można konfrontować z naukowymi monografiami różnych autorów, z archiwami różnych firm. Na licznych forach internetowych toczą się ostre, bezkompromisowe dyskusje. Obserwacja tych dyskusji dowodzi, że uczestnicy rynku z zasady mają ponadprzeciętną wiedzę o rynku. Wiedza jest warunkiem powodzenia inwestora lub kolekcjonera. Z czasem zamienia się ona w intuicję.

Na przykład w Warszawskim Centrum Numizmatycznym (WCN) możemy skorzystać z dostępnego na stronie banku informacji. Zawiera on wyniki ponad 266 tysięcy transakcji. Opisy i fotografie pozwalają zainteresowanym na identyfikację numizmatów, na analizę wzrostu ich cen.

Z archiwum WCN losowo wybrałem kilka monet, aby zilustrować wzrost cen. Na przykład w 1932 roku wybito złotą monetę z wizerunkiem Bolesława Chrobrego. Teraz moneta o nominale 10 zł kosztuje ok. 2,3 tys. zł. W 2016 roku miała cenę 1,1 tys. zł, a np. w 1996 roku – 190 zł. Najchętniej kupujemy polonika. Na monetę z Chrobrym zawsze będzie zapotrzebowanie z uwagi na jej historyczny i patriotyczny charakter.

Warto sprawdzić: Król Sobieski na każdą kieszeń. Rynek numizmatów rośnie

Z kolei talar Zygmunta III wybity w Bydgoszczy w 1628 roku ma dziś cenę ok. 11 tys. zł. W 2008 roku kosztował 3–4 tysiące, a w 1991 – 260 zł. A jak ceniona jest srebrna moneta z 1925 roku, tzw. konstytucja? Najbardziej pospolity wariant tej monety sprzedano niedawno za ponad 26 tys. zł. W 2015 roku kosztowała 13 tys. zł. W 2005 – 7,8 tys. zł, a w 1991 – 1,2 tys. zł. Oczywiście ten sam nominał w tym samym czasie może mieć różne ceny, zależnie od stanu.

Cenione unikaty

Radykalnie zwyżkują obiekty drogie, unikatowe. Jednak przy ich odsprzedaży trzeba znaleźć amatora lub czekać na termin aukcji. Łatwiej odsprzedać numizmaty znane, często dostępne, stale kupowane, jak choćby wspomniana moneta z Chrobrym. Jest ona chętnie kupowana na prezenty komunijne, ponieważ jest „lokatówką”, ale przede wszystkim ma dla nabywców wartość patriotyczną. WCN sprzedało w sumie 435 takich monet.

Stołeczny Antykwariat Michał Niemczyk w maju 2015 r. sprzedał unikatowy Złoty Medal Nagrodowy z wybitym nazwiskiem malarza Henryka Rodakowskiego. Taki unikat to wymarzona lokata! W 1852 roku w Paryżu artysta został uhonorowany za portret gen. Henryka Dembińskiego, który jest atrakcją w Muzeum Narodowym w Krakowie.

Unikatowy medal malarza Henryka Rodakowskiego. Fot. Antykwariat Numizmatyczny Michał Niemczyk

Medal o wadze blisko pół kilograma (średnica ok. 7 cm) kupiono za 120 tys. zł (cena wyw. 70 tys. zł). Dziś kolekcjonerzy szacują, że medal osiągnąłby cenę co najmniej 200 tys. zł. Generalnie zabytkowe medale są niedoszacowane.

Faktem jest, że w ciągu ostatniej dekady wyraźnie drożeją obiegowe numizmaty z czasów PRL. To kolejny dowód, że rynek numizmatów rośnie. Przybywa klientów. Antykwariusze odkrywają dla nich nowe asortymenty, zwłaszcza w niskich przedziałach cen.

Warto sprawdzić: Środki na czarną godzinę chętnie lokujemy w monetach

Na niedawnej aukcji WCN obiegowy banknot z 1948 roku o nominale 100 zł osiągnął cenę 3750 zł (wyw. 1,5 tys. zł). Z kolei w lutym tego roku na aukcji Gabinetu Numizmatycznego Damian Marciniak obiegowa aluminiowa moneta z 1958 roku o nominale 5 zł (ta z rybakiem) sprzedana została za 7,7 tys. zł. Wyjątkową cenę osiągnęła z uwagi na udokumentowany rodowód. Moneta pochodzi z kolekcji Tadeusza Kałkowskiego, wybitnego historyka numizmatów.

Banknot z 1948 roku osiągnął cenę 3 750 zł. Fot. Warszawskie Centrum Numizmatyczne

Rodowód ma znaczenie

Na krajowym rynku numizmatów widać, czym jest wysoka kultura kolekcjonerska. Udokumentowana proweniencja od zawsze ma zdecydowany wpływ na cenę. Natomiast na krajowym rynku malarstwa proweniencja to jest pojęcie wciąż prawie nieznane.

Moneta z rybakiem konsekwentnie drożeje. Gdy osiągnęła 2 tys. zł, wydawało się, że to jest aukcyjny wybryk cenowy. Jednak w listopadzie 2019 roku na aukcji Warszawskiego Centrum Numizmatycznego przybito młotkiem cenę 4 tys. zł. Wysokie ceny są ugruntowane.

Nie czyścimy monet odziedziczonych w rodzinie, poniewierających się w domu! Cena numizmatu zależy od stanu, od zachowanej patyny. Moneta pozbawiona patyny traci wartość handlową! Nie prasujemy pogniecionych banknotów lub zabytkowych papierów wartościowych, ponieważ uszkodzimy ich fakturę.

Nie kupujemy numizmatów w postronnych miejscach z uwagi na plagę falsyfikatów. Nie sprzedajemy odziedziczonych numizmatów „antykwariuszom”, którzy masowo naklejają swoje ogłoszenia na drzwiach klatek schodowych bloków. Anonimowy antykwariusz kusi gotówkową zapłatą. Zwykle jest to ułamek realnej ceny. Przed wizytą takich oszustów szczególnie należy chronić starsze osoby.

Warto sprawdzić: Numizmaty królewskie rosną mocno na wartości

Wielki potencjał rynku historycznych numizmatów szczegółowo opisałem w „Moich Pieniądzach” w lutym 2020 r. Powołuję się tam na analizę kolekcjonera Jakuba Grzyba. Przedstawił ją podczas wykładu poprzedzającego aukcję Gabinetu Numizmatycznego Damian Marciniak. Aukcje Marciniaka zawsze poprzedza cykl edukacyjnych wykładów.

Branża od zawsze prowadzi edukację! Zawsze drukowano monografie opracowane przez autorów niezależnych od rynku. Ostatnio intensywnie emitowane są filmy edukacyjne. Filmy edukacyjne Damiana Marciniaka w ciągu pierwszej doby ogląda średnio ok. 8 tysięcy osób.

Film o monecie z rybakiem z kolekcji Kałkowskiego wrzucony 31 grudnia 2019 roku do dziś ma ok. 400 tys. odsłon. Na ostatniej katalogowej aukcji WCN do licytacji zgłosiło się 800 osób, zakupów dokonało 150 osób, w ofercie były 532 obiekty. To są wskaźniki poziomu zainteresowania branżą. Pozwala on optymistycznie prognozować przyszłość.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Bessa widoczna w wynikach funduszy

Analiza stóp zwrotu funduszy w okresie od kwietnia 2015 r. do marca 2016 r. ...

Sprzedaż zbiorów zapewnia dostatnie życie na starość

Spektakularnym sukcesem zakończyła się ostatnio czterodniowa aukcja numizmatyczna Gabinetu Numizmatycznego Damian Marciniak (www.aukcje.gndm.pl). Przekroczono ...

Russell Crowe z żoną organizują aukcję rozwodową

W rocznicę ślubu już niemal rozwiedzeni małżonkowie postanowili zorganizować spektakularną aukcję rozwodową i sprzedać ...