Szokująco tanie białe kruki

Wydana w 1939 roku „Encyklopedia staropolska” zawiera około 4 tys. ilustracji. Egzemplarz ma luksusową introligatorską oprawę
Wydana w 1939 roku „Encyklopedia staropolska” zawiera około 4 tys. ilustracji. Egzemplarz ma luksusową introligatorską oprawę
Lamus Antykwariaty Warszawskie

Rękopisy królewskie, herbarze, książkę z biblioteki Jerzego Giedroycia wystawiono na aukcji.

Już 16–17 marca odbędzie się dwudniowa aukcja internetowa stołecznego antykwariatu bibliofilskiego Lamus (www.lamus.pl). Pierwszego dnia licytowanych będzie 600 pozycji, drugiego 250. Wydrukowano katalog.

Na 900 zł wyceniono dokument z odręcznym podpisem króla Augusta III Sasa. Jest dokument króla Jana Kazimierza. Pośród starodruków wysoką cenę wywoławczą 12 tys. zł ma „Nauka o gatunkach i szukaniu rudy żelaznej” Józefa Hermana Osińskiego, wydana w 1782 roku. To pierwszy w Polsce podręcznik z dziedziny metalurgii.

Warto sprawdzić: Pierwodruki Wyspiańskiego za mniej niż 100 zł

Pozytywny snobizm

Antykwariusze od lat zapewniają, że wśród bogatych Polaków panuje pozytywny snobizm. W swoich rezydencjach na honorowym miejscu podobno stawiają pierwodruk „Pana Tadeusza”. Pierwodruk arcydzieła Mickiewicza licytowany będzie w Lamusie, ma cenę 8 tys. zł. Książkę wydano w Paryżu w 1834 roku, w nakładzie 3 tys. egzemplarzy.

Bardzo rzadki jest „Herbarz starodawnej szlachty podług heraldyków Polskich”, wydany w Paryżu w latach 1858-1880, cena wyw. 2,8 tys. zł. Jest też bogato ilustrowana herbami, wydana w 1931 roku monografia Ludwika Piotrowskiego pt. „Szlachta polska pochodzenia żydowskiego”.

Oprócz zawsze poszukiwanych druków heraldycznych i dotyczących numizmatyki są fotosy filmowe i poradniki dotyczące gospodarstwa domowego, jest osiemnastowieczny plan Warszawy i rzadki plakat Waldemara Świerzego, wydany w Paryżu w 1989 roku, ogłaszający koniec komunizmu w Polsce.

Pas kontuszowy ma cenę 15 tys. zł. Od kilku lat pasy poszukiwane są przez zamożnych kolekcjonerów. Fot. Lamus Antykwariaty Warszawskie

Sensację wzbudzi pas kontuszowy słucki. Pochodzi prawdopodobnie z wytwórni Karola Radziwiłła, ma cenę 15 tys. zł. Lamus wprowadził przed laty na swoje aukcje pamiątki narodowe. Chodziło o urozmaicenie papierowej oferty. Była to też konieczność z powodu braku białych kruków. Przebojem okazały się pasy kontuszowe, które stanowiły ważny, niezwykle dekoracyjny element szlacheckiego stroju.

Od kilku lat pasy poszukiwane są przez zamożnych kolekcjonerów, nierzadko osiągają ceny powyżej 100 tys. zł. Czy cieszyć się będą powodzeniem np. w 2050 roku? Brak mi dyskusji, jak rynek pamiątek narodowych wyglądał będzie w przyszłości. Kolekcjonerzy to zwykle mocno starsi ludzie. Czy będą mieli następców?

Atrakcją jest „Encyklopedia staropolska” opracowana przez Aleksandra Brucknera, wydana w 1939 roku. Egzemplarz ma bogato złoconą i tłoczoną oprawę, wykonaną przez artystę introligatora Jana Radziszewskiego. Legendarna, luksusowo wydana książka zawiera ok. 4 tysiące ilustracji. To wyjątkowo interesująca lektura.

Na rynku bibliofilskim ceny są szokująco niższe niż na rynku malarstwa. Białe kruki dostępne są dla niezamożnych nabywców. Na przykład w ofercie Lamusa na 120 zł wyceniono legendarną publikację z 1929 roku Janusza Korczaka pt. „Prawo dziecka do szacunku”. Cena będzie względnie niska, jeśli nawet w wyniku ostrej licytacji osiągnie dziesięciokrotne przebicie.

Wydana w 1939 roku „Encyklopedia staropolska” zawiera około 4 tys. ilustracji. Egzemplarz ma luksusową introligatorską oprawę. Fot. Lamus Antykwariaty Warszawskie

Sprawa Gorgonowej

Od 60 zł licytowana będzie w Lamusie „Spowiedź ojca zamordowanej Lusi”. To rzadka broszura autorstwa Henryka Zaremby (1883-1954). O zabójstwo jego córki oskarżono Ritę Gorgon, kochankę Zaremby. Każdy słyszał o procesie Gorgonowej.

Rasowy kolekcjoner chce mieć rzeczy, które wcześniej należały do wielkich postaci historycznych. Jest w ofercie np. pochodząca z 1938 roku broszura „Rynek węglowy w Polsce”. Na egzemplarzu odnotowano: „przeznaczony do wyłącznego użytku JWP Jerzego Giedroycia”. Późniejszy twórca i redaktor paryskiej kultury był urzędnikiem Ministerstwa Przemysłu i Handlu. Cena wyw. 180 zł. Inna książka pochodzi z księgozbioru Władysława Pożogi, generała milicji, dygnitarza wywiadu MSW.

Sensację wzbudzą nawet wydawnicze drobiazgi. Na przykład w 1936 roku ukazała się pierwsza polska książka o telewizji. Napisał ją Feliks Burdecki , okładkę zaprojektował Jan Marcin Szancer (cena wyw. 80 zł). Rok później uruchomiono w Warszawie eksperymentalną stację telewizyjną. Pierwsza transmisja odbyła się 26 sierpnia 1939 roku.

Warto zwrócić uwagę na rzadki katalog reklamowy z 1939 roku zakładów „Lilpop, Rau i Loewenstein”. To reklama wagonów tramwajowych i kolejowych (cena wyw. 180 zł). Można będzie wylicytować powieść kryminalną Marka Romańskiego „Mord na placu Trzech Krzyży”. Książka ukazała się w 1930 roku, egzemplarz ma znaki własnościowe Biblioteki Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego w Stanisławowie.

W 1936 roku wydano pierwszą w Polsce książkę o telewizji. Fot. Lamus Antykwariaty Warszawskie

Dobra prognoza

Niektóre książki dotyczą relacji Polaków z innymi narodami. W 1973 roku wydano „Drogę do nikąd” Antoniego Szcześniaka i Wiesława Szota. Książka dotyczy konfliktów polsko-ukraińskich. Nakład wycofano z księgarń po interwencji ambasady radzieckiej. W czasach PRL książkę można było przeczytać na miejscu w wybranych bibliotekach, po uzyskaniu specjalnego politycznego zezwolenia na lekturę. Cena wyw. 150 zł.

Rynek bibliofilski jest w świetnej kondycji. Dobrą prognozą dla aukcji Lamusa są wyniki pierwszej w tym roku aukcji książek, jaką 16 lutego zorganizował krakowski antykwariat Rara Avis (www.raraavis.krakow.pl). Według analiz Pawła Podniesińskiego, rzeczoznawcy antykwarycznego Ministerstwa Kultury, sprzedano 91,88% oferty. To bardzo dobry wynik.

Wyraźnie wzrosło zainteresowanie drukami wielkich romantyków. Na przykład pierwodruk „Konrada Wallenroda” osiągnął cenę 8,5 tys. zł przy cenie 2,4 tys. zł. Pierwodruk „Promethidiona” Cypriana Norwida wylicytowano za 10,5 tys. zł (wyw. 6 tys. zł). Z kolei wydaną w 1825 roku „Marię” Antoniego Malczewskiego kupiono za 4,8 tys. zł (wyw. 1,2 tys. zł). Nie kupiono zabytkowych etykiet zapałczanych, o który 7 lutego pisałem w „Moich Pieniądzach”. Etykiety wystawiono z konieczności, ponieważ brakuje starych książek! Antykwariusze szukają nowego asortymentu.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Inwestorzy więcej ryzykują

W tym roku największym zainteresowaniem detalicznych klientów TFI cieszą się fundusze gotówkowe i pieniężne ...

Japoński rząd wspiera rynek akcji

Polityka premiera Shinzo Abe zwiększa atrakcyjność akcji, ponieważ papiery udziałowe zapewniają najlepsze od 2,5 ...

Będzie dobrze, twierdzą analitycy

Dominują zalecenia „kupuj” akcje. Spośród wydanych we wrześniu i październiku rekomendacji dla niemal 100 ...