Perełki z zagranicznych giełd, gdzie hossa wciąż trwa

Rynki rozwinięte oferują szerokie spectrum spółek z branż, których próżno szukać na polskim rynku bądź są one reprezentowane w niewielkim stopniu
Rynki rozwinięte oferują szerokie spectrum spółek z branż, których próżno szukać na polskim rynku bądź są one reprezentowane w niewielkim stopniu
Shutterstock

Spółki notowane na dużych rozwiniętych rynkach mogą być ciekawym pomysłem na dywersyfikację portfela akcji.

Kilkuletnia hossa na rozwiniętych rynkach akcji przyciąga inwestorów skuszonych wysokimi stopami zwrotu. W ocenie analityków wciąż można tam znaleźć wiele atrakcyjnych sektorów i spółek z potencjałem. Mogą być one ciekawą propozycją dla inwestorów zainteresowanych wzbogaceniem portfela o zagraniczne aktywa.

Warto sprawdzić: Te spółki biją historyczne rekordy. Wciąż mają potencjał?

Nowe technologie na fali

Jak podkreślają analitycy, rynki rozwinięte oferują szerokie spectrum spółek z branż, których próżno szukać na polskim rynku bądź są one reprezentowane w niewielkim stopniu. Dobrym tego przykładem jest sektor nowych technologii, który posiada silną reprezentację zwłaszcza na amerykańskim rynku. – W gronie makrotrendów wpływających pozytywnie na zachowanie całych sektorów jest rewolucja technologiczna oparta na rozwoju sieci 5G, internetu rzeczy (ang. IoT) oraz powszechnym zastosowaniu sztucznej inteligencji. Według szacunków aktualnie na świecie używanych jest przeszło 28 mld inteligentnych urządzeń, a do 2025 r. ta liczba ma wzrosnąć blisko trzykrotnie. Aby sprostać temu zjawisku, potrzebna jest niewyobrażalna liczba podzespołów, za których produkcję odpowiedzialny jest sektor półprzewodników. Firmy wchodzące w jego skład są często mniej rozpoznawalne niż odbiorcy ich produktów, jak Apple, Amazon czy Google, jednak niemal wszyscy codziennie korzystamy z ich osiągnięć – zauważa Remigiusz Lemke, analityk DM mBanku.

Jako przykład podaje AMD, który dzięki swoim innowacyjnym produktom zwiększa udziały rynkowe kosztem dotychczasowych liderów, jak Intel czy Nvidia. – Kurs akcji w ubiegłym roku wzrósł o 80 proc., a w tym roku dokłada kolejne 100 proc. W dużej mierze jest to efekt przewagi technologicznej w segmencie procesorów i problemów z dostawami głównych konkurentów. Intel zapowiada, że będzie w stanie dostarczyć procesory o podobnej klasie co AMD dopiero w I kwartale 2020 r. Uzyskana przewaga ma konkretne przełożenie na podpisywane umowy. W ciągu ostatnich miesięcy spółka poinformowała, że z jej rozwiązań będą korzystać tak znane koncerny, jak Google, Amazon czy Twitter. Niedawno Microsoft zaprezentował nową wersję swojego flagowego laptopa Surface, która zawiera podzespoły AMD – przekonuje ekspert.

Inną polecaną spółką z branży jest Micron Technology, jeden z liderów produkcji układów pamięci oraz urządzeń służących do przechowywania danych, co w świecie geometrycznego tempa wzrostu ich ilości zapewnia rosnącą liczbę odbiorców. – W 2018 i 2019 r. spółki z tej branży doznały pewnego spowolnienia, jednak spoglądając na prognozy dostarczane przez zarząd odnośnie do kolejnych kwartałów, Micron najgorszy okres ma już za sobą. Poprawa nastrojów znalazła odzwierciedlenie w zachowaniu kursu, zwłaszcza w trzecim kwartale – wskazuje Lemke.

Zdaniem analityków pozytywny trend będzie kontynuowany, bo na horyzoncie wciąż widać więcej szans niż zagrożeń dla rynków akcji. Fot. Shutterstock

Globalne trendy sposobem na zyski z akcji

Najlepsze perspektywy wzrostu oferują spółki wykorzystujące globalne trendy w zachowaniach konsumentów. Biorąc to pod uwagę, zdaniem Marka Straszaka, specjalisty z Generali Investments TFI, jednym z ciekawszych segmentów do inwestowania za granicą jest tzw. segment payment, czyli płatności bezgotówkowych. – Spółki z tej branży wykorzystują sekularny trend, jakim jest odchodzenie od obrotu gotówką oraz przenoszenie się większości handlu do internetu. Przykładami takich walorów może być notowana w USA spółka VISA lub niemiecka spółka Wirecard – wymienia.

Szansą na zyski dla inwestorów jest też ogólnoświatowy trend polegający na przywiązaniu do dbałości o zdrowie i środowisko, w tym zmianie nawyków żywieniowych. – W ramach tego trendu coraz więcej osób rezygnuje ze spożywania mięsa i zastępuje je substytutami na bazie roślin. Według szacunków analityków Barclays w ciągu najbliższej dekady rynek alternatywnych produktów mięsnych może stanowić nawet 10 proc. globalnego rynku mięsa i osiągnąć wielkość 140 mld USD – zwraca uwagę ekspert DM mBanku.

Jednym z atrakcyjnie postrzeganych przez inwestorów reprezentantów tej branży jest notowany na amerykańskiej giełdzie Beyond Meat, który zadebiutował na Wall Street zaledwie w maju tego roku. – Cena jego akcji w IPO wynosiła 25 USD, a już w lipcu kurs przekroczył 230 USD. Aktualnie notowania znajdują się na wyraźnie niższych poziomach, co można wiązać między innymi z lockupem, czyli czasowym zakazem sprzedaży walorów przez część inwestorów, który zakończył się 29 października. Dzień wcześniej spółka opublikowała swoje kwartalne wyniki. Beyond potroił sprzedaż, a także drugi raz w tym roku podniósł swoje prognozy na 2019 r. Jednocześnie osiągnął próg rentowności, co nie jest częste w gronie innowacyjnych spółek, jak pokazuje przykład Ubera i WeWork, które notorycznie przepalają pieniądze inwestorów – argumentuje Lemke.

Luksus i biotechnologia nadal w cenie

Obiecujące perspektywy eksperci dostrzegają też np. w sektorze konsumenckim. – Ciekawą zagraniczną branżą, która znajduje się w zainteresowaniu inwestorów, jest produkcja dóbr luksusowych i handel nimi. Ze względu na bogacenie się społeczeństwa, a przez to powiększanie się klasy średniej wyższej, zwłaszcza w Chinach, popyt na dobra luksusowe rośnie. Korzystają na tym m.in. spółki notowane na francuskim parkiecie, takie jak Kering lub Moët Hennessy Louis Vuitton, które produkują np. luksusową odzież, perfumy czy drogie alkohole – przekonuje Straszak.

Swoich zwolenników mają też spółki biotechnologiczne. – Opłaca się inwestować w spółki z tego sektora, ponieważ jest on bardzo przyszłościowy ze względu na starzejące się społeczeństwo – uważa Adrian Kowolik, analityk East Value Research. – Preferuję ekspozycje na ten sektor poprzez niskokosztowe, zdywersyfikowane fundusze ETF, np. odzwierciedlające indeks Nasdaq Biotechnology. Poza amerykańskim Nasdaq ciekawe spółki z tego sektora można znaleźć na giełdach we Frankfurcie, Amsterdamie czy Sztokholmie. Ciekawie wyglądają np. niemieckie spółki MorphoSys i Epigenomics. Pierwsza z kapitalizacją 3 mld rozwija produkty na bazie przeciwciał. Druga jest wyceniana poniżej 50 mln euro i zajmuje się diagnostyką molekularną w zakresie chorób nowotworowych – wskazuje.

Warto sprawdzić: Akcje spółek z Wall Street kupisz w apce bez prowizji

Wall Street na wyciągnięcie ręki

Inwestowanie w akcje zagranicznych spółek jest coraz łatwiejsze dla polskich inwestorów, ponieważ coraz większa liczba domów maklerskich oferuje taką możliwość. Inwestycji można dokonywać samodzielnie, dysponując internetowym rachunkiem maklerskim. Zlecenia składane w ten sposób są najtańszym sposobem na zakup akcji.

Kluczowa sprawą są koszty. Warto zwrócić uwagę na prowizje, ponieważ różnice pomiędzy poszczególnymi biurami maklerskimi mogą być spore. Można znaleźć oferty zbliżone do opłat obowiązujących na rynku polskim, jeśli chodzi o wartość prowizji wyrażoną w procentach. Z reguły wyższa jest prowizja minimalna (wyrażona kwotowo), która może zniechęcać do zakupów bardzo małych pakietów akcji. W przypadku większych zleceń nie ma to jednak znaczenia. Większość krajowych biur korzysta z usług pośredników, więc koszty stałe transakcji są znacznie wyższe niż te na GPW. Należy też sprawdzić, do jakich rynków broker oferuje dostęp i do wszystkich spółek notowanych na danym rynku czy ich liczba jest ograniczona.

Warto też sprawdzić, czy do inwestowania za granicą potrzebujemy dolarów czy innej waluty. Większość biur umożliwia prowadzenie rachunku zagranicznych akcji w kilku różnych najpopularniejszych walutach. Jest też możliwość posiadania rachunku w złotych, a dopiero przy zawieraniu transakcji następuje przewalutowanie.

Przy inwestycjach w zagraniczne instrumenty nie można zapominać o ryzyku walutowym. Wynik naszej inwestycji będzie uzależniony nie tylko od zmiany kursów akcji, ale również zmian ceny złotego względem waluty, w której notowane są nasze akcje. W przypadku umocnienia złotego zysk ze sprzedaży zagranicznych akcji będzie mniejszy lub pojawi się większa strata, natomiast osłabienie naszej waluty będzie oznaczać dodatkowy zysk (lub mniejszą stratę) z inwestycji.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Zapomnijcie o złocie, nadchodzi jego wielki rywal

Jeśli chodzi o bezpieczne inwestycje inwestorzy zwykle wskazują na złoto lub amerykańskie obligacje skarbowe. ...

detaliczne obligacje skarbowe

Pożyczamy budżetowi rekordowe kwoty

Detaliczne obligacje skarbowe cieszą się wyjątkowo dużą popularnością. Już niemal 9 miliardów złotych Polacy ...

Jak oszczędzać w czasie inflacji

Przy rekordowo niskim oprocentowaniu depozytów i przyspieszającej inflacji, obniżającej realny dochód, warto zwrócić uwagę ...