Rewolucja na aukcjach malarstwa

Kolekcjonerzy docenili malarstwo Wiolety Rzążewskiej
Kolekcjonerzy docenili malarstwo Wiolety Rzążewskiej
materiały prasowe

Rośnie liczba organizatorów aukcji malarstwa.

W ubiegłym roku wszedł na rynek np. Mazowiecki Dom Aukcyjny. Teraz na pierwszą aukcję zbiera obrazy Krakowski Dom Aukcyjny (www.krakowskidomaukcyjny.pl). Firma oficjalnie deklaruje, że zakupi obrazy, które będą wystawione w ofercie aukcyjnej.

Zysk przed aukcją

Oficjalny zakup towaru to wciąż nowość na krajowym rynku. Większość firm tradycyjnie wystawia na aukcjach obrazy przyjęte w komis. Niska, malejąca podaż obrazów jest od lat podstawowym problemem krajowego rynku. Tak więc firmy, które kupują towar przed aukcją zyskują istotną przewagę nad konkurentami.

Aukcja to żywioł. Nie ma gwarancji, że wstawiony w komis obraz zostanie kupiony. Tym bardziej nie ma gwarancji, że osiągnie cenę oczekiwaną przez właściciela obrazu. Dlatego właściciele wolą dostać niższe pieniądze przed aukcją, niż oczekiwać skutków licytacji, która jest loterią.

Jeśli firma wystawia własny towar, to jest bardziej elastyczna, gdy chodzi o cenę sprzedaży. Godzi się na cenę proponowaną przez potencjalnego nabywcę, aby jak najszybciej wycofać środki obrotowe zaangażowane w zakup danego dzieła. Prywatni właściciele wstawionych w komis obrazów najczęściej nie są elastyczni. Zwykle nie godzą się na sprzedaż poniżej ceny wywoławczej.

Zakup towaru przed aukcją rodzi problemy nieznane dotąd na krajowym rynku. Jeśli firma wystawia na aukcji zakupione przez siebie obrazy oraz przyjęte do komisowej sprzedaży, to nieświadomie lub celowo faworyzuje własny towar! Przyjęte w komis obrazy mogą być tylko nieliczącym się tłem dla własnego towaru.

Jak najwięcej zyskać na aukcyjnej sprzedaży? Przede wszystkim należy czytać regulaminy przyjęcia towaru w komis na aukcję. Warto wiedzieć, czy jeśli obraz nie zostanie sprzedany, to wraca do właściciela? Czy automatycznie trafia na kolejną aukcję, ale z istotnie niższą ceną? Regulaminy zmieniają się, niekiedy drukowane są malutką czcionką, aby zmylić klienta.

Wczesny obraz Edwarda Dwurnika licytowany będzie na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Fot.
Czytaj także: To był kolejny rekordowy rok. Mamy hossę na rynku sztuki

Z kolei jak postępować, kiedy godzimy się na sprzedaż obrazu przed aukcją? Opłaca się zajrzeć do ubiegłorocznego raportu o rynku sztuki, opracowanego przez portal Artinfo.pl (www.artinfo.pl). Po lekturze kilkudziesięciu rankingów zorientujemy się, jak notowany jest malarz, którego dzieło posiadamy. Warto zdjęcia obrazów wysłać przez internet do kilku firm i czekać na propozycję.

Na topie jest na przykład malarstwo Edwarda Dwurnika. Jeśli mamy wczesny obraz artysty możemy liczyć na przewagę negocjacyjną przy zakupie przed aukcją. Zapewne rekordową cenę osiągnie wczesny obraz Dwurnika (ilustracja powyżej), który będzie licytowany 13 stycznia na aukcji dobroczynnej mBanku na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy (www.desa.pl).

Jaka będzie kondycja rynku sztuki w 2019 roku? Moim zdaniem zbyt rzadko mówimy, że kondycja krajowego rynku sztuki zależy od naszej przynależności do Unii Europejskiej i pozycji w Unii. Od swobody podróżowania, od swobodnego transferu dzieł sztuki. Zwłaszcza że nasz rynek sztuki dawnej i powojennej klasyki funkcjonuje prawie wyłącznie dzięki importowi poloników z Europy. Wejście Polski do strefy euro byłoby pozytywnym impulsem dla handlu sztuką w kraju.

Rośnie jakość usług dostępnych na rynku sztuki. Na przykład w przyszłym roku wydany zostanie katalog dzieł wszystkich Andrzeja Wróblewskiego, obejmie prace powstałe na papierze. Jeśli ktoś posiada rysunki artysty lub obrazy namalowane na papierze, powinien jak najszybciej zgłosić je, aby trafiły do katalogu. Katalog powstaje dzięki Fundacji Andrzeja Wróblewskiego (www.wroblewski.pl).

Tak zwane katalogi dzieł wszystkich są czymś powszechnym na świecie. Dzieło odnotowane w katalogu jest ponad wszelką wątpliwość autentyczne. Jeśli w handlu pojawia się nieznana praca, powinna obudzić czujność antykwariuszy, kolekcjonerów lub inwestorów, bo prawdopodobnie jest falsyfikatem.

Dobrodziejstwem dla kolekcjonerów jest powstający katalog dzieł wszystkich Wojciecha Fangora, zainicjowany przez samego artystę (www.wojciechfangor.org). Można tam zgłosić posiadane prace, aby zweryfikować ich autentyczność lub wzbogacić wiedzę o nich dzięki archiwum malarza.

Powstaje katalog dzieł wszystkich Wojciecha Fangora. Fot. Desa Unicum

Bogata oferta galerii

W nowym roku warto zwracać większą uwagę na ofertę galerii, które niesłusznie funkcjonują w cieniu domów aukcyjnych. Niektórzy wybitni artyści nie są znani tylko dlatego, bo nie biorą udziału w aukcjach. Należy do nich np. malarka Wioleta Rzążewska (ur. 1986).

Artystka w nietypowy sposób zaistniała na rynku. Nie brała i programowo nie bierze udziału w aukcjach najmłodszej sztuki, gdzie wszystkie ceny wywoławcze wynoszą 500 zł. Jej obrazy dostępne są tylko w galeriach, przede wszystkim w Pragalerii (www.pragaleria.pl), gdzie sprzedawane są po 5–7 tys. zł.

Już studenckie prace Rzążewskiej zwróciły uwagę kolekcjonerów warsztatem i podejmowaną tematyką. Malarka przedstawia życie codzienne, święta, obrzędy naszych przodków, którzy żyli jeszcze kilka pokoleń wstecz. Rzążewska w 2018 roku odniosła wielki sukces. Kilkadziesiąt jej obrazów kupiła Agencja Artystyczna GAP. Ozdobią one gmachy kampusu Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie

Zakupione obrazy pokazano w ubiegłym roku na indywidualnej wystawie „Sto lat!” w Nowohuckim Centrum Kultury. Teraz 31 stycznia planowana jest wystawa w Galerii Sztuki Współczesnej w Pałacu Tomasza Zielińskiego w Kielcach. Z kolei pod koniec lutego wystawa trafi do Galerii Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Będzie to już stała ekspozycja obrazów młodej malarki w siedzibie uniwersytetu.

Może współpraca z dobrą galerią jest lepsza niż udział w aukcjach? Wstęp do katalogu ubiegłorocznej wystawy Rzążewskiej w Pragalerii napisał sam Andrzej Bonarski, legendarny kolekcjoner i mecenas sztuki. Bonarski prywatnie zorganizował kilkadziesiąt wystaw młodej sztuki, m.in. pamiętną wystawę „Co słychać” w 1987 roku.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Jak zabezpieczyć wartość oszczędności

Złoto jest odporne na inflację i wolne od podatków. Materiał przygotowany we współpracy z ...

Nie tylko dla rodzin

W listopadzie oprocentowanie wszystkich papierów jest takie jak wcześniej Listopad jest drugim miesiącem oferowania ...

Fragment rękopisu „Potopu” i list Napoleona

Na aukcji w warszawskim antykwariacie Lamus, zaplanowanej na 26 listopada, wydarzeniem będzie licytacja fragmentu ...