Sprawdź, co obejmuje polisa turystyczna przed zakupem

Nawet jeśli wydaje się nam, że nie będziemy spędzać czasu ekstremalnie, na wszelki wypadek przeczytajmy definicje w ogólnych warunkach ubezpieczenia (OWU)
Nawet jeśli wydaje się nam, że nie będziemy spędzać czasu ekstremalnie, na wszelki wypadek przeczytajmy definicje w ogólnych warunkach ubezpieczenia (OWU)
Adobe Stock

Wycieczka po dżungli? Noc na pustyni? Warto się upewnić, czy polisa turystyczna będzie działać w takich miejscach.

Ubezpieczyciele raczej nie chwalą się wysokimi wypłatami dla rodzin osób, które zginęły w wypadkach za granicą, ani dla tych, którym przytrafiły się dramatyczne w skutkach choroby tropikalne. A tym bardziej nie informują o odmowach wypłaty odszkodowania. Ale to nie znaczy, że takie zdarzenia nie mają miejsca.

Sezon na wyjazdy egzotyczne trwa przez cały rok, a takie kraje jak Tajlandia, Jordania czy Indie są coraz bardziej dostępne finansowo dla Polaków. Wybierając się poza Europę, w miejsca o innym klimacie, kuchni i w innej strefie czasowej, jesteśmy bardziej narażeni na ryzyko wielu chorób.

Tymczasem ubezpieczenia turystyczne, które można kupić przez internet, często nie zapewniają potrzebnej ochrony. Diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach. W tym przypadku – przeważnie w definicjach.

Warto sprawdzić: Ubezpieczenie turystyczne. Gdy braknie pieniędzy na leczenie

Gdy spacer jest sportem ekstremalnym

Kupując polisę turystyczną online, musimy zaznaczyć, czy planujemy uprawianie sportów wysokiego ryzyka/ekstremalnych, a w Elvii nawet to, czy będziemy uprawiać sport amatorski. Uprawianie tych sportów wiąże się z wyższą składką – i to przeważnie sporo, bo cena sięga nawet 200–300 proc. składki podstawowej.

Pytanie, co jest sportem ekstremalnym czy sportem wysokiego ryzyka. Każdy ubezpieczyciele definiuje to samodzielnie. Nawet jeśli wydaje się nam, że nie będziemy spędzać czasu ekstremalnie, na wszelki wypadek sprawdźmy definicje w ogólnych warunkach ubezpieczenia (OWU).

I tak na przykład bardzo szeroką definicję sportów ekstremalnych ma PZU. Ubezpieczyciel za takowe uważa m.in. wspinaczkę, nurkowanie, żeglarstwo morskie i śródlądowe, jeździectwo, wyprawy na pustynię, w góry powyżej 2500 m n.p.m. czy do dżungli. W praktyce oznacza to, że jeżeli planujemy aktywnie spędzać urlop na innym kontynencie, to kupując polisę turystyczną w PZU, powinniśmy rozszerzyć ochronę o uprawianie sportów ekstremalnych. Trekking w Nepalu, Chile czy Boliwii (większość terenów górskich znajduje się powyżej 2500 m n.p.m.), lekka wycieczka konna na Kubie (to popularna atrakcja turystyczna w tym kraju), wycieczka na pustynię w Maroku czy Jordanii – to wszystko mieści się w definicji sportów ekstremalnych tego ubezpieczyciela.

W Generali z kolei sporty ekstremalne obejmują m.in. jazdę na quadach, udział w wyprawach na pustynię, do buszu czy dżungli, surfing i windsurfing. Bardzo wąską definicję sportów ekstremalnych ma Warta. Do tego, kupując polisę przez internet, nie musimy szperać w OWU, gdyż informacja o tym, które sporty traktowane są jako ekstremalne, wyświetli się w trakcie procesu zakupu polisy. Warta nie uważa za sport ekstremalny jeździectwa, nurkowania, wspinaczki skałkowej ani wypraw do dżungli czy na pustynię, natomiast w definicji mieszczą się m.in. rafting i zjazdy na linie.

Choroba sprzed pięciu lat

Jeśli wyjeżdżamy w miejsce, gdzie panują wysokie temperatury czy też położone wysoko, istnieje ryzyko zaostrzenia niektórych chorób. Jeżeli mamy problemy z sercem, to długa podróż może nam zaszkodzić; gdy zmagamy się z alergiami, to może się okazać, że jesteśmy uczuleni na coś, z czym wcześniej nie mieliśmy do czynienia.

Z tego powodu osoby, które cierpią na choroby przewlekle, u większości ubezpieczycieli muszą zapłacić wyższą składkę. Wyjątkiem są Warta, Uniqa i TU Europa, które wszystkim swoim klientom zapewniają ochronę na wypadek następstw oraz zaostrzenia chorób przewlekłych, nie wymagając przy tym płacenia dodatkowej składki.

Jednak nie każdy ubezpieczyciel pod pojęciem choroba przewlekła rozumie to samo. Dlatego kupując ubezpieczenie przez internet, zapoznajmy się z definicją tej choroby, zanim klikniemy, że jej nie mamy. Np. według PZU za chorobę przewlekłą uważa się chorobę zdiagnozowaną przed zawarciem umowy ubezpieczenia, o długotrwałym przebiegu, trwającą zwykle miesiącami lub latami, na którą chorował ubezpieczony w dniu zawarcia umowy ubezpieczenia, niezależnie od tego, czy wymagała interwencji medycznej, czy też nie. A według Generali jest to choroba, w której obrazie zgodnie z aktualną wiedzą medyczną znajduje się długotrwałe, stałe albo nawracające występowanie objawów bądź odchyleń w badaniach dodatkowych i która była rozpoznana, leczona albo dawała objawy w okresie 24 miesięcy poprzedzających datę zawarcia umowy ubezpieczenia.

Z kolei w ERV to stan chorobowy zdiagnozowany przed zawarciem umowy ubezpieczenia, który posiada co najmniej jedną z następujących cech: charakteryzuje się powolnym rozwojem, długookresowym przebiegiem, wymaga leczenia w sposób stały lub okresowy, w jego przebiegu mogą następować okresy ustąpienia dolegliwości albo ich zaostrzenie (nasilenie).

Widać więc, że to, co jest chorobą przewlekłą według jednego ubezpieczyciela, nie musi być nią według innego. Jeżeli ktoś przez kilka lat zmagał się z jakąś dolegliwością, a od pięciu lat ma z nią spokój, to u jednego ubezpieczyciela będzie to uznane za chorobę przewlekłą, a u innego nie.

Podróż do krajów niebezpiecznych

Coraz częściej turyści zastanawiają się, czy ubezpieczyciel pokryje koszty, gdy stanie się im coś złego w razie napadu terrorystycznego czy działań wojennych. O ile jeszcze parę lat temu regułą było wyłączenie odpowiedzialności w razie takich zdarzeń, o tyle obecnie najczęstszym rozwiązaniem jest przyjęcie odpowiedzialności przez jakiś czas, np. pięć czy siedem dni od daty wystąpienia takich okoliczności.

Tutaj także oferty ubezpieczycieli różnią się od siebie. Na przykład w Generali klauzula niespodziewanej wojny albo aktu terroru nie ma zastosowania w niektórych państwach. Wśród nich są m.in. Jordania, Kolumbia i Rwanda (ale na tej liście nie ma np. Wenezueli). Natomiast ERV ponosi odpowiedzialność za szkody powstałe na terenie strefy wojennej przez okres nie dłuższy niż siedem dni – licząc od daty, gdy obszar, na którym przebywa ubezpieczony, został uznany za strefę wojenną na podstawie komunikatu na stronie Ministerstwa Spraw Zagranicznych, ale nie ponosi odpowiedzialności za szkody powstałe wskutek terroryzmu w strefie wojennej.

Dlaczego wysokość sumy ubezpieczenia ma duże znaczenie?

Ubezpieczyciel pokrywa koszty leczenia do wysokości sumy ubezpieczenia. Jeśli leczenie będzie kosztowało więcej, to wydatki powyżej sumy ubezpieczenia będziemy musieli pokryć z własnej kieszeni. Oznacza to, że suma ubezpieczenia nie może być za niska. O ile w państwach UE możemy liczyć na świadczenia zapewniane przez europejska kartę ubezpieczenia zdrowotnego, o tyle w Tajlandii, Peru czy Tanzanii takiego komfortu już nie mamy, a leczenie tam może być bardzo drogie, do tego dochodzą jeszcze koszty transportu do Polski. Tymczasem jeśli kupujemy polskie ubezpieczenie przez internet, czyli bez udziału profesjonalnego pośrednika, niektóre towarzystwa sugerują w przypadku kosztów leczenia niskie sumy ubezpieczenia , mało tego – nie dają możliwości podniesienia ich w przypadku zakupu przez internet. Tymczasem 200 czy 300 tys. zł w przypadku poważnej choroby w Indonezji czy Meksyku może pokryć mniej niż połowę kosztów leczenia.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

„Okrągły stół” w sprawie podwyżek cen OC

Jest nadzieja na zatrzymanie wzrostu cen komunikacyjnego ubezpieczenia OC. Standaryzacja zadośćuczynień, telematyka i działania ...

odśnieżanie posesji szkody

Gdy sopel uszkodzi auto i inne zimowe szkody. Kto zapłaci?

Brak odśnieżenia nieruchomości może doprowadzić do szkody. Odpowiada jej właściciel. Opady śniegu oraz mrozy ...

Wyższa składka, lepsza ochrona

Alternatywa dla polis szkolnych Szkolne polisy NNW nie są obowiązkowe. Zamiast płacić składkę w ...