Przelewy zagraniczne nie muszą być drogie

Jeśli przekazujesz euro do banku w UE (plus kilka innych krajów), koniecznie wybierz SEPA.

Publikacja: 22.03.2017 19:20

Przelewy zagraniczne nie muszą być drogie

Foto: Bloomberg

Najtańszy przelew zagraniczny to SEPA. Jego koszt waha się od zera do 30 zł, w zależności od banku oraz rodzaju konta. W przypadku tradycyjnych przelewów do innego kraju opłata może wynieść nawet 300 zł.

W większości banków prowizja za wykonanie przelewu zagranicznego jest jednakowa, nie zależy od waluty, konta czy formy transakcji. Tyle samo zapłacimy za realizację przelewu do USA czy Szwajcarii , w okienku bankowym, przez telefon czy internet.

Prowizja stanowi procent przelewanej kwoty (od 0,2 do 1 proc.). Banki ustalają także minimalną kwotę w złotych (od 20 do 60 zł) oraz maksymalną (od 100 do 300 zł). Rozpiętość cenowa między ofertami jest duża.

Najmniej zapłacimy za przelew SEPA (ang.: Single Euro Payment Area, w polskim tłumaczeniu: Jednolity Obszar Płatniczy w Euro). Przelew taki kosztuje przeważnie 5 zł bez względu na wysokość przekazywanej kwoty.

SEPA obejmuje 28 państw członkowskich Unii Europejskiej. Ale do obszaru tzw. przelewów europejskich dołączyły także takie państwa jak: Lichtenstein, Monako, Islandia, Norwegia czy Szwajcaria. Jeśli przelewamy euro do jednego z tych krajów, warto zrobić to poprzez SEPA.

W państwach członkowskich strefy SEPA obowiązują takie same zasady wykonywania płatności w unijnej walucie. Banki przestrzegają jednakowych terminów realizacji zleceń. Przelewy są wykonywane w ciągu jednego dnia roboczego.

Planowanie Wydatków
Wakacje kredytowe ruszyć mają od czerwca
Planowanie Wydatków
Jakie zasady „mieszkania na start”? Jest projekt ustawy nowego kredytu
Planowanie Wydatków
"Mieszkanie na start" zastąpi "bezpieczny kredyt 2%": kto się załapie, a kto nie
Planowanie Wydatków
Koniec przyjmowania wniosków o „kredyt 2 proc.”. Rząd zapowiada zmiany
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Planowanie Wydatków
Zyski banków rosną, ale premier Tusk zapowiedział wakacje kredytowe