Boznańska i inni z prywatnej kolekcji

We Wrocławiu można obejrzeć rzadko pokazywane polskie dzieła

Publikacja: 31.10.2015 09:00

Na wystawie są trzy świetne dzieła Zygmunta Waliszewskiego

Na wystawie są trzy świetne dzieła Zygmunta Waliszewskiego

Foto: materiały prasowe

W Muzeum Miejskim Wrocławia w Pałacu Królewskim została otwarta wystawa ok. 70 polskich dzieł z prywatnej kolekcji (jej właściciel zachowuje anonimowość). Obrazy pochodzą z przełomu XIX i XX wieku oraz z dwudziestolecia międzywojennego. Około 20 z nich mogłoby zdobić stałe galerie największych muzeów narodowych. Kuratorką wystawy i autorką katalogu jest Katarzyna Kurpiewska. Wystawa potrwa do kwietnia 2016 r.

Można obejrzeć tak świetne dzieła, jak np. „Portret damy w czarnym kapeluszu” Olgi Boznańskiej czy „Korowód dziecięcy” Witolda Wojtkiewicza (1905 r., akwarela, pastel, płótno) i „Rozstanie” (rysunek tuszem). Prezentowany jest też olej Aleksandra Gierymskiego „Jezioro po zachodzie słońca” (1900 r.). Są znakomite obrazy Władysława Ślewińskiego, w tym rzadki w zbiorach prywatnych pejzaż z Kazimierza Dolnego.

Arcydzieła z importu

Miłośnicy sztuki docenią olej Juliana Fałata „Przelot dzikich gęsi” i nastrojowy pejzaż Józefa Chełmońskiego „Jesień” (1875 r.). Na wystawie znajdują się również dzieła Stanisława Wyspiańskiego, Jacka Malczewskiego, Xawerego Dunikowskiego (rzeźba „Madonna” z 1911 r.). Ciekawy jest „Wyścig kolarski” braci bliźniaków Efraima i Menasze Seidenbeutelów (1902–1945). Twórczość Zygmunta Waliszewskiego reprezentują trzy dzieła muzealnej wartości. Mniej efektowny, ale bardzo intrygujący jest obraz Stanisława Eleszkiewicza „Świt w miasteczku” (z 1930 r.).

Katalog przypomina informacje o artystach i podaje ogólne dane o niektórych obrazach. Nie dokumentuje pasji kolekcjonera, motywów wyboru konkretnych dzieł. Nie wiemy, które prace są mu najbliższe i dlaczego. Można było podać wiele faktów, nie identyfikując kolekcjonera. Ciekawe byłoby też usytuowanie kolekcji na tle innych prywatnych zbiorów prezentowanych publicznie po 1989 r.

Sam opis obrazów nie wystarcza. Historia prywatnego kolekcjonerstwa to osobna dziedzina wiedzy, wymaga interdyscyplinarnego podejścia. Ważna jest analiza z dziedziny np. ekonomii, socjologii, historii obyczajów oraz psychologii; wtedy możliwe jest ujawnienie motywacji twórcy zbioru. W tym roku uniwersytet w Toruniu wyda zbiorową pracę o polskim kolekcjonerstwie XX wieku. Tam w jednym z rozdziałów znajdziemy uzasadnienie, dlaczego opis prywatnych zbiorów powinien mieć charakter interdyscyplinarny.

Właściciel kolekcji prezentowanej we Wrocławiu wiele dzieł kupił na świecie. Wzbogacił w ten sposób narodowe zasoby.

Ten kolekcjoner nie ukrywa swojego wybitnego dorobku, pokazuje go publiczności. Nawiązuje w ten sposób do obywatelskich, patriotycznych postaw największych kolekcjonerów. O takich postawach mówi w wywiadzie historyk kolekcjonerstwa prof. Krzysztof Pomian (czasopismo naukowe „Santander Art and Culture Law Review” wydane przez  Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, wrzesień 2015 r.). Zwiedzający wrocławską wystawę zauważy, że prezentowane prace nie są spójne stylistycznie. Obrazy np. Erno Erba, Zygmunta Rozwadowskiego, Bronisławy Rychter-Janowskiej mają inny charakter niż muzealnej klasy dzieła np. Józefa Pankiewicza czy Jana Cybisa. Część prac kolekcjoner odziedziczył po rodzicach. Taka sytuacja – zbieranie sztuki przez drugie pokolenie – w Polsce nadal należy do rzadkości. To rodzice zdobyli np. świetny pejzaż Hanny Rudzkiej-Cybisowej „Nad Sekwaną”. Szkoda, że w katalogu nie zaznaczono, jak wielkie znaczenie w rozbudzaniu pasji kolekcjonerskiej ma tradycja rodzinna.

Zbierał jako nastolatek

Właściciel zbiorów prezentowanych we wrocławskim muzeum interesował się sztuką już jako nastolatek. Odwiedzał pracownie artystów, np. Tadeusza Kulisiewicza. Do dziś pamięta warszawski adres: ul. Mazowiecka 7/12, i topografię mieszkania artysty. Bywał u Hanny Rudzkiej-Cybisowej. Z własnej inicjatywy zaprzyjaźnił się z wieloma malarzami. Przy okazji rzadkich u nas wystaw kolekcjonerskich warto dokumentować takie historie.

Zapytałem kolekcjonera, które z dzieł jest mu najbliższe. Odpowiedział, że litografia Leona Wyczółkowskiego „Jabłonie”. Pamięta to dzieło od wczesnego dzieciństwa z domu rodziców.

Wystawy kolekcjonerskie powinny mieć charakter edukacyjny. Gdyby w katalogu zostały opisane ważne  fakty z dziejów poszczególnych obrazów, prace te stałyby się bliższe gościom muzeum. Zachęcałoby to do zbierania sztuki.

Udokumentowane fakty z historii obrazów istotnie wpływają na ich ceny, wzbogacają legendę. Na przykład na wspomnianym wcześniej „Portrecie damy w czarnym kapeluszu” Olga Boznańska uwieczniła Clarę Roché z domu Coquet. Syn modelki, Henri-Pierre Roché, w młodości też był portretowany przez Boznańską. Znajomość z malarką uwrażliwiła go na sztukę. Zajął się lansowaniem wielkich artystów i tworzeniem zbiorów wybitnym kolekcjonerom.

Henri-Pierre Roché był  pisarzem. Opublikowano jego korespondencję z wielkim artystą Marcelem Duchampem. Według jego powieści film nakręcił sławny reżyser François Truffaut. Dowiedziałem się o tym od dr Ewy Bobrowskiej z Paryża, współautorki monograficznej wystawy Olgi Boznańskiej.

Informacje o modelach Boznańskiej to kolejny dowód, że malarka obracała się wśród francuskiej elity i była wysoko ceniona. Może takie szczegóły pozwalają łatwiej zapamiętać muzealne wystawy, docenić artystyczną i rynkową pozycję artystów?  Dodam, że prezentowany na wystawie portret był własnością paryskiej galerii Marka Mielniczuka. Był reprodukowany na okładce kalendarza (1992 r.) z polskim malarstwem, wydanego przez paryski oddział Banku Pekao.

Zapowiedź drugiej części

Ekspozycja we Wrocławiu jest równie odkrywcza jak wystawy innych wybitnych prywatnych kolekcji, np. Krzysztofa Musiała, Marka Roeflera, Andrzeja Starmacha, Franciszka Starowieyskiego (ta ostatnia odbyła się w Muzeum Miejskim Wrocławia). Większość obrazów zaprezentowano publicznie po raz pierwszy. Wcześniej kolekcjoner wypożyczał dzieła największym muzeom i wiele z nich budziło sensację. Potwierdza to wysoką rangę zbioru.

Druga część kolekcji zostanie zaprezentowana w 2017 r. Będą to dzieła powojennych klasyków polskiej sztuki.

więcej informacji o wystawie: www.muzeum.miejskie.wroclaw.pl

W Muzeum Miejskim Wrocławia w Pałacu Królewskim została otwarta wystawa ok. 70 polskich dzieł z prywatnej kolekcji (jej właściciel zachowuje anonimowość). Obrazy pochodzą z przełomu XIX i XX wieku oraz z dwudziestolecia międzywojennego. Około 20 z nich mogłoby zdobić stałe galerie największych muzeów narodowych. Kuratorką wystawy i autorką katalogu jest Katarzyna Kurpiewska. Wystawa potrwa do kwietnia 2016 r.

Można obejrzeć tak świetne dzieła, jak np. „Portret damy w czarnym kapeluszu” Olgi Boznańskiej czy „Korowód dziecięcy” Witolda Wojtkiewicza (1905 r., akwarela, pastel, płótno) i „Rozstanie” (rysunek tuszem). Prezentowany jest też olej Aleksandra Gierymskiego „Jezioro po zachodzie słońca” (1900 r.). Są znakomite obrazy Władysława Ślewińskiego, w tym rzadki w zbiorach prywatnych pejzaż z Kazimierza Dolnego.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Sztuka
Zdrożeją obrazy malarzy kolorystów
Sztuka
Tanio kupowali zaginione dzieła i odsprzedawali je za miliony
Sztuka
Tanie wybitne obrazy jako fundusz emerytalny. W co zainwestować
Sztuka
Nikifor na wystawie. Prace niespotykane na rynku
Sztuka
Sztuka komiksu na inwestycję i do zbioru
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy