Portret buduje prestiż modela

Za 20 tys. zł możemy pozować malarzowi lub rzeźbiarzowi.

Publikacja: 26.08.2018 18:40

Portret buduje prestiż modela

Foto: Adobe Stock

W Muzeum Okręgowym w Sandomierzu (www.zamek-sandomierz.pl) do 2 września potrwa wystawa rzeźb Mieczysława Weltera (ur. 1928). Artysta uznawany jest za jednego z najwybitniejszych polskich rzeźbiarzy portrecistów. Oglądając wystawę, zastanawiamy się: za ile, u kogo i jak pozować?

Welter to klasyk. Zasłynął m.in. portretem krytyka muzycznego Jerzego Waldorffa. Często cytowana jest wypowiedź artysty: – W Wiedniu rzeźbiłem trzydziestoparoletniego finansistę. Kiedy został szefem banku, zamówił portret, żeby ustawić go w gabinecie jako dowód przynależności do elity zawodowej. Tam w pewnych środowiskach zwyczaj ten kultywowany jest od pokoleń. W bogatych sferach na Zachodzie portret to od stuleci ważny element stylu życia.

""

Mieczysław Welter uwiecznił Jerzego Waldorffa. Fot. Materiały działu promocji muzeum

pieniadze.rp.pl

Wizerunek na zamówienie

U kogo zamówić portret? Edward Dwurnik z własnej inicjatywy portretuje gwiazdy, np. dziennikarkę Monikę Olejnik lub pisarkę Dorotę Masłowską. Wojciech Tuleya ze stołecznej Galerii Art szacuje, że portret formatu 100 na 73 cm u Dwurnika powinien kosztować co najmniej 20 tys. zł.

Grzegorz Gwiazda (ur. 1984), jeden z najwybitniejszych polskich rzeźbiarzy informuje, że praca nad portretem, to co najmniej cztery sesje pozowania po ok. 4 godziny. Potem długo trwa samo tworzenie rzeźby. Ten twórczy proces powinien kosztować co najmniej 20 tys. zł. Do tego dochodzą koszty odlewu w brązie.

Portret powinien być dziełem sztuki. Uzasadnia to Marek Roefler, deweloper, założyciel muzeum sztuki Villa La Fleur w Konstancinie:

– Talent artysty zapewnia modelowi nieśmiertelność i to jest ekstrazysk z zamawiania portretów. Portret powinien być przede wszystkim dziełem sztuki, wtedy będzie wystawiany, reprodukowany w albumach, ostro licytowany będzie na aukcjach, w ten sposób upowszechniać będzie wiedzę o modelu. Mamy w muzeum narysowany przez Modiglianiego portret marszanda Leopolda Zborowskiego. Dzięki portretom Modiglianiego Zborowski znany jest na całym świecie.

""

„Aleksandra” rzeźba Grzegorza Gwiazdy . Fot. archiwum artysty

pieniadze.rp.pl

Opinię Marka Roflera potwierdzają liczne fakty. Na przykład malarz Leopold Horowitz uwiecznił na portrecie Leopolda Kronenberga (1812–1878), zwanego ojcem polskiego kapitalizmu. Portret reprodukowany jest w podręcznikach historii gospodarki i w albumach. Dzięki temu wiemy, jak wyglądał Kronenberg. Z kolei na wystawach i w albumach krążą portrety finansisty Leona Reynela (1887–1931). Pamiętany jest wyłącznie (!) dzięki temu, że pozował Witkacemu.

Co o zamawianiu portretu sądzi prof. Andrzej K. Koźmiński, ekonomista i kolekcjoner sztuki.

– Nie mieliśmy silnej burżuazji, która w innych krajach zamawiała i zamawia portrety dla budowania prestiżu zawodowego lub rodziny. W latach 1918–1939 w Polsce chętnie zamawiano portrety, bo był to okres intensywnego formowania się polskich elit. Tamte elity nie przetrwały.

Dziś zamówienie własnego portretu może być u nas niebezpieczne. Może zostać potraktowane jako próba wywyższenia się. Rodzimi zawistnicy zrobią wszystko, żeby zaszkodzić właścicielowi portretu. Zwłaszcza właścicielowi portretu rzeźbiarskiego, bo wydaje się on znacznie droższy niż obraz. Paweł Kotowicz z Krakowa to ceniony portrecista. Na zamówienie wyższych uczelni uwiecznia rektorów lub profesorów w uroczystych pozach i strojach. Obraz olejny o wymiarach 130 na 100 cm, kosztuje 25 tys. zł. Obrazy wzbogacają uczelniane galerie portretów.

Dziełem Kotowicza jest legendarny już pastelowy portret (50 na 70 cm) Bartłomieja Mazurkiewicza, wykonany w 1997 roku. Artysta świetnie uchwycił i wyraził charakter modela, wówczas maturzysty, który jakby panuje nad światem.

Kotowicz informuje, że dziś taki pastelowy portret kosztuje co najmniej 6 tys. zł, a seans pozowania trwa średnio trzy godziny. Model powinien rozmawiać, wiercić się, prezentować bogactwo swojej mimiki i gestów.

""

Edward Dwurnik namalował portret pisarki Doroty Masłowskiej. Fot. Galeria Art

pieniadze.rp.pl

Przed laty przeprowadziłem wywiad z poetą, księdzem Janem Twardowskim, na temat, czym jest portret malarski („Rzeczpospolita”, 16–17 grudnia 2000). Ksiądz Jan powiedział, że gdyby mógł wybierać, zamówiłby u Witkacego portret najbardziej przetworzony, bliski karykatury, bo w portrecie-dziele sztuki ważna jest dusza artysty.

Zanim zamówimy swój wizerunek, warto obejrzeć jak najwięcej portretów dawnych i współczesnych. Dzięki temu uświadomimy sobie swój smak artystyczny i oczekiwania. Warto wybrać się do Sandomierza na wystawę Mieczysława Weltera. Warto pojechać do Krakowa, gdzie w Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Collegium Maius obejrzymy bogatą kolekcję portretów dawnych i współczesnych.

I nie przejmujmy się, jeśli nie jesteśmy w pełni zadowoleni z naszego pierwszego portretu, To nic! Przecież zamówimy następne, powstanie kolekcja rodzinnych portretów.

Sztuka
Zdrożeją obrazy malarzy kolorystów
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Sztuka
Tanio kupowali zaginione dzieła i odsprzedawali je za miliony
Sztuka
Tanie wybitne obrazy jako fundusz emerytalny. W co zainwestować
Sztuka
Nikifor na wystawie. Prace niespotykane na rynku
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Sztuka
Sztuka komiksu na inwestycję i do zbioru