Akcje dołują, obligacje zyskują

AFP

Koronawirus zaczął siać panikę nie tylko wśród turystów, ale również inwestorów, co dobitnie widać na rynkach.

W ostatnim czasie traciły nie tylko giełdy, ale również waluty, a w centrum uwagi pozostawały bezpieczne aktywa. Rentowność polskich dziesięcioletnich papierów skarbowych wyznaczyła nowe historyczne minimum poniżej 1,5 proc.

Warto sprawdzić: Emocje górą. Duże straty funduszy akcji, zawodzą obligacje

Ole Hansen, szef działu strategii rynków towarowych w Saxo Banku, podkreśla, że ostatni tydzień lutego był najgorszym tygodniem od 2011 r. Jego zdaniem spadek zaufania, aktywności i wydatków konsumenckich może dalej negatywnie wpływać na zyski przedsiębiorstw, które już znajdują się pod presją w wyniku zakłócenia łańcucha dostaw. Obawy mają również inni analitycy zagraniczni. OECD uważa nawet, że epidemia koronawirusa zepchnie globalną gospodarkę w największy kryzys od czasu kryzysu finansowego z początku XXI wieku.

Taniały jednak nie tylko akcje, ale również surowce, a zyskiwały jedynie papiery skarbowe – zarówno amerykańskie, jak i krajów europejskich, w tym polskie.

– Rentowność amerykańskich papierów dziesięcioletnich spadła do 1,47 proc., czyli do poziomu najniższego od września ubiegłego roku – podkreśla Michał Stanek, prezes Q Value, a Ole Hansen wylicza, że ogólna kwota amerykańskiego długu o ujemnej rentowności wzrosła do 14,2 bln dolarów.

Warto sprawdzić: Jak przetrwać epidemię koronawirusa na giełdzie

A to nie był koniec spadku. Po pierwszym tygodniu marca rentowność 30-letnich obligacji skarbowych spadła do 1,22 proc.

Polskie obligacje skarbowe zachowywały się podobnie jak amerykańskie. Ich rentowności spadały, a ceny rosły. Popyt na nowe emisji rósł też z miesiąca na miesiąc. Tylko w styczniu bieżącego roku inwestorzy kupili obligacje za prawie 2,5 mld zł, czyli o 120 proc. więcej niż na początku roku 2019. Największą popularnością cieszyły się i cieszą papiery indeksowane inflacją. Do sprzedaży miały trafić czterolatki o wartości 1 mld zł, ale okazało się, że to za mało. Limit trzeba było podnieść o 140 mln zł.

Procenty kontra inflacja

Wszystko też wskazuje na to, że to nie koniec dobrej passy inwestorów preferujących inwestycje bezpieczniejsze od akcji. Zwłaszcza że inflacja jest coraz wyższa – w styczniu ceny towarów i usług wzrosły rok do roku o 4,4 proc. – najbardziej od grudnia 2011 roku, i szybko poniżej 3 proc., czyli celu inflacyjnego NBP, nie spadną. Nie zanosi się też na podwyżki stóp procentowych, a to wszystko podnosi atrakcyjność obligacji.

Ministerstwo Finansów oferuje ich trzy rodzaje: o stałym oprocentowaniu, zmiennym oprocentowaniu oraz indeksowane inflacją. Stałe oprocentowanie mają obligacje trzyletnie – 1,5 proc. w skali roku oraz dwuletnie – 2,1 proc. Na jednych i drugich realnie się więc nie zarobi.

Na trzyletnich obligacjach o oprocentowaniu zmiennym w pierwszym sześciomiesięcznym okresie odsetkowym będzie się zarabiało 2,2 proc. w skali roku. Po tym czasie ich oprocentowanie będzie zależało od stawki WIBOR6M, powiększonej o mnożnik wynoszący 1. Dzisiaj oprocentowanie trzylatek wyemitowanych pół roku temu wynosi 1,78 proc., bo taka była stawka WIBOR6M, kiedy następowała zmiana oprocentowania na kolejny okres odsetkowy. Ministerstwo Finansów wprawdzie mogłoby podwyższyć mnożnik, ale nie robi tego od lat. Trzylatkami więc inflacji również się nie pobije.

Inflacją indeksowane są również papiery czteroletnie, dziesięcioletnie oraz sześcioletnie i dwunastoletnie przeznaczone dla beneficjentów programu 500+. Trzeba jednak pamiętać, że dopiero w kolejnych okresach odsetkowych. W pierwszym okresie ich oprocentowanie jest stałe i wynosi w marcu odpowiednio 2,4 proc., 2,7 proc., 2,8 proc. oraz 3,2 proc.

Dochodowe fundusze

Wraz z popytem na obligacje skarbowe rośnie zainteresowanie jednostkami funduszy obligacji. Na inwestycji w jednostki najlepszych funduszy dłużnych papierów skarbowych można było zarobić w ciągu ostatnich 12 miesięcy od 2 do 3,5 proc., jednemu funduszowi – Noble Fund Obligacji – udało się nawet wypracować 7,5- procentową stopę zwrotu. Jeszcze lepszymi wynikami mogą się pochwalić fundusze dłużne papierów skarbowych długoterminowych. Jednostki najlepszych podrożały w ciągu jednego miesiąca od 1,6 do 2 proc. To więcej, niż można zarobić na rocznych lokatach, a 12-miesięczne stopy zwrotu funduszy są jeszcze bardziej imponujące – wynoszą od 2,8 do 7,7 proc.

Warto sprawdzić: Prześwietlamy biura maklerskie. Które kasują najmniej

Równie atrakcyjne stopy zwrotu przyniosły fundusze inwestujące w obligacje amerykańskie. Pekao Obligacji Dolarowych Plus, który lokuje aktywa w tytułach uczestnictwa funduszy inwestujących w dłużne papiery wartościowe rynków Ameryki Północnej oraz w tytułach innych funduszy dłużnych denominowanych w dolarach, zarobił w ciągu ostatnich 12 miesięcy 8,8 proc., a PKO Papierów Dłużnych USD – 6,6 proc. Zadowalające są również wyniki dwumiesięczne, które wynoszą odpowiednio 2,9 oraz 2,6 proc.

Przy tak niskich rentownościach ceny obligacji są bardzo wysokie. Kupno ich niesie więc spore ryzyko. Podobnie jak inwestowanie w drogie jednostki funduszy dłużnych papierów skarbowych. Trudno więc liczyć, że będą drożały w nieskończoność, a już na pewno nie można liczyć na powtórzenie ubiegłorocznych wyników – chyba że nastąpi niespodziewany gospodarczy krach. Analitycy obstawiają więc trend boczny.

Mogą Ci się również spodobać

Nie warto lekceważyć „misiów”

Ceny akcji mniejszych spółek wciąż są atrakcyjne. Akcje małych i średnich firm w ostatnich ...

Złote sztabki czy srebrne monety pod choinkę

Metale szlachetne może nie ucieszą tak jak książka ulubionego autora, ale długo będziemy czerpać ...

Był zysk, będzie danina

Do 2 maja trzeba rozliczyć się z fiskusem ze sprzedaży papierów wartościowych. Dobre ostatnie ...