Zła wiadomość dla oszczędzających

123RF

Inflacja może skoczyć do 2 proc. i realne oprocentowanie depozytów będzie ujemne.

Nagły wzrost cen negatywnie wpłynie na wartość oszczędności ulokowanych w bankach oraz bezpiecznych funduszach inwestycyjnych. Realne oprocentowanie (po uwzględnieniu inflacji) większości lokat spadnie poniżej zera.

– Inflacja w pierwszym kwartale tego roku może przekroczyć 2 proc. To efekt gwałtownego skoku cen energii i umocnienia dolara w końcówce ubiegłego roku – mówi Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers.

Jest to inflacja importowana, wynikająca z czynników zewnętrznych, a nie zachowania konsumentów, dlatego Rada Polityki Pieniężnej nie ma na nią wpływu i w tym roku raczej nie podniesie stóp procentowych. A to oznacza, że oprocentowanie depozytów bankowych także nie wzrośnie.

Inaczej niż do tej pory

Stawka dla rocznych lokat wynosi teraz średnio 1,4 proc. – podaje porównywarka finansowa Comperia.pl. Według prognoz 18 ekonomistów, którzy wzięli udział w ostatniej ankiecie NBP, w tym roku inflacja wyniesie 1,7 proc., a w kolejnym 2 proc. (mediana). To oznacza, że zakładane obecnie depozyty nie ochronią naszych oszczędności przed skutkami wzrostu cen, a więc realne oprocentowanie lokat spadnie poniżej zera. Będziemy mieli do czynienia z odmienną sytuacją niż przez ostatnie dwa lata, kiedy w Polsce była deflacja (spadek cen). Wówczas realne zyski z lokat były wyższe niż ich nominalne oprocentowanie. Zła wiadomość jest taka, że w tym roku wszystkie formy lokowania pieniędzy zależne od stóp procentowych będą przynosiły podobne rezultaty jak depozyty bankowe, czyli wraz ze wzrostem inflacji realna stopa zwrotu m.in. z funduszy pieniężnych i obligacji będzie malała.

Eksperci uważają, że gdy rośnie inflacja, lepiej postawić na krótkoterminowe instrumenty pieniężne o zmiennym oprocentowaniu (właśnie takie znajdują się w portfelach funduszy pieniężnych i gotówkowych) niż na obligacje o stałym oprocentowaniu i dłuższym terminie do wykupu. Ceny tych ostatnich w przypadku rosnącej inflacji i ryzyka podwyżki stóp przez RPP będą spadały, co może przynieść straty z inwestycji.

Część specjalistów prognozuje jednak, że tegoroczna inflacja będzie przejściowa. Dlatego ich zdaniem nie warto stawiać tylko na najbezpieczniejsze fundusze pieniężne i lokaty, ponieważ w dłuższym terminie przyniosą one słabsze wyniki niż obligacje skarbowe i inne papiery dłużne o wyższym oprocentowaniu.

– Zakładam, że w drugim półroczu średnioroczna inflacja będzie oscylowała w okolicach 2 proc., a w 2018 r. spadnie do 1 proc. – mówi Przemysław Kwiecień.

Jego zdaniem opłacalność inwestycji w długoterminowe obligacje skarbowe o stałym oprocentowaniu będzie zależała od oczekiwań inwestorów co do decyzji RPP w sprawie stóp. – Jeśli inwestorzy przyjmą, że RPP podniesie stopy i rentowność obligacji wzrośnie powyżej 4 proc., to zakładając spadek średniorocznej inflacji w 2018 r. do 1 proc., może to być dobry moment na zakup tego typu papierów (lub funduszy obligacji skarbowych – przyp. red.). Ich rentowność w ślad za inflacją również spadnie (bo nie będzie przesłanek do podwyżki stóp), czyli wzrośnie ich cena – wyjaśnia Przemysław Kwiecień.

Krótkotrwały efekt

Olaf Pietrzak zarządzający funduszami dłużnymi Trigon TFI uważa, że tegoroczna inflacja – będąca pochodną czynników zewnętrznych oraz wynikiem tzw. efektu bazy (niskiego wskaźnika cen w ubiegłym roku) – nie jest zagrożeniem dla obligacji skarbowych. – W kolejnych kwartałach inflacja prawdopodobnie wyhamuje i trwale nie przekroczy 2,5 proc. To oznacza, że nie zaszkodzi długoterminowym polskim papierom skarbowym o stałym oprocentowaniu; ich dochodowość już teraz oscyluje w okolicach 3,7 proc. – wyjaśnia Olaf Pietrzak.

W takich warunkach ostrożni inwestorzy wybiorą bezpieczne fundusze i lokaty, a ci, którzy chcą zarobić więcej, będą musieli zaryzykować, lokując kapitał w obligacjach o wyższym oprocentowaniu (m.in. korporacyjnych) oraz akcjach.

Opinia

Grzegorz Zatryb, zarządzający funduszami Skarbiec TFI

Ostatnie wypowiedzi członków RPP wskazują, że nie widzą oni potrzeby podnoszenia stóp procentowych. Jednak w grudniu 2016 r. inflacja wyniosła 0,8 proc. i wszystko wskazuje na to, że nadal będzie rosła, być może osiągając w połowie roku cel inflacyjny NBP – 2,5 proc. W takiej sytuacji bezpieczna część portfela inwestycyjnego powinna być zabezpieczona także pod kątem ryzyka związanego ze zmianami stóp procentowych. Kryterium to spełniają przede wszystkim fundusze pieniężne. W skład ich portfeli wchodzą instrumenty o krótkim terminie do wykupu i o zmiennym oprocentowaniu. W razie wzrostu rynkowych stóp procentowych nie będą one traciły na wartości tak jak długoterminowe obligacje o stałym oprocentowaniu. Alternatywą dla tych funduszy są lokaty bankowe, jednak pod pewnymi względami fundusze są lepszym wyborem. Przede wszystkim zapewniają wysoką płynność. Niektóre pozwalają wycofać środki bez utraty zysku w tym samym dniu, w którym zostało złożone zlecenie umorzenia jednostek.

Ponadto w warunkach rosnących stóp procentowych stopa zwrotu funduszy pieniężnych rośnie. Aby uzyskać ten sam efekt za pomocą lokat bankowych, należałoby korzystać z najkrótszych depozytów, które są najniżej oprocentowane, przedłużając umowy (po wzroście stóp) na nowych, lepszych warunkach. Wadą funduszy jest brak gwarancji, że osiągną one określoną stopę zwrotu. Poza tym wpłacone do funduszy oszczędności nie są objęte ochroną Bankowego Funduszu Gwarancyjnego

Mogą Ci się również spodobać

Obraz Sylwii Taciak licytowany będzie w Poznaniu

Namaluj sobie Berezowską

Na aukcji dobroczynnej już za 100 zł możemy kupić pracę Wilhelma Sasnala. Koniec roku ...

Co się stanie jeśli zerwę lokatę przed czasem?

Zakładając lokatę bankową blokujemy dostęp do środków pieniężnych na wyznaczony przez bank okres czasu. ...

Ostrożnie z giełdowymi maksymami

Sprzedaj w maju i odejdź? Niekoniecznie. Giełdowi inwestorzy mają trzy ulubione „efekty kalendarza”, czyli ...