W Polsce już bessa. Czas przebudować portfel inwestycyjny

Fotorzepa, Robert Gardziński

Akcje wróciły do łask inwestorów, ale wśród analityków nie brakuje wątpliwości co do trwałości zwyżek na giełdach.

Sierpniowa korekta na warszawskiej giełdzie spustoszyła portfele inwestorów. Przecena była na tyle istotna, że zabrała głównym indeksom cały tegoroczny dorobek.

Po sierpniowej zadyszce optymizm znów zagościł na giełdach, pchając ponownie w górę indeksy. Analitycy mają jednak sporo wątpliwości dotyczących trwałości tego wzrostu, mając na uwadze chociażby zaostrzającą się wojnę handlową między USA i Chinami czy brexit. Zdaniem sporej części ekspertów perspektywa spowolnienia globalnej gospodarki nie jest wcale taka odległa, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę ryzyka związane ze światowym handlem.

– Co do trwałości wzrostu mam mieszane odczucia. Rynki globalne przez miesiące utrzymywały się wysoko, ignorując pogarszającą się rzeczywistość ekonomiczną. Ostatnie dane, choć nieco lepsze, niekoniecznie muszą zwiastować koniec niekorzystnego trendu – zauważa Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers. – Na mapie globalnych zagrożeń na razie brak istotnych zmian. Twardego brexitu raczej nie będzie, ale niepewność może pozostać, w relacjach handlowych USA–Chiny mamy kolejne bariery. Rynki bardzo liczyły na banki centralne – co wywołało hossę na obligacjach i kruszcach, ale EBC i Fed mogą być bardziej ostrożne, niż wydaje się inwestorom. Dlatego obecny impuls wzrostowy traktowałbym raczej spekulacyjnie – dodaje.

Warto sprawdzić: Te spółki to elita rynku. Wzrost i dywidenda w pakiecie

Nie brakuje też lokalnych zagrożeń, które mogą podkopać wiarę inwestorów w akcje. – Zalety programu PPK w kolejnych dwóch latach, które miały być siłą napędową krajowego rynku akcji, bledną w obliczu likwidacji OFE i ryzyka z tym związanego. Potencjalne plany państwowego właściciela co do największych spółek z GPW też nie zachęcają do zakupów. Nad rynkiem wisi także groźba niekorzystnego wyroku TSUE w sprawie kredytów frankowych, który może niekorzystnie wpłynąć na gospodarkę, m.in. przez spadek skłonności do kredytowania przez banki. Jeśli dodamy do tego pogarszającą się koniunkturę na zagranicznych rynkach, wniosek jest tylko jeden: jesteśmy w Polsce już w bessie, choć na razie obserwujemy stosunkowo łagodną jej część. Krótkoterminowo na ceny akcji mogłyby wpłynąć: korzystny wyrok TSUE oraz zmiany na krajowej scenie politycznej po wyborach. Pozytywne scenariusze są jednak mniej prawdopodobne – uważa Marcin Materna, dyrektor departamentu analiz w Millennium DM.

Dlatego warto już teraz pomyśleć o przebudowie portfela inwestycyjnego. Zdaniem części analityków w warunkach niepewności, czyli takich, jakie mamy obecnie, sens ma budowa portfela opartego na spółkach dywidendowych. Stały dochód, bez względu na panującą na giełdzie koniunkturę, bywa nierzadko wyższy niż zyski z obligacji czy lokat bankowych. Myśląc o portfelu bardziej bezpiecznym, nie można pomijać inwestycji w inne mniej ryzykowne aktywa. W obecnych warunkach rynkowych portfel inwestycyjny nie powinien się składać wyłącznie z akcji. Większy udział bezpiecznych obligacji skarbowych, z których część powinna być denominowana w innych walutach, pozwoli przeczekać okres dekoniunktury, chroniąc kapitał. W czasach niepewności na rynkach finansowych większego znaczenia nabiera też gotówka.

Perspektywa spowolnienia globalnej gospodarki jest realna . Fot. Bloomberg

Warto sprawdzić: W co inwestować, żeby inflacja nie pożarła zysków

Dobre wieści

Inwestorzy jeszcze do niedawna z niepokojem patrzyli na amerykański rynek akcji, który jest wyznacznikiem koniunktury na pozostałych parkietach. O ile jeszcze w lipcu główny indeks S&P 500 ustanawiał kolejne rekordy hossy, o tyle w sierpniu nastąpił nieoczekiwany odwrót inwestorów wywołany zaostrzeniem wojny handlowej między USA i Chinami. Z początkiem września sytuacja na rynku została jednak opanowana i na rynku znów zagościł optymizm.

– Na razie siła Wall Street, a także giełd strefy euro i ich zadziwiająca odporność na złe wiadomości, czy to dotyczące załamania globalnego przemysłu, czy w związku z eskalacją wojen handlowych, pozwala przypuszczać, że sierpniowa przecena podąży śladem majowego „pierwowzoru” i w ciągu kilku najbliższych tygodni amerykańskie indeksy ponownie będą atakowały historyczne szczyty. Zwiększeniu chęci do ponoszenia ryzyka przez inwestorów powinno towarzyszyć odbicie na rentownościach obligacji skarbowych oraz przynajmniej zatrzymanie się trendu umocnienia amerykańskiej waluty – wskazuje Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji w Investors TFI.

Zachętą do kupowania akcji jest coraz bardziej realna perspektywa kolejnej obniżki stóp procentowych w USA oczekiwana jeszcze w tym miesiącu. Inwestorzy liczą też na podjęcie działań przez Europejski Bank Centralny w celu pobudzenia słabnących gospodarek państw strefy euro.

– W oczekiwaniu na posiedzenie Fedu poznamy decyzję EBC. Pytanie brzmi: czy powtórzy się scenariusz z lipca tego roku, gdy najpierw EBC zawiódł oczekiwania inwestorów, po czym to samo zrobił Fed? Patrząc na obecny ruch amerykańskich indeksów, gdzie S&P ponownie zbliża się do poziomu 3000 pkt, takiego scenariusza nie można wykluczyć. Warto również pamiętać o temacie wojen handlowych, który może powrócić przed posiedzeniem Fedu, aby zmotywować członków tego gremium do działania. Zakładając podjęcie odpowiednich kroków przez Fed oraz kontynuację rozmów USA–Chiny, wrzesień może okazać się dobrym miesiącem dla inwestorów – wskazuje Kamil Hajdamowicz, zarządzający w Vienna Life TUŻ.

Wojowniczego w sprawie brexitu bez umowy premiera Wielkiej Brytanii Borisa Johnsona próbował zablokować parlament . Fot. AFP

Warto sprawdzić: Akcje spółek z Wall Street kupisz w apce bez prowizji

Rynki wschodzące wracają do łask

Kolejna odsłona wojny handlowej i związane z tym obawy inwestorów o globalny wzrost gospodarczy mocno dały się we znaki giełdom rynków wschodzących, czym można tłumaczyć silne sierpniowe spadki na krajowym parkiecie. Ostatnie tygodnie przyniosły jednak pozytywną zmianę.

Patrząc na napływy funduszy do ETF, to WIG20 był jednym z najsłabszych indeksów rynków wschodzących. Nic jednak nie trwa wiecznie, więc dla tego indeksu są też szanse na zwyżki. Zwłaszcza że widzimy oznaki powrotu apetytu na ryzyko wśród inwestorów. Rynki wschodzące mogą na tym skorzystać, a wraz z nimi WIG20 – uważa Sobiesław Kozłowski, dyrektor departamentu doradztwa inwestycyjnego Noble Securities.

Jeszcze do niedawna inwestorzy musieli się liczyć z groźbą bezumownego brexitu, ale po ostatnich głosowaniach w brytyjskim parlamencie ryzyko takiego scenariusza znacząco spadło. – Istnieje szansa przesunięcia terminu brexitu do końca stycznia przyszłego roku z października 2019. Co prawda do rozwiązania problemu jest dość daleko, ale oddalenie wizji chaosu, który mógłby czasowo powstać po tak przeprowadzonym brexicie, jest krótkoterminowo dobrą informacją dla inwestorów – uważa Kamil Hajdamowicz.

Warto sprawdzić: Spółki odporne na zawirowania w gospodarce. Biją rekordy

Nie brakuje jednak bardziej sceptycznych opinii. W ocenie Marcina Materny, dyrektora departamentu analiza Millennium DM, inwestorów może skutecznie zniechęcać brak perspektyw poprawy zysków w spółkach.

– Po ogłoszeniu przez główne partie programów wyborczych, które w żaden sposób nie wpływają na poprawę koniunktury w spółkach giełdowych, ale mogą wpłynąć na ich wyższe koszty i dalszą erozję zysków, zagraniczni inwestorzy powinni się zastanowić, czy warto mieć polskie akcje. Wyniki spółek od początku roku są słabe praktycznie we wszystkich branżach pomimo bardzo dobrej koniunktury gospodarczej. Spółki z prawie wszystkich branż obecnych na naszej giełdzie – poza bankami i sieciami spożywczymi, ale już nie producentami żywności czy innymi spółkami handlowymi, informują o pogarszających się warunkach funkcjonowania. Ma to miejsce mimo rekordowo niskich kosztów kredytów, wysokiego wzrostu PKB i niskich cen surowców – zwraca uwagę dyr. Materna.

Na razie jednak spółki radzą sobie całkiem nieźle, co pokazał dobiegający końca sezon publikacji raportów za II kwartał.

– Nie widać wyraźnego negatywnego wpływu spowolnienia gospodarczego na świecie, a przede wszystkim w Niemczech na polskie spółki. Może być to rezultatem osłabienia się złotego, a za tym idzie wzrost marż eksporterów oraz umacniania się popytu wewnętrznego – zauważa Tomasz Wyłuda, dyrektor biura doradztwa inwestycyjnego Credit Agricole. – Dobre wyniki spółek za II kwartał w połączeniu z niskimi wycenami akcji, mogą być argumentem przemawiającym za zwiększaniem pozycji na GPW. Zagrożeniem jest jednak otoczenie zewnętrzne, które w krótkim terminie może negatywnie się odbić na sytuacji eksporterów, szczególnie tych bazujących na niskich kosztach pracy – zaznacza.

Warto sprawdzić: Nowe ETF-y, także dla ryzykantów, wchodzą do gry na GPW

Spółki dywidendowe mniej ryzykowne

Zdaniem części analityków w warunkach niepewności sens ma budowa portfela opartego na spółkach dywidendowych. Stały dochód, bez względu na panującą na giełdzie koniunkturę, bywa nierzadko wyższy niż zyski z obligacji czy lokat bankowych.

W sytuacji na GPW, którą mamy obecnie, portfel powinien być przygotowany zarówno na spadki, jak i zwyżki. Dlatego polecałbym co najmniej połowę portfela alokować w spółki dywidendowe, a każdą decyzję podejmować przez pryzmat zysku w stosunku do ryzyka. Moim zdaniem 20–30 proc. portfela mogą stanowić spółki wzrostowe, które będą mieć za zadanie wspierać stopę zwrotu całego portfela – wyjaśnia Hajdamowicz. – W przypadku jasno wyklarowanej hossy można zmienić te proporcje, opierając się na spółkach wzrostowych. Mniejsze znaczenie mają wskaźniki wycen, które mogą być na poziomach powyżej historycznych średnich. W przypadku bessy ryzyko portfela powinno być zredukowane, a udział spółek o wysokim wskaźniku ceny do zysku powinien być maksymalnie zmniejszony z uwagi na ich wysoki potencjał spadkowy – tłumaczy ekspert.

Z punktu widzenia inwestorów kluczowe jest mniejsze ryzyko kryjące się za inwestycją w papiery firm o wysokiej zdolności dywidendowej. Zyskują one w oczach inwestorów zwłaszcza w okresach giełdowej dekoniunktury. – Podejście polegające na budowie portfela spółek dywidendowych jest jedną z bardziej sensownych metod tworzenia długoterminowego portfela akcji. Inwestor otrzymuje bieżące dochody z dywidend, które bardzo często przekraczają możliwe zyski z lokat, a wybór dywidendowych spółek pozwala na tworzenie dość bezpiecznego portfela akcji. W długim terminie spółki wypłacające dywidendę są często postrzegane jako duże i ustabilizowane przedsiębiorstwa, które generują wystarczająco dużo gotówki, aby dzielić się nią z akcjonariuszami – wskazuje Michał Krajczewski, analityk BM BNP Paribas.

 

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Atrakcje nie tylko dla zamożnych kolekcjonerów

Album o dorobku Fangora, aukcja grafiki i malarstwa, wystawa komiksu w krakowskim muzeum Tuż ...

Rośnie popyt na amerykańskie monety „srebrny orzeł”

Aktualna cena złota i srebra nie daje całego obrazu rynku metali szlachetnych. Inwestującym na ...

Drobni inwestorzy uwierzyli w moc giełdy

Padł rekord wpłat do funduszy polskich akcji. Prognozy są dobre. Inwestorzy powrócili do funduszy ...