Ponad 5 milionów za obraz Opałki. To nowy rekord

Zamieszkały we Francji Roman Opałka (1931–2011) przez lata był w Polsce symbolem finansowego sukcesu w sztuce.
Zamieszkały we Francji Roman Opałka (1931–2011) przez lata był w Polsce symbolem finansowego sukcesu w sztuce.
Fotorzepa/Marta Zubrzycka

Wszystko wskazuje na to, że nowy sezon zaskoczy nas rekordami cenowymi na rynku sztuki.

Muzeum Narodowe w Krakowie (www.mnk.pl) poinformowało, że dostało w depozyt tzw. liczony obraz Romana Opałki. Muzeum oficjalnie ogłosiło rynkową cenę pozyskanego obrazu. Jest ona sensacyjnie wysoka, wynosi 1,3 mln euro, czyli ponad 5 mln zł. Tyle miała zapłacić prywatna osoba, która wstawiła obraz w depozyt.

Polskie muzeum pierwszy raz podało do publicznej wiadomości cenę depozytu. Włączyło się tym samym w cenowe gry rynkowe. Dotychczas takie informacje pozostawały ściśle poufne. Od tej chwili rynek przy wycenach obrazów Opałki powoływać się będzie na autorytet muzeum, instytucji zaufania publicznego.

Warto sprawdzić: Rekordy cenowe, które zmieniły rynek sztuki w 2018

Najdroższy obraz

Zamieszkały we Francji Roman Opałka (1931–2011) przez lata był w Polsce symbolem finansowego sukcesu w sztuce. Kilku zachodnich kolekcjonerów kupowało obrazy Opałki. Ceny obrazów artysty były radykalnie wyższe niż ceny dzieł innych polskich klasyków z tego samego czasu, choć nie przekraczały miliona dolarów.

W grudniu 2016 Desa Unicum (www.desa.pl) ustaliła na aukcji rekord cenowy 2,3 mln zł. W „Rzeczpospolitej” i w „Parkiecie” komentowałem, że cena jest niska na tle cen porównywalnej sztuki na europejskim rynku. Na polskim rynku za dzieło polskiego malarza rekordowo zapłacono 2,3 mln zł. Dla zachodnich kolekcjonerów był to sygnał, że obrazy Opałki mają kosztować tyle, a nie więcej. Z kolei w 2018 r. inny obraz Romana Opałki sprzedano za ok. 2,6 mln zł.

W tym roku na Art Basel w Bazylei, na najbardziej prestiżowych targach sztuki w świecie, były obrazy Opałki. Dwa po 800 tys. euro i jeden za 1,2 mln euro. To obraz szczególny, bo wczesny i namalowany wyjątkowo w czerwonej tonacji. Artysta namalował tylko dwa tego rodzaju obrazy!

Muzeum Narodowe w Krakowie podało cenę zakupu 1,3 mln euro. Czy przepłacił kolekcjoner, który wstawił obraz w depozyt? Z doświadczeń kolekcjonerów wynika, że w odniesieniu do dzieł sztuki tak wysokiej klasy pojęcie „przepłacić” nie ma zastosowania. Przyrost cen na rynku szybko zniweluje pozorną nadpłatę. Zwłaszcza gdy obraz wystawiany jest w Muzeum Narodowym.

Jest publiczną tajemnicą, że kolekcjonerzy i inwestorzy na galeriach państwowych muzeów świadomie i celowo podwyższają ceny swoich nabytków. Muzeów nie stać na zakupy, dlatego korzystają z depozytów. Krakowskie muzeum będzie tylko musiało opłacić ubezpieczenie od wysokiej kwoty 1,3 mln euro.

roman opałka malarz obrazy liczone
Roman Opałka maluje kolejny obraz – zbliżenie . Fot. Witalis Wolny/archiwum Romana Opałki

Obrazy liczone

Przypomnę, że Opałka swoje obrazy (format 196×135 cm)zapełniał kolejnymi mikroskopijnymi liczbami. Dokumentowały one upływ życia artysty i czasu w ogóle. Malarz swoje dzieła nazywał „Detalami”. Na sprzedanym w Desie Unicum w 2016 r. obrazie widnieją kolejne liczby od 3 065 461 do 3 083 581.

W latach 80. i 90., ilekroć na świecie zapłacono wysoką cenę za obraz Opałki, prosiłem artystę o komentarz. Roman Opałka uzasadniał, że gdyby był malarzem np. rosyjskim, to za ten sam obraz w tym samym czasie zapłacono by co najmniej pięć razy więcej.

Potęgę artysty, zdaniem Opałki, tworzy potęga ekonomiczna i polityczna kraju, z jakiego artysta pochodzi. Rosjanie są bogaci, więc dużo płacą za dzieła swoich artystów. Cena zależy jednak nie tylko od zamożności obywateli. Decyduje przede wszystkim tradycja kupowania obrazów, dziedziczone z pokolenia na pokolenie wzory codziennego życia pośród sztuki.

W 2016 r. przeprowadziłem wywiad rzekę z najwybitniejszym polskim marszandem Andrzejem Starmachem. Rozmowa ukazała się w naukowym piśmie finansowanym przez Santander Bank („Santander Art and Culture Law Review”, nr 2/2016″). Starmach krytycznie ocenia polskie rekordy cenowe jako niskie na tle świata. Krytycznie ocenia też gotowość Polaków do kupowania sztuki.

W wywiadzie postawiłem pytanie: Co po 25 latach istnienia wolnego rynku jest największym hamulcem w jego rozwoju? Starmach uzasadnił, że świadomość Polaków. Nie mamy tradycji kupowania sztuki, życia pośród sztuki. Zdaniem marszanda „Wygrają ci, którzy szybciej zrozumieją zyski z posiadania sztuki, przede wszystkim duchowe, a przy okazji finansowe. Sztuka to jedno z niewielu, a może jedyne dobro luksusowe, które ma stopę zwrotu”.

Diagnoza Starmacha zgodna jest z badaniami naukowymi Doroty Żaglewskiej. W 2016 r. Żaglewska obroniła na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu rozprawę doktorską „Wpływ kapitału kulturowego na polski rynek antykwaryczny”.

Na podstawie kilkuletnich przeprowadzonych przez siebie badań ustaliła, że słaba kondycja naszego rynku zależy nie od mechanizmów ekonomicznych, lecz w dużym stopniu od „kapitału kulturowego” potencjalnych klientów rynku. Kapitał kulturowy to jest świadomość ludzka, o której mówił Starmach. Oficyna PWN wydała sensacyjną książkę Żaglewskiej na ten temat.

opałka fangor
Obraz Wojciecha Fangora osiągnął na aukcji rekordową cenę 4,7 mln zł . Fot. Desa Unicum/Marcin Koniak

Warto sprawdzić: Polski rynek sztuki ciągle jest zacofany i prowincjonalny?

Opałka kontra Fangor

Od lat na rynku trwała rywalizacja cenowa pomiędzy Wojciechem Fangorem a Opałką. Byłem na kameralnej uroczystości, na której Opałkę uhonorowano Orderem Gloria Artis. W przemówienia Opałka emocjonalnie wspomniał o tej rywalizacji.

Dotychczas w cenowym wyścigu prowadził Fangor. Obraz Fangora Desa Unicum w 2018 r. sprzedała za ok. 4,7 mln. zł. Teraz na prowadzenie wyszedł Opałka. Sytuacja ta zmieni się lada dzień.

Druga połowa roku zawsze jest zdecydowanie lepsza na krajowym rynku sztuki. Wtedy ustalane są kolejne aukcyjne rekordy. Informuje o tym wydany ostatnio „Raport rynek sztuki w Polsce 2019″. Raport opracował portal Artinfo.pl. Czytamy, że w grudniu 2018 r. obroty na aukcjach były blisko dwa razy wyższe niż np. w czerwcu. Taką samą prawidłowość odnotowano w „Raporcie” za 2017 rok.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Wysokie koszty nie pozwalają rozwinąć skrzydeł

Pioneer Obligacji – Dynamiczna Alokacja to fundusz dla inwestorów raczej agresywnie nastawionych do rynku ...

Krążownik szos dla badylarza

Giełda zabytkowych pojazdów i dwie aukcje sztuki na papierze odbędą się we wrześniu Co ...

Kolejny bank uprościł ofertę

Porównujemy nowe Konto Przekorzystne Pekao SA z propozycjami konkurentów. Na mocy ustawy o usługach ...