Obraz, którym zachwycił się Rockefeller rozczarował

Obraz z kolekcji Rockefellerów wylicytowano do 55 tys. zł
Obraz z kolekcji Rockefellerów wylicytowano do 55 tys. zł
Desa Unicum/Marcin Koniak

Nie wzbudził większego zainteresowania obraz ze zbioru Rockefellerów.

Rynkową sensacją w ostatnich dniach jest obraz Jana Lebensteina wystawiony 10 września na aukcji Desy Unicum (www.desa.pl). To namalowana w 1961 roku na papierze „Figura osiowa”. Kompozycje z tego cyklu stale krążą na rynku. Ten obraz jest wyjątkowy, ponieważ ma udokumentowaną świetną proweniencję. Należał do wybitnego amerykańskiego kolekcjonera Johna D. Rockefellera III.

Naklejki na odwrocie potwierdzają fakt, że obraz pokazano na legendarnej wystawie „15 Polish Painters” w Museum of Modern Art w Nowym Jorku w 1961 roku. Historycy sztuki są zgodni, że była to najbardziej prestiżowa wystawa polskiej sztuki po 1945 roku.

Zawsze, w każdym zakątku świata, rodowód tego obrazu będzie robił wrażenie. Obraz z taką proweniencją zawsze łatwiej sprzedamy. Rośnie prawdopodobieństwo, że taką pracę odsprzedamy z zyskiem.

Moim zdaniem największy zysk jest taki, że nabywca może patrzeć w swoim domu na obraz, którym zachwycił się Rockefeller. To pozytywny snobizm. To wartość dodana. Posiadanie takiego obrazu podnosi samoocenę kolekcjonera, jest źródłem doskonałego samopoczucia.

Inne naklejki na odwrocie obrazu potwierdzają fakt, że praca Lebensteina pochodzi z nowojorskiej galerii Artura Lejwy. Lejwa, urodzony przed wojną w Kielcach, był jednym z liczących się światowych marszandów. Handlował pracami np. Picassa, Arpa, Jana Lebensteina i Fangora.

Do kompletu widnieje na odwrocie również naklejka z domu aukcyjnego Christie’s, gdzie obraz został sprzedany 11 maja 2018 r. za 8750 USD. Na warszawskiej aukcji estymację określono w przedziale 45–65 tys. zł. Porównywalne obrazy artysty, ale pozbawione proweniencji, licytowane są do ok. 20–25 tys. zł.

Warto sprawdzić: Rekord cenowy aukcji sztuki z utrąconymi rękami

Proweniencja bez znaczenia

Dla mnie było oczywiste, że obraz osiągnie cenę co najmniej 100 tys. zł. Wylicytowany został do 55 tys. zł, nie osiągnął nawet górnej granicy estymacji. Gdyby osiągnął rekordową cenę, zwróciłoby to uwagę społeczeństwa na znaczenie proweniencji.

Od lat pisuję, że na naszym niedojrzałym rynku proweniencja się nie liczy, nie ma wpływu na osiąganą cenę. Jednak obraz z tak wyjątkową, międzynarodową proweniencją powinien zostać dostrzeżony, powinien osiągnąć rekordową cenę. Zwłaszcza że był dodatkowo intensywnie reklamowany.

Ekspert rynku sztuki Adam Konopacki komentuje dla „Rzeczpospolitej”: – Proweniencja na naszym rynku nie ma na razie większego znaczenia. Obraz z bogatym rodowodem traktowany jest przez nabywców tak samo jak praca bez historii. Nabywcy obrazów nie czerpią jeszcze radości z faktu, że tym obrazem przed nimi zachwycała się wielka postać historyczna. Teraz w Rempeksie oferowany jest obraz Brandta z kolekcji Rotwandów, ale ten rodowód nie ma dla nabywców znaczenia – mówi Adam Konopacki.

Teraz optymistyczny wątek. Urszula i Piotr Hofmanowie wydali album z obrazami ze swojej prywatnej kolekcji. Oglądamy ok. 150 dzieł, m.in. Olgi Boznańskiej, Meli Muter, Xawerego Dunikowskiego, Józefa Czapskiego. Są obrazy np. Wojciecha Fangora, Tadeusza Kantora, Eugeniusza Markowskiego (ilustracja obok) i Victora Vasarelego.

W albumie zwraca uwagę bogaty wybór obrazów Kazimierza Mikulskiego. Z młodych artystów reprezentowany jest m.in. Marcin Kowalik. Album dostępny jest w księgarniach muzeów narodowych, galerii Zachęta i Desy Unicum.

Urszula i Piotr Hofmanowie wydali album o swojej kolekcji. Fot. archiwum kolekcjonera

Warto sprawdzić: Ponad 5 milionów za obraz Opałki. To nowy rekord

Prywatna kolekcja w muzeum narodowym

W Polsce to nadal wyjątkowe zjawisko, że kolekcjonerzy ujawniają swój dorobek. Urszula i Piotr Hofman uważają prywatne kolekcjonerstwo za ważny element etosu rozwijającej się klasy średniej. – Kolekcja to nie tylko wartość materialna. Życie na co dzień pośród sztuki określa status intelektualny polskiej klasy średniej, świadczy o jej duchowym bogactwie – mówi Piotr Hofman.

Urszula i Piotr Hofmanowie często dzielą się swoim dorobkiem. Obrazy z ich kolekcji stale wystawiane są w państwowych muzeach. Świadomie tworzą w ten sposób wzór do naśladowania. Zachęcają innych kolekcjonerów, żeby pokazywali dzieła, którymi zachwycają się w u siebie w domach. Kolekcja prezentowana była m.in. w galerii Zachęta i na indywidualnej wystawie w Muzeum Narodowym w Gdańsku w 2015 roku. Obrazy z kolekcji budziły zachwyt na wystawie „Między Montmartre’em a Montparnassem” w 2017 roku w Muzeum Śląskim w Katowicach. Wybrane dzieła pokazywano na dorocznych wystawach w prywatnym muzeum Villa la Fleur, stworzonym przez kolekcjonera Marka Roeflera w Konstancinie.

Obraz Eugeniusza Markowskiego. Fot. archiwum kolekcjonera

28 września w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie rozpocznie się wystawa „Nazywam się czerwień”, obejrzymy tam obrazy z kolekcji. Dzieła Jana Lebensteina pokazane będą na wystawie, która w październiku rozpocznie się w Muzeum im. Bolesława Biegasa. Zaplanowane są już wystawy na 2020 rok.

Zbiór powstaje od 2006 roku. Początkowo kolekcjonerów interesowały obrazy artystów z Ecole de Paris. Zdobyli dzieła np. Szymona Mondzaina, Zygmunta Menkesa, Henryka Haydena, Maurycego Mędrzyckiego. Z czasem kolekcjonerzy skoncentrowali się na powojennej polskiej sztuce. Pozyskali m.in. kilka wczesnych dzieł Tadeusza Kantora oraz kilkanaście wybitnych obrazów Kazimierza Mikulskiego z różnych okresów twórczości artysty. Ważną częścią kolekcji są prace Lebensteina.

Około 40 procent polskich dzieł kupili na świecie. Podróżują specjalnie w poszukiwaniu poloników. Sami kupują na miejscu w galeriach. Na przykład obraz Jerzego Tchórzewskiego kupili w Belgii, a dzieła Kantora w Szwecji.

Przedwojenny obraz Zygmunta Menkesa. Fot. archiwum kolekcjonera

Warto sprawdzić: Polski rynek sztuki ciągle jest zacofany i prowincjonalny?

Obrazy na inwestycje

– Kolekcjonerstwo to nie tylko intelektualna przygoda, ale także inwestycja – mówi Piotr Hofman. Przede wszystkim stara się nie przepłacać. Przed aukcją ustala granicę ceny, do jakiej zamierza licytować. Analizuje ceny porównywalnych prac danego artysty.

Najważniejsza jest artystyczna jakość. Zbiór podlega selekcji. Obrazy oficjalnie oferowane są na rynku. W katalogach aukcyjnych zawsze zaznaczone jest, że dany obraz pochodzi z tej kolekcji.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Jak rozpoznać złoto i czy warto w nie inwestować?

Złoto budzi emocje od tysięcy lat. Ten metal szlachetny był i jest obiektem pożądania, ...

Dorota Żaglewska: Na sztuce zarabiają jedynie fachowcy

Najcenniejszym kapitałem jest praktyczna wiedza o rynku, która przeradza się w intuicję – twierdzi ...

Chiny i złoto, czyli niekończąca się opowieść

Sprawdza się dziś stara jak świat prawda: złoto to stabilna lokata na niespokojne czasy. ...