Ruszają duże dopłaty do aut elektrycznych. Nawet 37 tys. zł

Dopłaty do aut elektrycznych. Na razie do wyboru jest zaledwie kilku aut, choć kolejne będę miały premierę w Polsce już w przyszłym roku
Dopłaty do aut elektrycznych. Na razie do wyboru jest zaledwie kilku aut, choć kolejne będę miały premierę w Polsce już w przyszłym roku
Shutterstock

Ruszają dopłaty do samochodów na prąd dla klientów indywidualnych. Dofinansowanie wyniesie maksymalnie aż 37,5 tys. zł.

Dotychczas Polska była jednym z nielicznych krajów unijnych krajów, w których państwo nie nie oferowało dopłaty do aut elektrycznych. Od 19 listopada to się zmieni. Po tym terminie wystarczy poczekać na ogłoszenie naboru, złożyć wniosek i czekać na decyzję. Jak długo – na razie jeszcze nie wiadomo.

Jeżeli nabór wniosków ruszy następnego dnia – tak jak to przewidują przepisy – chętni na Skodę CITIGOe iV będą mogli kupić ją w ofercie premierowej z dodatkowym upustem wysokości 8,6 tys. zł i pakietem przeglądów na cztery lata za 299 zł. To najtańsza oferta na rynku.

Samochody elektryczne są nie tylko ekologiczne, ale i znacznie tańsze w eksploatacji. Zespół analiz Carsmile szacuje, że oszczędność – przy uwzględnieniu ceny paliwa i dotacji z Funduszu Niskoemisyjnego Transportu, może wynieść 51 tys. zł w ciągu kilku lat. Okazało się bowiem, że koszt przejazdu jednego kilometra samochodem na baterie, może być niższy nawet o 50 proc. w porównaniu z kosztem przejazdu samochodem napędzanym silnikiem spalinowym. Przy przebiegu 100 tys. km – porównanie elektrycznego Renault ZOE i auta palącego średnio 7 litrów na 100 km – oraz cenie paliwa wynoszącej 5 zł za litr, oszczędność może sięgnąć nawet 15 tys. zł. Do tego dochodzą inne korzyści z elektryków: możliwość poruszania się po buspasach i bezpłatnego parkowania w strefach płatnego parkowania.

– Już dzisiaj takie koszty utrzymania, jak: serwis, podatki i ładowanie, są niższe dla samochodu elektrycznego w porównaniu ze spalinowym. Nawet w najbardziej pesymistycznym scenariuszu, czyli przejazdu 120 km dziennie autem bez dopłat, czas zrównania się TCO pojazdu spalinowego i elektrycznego, wynosi siedem lat, a w scenariuszu optymistycznym, zakładającym m.in. dopłatę z Funduszu Niskoemisyjnego Transportu, cztery lata – zapewnia Daniel Trzaskowski, dyrektor zarządzający w Volkswagen Leasing.

dopłaty do aut elektrycznych
Na razie do wyboru jest zaledwie kilku aut, choć kolejne będę miały premierę w Polsce już w przyszłym roku, kiedy dopłaty do aut elektrycznych będą działały. Fot. Shutterstock

Warto sprawdzić: Elektrykiem może wyjść dużo taniej niż spalinowym

Barierą zakupu auta na baterie były jednak ceny, dlatego na razie elektrycznych aut osobowych jeździ w Polsce niewiele. Z najnowszego raportu Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych wynika, że o końca sierpnia było ich zaledwie 6672, choć co roku przybywa.

Teraz – dzięki dopłatom do aut elektrycznych, które wynosić będzie 30 proc. ceny katalogowej, maksymalnie 37,5 tys. zł dla osób indywidualnych, samochody elektryczne staną się znacznie bardziej atrakcyjne, choć wpływ na rozważenie ich kupna miały też inne przyczyny.

Z badań TNS Kantar dla Volkswagena wynika, że 56 proc. potencjalnych kierowców odstraszał niski zasięg aut, a 53 proc. – brak punktów ładowania. Na razie jest 888 stacji ładowania pojazdów elektrycznych – 1611 punktów: 624 ładowarki prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW i 264 szybkie stacje ładowania prądem stałym (DC). To mało, ale zasięg aut – nawet tych najtańszych – już się znacznie zwiększył.

Wybór marek i modeli jest jednak na razie ograniczony, ponieważ dotowane mogą być samochody elektryczne, których cena nie przekracza 125 tys. zł. Dostępnych jest więc zaledwie kilka marek i modeli, które wprawdzie nie mają tak dużych zasięgów jak ich najdrożsi konkurenci, ale znacznie większe niż ich odpowiedniki sprzed lat.

Dopłaty do aut elektrycznych – w oczekiwaniu na nabór

Problemem jest też bardzo mała oferta pojazdów, do których będzie można dostać dotację. Na razie do wyboru jest zaledwie kilku aut, choć kolejne będę miały premierę w Polsce już w przyszłym roku. W sprzedaży znajdzie się np. Seat Mii Electric, który jesienią został zaprezentowany w Niemczech z ceną w wersji podstawowej 20,68 tys. euro. Można więc się spodziewać, że auto będzie się kwalifikowało do dofinansowania. Po dzisiejszym kursie kosztowałby bowiem 88,3 tys. zł, a po dopłacie 61,81 tys. zł.

Seat Mii Electric
Seat Mii Electric. Fotmateriały prasowe

Na noworoczną premierę nie czekało pierwsze elektryczne auto czeskie – Skoda CITIGOe iV, która niedawno zadebiutowała w Polsce.

Samochód ma dwie wersje. W wersji Ambition będzie kosztował do końca listopada w ofercie premierowej 73,3 tys. zł, a w wersji Style w 81,1 tys. zł. Z dopłatą byłoby to odpowiednio 51,31 tys. zł i 56,77 tys. zł. W tej cenie dostanie się auto, którym po pełnym naładowaniu można przejechać do 260 km.

Od grudnia ceny Skody jednak wzrosną, ponieważ auta będą sprzedawane już bez premii. Za Skodę CITIGOe iV w wersji Ambition trzeba będzie zapłacić 81,9 tys. zł, a w wersji Style 89,9 tys. zł. Po uzyskaniu dopłaty do aut elektrycznych będzie to odpowiednio 57,33 tys. zł i 62,93 tys. zł.

dopłaty do aut elektrycznych CITIGOe-iV
Skoda CITIGOe-iV. Fot. materiały prasowe

Do końca listopada Skodę CITIGOe iV można kupować również z niższymi ratami, które przy założeniu 25 proc. wkładu własnego, kredycie na 36 miesięcy i limicie 30 tys. km w ciągu trzech lat, wynoszą teraz dla wersji Ambition – 695 zł, a dla wersji Style – 771 zł miesięcznie. Od grudnia raty wzrosną – przy niezmienionych warunkach – do 778 zł i 854 zł.

– Zapewnienie dostępności aut elektrycznych w ramach atrakcyjnego finansowania z niskimi ratami pozwoli niemal każdemu zrealizować marzenia o e-samochodzie. Dlatego kluczową rolę w rozwoju elektromobilności w Polsce pełnią produkty finansowe – podkreśla Mikołaj Woźniak, dyrektor zarządzający Volkswagen Leasing w Polsce. – Samochody elektryczne to nie tylko zerowa emisja CO2 i niskie koszty eksploatacji. Dzięki najnowocześniejszym systemom bezpieczeństwa oraz osiągom nieporównanie lepszym od aut z silnikami spalinowymi, są to po prostu lepsze samochody – zapewnia.

Volkswagen Financial Services liczy, że samochód elektryczny, dzięki finansowaniu w niskich ratach, w ciągu siedmiu lat będzie mógł być używany nawet przez trzy różne osoby – od kupującej nowe auto, poprzez nabywcę pojazdu używanego, np. trzyletniego, do klienta samochodu sześcioletniego.

Warto sprawdzić: Mnóstwo zalet i kilka wad samochodów na minuty

Premierowe auta

Z dopłatami będzie można również kupić elektrycznego Volkswagena e-up, którego ceny zaczynają się w wersji podstawowej od 96,29 tys. zł, czyli z dopłatą auto dostępne będzie od 67,4 tys. zł.

Volkswagena e-up. Fot. materiały prasowe

To ulepszona i tańsza wersja modelu sprzed trzech lat, której zasięg na jednym ładowaniu wynosi do 260 km. Można też liczyć na to, że Volkswagen ID.3, który ma wejść do sprzedaży w Polsce w przyszłym roku, również będzie tańszy od pierwotnych szacunków, które wynosiły ok. 130 tys. zł. Przy tej cenie nie kwalifikowałby się bowiem do dopłat, a wzbudza emocje od momentu pierwszej, wrześniowej prezentacji we Frankfurcie. Wrażenie robi jego przestronność i możliwości. Z akumulatorami o pojemności 45 kWh może przejechać na jednym ładowaniu 330 km, o pojemności 58 kWh – 420 km, a 77 kWh – do 550 km. Do dopłaty do aut elektrycznych może się zakwalifikować jedynie wersja pierwsza, która ma kosztować poniżej 30 tys. euro.

– Oferta finansowa dla modelu ID.3 będzie oparta na mechanizmie znanym z produktów z rynkową wartością końcową. Ich cechą charakterystyczną są atrakcyjne, niskie raty, znacznie niższe niż w klasycznych produktach finansowych. W skrócie: istotna jest miesięczna rata za samochód i związane z nim usługi, a nie wartość całego auta. Dodatkowo samochód będzie można użytkować przez trzy lub cztery lata i wymienić go na nowy bez problemów z odsprzedażą. Takie rozwiązanie dostępne będzie w formie leasingu zarówno dla klientów prywatnych, jak i dla firm – tłumaczy Daria Zielaskiewicz, dyrektor marketingu i brand managementu Volkswagen Financial Services.

Opel Corsa-e.
Opel Corsa-e. Fot. materiały prasowe

Na obniżki cen samochodów elektrycznych liczą nie tylko klienci, ale liczył również resort energii, wydając rozporządzenie o dopłatach. Dopasowane do narzuconych limitów już zostały Opel Corsa-e i Peugeot e-208. Pierwszy z nich kosztuje w wersji podstawowej 124,49 tys. zł, drugi 124,9 tys. zł, blisko więc granicy, która kwalifikuje do dofinansowania. Z dopłatą do aut elektrycznych oba będą więc dostępne za niewiele po ponad 87 tys. zł.

Peugeot e-208
Peugeot e-208. Fot. materiały prasowe

Renault wprowadza natomiast do oferty Nowe ZOE z zasięgiem 395 km i – jak zapewnia koncern – jest to elektryczny model o najkrótszym czasie ładowania. Najtańszy na razie kosztuje jednak 135,9 tys. zł – do dopłat więc na razie się nie kwalifikuje, choć trwają spekulacje, że na rynek trafić może wersja, której cena spadnie o ponad 10 tys. zł. Do dopłat kwalifikuje się natomiast dostawczy Renault Kangoo Z.E z zasięgiem do 200 km, który kosztuje 119, 4 tys. zł. Po dopłacie można go więc mieć za 83,58 tys. zł.

dopłaty do aut elektrycznych
Renault ZEO. Fot. materiały prasowe

Dopłata do samochodu elektrycznego dla firm

Niebawem będą również dostępne dopłaty do aut elektrycznych dla firm. Wysokość dopłat do aut kategorii M1 – pojazdów osobowych, posiadających nie więcej niż osiem miejsc oprócz siedzenia kierowcy, może wynosić 30 proc. ceny katalogowej aut, ale nie więcej niż 36 tys. zł. Przy czym – podobnie jak w przypadku warunków dla osób fizycznych, cena samochodu nie może przekraczać 125 tys. zł, choć dzięki temu, że jest to cena netto, wybór aut jest większy. Maksymalna wartość dofinansowania dla aut elektrycznych kategorii N1 oraz M2, czyli pojazdów dostawczych o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 t oraz pojazdów do przewozu osób posiadające więcej niż osiem miejsc oprócz siedzenia kierowcy i dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 5 t, ma wynosić 30 proc., ale nie więcej niż 70 tys. zł.

Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych udowodniło, że auto elektryczne w firmie się opłaca PSPA pokusiło się bowiem o zbadanie TCO dostawczego samochodu elektrycznego – VW E-Craftera i jego odpowiednika o silniku spalinowym. Po sześciu tygodniach testów okazało się, że całkowite koszty zakupu dostawczego samochodu elektrycznego przy skorzystaniu ze wsparcia ze środków Funduszu Niskoemisyjnego Transportu oraz koszty jego użytkowania, już po czterech latach będą niższe od kosztów, jakie będzie generował pojazd spalinowy.

– TCO dotyczy nie tylko dużych firm, ale każdego użytkownika samochodu, zatem analiza kosztów i oszczędności to temat do rozmów ze wszystkimi posiadaczami firmowej floty. Patrząc z perspektywy fleet managera, najważniejszy komponent to koszty i dzisiaj to one są główną barierą wejścia w auta elektryczne – podkreśla Daniel Trzaskowski, dyrektor zarządzający Biznesu Flotowego Volkswagen Leasing.

Volkswagen Financial Services chce więc utworzyć specjalny zespół, który będzie szczegółowo analizował profile użytkowników, aby móc określić, jaka część floty klienta może być potencjalnie zelektryfikowana i jakie klient będzie miał z tego korzyści.

– Nasi koledzy z VWFS z Wielkiej Brytanii stworzyli specjalne narzędzie (FFA – Future Fleet Analysis), które działa online i po wprowadzeniu danych z telematyki zamieszczonej w samochodzie, jest w stanie wyciągnąć wnioski oraz podać rekomendację odnośnie do rekomendowanego silnika (EV, PHEV, benzyna lub Diesla). Narzędzie bada tzw. profil użytkownika. Sprawdza, ile km przejeżdża on w ciągu dnia, tygodnia, miesiąca, ile i jak długich ma postojów w mieście i poza miastem. Oprócz profilu użytkownika trzeba będzie wziąć jednak pod uwagę to, gdzie będzie mógł samochód ładować czyli dostępnej dla niego infrastruktury – zapowiada Daniel Trzaskowski.

Tu barierą może jednak być wyłączenie z dopłat samochodów w leasingu. Chyba że się to zmieni.

dopłaty do aut elektrycznych
Dopłaty do aut elektrycznych nadal nie rozwiązują problemu zbyt małej liczby punktów ładowania, co wciąż jeszcze może zniechęcać do zakupu samochodów na baterie. Fot. Shutterstock

Warto sprawdzić: Nadchodzi nowa moda. Mikroauta opanują polskie miasta

Dopłaty do aut elektrycznych – jak wypełnić wniosek

Wnioski będą przyjmowane tylko w okresie naborów, które będzie organizował zarządzający Funduszem Niskoemisyjnego Transportu, czyli Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. W każdym naborze można się starać o dofinansowanie tylko jednego auta. Warto będzie się jednak spieszyć, ponieważ dotacja będzie udzielana do momentu wyczerpania puli pieniędzy przeznaczonej na jeden nabór.

Wniosek musi zawierać:

  1. imię i nazwisko
  2. adres miejsca zamieszkania, adres do korespondencji i poczty elektronicznej, jeśli taki się posiada
  3. serię i numer dokumentu potwierdzającego tożsamość
  4. numer PESEL
  5. dane rachunku bankowego
  6. kwotę wnioskowanego wsparcia
  7. dane dotyczące pojazdu, którego zakup ma być objęty wsparciem: markę, model i rodzaj napędu
  8. oświadczenie potwierdzające, że nie wykonuje się działalności gospodarczej
  9. oświadczenie potwierdzające, że na pojazd, na zakup, który ma być udzielone wsparcie, nie zostało wcześniej udzielone wsparcie ze środków Funduszu bądź innych źródeł publicznych, w tym środków pochodzących z budżetu Unii Europejskiej
  10. podpis wnioskującego

Warunki finansowania

Dofinansowanie dostanie się po dostarczeniu kopii faktury zakupu nowego pojazdu, która będzie zawierała informacje o rodzaju kupionego auta oraz rodzaju napędu, kopii dowodu rejestracyjnego i ubezpieczenia samochodu na rok oraz zobowiązania przedłużenia ubezpieczenia na rok następny. Wszystkie dokumenty trzeba dostarczyć w ciągu ośmiu miesięcy od dnia zawarcia umowy o dofinansowanie. W przeciwnym przypadku umowa zostanie uznana za nieaktualną.

Są też inne warunki. Auta z dotacją nie będzie można sprzedać przez co najmniej dwa lata. Przez taki sam okres będzie musiało być zarejestrowane w Polsce. Trzeba też będzie się zobowiązać do ubezpieczenia samochodu od uszkodzeń, utraty na skutek zderzeń i kradzieży. Niedotrzymanie zobowiązań może być kosztowne, ponieważ wysokość dofinansowanie trzeba będzie zwrócić wraz z odsetkami, które zostaną naliczone tak, jak zaległości podatkowych.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Pasażerowie rzadko żądają odszkodowań o linii lotniczych

Aż 124 000 pasażerów linii lotniczych ma prawo do odszkodowań za 2016 rok. Według ...

żarówki ledowe

Oświetlenie ledowe – sposób na niższe rachunki za prąd

Rachunki za prąd to jeden z większych miesięcznych wydatków. Nic więc dziwnego, że szukamy ...

Terminal płatniczy to dziś obowiązek – Polacy pokochali płatności bezgotówkowe

“Czy można tutaj płacić kartą?” – Jeszcze kilka lat temu klienci często zadawali to ...