Jak oszczędzają zawodowi inwestorzy

Nieodłącznym składnikiem majątku zarządzających aktywami jest… lokata bankowa.

Publikacja: 28.05.2017 09:56

Jak oszczędzają zawodowi inwestorzy

Foto: 123rf.com

Zapytaliśmy zarządzających funduszami inwestycyjnymi, ludzi, których praca polega na pomnażaniu cudzego majątku, jak lokują swoje oszczędności. Z ich odpowiedzi można wyciągnąć przynajmniej trzy wnioski, które z pewnością będą przydatne również dla przeciętnych klientów różnych instytucji finansowych.

Masz to jak w banku

Po pierwsze, tzw. poduszka płynnościowa, czyli część majątku, którą postanowiliśmy ulokować bezpiecznie, powinna być naprawdę wolna od jakiegokolwiek ryzyka. To może się wydawać dziwne, ale ludzie, którzy na co dzień zawodowo inwestują w akcje, pieniądze na czarną godzinę trzymają na lokacie albo wręcz na nieoprocentowanym rachunku bankowym. Zapewnia im to płynność, bo takie środki łatwo wycofać w dowolnym momencie bez utraty znaczących zysków. W przypadku np. akcji czy funduszy inwestujących na giełdzie moment sprzedaży papierów albo jednostek powinien być uzalezniony od sytuacji na rynku (w uproszczeniu: na przykład w czasie korekty spadkowej wyjście z inwestycji może okazać się zupełnie nieopłacalne).

Lokaty bankowe są też bezpieczne. W razie upadłości banku Bankowy Fundusz Gwarancyjny wypłaca w całości kwotę do równowartości 100 tys. euro.

Zarządzających funduszami, z którymi rozmawialiśmy, raczej nie traktują nieruchomości jako lokaty kapitału. Dlaczego? Trzeba się przy nich solidnie napracować (zakup, urządzenie, wynajem, remonty) w zamian za stosunkowo niewielkie stopy zwrotu. Tymczasem nieruchomości jawią się Polakom jako najbardziej zyskowna forma inwestycji; takie wnioski płyną m.in. z cyklicznych badań prowadzonych przez Deutsche Bank.

Jak dają, to bierz

Po drugie, nawet nieźle sytuowani finansiści korzystają z ulg podatkowych, jakie zapewniają indywidualne konta emerytalne (IKE) oraz indywidualne konta zabezpieczenia emerytalnego (IKZE). Maksymalna ulga podatkowa możliwa do uzyskania przez oszczędzających na IKZE nie przekracza 2 tys. zł rocznie (w przypadku IKE jej wartość zależy od stopy zwrotu na koniec inwestycji). Mimo to zawodowi inwestorzy, zarabiający po kilkanaście – kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie uważają, że są to pieniądze, po które „warto się schylić”.

Grzegorz Ziobro, zarządzający portfelami aktywów w DM BOŚ, powiedział, że inwestując poprzez IKZE stawia zawsze na akcje polskich spółek dywidendowych z mWIG40 i bardziej niż na wzrost wartości akcji liczy właśnie na cykliczną dywidendę.

Jeśli spadać z konia, to z wysokiego

Po trzecie, skoro bezpieczna część portfela jest naprawdę bezpieczna (depozyty bieżące i terminowe), część ryzykowna powinna być rzeczywiście ryzykowna. W przypadku zarządzających, z którymi rozmawialiśmy, oznacza to przeznaczenie nawet do 100 proc. wolnych środków na zakup jednostek funduszy akcji lub na bezpośrednie inwestycje na giełdzie.

Oczywiście, nie jest to rozwiązanie dla każdego. Wiele zależy na przykład od wieku oszczędzającego i od jego skłonności do ryzyka. Im bliżej jesteśmy końca naszej aktywności zawodowej, tym mniej pieniędzy powinniśmy lokować w funduszach akcji. Najlepiej też odpowiedzieć sobie na pytanie, jaką część swojego majątku jesteśmy gotowi ulokować ryzykownie (mówiąc wprost – pogodzimy się ze stratą). I nie powinniśmy przekraczać tej granicy.

Masz firmę? Nie szalej

Przy okazji podpowiedź dla przedsiębiorców od Adama Łukojcia, dyrektora Departamentu Zarządzania Portfelami Akcyjnymi w TFI Allianz: własna firma sama w sobie jest inwestycją z kategorii ryzykownych. Jeżeli głównym składnikiem majątku są udziały w prowadzonym biznesie, który na dodatek pochłania dużo czasu i pracy, oszczędności lepiej nie lokować ryzykownie.

I na koniec coś, w czym zarządzających absolutnie nie powinniśmy naśladować. Nasi rozmówcy najczęściej inwestują tylko w jeden fundusz, ten, który sami prowadzą. Łamią przy tym podstawowe zasady różnicowania inwestycji. ©?

Ulubione fundusze zarządzających

Na koniec ubiegłego roku (ostatnie dostępne dane ze sprawozdań finansowych funduszy inwestycyjnych) zarządzający ulokowali prawie 600 mln zł powierzonych przez klientów w fundusze prowadzone przez konkurencyjne TFI.

Rekordzistą pod tym względem jest UniWIBID Plus – wynika z informacji zebranych przez Analizy Online. Temu funduszowi obligacji korporacyjnych, prowadzonemu przez Union Investment TFI, konkurenci powierzyli aż 207 mln zł. Niestety, nie jest to fundusz dla każdego. Minimalna pierwsza wpłata wynosi 160 tys. zł. Poza tym – jak pokazujemy na wykresie – wcale nie osiąga najwyższych stóp zwrotu w swojej grupie.

Na drugim miejscu (inwestycje innych funduszy wyniosły 120 mln zł) znalazł się KBC Gamma. To jeden z najlepszych funduszy w kategorii gotówkowych i pieniężnych (Złoty Portfel „Parkietu” za wyniki osiągnięte w 2016 r.). Podobnie jak UniWIBID, KBC Gamma jest przeznaczony dla inwestorów z grubszym portfelem.

Trzecim wśród funduszy najchętniej wybieranych przez zarządzających jest UniKorona Pieniężny. Jest to propozycja dla każdego inwestora.

Najwięcej pieniędzy w gronie funduszy akcji zgromadził Aviva Investors Polskich Akcji; zarządzający prowadzący konkurencyjne fundusze powierzyli mu 11 mln zł. Jego jednostki uczestnictwa trafiły aż do dziewięciu portfeli. Ale najwyżej ceniony fundusz akcji zajął dopiero dziesiąte miejsce na liście funduszy najbardziej popularnych wśród zarządzających.

Na inwestycję w fundusze konkurencyjnych TFI przeważnie decydują się prowadzący „fundusze funduszy”; ich strategia polega na wyszukiwaniu najlepszych produktów w ofercie krajowych TFI. —jam

Opinie

Dominik Gaworecki, zarządzający Excalibur FIZ

W zeszłym roku uruchomiliśmy razem z Michałem Szpinem autorski fundusz akcji polskich. W ramach Excalibur FIZ mamy możliwość realizowania naszej filozofii inwestycyjnej, którą wypracowaliśmy zarządzając aktywami w dużych instytucjach finansowych w Polsce i za granicą. Bez zastanowienia zainwestowaliśmy więc większość życiowych oszczędności właśnie w ten fundusz. Ja sprzedałem nawet mieszkanie i pieniądze wpłaciłem do naszego funduszu. Zgodnie z tym czego uczą podręczniki ekonomii, a także tym co podpowiada zdrowy rozsądek, część majątku ulokowałem w bezpieczny sposób, wybierając lokaty bankowe. Traktuję te środki jako zabezpieczenie na czarną godzinę, na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń losowych. W rezultacie certyfikaty inwestycyjne Excalibur FIZ oraz lokaty bankowe stanowią dwa główne elementy mojego majątku. Sporadycznie zdarza mi się inwestować niewielkie kwoty w projekty startupowe. W przypadku tych inwestycji moje podejście jest typowo oportunistyczne. O kolekcji znaczków chyba nie warto opowiadać, bo ma wartość przede wszystkim sentymentalną. ©?

—jam

Adam Łukojć, dyrektor w TFI Allianz

Do emerytury mam sporo czasu, więc mogę sobie pozwolić na ryzyko. Mój majątek w połowie składa się z mieszkania, którego nie traktuję jako inwestycji (jest dobrem konsumpcyjnym, z którego korzystam), a w połowie z aktywów finansowych. Te drugie to niemal w całości fundusz, którym zarządzam. Poza nim mam trochę akcji, które są pozostałością z mojej wcześniejszej pracy, oraz symboliczną kwotę na rachunku bankowym. Uważam, że nieruchomości nie są najlepszą inwestycją. Trzeba o nich myśleć, pilnować ich, dbać, remontować. Rentowność takiej inwestycji jest niska, płynność – fatalna, a wkładany wysiłek wysoki. Dlatego nie chcę mieć innych nieruchomości poza własnym mieszkaniem. Nie mogę też kupować akcji, bo w mojej pracy powstawałby oczywisty konflikt interesów: czy kupić akcje dobrej spółki dla siebie, czy do funduszu, którym zarządzam. A więc zamiast tego wolę mieć jednostki funduszu akcji małych i średnich spółek. Gotówki mam niewiele. Nie mam aż tak dużo pieniędzy, żeby marnować je na lokacie bankowej oprocentowanej poniżej inflacji. Jeśli kiedyś będę potrzebował większej kwoty, to każdego dnia mogę umorzyć jednostki funduszu. ©?—jam

Grzegorz Witkowski, zarządzający Insignis FIZ

Zdecydowaną większość majątku trzymam w funduszu Insignis – jedynym zarządzanym przez Insignis TFI, którego jestem współzałożycielem, prezesem i akcjonariuszem. Wyłączając z wyliczeń wartość netto mojego mieszkania, mam w funduszu 70 proc. swojego majątku. W przeszłości udział ten był jeszcze wyższy i przekraczał 90 proc. Obecnie, z uwagi na zobowiązania wynikające z bycia akcjonariuszem Insignis TFI, przejściowo istotną część wolnych środków (ok. 20 proc.) lokuję w bankach. Od kilku lat wykorzystuję też limity wpłat na konta: IKE (w formie lokaty) oraz IKZE (w formie funduszu akcyjnego), aby załapać się na ulgi podatkowe z tym związane. W ostatnim czasie stałem się również mniejszościowym akcjonariuszem spółki Packhelp, obiecującego startupu na styku internetu i realnego świata. Nie inwestuję w nieruchomości z uwagi na nakład czasu związany z ich utrzymaniem, niską płynność takich inwestycji i relatywnie niskie oczekiwane stopy zwrotu. ©?

—jam

Grzegorz Ziobro, zarządzający portfelami w DM BOŚ

Zarządzając własnymi finansami staram się trzymać zasady zapoczątkowanej bodajże przez Benjamina Grahama, czyli w akcje lokuję od 25 do 75 proc. całości swoich aktywów, w zależności od sytuacji rynkowej. Obecnie jest to ok. 70 proc. Nie wykorzystuję do tego funduszy inwestycyjnych. Inwestuję samodzielnie, bezpośrednio na giełdzie. Kieruję się przy tym prostymi, wypracowanymi przeze mnie metodami wchodzenia i wychodzenia z inwestycji, opartymi o kilkunastoprocentowy wzrost lub spadek indeksu WIG (odpowiednio od szczytu lub dołka). Dzięki takiemu podejściu przeprowadzam transakcje zazwyczaj raz na kilka-, kilkanaście miesięcy, więc koszty transakcyjne nie są zbyt wysokie. Oszczędności niezainwestowane w danym momencie w akcje lokuję na zwykłym rachunku bankowym. Nie oczekuję tutaj ani wyjątkowej stopy zwrotu, ani nawet ochrony przed inflacją. Jest to gotówka, która ma zapewnić płynność na wypadek zdarzeń losowych i ma być bezpiecznie zdeponowana. ©?

—jam

Zapytaliśmy zarządzających funduszami inwestycyjnymi, ludzi, których praca polega na pomnażaniu cudzego majątku, jak lokują swoje oszczędności. Z ich odpowiedzi można wyciągnąć przynajmniej trzy wnioski, które z pewnością będą przydatne również dla przeciętnych klientów różnych instytucji finansowych.

Masz to jak w banku

Pozostało 96% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał partnera
Bezpieczna przystań, czyli po co oszczędzać w złocie
Portfel inwestycyjny
Inflacja uderzyła w oprocentowanie obligacji skarbowych. Jak nie stracić?
Rynki finansowe
Jak Chiny zarzynają kurę znoszącą złote jaja
Portfel inwestycyjny
Centra usług: szlifujący się diament
Akcje Specjalne
Mapa drogowa do neutralności klimatycznej
Portfel inwestycyjny
Inwestorzy w oczekiwaniu na obniżki stóp procentowych
Portfel inwestycyjny
Przy wysokim wzroście płac w 2024 r. oszczędności Polaków mogą dalej rosnąć