Giełdy nadal powinny przynosić zyski

Sytuacja na światowych rynkach jest niezła. To dobrze dla GPW.

Publikacja: 31.05.2017 17:55

Giełdy nadal powinny przynosić zyski

Foto: Bloomberg

W ostatnich miesiącach do polskich inwestorów zazwyczaj docierały dobre informacje ze światowych giełd.

– Nasz rynek nie reaguje zbyt silnie na wszystkie dzienne wahania niemieckiego indeksu DAX czy amerykańskiego S&P500. Jest jednak uzależniony od długoterminowych trendów obserwowanych na tych parkietach – tłumaczy Łukasz Bugaj, analityk DM BOŚ. – W skrócie oznacza to, że nasz inwestor może się obawiać jedynie wejścia głównych światowych rynków w okres bessy, gdyż to nie przeszłoby niezauważone w Warszawie.

Zapytaliśmy więc ekspertów o ocenę obecnej sytuacji na światowych rynkach oraz o prognozy na pozostałą część 2017 r.

Światowa koniunktura jest sprzyjająca

– Globalne rynki akcji od wielu miesięcy znajdują się w trendzie wzrostowym, który od grudnia minionego roku jeszcze przyspieszył z powodu dwóch czynników: wzrostu inflacji połączonego z poprawą globalnego PKB oraz wzrostu cen surowców – mówi Sebastian Trojanowski, zarządzający portfelami w DM TMS Brokers.

Jego zdaniem beneficjentem takiego scenariusza były rynki rozwijające się, w tym rynek polski. Wzrost miał solidne podstawy fundamentalne zarówno w danych makroekonomicznych, jak również w wynikach spółek. Z perspektywy rynku polskiego należy zwracać uwagę przede wszystkim na niemiecki indeks DAX oraz indeks rynków wschodzących (MSCI Emerging Markets).

Jak zaznacza ekspert, dobra sytuacja w gospodarce niemieckiej sprzyja m.in. polskim eksporterom. Z kolei polska giełda korzysta dzięki silnemu napływowi kapitału na rynki wschodzące; jest to związane z faktem, że prognozy wzrostu zysków dla spółek z rynków wschodzących po raz pierwszy od kilku lat są wyraźnie lepsze niż analogiczne prognozy dla rynków rozwiniętych.

– Minione miesiące były dobre dla większości giełd na świecie i przyniosły umocnienie pozytywnego trendu na rynkach wschodzących – podkreśla Marek Buczak, dyrektor ds. rynków zagranicznych w Quercus TFI. – Wyjątkiem były Rosja i Brazylia. Tamtejsze giełdy wytraciły sporą część rozpędu po wzrostach w 2016 r. Koniunktura w Europie Zachodniej, gdzie pozytywnie odebrano wyniki wyborów w Holandii i Francji, była dobra, podobnie jak sytuacja na rynkach wschodzących. Wszystko to pozytywnie wpływało na notowania polskich akcji, szczególnie blue chips.

Co czeka zagraniczne giełdy

Zdaniem eksperta Quercus TFI, perspektywy dla światowych rynków w drugim półroczu są dobre.

– Patrząc na wskaźniki wyprzedzające można być optymistą, jeśli chodzi o globalny wzrost gospodarczy. Wspierająco na notowania akcji powinna także oddziaływać dalsza deprecjacja dolara. Banki centralne są obecnie mniej aktywne – mówi Marek Buczak.

Największych zagrożeń w pozostałej części 2017 roku inwestorzy powinni upatrywać nie w dziedzinie ekonomii, lecz w światowej polityce.

– Największym ryzykiem dla giełd pozostaje geopolityka. Niestety, w tej kwestii Europa wcale nie wyróżnia się pozytywnie na tle innych kontynentów, szczególnie w związku z Brexitem. Dlatego ostrożniej podchodziłbym do giełd zachodnioeuropejskich – przekonuje Marek Buczak.

Na jakie rynki w takim razie postawić? Dyrektor ds. rynków zagranicznych w Quercus TFI mówi, że dzięki stabilizacji po referendum w Turcji dobre perspektywy są przed wciąż tanimi akcjami tureckimi. Również sytuacja na rynku rosyjskim może być dobra, jeśli spełnią się progozy dotyczące stabilizacji na rynku ropy naftowej.

Gospodarka Polski jest silna, więc nasza giełda także powinna pozytywnie zaskoczyć, o ile rodzimi politycy nie zaczną ponownie straszyć inwestorów.

W związku z wysokimi wycenami akcji Marek Buczak mniej optymistycznie odnosi się do giełd amerykańskich. Jego zdaniem druga połowa roku będzie ponownie należeć do rynków wschodzących, chyba że dojdzie do jakiegoś kataklizmu w skali globalnej.

Oczy zwrócone na USA

Według ekspertów w najbliższych miesiącach nie zanosi się na większe załamanie na żadnym z kluczowych rynków akcji. Nie oznacza to jednak, że nie ma ryzyka.

– Ewentualne spadki na globalnych rynkach będą ściśle związane ze spadkami na amerykańskich giełdach, a za oceanem głównym czynnikiem ryzyka pozostaje prezydent Trump i kolejne afery z nim związane – mówi Sebastian Trojanowski. – Nawet nie uwzględniając ryzyka impeachmentu, dużym problemem jest brak poparcia ze strony części Republikanów oraz niskie poparcie społeczne, co mocno utrudni wprowadzanie zapowiadanych przez Trumpa reform oraz realizację inwestycji infrastrukturalnych.

Specjalista DM TMS Brokers zwrócił też uwagę na ewentualne krótkoterminowe napięcia na rynkach związane z obawami o wzrost gospodarczy w Chinach.

Łukasz Bugaj uważa, że przynajmniej do jesieni większe załamanie na najważniejszych rynkach akcji jest mało prawdopodobne. Ostatnie tygodnie wyraźnie pokazały, że inwestorzy uodpornili się na większość negatywnych doniesień i wciąż wieżą w kontynuację ożywienia gospodarczego. Nawet słabszy początek roku pod względem tempa wzrostu, głównie w USA, nie spowodował większych perturbacji.

Jak kupić akcje zagranicznych spółek

–  Część domów maklerskich działających w Polsce oferuje możliwość kupowania akcji zagranicznych spółek i to nie tylko na najpopularniejszych giełdach (New York Stock Exchange oraz Nasdaq w USA, niemiecka Deutsche Börse Xetra czy londyńska London Stock Exchange), ale także na bardziej egzotycznych rynkach.

–  Jak zapewniają przedstawiciele domów maklerskich, operacja zakupu zagranicznych akcji nie jest skomplikowana, niewiele różni się od składania zleceń na polskiej giełdzie. Najczęściej wystarczy podstawowy rachunek inwestycyjny. Należy tylko podpisać odpowiednią dyspozycję do umowy maklerskiej. Niektórzy brokerzy nie wymagają nawet od klientów posiadania waluty obcej. Problemem może być rzecz jasna wybór spółek i dostęp do informacji na ich temat.

–  Z jakimi kosztami należy się liczyć? Na przykład w DM BOŚ wysokość prowizji przy zakupie zagranicznych akcji wynosi 0,29 proc. (min. 38 zł/9 euro/9,90 dolarów /8 funtów brytyjskich – w zależności od waluty). Dla porównania w CDM Pekao obowiązują teraz promocyjne stawki minimalnej prowizji: 9 euro lub 9 dolarów.

W ostatnich miesiącach do polskich inwestorów zazwyczaj docierały dobre informacje ze światowych giełd.

– Nasz rynek nie reaguje zbyt silnie na wszystkie dzienne wahania niemieckiego indeksu DAX czy amerykańskiego S&P500. Jest jednak uzależniony od długoterminowych trendów obserwowanych na tych parkietach – tłumaczy Łukasz Bugaj, analityk DM BOŚ. – W skrócie oznacza to, że nasz inwestor może się obawiać jedynie wejścia głównych światowych rynków w okres bessy, gdyż to nie przeszłoby niezauważone w Warszawie.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał partnera
Bezpieczna przystań, czyli po co oszczędzać w złocie
Portfel inwestycyjny
Inflacja uderzyła w oprocentowanie obligacji skarbowych. Jak nie stracić?
Rynki finansowe
Jak Chiny zarzynają kurę znoszącą złote jaja
Portfel inwestycyjny
Centra usług: szlifujący się diament
Akcje Specjalne
Firmy chcą działać w sposób zrównoważony
Portfel inwestycyjny
Inwestorzy w oczekiwaniu na obniżki stóp procentowych
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży