Kończący się powoli rok nie był szczególnie udany dla inwestorów, którzy liczyli na zyskowne dla siebie debiuty spółek na warszawskiej giełdzie. Kolejne miesiące również nie zapowiadają przełomu. Obecnie w Komisji Nadzoru Finansowego jest jedynie kilka czynnych postępowań dotyczących spółek planujących wejście na nasz parkiet.

Jakich ciekawych ofert publicznych można się spodziewać w 2017 r.? – Jednym z bardziej interesujących debiutów może być IPO (ang. Initial Public Offering, czyli pierwsza oferta publiczna – red.) spółki Zortrax – wskazuje Łukasz Zembik, specjalista ds. strategii rynkowych TMS Brokers.

Zortrax jest producentem drukarek 3D. Firma prezentuje dobre wyniki finansowe oraz oferuje innowacyjny produkt. Dlatego już od dłuższego czasu inwestorzy czekają, aż zawita na warszawskim parkiecie.

Na przełomie roku dowiemy się także o ewentualnym debiucie giełdowym firmy Medort. – Jest to największy w Polsce podmiot działający w sektorze zaopatrzenia rehabilitacyjno-ortopedycznego. Środki pozyskane z emisji mają posłużyć dalszym przejęciom. Mowa tu o zakupie spółek technologicznych i dystrybucyjnych z rynku europejskiego oraz amerykańskiego – twierdzi Łukasz Zembik.

Analiza prospektu emisyjnego

Prawdopodobnych debiutów możliwych w najbliższych miesiącach jest niewiele, ale warto być czujnym, ponieważ mogą pojawić się nowe informacje na ten temat. A jeśli już jakaś firma nas zainteresuje, powinniśmy wiedzieć, na co zwracać szczególną uwagę przy zapisywaniu się na jej akcje.

Przede wszystkim musimy wiedzieć, jakie produkty oferuje dane przedsiębiorstwo i czy mają one naszym zdaniem szansę na rynkowy sukces. Jeśli odpowiedź brzmi: tak, wtedy należy poszukać bardziej szczegółowych informacji o spółce. Najważniejsze z nich znajdziemy w prospekcie emisyjnym.

– Czasami można iść na skróty i zapoznać się jedynie z raportem analitycznym oferującego. Jednak z doświadczenia wiem, że nie obejdzie się bez przynajmniej pobieżnego zapoznania się z prospektem emisyjnym – mówi Krzysztof Radojewski, dyrektor departamentu analiz rynkowych Noble Securities.

Jak podkreśla, najważniejsze rzeczy, na które powinniśmy zwrócić uwagę, to czynniki ryzyka, wyniki finansowe (i ich powtarzalność) oraz prognozy – jeśli są dostępne. Następnie trzeba poszukać informacji m.in. o ewentualnych perspektywach poprawy wyników finansowych, akcjonariacie, konkurencji. Dodatkowo Krzysztof Radojewski zaleca zapoznanie się z życiorysami zawodowymi zarówno członków zarządu, jak i rady nadzorczej.

Strategia, dywidenda, płynność

– Sprawdźmy atrakcyjność finansową debiutującej spółki. Zwróćmy uwagę przede wszystkim na kwestie zadłużenia oraz na to, jak wygląda płynność finansowa. Porównajmy najistotniejsze wskaźniki finansowe interesującej nas firmy ze wskaźnikami konkurentów. Na tle konkurencji powinniśmy być w stanie ocenić kondycję spółki – mówi Łukasz Zembik. – Dowiedzmy się też, jaka jest jej strategia. Jeśli pozyskanie kapitału z giełdy ma na celu osiągnięcie założeń tej strategii, to dobry znak. Zróbmy również wywiad, czy spółka ma plany rozwoju swojej działalności. Bez tego wzrost kursu akcji na giełdzie może być znikomy.

Specjalista podpowiada też, że większą szansę na sukces mamy wtedy, gdy marka jest znana w Polsce, a jeszcze lepiej – również za granicą.

Eksperci podkreślają, że dobrze jest sprawdzić wyniki finansowe spółki z lat poprzednich. Nie zapominajmy też o zapoznaniu się z planowaną polityką dywidendową. Warto przecież wiedzieć, czy spółka zamierza dzielić się wypracowanym zyskiem. Jeśli tak, inwestycja w akcje zyskuje na atrakcyjności. Ale sam fakt braku deklaracji o wypłacaniu dywidendy nie musi być zniechęcający. Może to oznaczać, że przedsiębiorstwo chce inwestować zyski i ma zamiar stale się rozwijać.

Liczmy się z redukcją

Gdy na akcje wchodzącej na giełdę spółki będzie duży popyt, to nastąpi redukcja zapisów i nie otrzymamy takiej liczby akcji, na jaką liczyliśmy.

– Warto pamiętać, że zapis w IPO powoduje zamrożenie kapitału na pewien okres – od momentu zapisu i zablokowania środków do momentu debiutu giełdowego. Jeżeli nastąpi redukcja, wówczas nabędziemy mniej akcji, niż chcieliśmy, a część środków w tym czasie nie pracuje – ostrzega Krzysztof Radojewski.

Na razie diametralnej zmiany nie będzie

Jak twierdzi Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji Investors TFI, są trzy główne czynniki wpływające na liczbę debiutów giełdowych w danym kraju: stan gospodarki, dostępność kapitału, tendencje panujące na danym rynku akcji. We wszystkich tych obszarach w naszym kraju pojawiły się problemy.

1. W ostatnich latach gospodarka nie była na tyle stabilna, aby zachęcało to firmy do wejścia na publiczny rynek akcji w celu pozyskania środków na rozwój i inwestycje.

2. Jeśli chodzi o możliwość pozyskania kapitału, to bardziej atrakcyjny dla przedsiębiorstw był ostatnio rynek obligacji korporacyjnych; tak w Polsce, jak i w całej Europie przeżywał on w ostatnich latach hossę. Dodatkowo zarządzający funduszami stali się bardziej wybredni i oczekują niższych cen akcji debiutantów. A to zniechęca firmy do emitowania akcji.

3. Tendencje na warszawskiej giełdzie również nie są optymistyczne. W ostatnich kilku latach nie udało się utrzymać długoterminowej hossy i mocniej zachęcić inwestorów do trzymania akcji, a właścicieli firm do przeprowadzenie długiego i kosztownego procesu IPO.

4. Jakie są perspektywy? Jarosław Niedzielewski uważa, że dziś trudno jest zakładać diametralną zmianę sytuacji na warszawskim parkiecie. Dlatego liczba debiutów oraz ich wartość w najbliższych latach nie wzrośnie znacząco.

5. Sytuację mogłyby poprawić np.: zmiana struktury sektorowej, zwiększenie ilości dużych i średnich firm (chodzi o prywatne podmioty notowane na rynku głównym) oraz wzrost płynności. Jedną z bolączek naszej giełdy jest właśnie brak na niej wielu sporych, prywatnych przedsiębiorstw, znanych na świecie i odzwierciedlających siłę krajowej gospodarki. Z różnych powodów firmy nie spieszą się z wchodzeniem na GPW. Gdyby to się zmieniło, moglibyśmy liczyć na rozruszanie zarówno rynku pierwotnego, jak i samej giełdy.

6. Zdaniem eksperta, nawet w tych dość niesprzyjających warunkach popyt na akcje dobrych, ciekawych spółek z perspektywami wzrostu, np. biotechnologicznych, cały czas jest duży.