Na rynku istnieje wiele instytucji, które oferują swoim klientom możliwość zawierania transakcji na rynku kapitałowym. Wybranie odpowiedniego rachunku maklerskiego to kwestia sprecyzowania indywidualnych preferencji inwestycyjnych danej osoby. Wszystko sprowadza się jednak do kosztów, a te bywają różne.

Warto sprawdzić: Dla tych spółek 2020 zapowiada się bardzo dobrze

Wysokość prowizji od transakcji

Podstawowym kryterium, jakim kierują się inwestorzy szukający odpowiedniego rachunku maklerskiego, są prowizje. Ich wysokość jest szczególnie ważna w przypadku osób, które często zawierają transakcje kupna/sprzedaży papierów wartościowych. Obecnie większość instytucji oferujących rachunki maklerskie nie pobiera od klientów prowizji od zleceń na akcje polskich spółek powyżej 0,5 proc. od wartości zlecenia. Jedną z najniższych prowizji na rynku oferuje Dom Maklerski BPS i Biuro Maklerskie ING, które pobierają odpowiednio 0,13 proc. i 0,3 proc. od wartości zlecenia, jednak minimum 3 zł. W praktyce oznacza to, że klient np. Domu Maklerskiego BPS płaci 3 zł od transakcji, której kwota jest poniżej 2300 zł. Powyżej tej bariery prowizje zostają naliczane w wysokości 0,13 proc. wartości transakcji.

Niską procentową prowizję pobiera również X-Trade Brokers, jednak minimalna opłata jest stosunkowo wysoka i wynosi 10 zł. Rachunek w XTB może się zatem okazać bardziej opłacalny dla osób, które inwestują kwoty przekraczające w przypadku jednej transakcji 5 tys. zł.

Jedną z najwyższych procentowych prowizji od transakcji na akcjach polskich spółek pobierają z kolei BM PKO BP i BM Santander. W obu przypadkach jest to 0,39 proc., jednak minimum 5 zł. Oznacza to, że różnica pomiędzy prowizją jednego z najtańszych rachunków a tego oferującego jedną z najwyższych wynosi 0,26 pkt proc. Załóżmy, że inwestor zawiera zlecenie o wartości 10 tys. zł. W przypadku konta w BPS zapłaci on 13 zł, a na rachunku w Santanderze 39 zł. Dla day traderów, czyli osób, które zawierają po kilka–kilkanaście transakcji dziennie, oszczędność w skali miesiąca może zatem wynieść nawet kilka tysięcy złotych.

Warto sprawdzić: Najbardziej hojne dywidendowe spółki ostatnich lat

Rachunek maklerski poza możliwością inwestycji w akcje oferuje również m.in. możliwość zakupu obligacji uznawanych za aktywo obarczone mniejszym ryzykiem niż akcje. Zakup dłużnych papierów wartościowych wiąże się z niższą opłatą niż w przypadku transakcji na akcjach.

W przypadku większości kont maklerskich prowizje oscylują wokół 0,19 proc., a minimalna opłata waha się od 3 zł do 5 zł. Najniższą procentową opłatę pobierają od klientów Dom Maklerski Pekao i Dom Maklerski BPS, odpowiednio 0,1 proc. i 0,13 proc. wartości transakcji. Należy jednak zauważyć, że Pekao na tle konkurencji pobiera stosunkowo wysoką prowizję minimalną, która wynosi 5,9 zł, w przypadku BPS jest to 3 zł.

""

pieniadze.rp.pl

Drożej za instrumenty pochodne i akcje zagraniczne

Dla klientów chcących inwestować w instrumenty pochodne instytucje mają w ofercie m.in. kontrakty terminowe na indeksy. Jedną z najniższych prowizji pobiera Dom Maklerski BPS i jest to 5 zł. Najczęściej stawki oscylują wokół 9 zł i spadają w zależności od miesięcznego obrotu.

Inwestorzy nad Wisłą nie muszą ograniczać się jedynie do inwestycji na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie.

Zachętą do kupna akcji spółek notowanych na parkietach w Stanach Zjednoczonych i Niemczech może być trwająca tam hossa, która omija warszawską giełdę. Notowania amerykańskiego indeksu S&P 500 przez ostatni rok wzrosły o 23 proc., a niemiecki DAX zdrożał o 24 proc. Dla porównania WIG20 w tym czasie spadł o 8 proc. Inwestorzy zainteresowani zagranicznymi akcjami muszą się jednak liczyć z większą prowizją. Jedną z najniższych procentowych opłat pobiera Dom Maklerski X-Trade Brokers, 0,12 proc. od wartości transakcji. Prowizja minimalna w przypadku XTB wynosi 10 EUR/USD. Opłaty mogą jednak dochodzić do nawet 50 EUR/USD jak w przypadku Biura Maklerskiego PKO BP. Mając zatem rachunek inwestycyjny w PKO BP i kupując jedną akcję Apple’a, która obecnie kosztuje około 325 USD, walor producenta iPhone’ów musi zdrożeć o 30 proc., aby inwestycja po uwzględnieniu prowizji wyszła na zero.

Najczęściej w ofercie dostępne są akcje z giełd w Nowym Jorku, Frankfurcie, Londynie czy Szwajcarii. Można jednak znaleźć mniej popularne parkiety, np. z Australii, Portugalii, Grecji czy Kanady.

Fintechy w natarciu

Z pomocą osobom, które chcą inwestować na zagranicznym rynku, przychodzą jednak fintechy, takie jak Revolut. Firma dla swoich klientów udostępniła możliwość inwestycji w akcje bez pobierania prowizji – są jednak pewne ograniczenia, które zależą od posiadanego konta. Revolut oferuje trzy rodzaje kont: standard – bezpłatne, premium – 30 zł miesięcznie oraz metal – 50 zł miesięcznie. W przypadku konta standard klienci mogą złożyć trzy darmowe zlecenia miesięcznie, w przypadku konta premium osiem, a dla posiadaczy konta metal nie ma limitu. Prowizja za dodatkowe transakcje po przekroczeniu limitu miesięcznego wynosi 4 zł. Oferta jest więc bardzo tania, biorąc pod uwagę, że jedną z najniższych minimalnych prowizji wśród biur maklerskich pobiera mBank, w ramach usługi eMakler i jest to 19 zł.

Warto sprawdzić: Perełki z zagranicznych giełd, gdzie hossa wciąż trwa

Kolejnym ograniczeniem jest również ilość spółek, których walory można nabywać. Obecnie ten brytyjski fintech oferuje możliwość inwestycji jedynie w akcje spółek notowanych na giełdzie w Stanach Zjednoczonych. W przyszłości Revolut planuje zaoferować możliwość inwestowania na większej liczbie giełd, np. brytyjskiej czy europejskich, a także w fundusze ETF.

Ważnym aspektem są również dodatkowe usługi, jakie oferują instytucje. Pod tym kątem rynek jest bardzo zróżnicowany. Jedni oferują np. rachunki demonstracyjne, na których można przećwiczyć strategie inwestycyjne bez konieczności inwestowania realnych środków. Inni stawiają na edukację swoich klientów i oferują dostęp do materiałów analitycznych czy organizują szkolenia z rynkowymi praktykami.