Twórcy i wydarzenia, o których było głośno

Galerie uznają ubiegły rok za udany. Były sukcesy, nawet międzynarodowe.

Publikacja: 17.04.2014 05:20

Na polskim rynku przybywa osób zainteresowanych sztuką. Wzrost ten nie jest jednak zadowalający, choć nasze ceny w porównaniu z zachodnimi są zdecydowanie niższe.

– Wybitnych twórców było w Polsce wielu, pojawiają się nowi, ale ciągle za mało o tym wiemy. W Warszawie jest jeszcze miejsce na kilka nowych galerii – mówi Zuzanna Sokalska, właścicielka warszawskiego Monopolu; w lutym 2014 r. otworzyła galerię, bo wierzy, że sztuka może być dla Polaków tak samo ważna jak dla mieszkańców zachodniej Europy.

Istotną rolę w popularyzowaniu sztuki odgrywają prywatne galerie. Pokazują nowych artystów, przypominają tych zapomnianych.

– Bez przekonania, że sztuka jest czymś ważnym w naszym życiu, czymś, co otwiera nowe sposoby patrzenia na świat, nie byłoby chęci kolekcjonowania dzieł, a w konsekwencji rozwoju  rynku – twierdzi Zuzanna Sokalska.

Kolekcjonerzy coraz częściej korzystają z usług ekspertów, zdając się na ich wiedzę i intuicję.

– Większość naszych klientów to osoby, które dopiero zaczynają przygodę z rynkiem sztuki. Rzadko kończy się ona na zakupie jednej pracy. Nasi klienci inwestują zarówno w prace młodych artystów, np. tych, którzy znajdują się w czołówce Kompasu Młodej Sztuki, jak i w dzieła twórców średniego pokolenia, którzy już zdobyli uznanie na międzynarodowym rynku, jak np. Rafał Bujnowski czy Agnieszka Brzeżańska. Interesują się też klasykami współczesności,  na przykład Andrzejem Wróblewskim – mówi Karolina Nowak z Wealth Solutions, firmy pomagającej klientom inwestować na tym rynku. – Skąd pozyskujemy prace? Większość pochodzi z rynku pierwotnego, ale utrzymujemy też kontakty z najważniejszymi kolekcjonerami prywatnymi, od których pozyskujemy bezcenne dzieła klasyków.

Zdaniem Andrzeja Starmacha, właściciela Starmach Gallery, która ma w ofercie czołówkę Kompasu Sztuki, polski rynek dorośleje i staje się coraz bardziej uporządkowany. Bite są kolejne rekordy aukcyjne, rosną obroty. Niesłabnącym zainteresowaniem cieszy się twórczość Nowosielskiego, Kantora, Stażewskiego, Krasińskiego, Sterna. Jak mówi Andrzej Starmach, większy problem jest ze znalezieniem ciekawej oferty niż klienta.

Sprawdza się zasada, że jeśli kupimy dobry obraz uznanego artysty i nie przepłacimy, to raczej na pewno na nim nie stracimy. Co więcej, jest realna szansa na zarobek. Należy jednak pamiętać, że lokowanie w sztukę jest inwestycją długoterminową. I w zasadzie w każdej kolekcji są dzieła, które w ogóle nie podrożały, oraz takie, których ceny wzrosły kilkakrotnie.

W sąsiedztwie Warhola

Dla krakowskiej Galerii Zderzak 2013 r. okazał się ważny, ponieważ był to rok międzynarodowego sukcesu Jurry’ego Zielińskiego. Wcześniej artysta ten miał wystawy w Galerii Zderzak i Muzeum Narodowym w Krakowie.

– Dwie wystawy indywidualne w Nowym Jorku i Londynie sprawiły, że Jurry znalazł się w międzynarodowej stawce pop-artystów. Równocześnie trafił na międzynarodowy rynek sztuki. Pisały o nim m.in. Flash Art, Apollo i Art Forum. New York Times uznał nowojorską wystawę Jurry’ego za jeden z najciekawszych pokazów sezonu – mówi Marta Tarabuła, właścicielka Zderzaka. – W Londynie, na targach Frieze Masters, gdzie pojawiają się wyłącznie wielkie, uznane nazwiska, obrazy Jurry’ego sąsiadowały z pracami m.in. Andy’ego Warhola i Toma Wesselmana. Kilka z nich trafiło do międzynarodowej kolekcji Pinault w Wenecji. Wkrótce Jurry pojawi się na wystawie Global Pop Art w Tate Modern.

Galeria Zderzak jest miejscem ważnych debiutów, które zapoczątkowały nowe trendy w polskiej sztuce najnowszej: pop-banalizm (Wilhelm Sasnal), nowy dokumentalizm w fotografii (Krzysztof Zieliński) oraz nowy surrealizm (Monika Szwed). Spośród młodych artystów z Galerii Zderzak w ubiegłym roku najgłośniej było o Łukaszu Stokłosie.

Krakowska Art Agenda Nova, wyszukująca nowe talenty, popularyzująca streetart (wystawa w PGS w Sopocie), za swój największy sukces w 2013 r. uznaje wystawy promowanych artystów. Na przykład prace Michała Chudzickiego można było obejrzeć na wystawie w MCK obok dzieł m.in. Mirosława Bałki, a Łukasza Surowca na zbiorowej ekspozycji w Muzeum Sztuki Nowoczesnej „Co widać. Polska sztuka dzisiaj”.

– Zachęceni ubiegłorocznym sukcesem Warszawskich Targów Sztuki zamierzamy pokazać na nich artystów, których reprezentujemy – mówi Marcin Gołębiewski, współwłaściciel Art Agendy Nova. Jego zdaniem wśród klientów nastąpiła wymiana pokoleniowa. Przybywa 20- i 30-latków. Jednak podobnie jak wcześniej są to przede wszystkim architekci, lekarze, prawnicy, pracownicy agencji reklamowych.

Nieznana Natalia LL

Art Agenda Nova w tym roku przygotowuje kolejny Krakers, czyli krakowski gallery weekend. Inicjatywa narodziła się trzy lata temu. Jest wzorowana na podobnych wydarzeniach w Berlinie, Wiedniu i Warszawie.

– W ubiegłym roku podczas Warsaw Gallery Weekend pokazałam nigdy wcześniej nie udostępniane prace Natalii LL z lat 60. z cyklu „Sfera intymna” – mówi Agnieszka Rayzacher, właścicielka lokalu 30.  – Wystawa była uznana za jedną z najlepszych podczas tej imprezy. Liczyłam na zainteresowanie naszych instytucji. Natalia LL znana jest przede wszystkim ze „Sztuki konsumpcyjnej”, która jest konsekwencją wcześniejszych poszukiwań, m.in. prezentowanego w galerii cyklu „Fotografia intymna”. Fascynacja cielesnością i seksualnością człowieka jest dowodem, że i u nas, wówczas za żelazną bramą, powstawała sztuka bardzo odważna. Było to dotąd pomijane w publikacjach omawiających twórczość jednej z najważniejszych artystek konceptualnych.

Fotografie autorstwa Natalii LL trafiły do prywatnej włoskiej kolekcji. Zapłacono za nie od kilku do kilkudziesięciu tysięcy euro.

Warszawska Wizytująca Galeria również pozytywnie ocenia ubiegły rok.

– Nasza nowa lokalizacja przełamuje opinie, że ludzie z ulicy raczej nie zaglądają do środka. Odwiedziło nas, oprócz stałych klientów, ponad 200 nowych gości. Jest to dla nas zaskoczeniem, bo działamy bez reklamy – mówi Leszek Czajka, właściciel galerii. – Sukcesem zakończyła się wystawa Tomasza Tatarczyka (ceny 60–120 tys. zł). Dobrze wypadła też ekspozycja Moniki Chlebek i Dawida Czycza zorganizowana wspólnie z krakowską Galerią Zderzak. Ceny prac tych młodych krakowskich artystów są coraz wyższe. Małe obrazy można kupić za ok. 4 tys. zł, a większe za ok. 10 tys. zł.

Aukcje nowego typu

Wzrost sprzedaży odnotowały domy aukcyjne.

– Rok 2013 był dla nas rekordowy pod względem obrotów, które zwiększyły się  o ok. 20 proc. w porównaniu z 2012 r. Na samych tradycyjnych aukcjach, których było 35 (rok wcześniej 33), obroty wyniosły ponad 23 mln zł; nie liczę sprzedaży galeryjnej oraz private sales – mówi Juliusz Windorbski, prezes domu aukcyjnego DESA Unicum. – Podczas naszych flagowych aukcji sztuki współczesnej i dawnej, prac na papierze, młodej sztuki i biżuterii sprzedaliśmy ponad 2300 przedmiotów. Sprzedaż sztuki współczesnej na aukcjach wyniosła ponad 11 mln zł. Było to prawie dwukrotnie więcej niż w 2012 r. (ponad 5 mln zł).

Po nasyceniu rynku aukcjami młodej sztuki, na których licytacja zaczyna się od 500 zł, pojawiły się aukcje nowego typu. Dużym zainteresowaniem cieszą się aukcje New Art Order przygotowywane wspólnie przez Art Agendę Nova i Artinfo. Wyróżniają się wysokim poziomem proponowanych prac (ostra selekcja). Pojawiają się na nich prace takich artystów jak: Marta Deskur, Michał Chudzicki, Tomasz Kowalski, Norman Leto, The Krasnals. Zawsze obecne są też dokonania artystów streetartowych.

Powodzeniem zakończyła się również pierwsza Aukcja Nowej Sztuki. Tym razem DESA Unicum przygotowała zróżnicowaną pod względem formalnym ofertę prac artystów dość dobrze znanych na polskim rynku. Niewiele było malarstwa. Pojawiły się nietypowe obiekty, m.in. kostki mydła, płyty winylowe, obiekty z tworzywa sztucznego, lalki. Jednak najwięcej emocji wzbudziły tradycyjne obrazy. Najdrożej, za 18 tys. zł, sprzedano płótno Radka Szlagi, lidera Kompasu Młodej Sztuki 2012. Coraz szerszą publiczność zyskują także aukcje fotografii kolekcjonerskiej, ciągle u nas niedocenianej.

Polski rynek sztuki szacowany jest na 300–350 mln zł, co stanowi 0,2 proc. rynku światowego. Jednak osób zamożnych przybywa. Zmienia się poza tym mentalność. Coraz więcej ludzi czuje potrzebę kupowania obrazów. Posiadanie dzieł sztuki ma wymiar nie tylko inwestycyjny. To także prestiż i przepustka do elitarnego grona kolekcjonerów.

Na polskim rynku przybywa osób zainteresowanych sztuką. Wzrost ten nie jest jednak zadowalający, choć nasze ceny w porównaniu z zachodnimi są zdecydowanie niższe.

– Wybitnych twórców było w Polsce wielu, pojawiają się nowi, ale ciągle za mało o tym wiemy. W Warszawie jest jeszcze miejsce na kilka nowych galerii – mówi Zuzanna Sokalska, właścicielka warszawskiego Monopolu; w lutym 2014 r. otworzyła galerię, bo wierzy, że sztuka może być dla Polaków tak samo ważna jak dla mieszkańców zachodniej Europy.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Sztuka
Zdrożeją obrazy malarzy kolorystów
Sztuka
Tanio kupowali zaginione dzieła i odsprzedawali je za miliony
Sztuka
Tanie wybitne obrazy jako fundusz emerytalny. W co zainwestować
Sztuka
Nikifor na wystawie. Prace niespotykane na rynku
Sztuka
Sztuka komiksu na inwestycję i do zbioru
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy