Fangor za cztery miliony

Natłok aukcji z malarstwem, duże obroty na rynku numizmatycznym, słabsza oferta bibliofilska.

Publikacja: 01.01.2015 09:12

Obrazy Małgorzaty Jastrzębskiej osiągają ceny ok. 5 tys. zł

Obrazy Małgorzaty Jastrzębskiej osiągają ceny ok. 5 tys. zł

Foto: Desa Kraków

Na polskim rynku sztuki dominuje handel aukcyjny. W 2014 r. odbyło się aż 207 aukcji; był to rekord, jeśli chodzi o ich liczbę (w 2013 r. zorganizowano 180). Zdecydowanie ubywa natomiast galerii. Nowością są aukcje organizowane przez galerie miejskie, które dotychczas zajmowały się jedynie wystawianiem sztuki. Niektóre domy aukcyjne odnotowały rekordowe obroty, o czym informuje Rafał Kamecki z portalu Artinfo.pl.

Pod względem obrotów zdecydowanie większy jest rynek numizmatyczny. Na jednej aukcji obroty wynoszą nierzadko ponad 10 mln zł. Na rynku sztuki wciąż dominowały aukcje prac najmłodszych artystów, z cenami wywoławczymi wynoszącymi na ogół 500 zł (średnia cena sprzedaży to ok. 1,2 tys. zł). Odbyło się ich 60. Zaczęto je organizować po kryzysie finansowym 2008 r., gdy doszło do załamania na rynku sztuki.

Za dużo aukcji

W grudniu 2014 r. Polswiss Art przygotował aukcję młodej sztuki z wyższymi cenami wywoławczymi: 1 tys. zł i 1,5 tys. zł. Odczytano to jako próbę urealnienia cen. Coraz częściej pojawiają się głosy, że niska cena deprecjonuje sztukę. Takiego zdania jest np. Marek Lengiewicz z Rempeksu.

Na rynku sztuki handluje się silnymi emocjami. Jeśli ktoś mocno pożąda obrazu, pada rekord cenowy. W tym roku bardzo wysokie ceny osiągały dzieła klasyka Wojciecha Fangora (ur. 1922 r.). Dziesięć obrazów artysty sprzedano za ok. 4 mln zł. Najwięcej, bo ok. 600 tys. zł, zapłacono za pracę tego malarza w Desie Unicum. W tym samym czasie obrazy np. Małgorzaty Jastrzębskiej wystawiano na aukcjach młodej sztuki z ceną 500 zł. Miłośnikowi sztuki zarówno obrazy Wojciecha Fangora, jak i Małgorzaty Jastrzębskiej dostarczają podobnych wrażeń. Pouczająca byłaby analiza, skąd tak wielka różnica w cenie.

Końcówka roku była bardzo dziwna. Od 15 listopada w krótkim czasie zorganizowano ponad 50 aukcji, czasami siedem tego samego dnia, w tym trzy o tej samej godzinie. Część organizatorów żałuje już tego eksperymentu. Na niektórych aukcjach zabrakło klientów, choć towar był względnie ciekawy, a ceny przystępne.

W krótkim czasie na portalu rynku sztuki Artinfo.pl pojawiło się 28 katalogów zapowiadających nowe aukcje. W każdym było minimum 100–150 obiektów. Praktyka pokazała, że nawet fachowiec obyty z rynkiem nie jest się w stanie zapoznać z tak bogatą ofertą, nie mówiąc już o zleceniu w krótkim czasie niezależnemu ekspertowi oceny wybranego przedmiotu.

Kolekcja za 100 milionów euro

Na rynku bibliofilskim optymistyczne jest to, że białe kruki o muzealnej wartości są rekordowo kupowane na aukcjach również poza Warszawą. Na przykład w Bydgoszczy (www.ban-dreas.pl) drogo sprzedano (za 60 tys. zł przy cenie wywoławczej 30 tys. zł) „Volumina legum”. Jest to komplet polskich praw wydany w latach 1732–1739. Najlepsze wyniki niezmiennie notuje warszawski antykwariat Lamus (www.lamus.pl).

To był bardzo dobry rok, jeśli chodzi o publikacje naukowe dotyczące rynku sztuki i kolekcjonerstwa, konferencje naukowe oraz wystawy. Tadeusz  Matuszczak, najwybitniejszy znawca malarstwa Józefa Chełmońskiego, wydał książkę „Chełmoński poszukiwany” (Dom Pracy Twórczej w Radziejowicach). Do odnalezienia jest ponad 100 obrazów. Kolekcjonerzy na pewno wytropią dzieła Chełmońskiego na podstawie szczegółowych wskazówek Matuszczaka.

Warto mieć książkę „Muzea a rynek sztuki” pod redakcją Alicji Jagielskiej-Burduk i Wojciecha Szafrańskiego, wydaną przez Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk (www.ptpn.poznan.pl). Poruszono tam problem rozważnej wyprzedaży muzealiów, co ożywiłoby rynek.

Wydarzeniem w Europie była wystawa prywatnej  kolekcji Grażyny Kulczyk w galerii Fundacji Banku Santander w Madrycie. Kolekcjonerka pokazała ponad 100 dzieł 57 artystów z Polski i świata. Wartość zbioru szacowana jest na ok. 100 mln euro.  W prywatnym muzeum w Konstancinie (www.villalafleur.com), zorganizowanym przez kolekcjonera Marka Roeflera, odbyła się monograficzna wystawa malarstwa Maurycego Mędrzyckiego (1890–1951).

Meblościanka jako antyk

W 2014 r. podejmowano próby wykreowania nowego asortymentu. Poznańska Galeria FormForm (www.formform.pl), specjalizująca się w sztuce użytkowej lat 60. XX w., w połowie roku wystawiła tzw. meble Kowalskich. W 1962 r. projektanci Bogusława i Czesław Kowalscy wygrali konkurs na meble do małych mieszkań. W ponad 100 tys. domów zagościła wielofunkcyjna meblościanka z chowanym stołem i tapczanem.

Galeria długo szukała takiej meblościanki. Poddano  ją gruntownej konserwacji i wystawiono z ceną 8 tys. zł. Zorganizowano publiczne dyskusje o polskiej sztuce użytkowej z tamtych lat, zapewniono reklamę. Zakupem meblościanki zainteresowane były muzea narodowe, ale nie znalazły w budżetach 6 tys. zł (cena promocyjna dla muzeów). Meblościanki dotąd nikt nie kupił. W Paryżu równorzędne meble francuskich projektantów sprzedawane są w antykwariatach od kilkunastu lat.

Rafał Kamecki, portal rynku sztuki Artinfo.pl

Grudzień był przełomowy. Trzy domy aukcyjne w ciągu siedmiu dni na trzech aukcjach sztuki osiągnęły w sumie obrót blisko 18 mln zł. Takich wyników nie było nigdy dotąd. To dowód na duży potencjał rynku.

Obroty na aukcji sztuki współczesnej w Desie Unicum wyniosły 10 mln zł. Polswiss Art odnotował 6 mln zł obrotów, a Agra Art blisko 3 mln zł. Od lat mówi się o coraz mniejszej podaży dobrych obiektów. Grudniowe aukcje zakończyły się sukcesem, ponieważ oferowano wybitne dzieła. Są klienci gotowi płacić rekordowe ceny.

Niestety, 2014 rok był przeciętny, biorąc pod uwagę cały rynek. Od 2010 r. wyniki na krajowym rynku aukcyjnym nieprzerwanie są słabe; dotyczy to zwłaszcza obiektów średniej jakości. Grudniowa aktywność może być zapowiedzią ożywienia i początkiem odwrócenia trendu. Niewykluczone, że w 2015 r. obroty silnie wzrosną.

Rekordowe wyniki były możliwe dlatego, że klienci odważnie płacili za wyjątkowe dzieła. Do licytacji włączały się zupełnie nowe osoby. Artinfo.pl obsługiwał nawet 500 zleceń dotyczących jednej aukcji.

Rok był także rekordowy ze względu na liczbę aukcji. Do ich organizacji włączyły się galerie. Było dużo aukcji tematycznych.

Paweł Podniesiński, rzeczoznawca rynku bibliofilskiego Ministerstwa Kultury

W pierwszym półroczu wyniki aukcji bibliofilskich wskazywały, że obroty w całym roku mogą być wyższe niż w latach ubiegłych. Niestety, drugie półrocze po raz pierwszy od kilkunastu lat było gorsze niż pierwsze półrocze 2014 i drugie półrocze roku ubiegłego. W sumie w 2014 r. wystawiono na aukcjach więcej obiektów (o ok. 370), ale obroty były niższe o ok. 500 tys. zł. Skończyły się polonika najwyższej jakości, poszukiwane przez kolekcjonerów. Po aukcjach w drugim półroczu kolekcjonerzy komentowali, że oferta była słabsza. Oczekiwali rzadszych pozycji i lepszych stanów zachowania. W związku z tym licytacja nie była tak ostra jak w latach poprzednich, czego efektem są gorsze wyniki. Analiza podstawowych wskaźników również dowodzi, że oferta była słabsza. W tym roku suma cen wywoławczych na wszystkich aukcjach wyniosła ok. 9,5 mln zł. W 2013 r. było to 9,9 mln zł, choć wtedy wystawiono o kilkaset pozycji mniej. Tegoroczna oferta była interesująca, bo została kupiona. Brak wysokich przebić cenowych dowodzi, że nie była jednak atrakcyjna, zwłaszcza dla doświadczonych kolekcjonerów. W czołówce organizatorów aukcji wciąż znajduje się Lamus, który  sprzedał 78 proc. oferty, podczas gdy średnia krajowa wynosi ok. 62 proc.

Na polskim rynku sztuki dominuje handel aukcyjny. W 2014 r. odbyło się aż 207 aukcji; był to rekord, jeśli chodzi o ich liczbę (w 2013 r. zorganizowano 180). Zdecydowanie ubywa natomiast galerii. Nowością są aukcje organizowane przez galerie miejskie, które dotychczas zajmowały się jedynie wystawianiem sztuki. Niektóre domy aukcyjne odnotowały rekordowe obroty, o czym informuje Rafał Kamecki z portalu Artinfo.pl.

Pod względem obrotów zdecydowanie większy jest rynek numizmatyczny. Na jednej aukcji obroty wynoszą nierzadko ponad 10 mln zł. Na rynku sztuki wciąż dominowały aukcje prac najmłodszych artystów, z cenami wywoławczymi wynoszącymi na ogół 500 zł (średnia cena sprzedaży to ok. 1,2 tys. zł). Odbyło się ich 60. Zaczęto je organizować po kryzysie finansowym 2008 r., gdy doszło do załamania na rynku sztuki.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Sztuka
Zdrożeją obrazy malarzy kolorystów
Sztuka
Tanio kupowali zaginione dzieła i odsprzedawali je za miliony
Sztuka
Tanie wybitne obrazy jako fundusz emerytalny. W co zainwestować
Sztuka
Nikifor na wystawie. Prace niespotykane na rynku
Sztuka
Sztuka komiksu na inwestycję i do zbioru
Sztuka
Na rynku sztuki potrzebna korekta. Nikt nie chciał pewniaków aukcyjnych