Reklama

Dlaczego nie kupowali Picassa

Kolekcje wielkopolskiej arystokracji na przełomie XIX i XX wieku

Publikacja: 26.11.2017 16:37

Kamila Kłudkiewicz Wybór i konieczność  Kolekcje polskiej arystokracji  w Wielkopolsce na przełomie

Kamila Kłudkiewicz Wybór i konieczność Kolekcje polskiej arystokracji w Wielkopolsce na przełomie XIX i XX wieku

Foto: materiały prasowe

Informowałem tydzień temu, że kapituła nagrody kolekcjonerskiej im. Feliksa Jasieńskiego uhonorowała monografię Kamili Kłudkiewicz „Wybór i konieczność. Kolekcje polskiej arystokracji w Wielkopolsce na przełomie XIX i XX wieku”. Książkę opublikowało Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Adama Mickiewicza.

Czytelników monografii może intrygować pytanie, dlaczego przedstawieni w niej kolekcjonerzy nie kupowali dzieł np. Picassa, Bonnarda, Renoira czy innych malarzy, których w niedługim czasie uznano za geniuszy. Byli bogaci. Podróżowali po Europie. Bywali w miastach, gdzie rodziły się nowe kierunki artystyczne. Byli jednak odporni na nowości w sztuce. Dlaczego?

Autorka analizuje motywacje kolekcjonerów, ich zachowawcze upodobania i wybory. Poświęca uwagę pięciu największym zbiorom rodowym. Opisuje kolekcje: hr. Jana Działyńskiego w Kórniku, hr. Izabelli Działyńskiej w Gołuchowie, hr. Bnińskich w Samostrzelu, hr. Seweryna Mielżyńskiego w Miłosławiu i zapewne najbardziej znaną – hr. Edwarda Aleksandra Raczyńskiego.

W książce zacytowano znamienną ocenę Krzysztofa Morawskiego, który w 1933 r. zwiedzał z Marią Czapską Galerię Rogalińską hr. Raczyńskiego. Morawski ocenia, że Raczyński (1847–1926) nie znał się na sztuce, choć bywał w Paryżu.

Wytyka mu kupowanie obrazów bez wartości artystycznej i stwierdza: „W tym samym czasie mógł przecież stworzyć najpiękniejszą galerię francuskich impresjonistów o wiele taniej! Wtedy by osiągnął zasłużoną sławę jako znawca”.

Reklama
Reklama

Kamila Kłudkiewicz analizuje fortuny kolekcjonerów. W sprawach finansowych cechowała ich taka sama zachowawczość. Na przykład nie zakładali przedsiębiorstw, nie inwestowali na giełdzie. Woleli tradycyjnie sprzedawać drewno ze swoich lasów. Jako kolekcjonerzy najbardziej cenili tradycję i historię.

Jak wielkopolskich kolekcjonerów oceniłby zachodni historyk? Może kupowali słabe malarstwo, bo byli niewrażliwi na sztukę?

W „Moich Pieniądzach” (4 maja 2017 r.) pisałem o książce Roberto Salvadoriego „Piękno i bogactwo. Amerykańscy kolekcjonerzy sztuki w XX wieku”. Autor pokazuje fenomenalną otwartość tych ludzi na sztukę, choć zetknęli się z nią w pierwszym pokoleniu. Amerykanie kupowali obrazy mniej więcej w tym samym czasie co kolekcjonerzy z Wielkopolski, ale wybierali zupełnie inne rzeczy. Nie dlatego, że byli bogatsi! Przede wszystkim dlatego, że byli otwarci na sztukę. Obrazy sprawiały im przyjemność. ©?

—mili.

Sztuka
Inwestorze, prokurator zabierze ci obraz
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Sztuka
Rekordowe licytacje, dobry początek roku
Sztuka
Pieniądze leżą na ulicy, wystarczy się schylić
Sztuka
Zdrożeją obrazy malarzy kolorystów
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama