Na razie Polskim Ładem zachwyca się tylko rząd w spotach reklamowych, ale same obietnice nic nie dają, zwłaszcza gdy zmiany kompilują cały system podatkowy. Wprawdzie ustawa ma zalety, ale ma również wiele pułapek. Dotyczą one nawet tych, którzy teoretycznie na Polskim ładzie mają najwięcej skorzystać.

Czytaj więcej

Dodatek osłonowy za prąd i gaz wchodzi w życie. Kto, ile, do kiedy wniosek

Mocne wejście Polskiego Ładu

Zamieszanie wokół Polskiego Ładu zaczęło się już na początku roku, kiedy okazało się, że nauczyciele dostali w styczniu niższe pensje niż w grudniu, choć na Polskim Ładzie wszyscy mieli zyskać. Problem miało załagodzić rozporządzenie ministra finansów zmieniające sposób poboru zaliczek na podatek dochodowy, opublikowane 7 stycznia. To rozbudziło jeszcze większe wątpliwości co do ładu Polskiego Ładu.

– Obowiązujące od niespełna dwóch tygodni nowe przepisy podatkowe, tzw. Polski Ład, ukazują tak wiele problemów, że już one uzasadniają odsunięcie w czasie obowiązywania nowych rozwiązań co najmniej do początku 2023 r. albo nawet 2024 r. Co gorsza, wszystko wskazuje na to, że kolejne problemy są dopiero przed nami – po pełnych trudności rozliczeniach pierwszych wypłat wynagrodzeń przyjdzie niebawem czas na zastosowanie pozostałej części niezwykle obszernych przepisów podatkowych Polskiego Ładu – podkreśla Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Zdaniem federacji Ministerstwo Finansów zaproponowało doraźne załagodzenie obecnych problemów przez wydanie rozporządzenia, zgodnie z którym możliwe będzie przedłużenie terminu poboru zaliczek na PIT od nadwyżki zaliczek obliczonych w oparciu o przepisy obecne nad nadwyżkami obliczonymi na podstawie starych przepisów.

– Konstrukcja tego rozwiązania jest jednak nadmiernie skomplikowana – może więc tworzyć dodatkowe trudności i wątpliwości interpretacyjne dla przedsiębiorców – przewiduje Łukasz Kozłowski.

Czytaj więcej

Stopy procentowe poszły w górę. Ile wzrośnie rata za kredyt i pożyczkę

Małe plusy podatkowe

Pozytywnym rozwiązaniem jest podwyższenie kwoty wolnej od podatku z 8 tys. zł do 30 tys. zł i podwyższenie progu skali podatkowej w PIT z 85 528 zł do 120 tys. zł. Osoby, których dochód roczny nie przekracza 120 tys. zł, będą płaciły 17 proc. podatku, z wyższym dochodem – 32 proc. Dodatkowo na preferencje mogą liczyć zarabiający rocznie od 68 412 do 133 692 zł, ale tylko na umowach o pracę. Nie są uwzględniane dochody z honorariów autorskich, przychody z umowy zlecenia i kontraktów menedżerskich. Klasa średnia może też liczyć na ryczałt za używanie samochodów służbowych. Wynosi on dla aut o mocy silnika do 60 kW, elektrycznych napędzanych wodorem 250 zł miesięcznie. Dla pozostałych 400 zł miesięcznie.

Według wyliczeń Crido zarabiający do 3 tys. zł zyskają 7 proc., 5 tys. zł tylko 1 proc., a ci, których wynagrodzenie wynosi od 7,5 tys. zł do 12,3 tys. zł zmian podatkowych nie odczują. Pozostali stracą od 2 do 8 proc. dotychczasowych zarobków.

Wielodzietni mogą natomiast liczyć na nową ulgę 4+, polegającą na zwolnieniu z podatku od dochodu do 85 528 zł dla rodzin posiadających co najmniej czworo dzieci. Taka sama ulga przysługuje pracownikom, którzy po osiągnięciu wieku emerytalnego będą nadal pracować, zamiast pobierać emeryturę. Trzeba jednak o ulgę zawnioskować, choć brak wniosku nie pozbawia prawa do ulgi, będzie ją można rozliczyć w rocznym zeznaniu podatkowym.

Polski Ład - podatkowa karuzela

Znacznie bardziej zmiany odczują prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą. Najbardziej dotknie ich zmiana podstawy wysokości składki na ubezpieczenie zdrowotne i brak możliwości jej odliczenia od podatku w rocznym PIT. Dotychczas składka była opłacana od zadeklarowanej podstawy wymiaru. Teraz będzie uzależniona od dochodu lub określonej podstawy wymiaru. Wszystko zależy od wybranej formy opodatkowania rocznego przychodu brutto. Dla opodatkowanych według skali podatkowej 17 lub 32 proc. podstawą wymiaru składki jest dochód, a jej wysokość wynosi 9 proc. W przypadku przedsiębiorców, którzy opodatkowują przychody liniowo ze stawką 19 proc., składka na ubezpieczenie zdrowotne będzie wynosiła 4,9 proc. dochodu. Płacący ryczałt są podzieleni na trzy grupy.

Przedsiębiorcy o rocznym przychodzie do 60 tys. zł zapłacą składkę zdrowotną w wysokości 9 proc. od 60 proc. średniego wynagrodzenia, o przychodzie od 60 do 300 tys. zł – 9 proc. od 100 proc. przeciętnego wynagrodzenia, a powyżej 300 tys. zł 9 proc. od 180 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Rząd podzielił przedsiębiorców na uprzywilejowanych i nieuprzywilejowanych, ponieważ Polski Ład przewiduje obniżenie stawki ryczałtu z 19 do 14 proc., a nawet 12 proc. W pierwszej grupie znajdują się pracownicy medyczni, architekci, świadczący usługi inżynierskie, wykonujący usługi oraz analizy techniczne i specjalistyczne projekty. Na jeszcze niższą, 12-procentową stawkę mogą liczyć pracownicy IT, których zarobki należą do jednych z najwyższych.

Czytaj więcej

Kredyt hipoteczny bez wkładu własnego za kilka miesięcy. Dla kogo?

Duże minusy

Problemy przedsiębiorców na dobre zaczną się w marcu, ponieważ w lutym zapłacą składkę za styczeń wyliczaną na podstawie przeciętnej pensji. W marcu od dochodu, który będzie wyliczany inaczej niż na potrzeby fiskusa. Nie będzie można od niego odliczyć ani ulg, ani strat. To oznacza, że podstawa wymiaru składki na ubezpieczenie zdrowotne będzie wyższa niż podstawa opodatkowania. Przedsiębiorca będzie więc musiał ograniczyć czas na generowanie zysków, aby robić podwójne obliczenia, a żeby nie zapłacił za mało, będzie musiał sobie doliczyć do dochodów z podstawowej działalności wszystkie inne dochody, np. ze sprzedaży firmowego samochodu. Nie będzie też już karty podatkowej dla nowych przedsiębiorców, którzy działalność założyli lub założą w tym roku.

Polski Ład uderzy też w rodzinny biznes. Zmieniły się bowiem zasady rozliczania składki zdrowotnej za współpracowników, czyli najczęściej współmałżonków i ewentualnie dzieci. Dotychczas za osoby współpracujące składka wynosiła 381,81 zł miesięcznie, z czego większość przedsiębiorca mógł odliczyć od podatku. Teraz wyniesie ponad 500 zł bez żadnej ulgi w PIT.