Sensacyjnie zapowiada się nowy sezon na rynku numizmatów. Odbędą się dwie wielkie aukcje. Licytowanych będzie blisko 8 tys. obiektów, których cena zależy od ich wartości symbolicznej, nie zaś od aktualnych notowań kruszcu. Może zamiast obrazów opłaca się kupić na lokatę zabytkowe monety?

pieniadze.rp.pl

Aukcja raz na pół wieku

Najpierw jednak w dniach 11–16 września na Uniwersytecie Warszawskim odbędzie się XVI Międzynarodowy Kongres Numizmatyczny. Zorganizowany jest we współpracy z Międzynarodową Komisją Numizmatyczną (International Numismatic Council), Narodowym Bankiem Polskim, Muzeum Narodowym w Warszawie, Muzeum Narodowym w Krakowie, Zamkiem Królewskim w Warszawie i Polskim Towarzystwem Numizmatycznym.

W Kongresie, odbywającym się z reguły co sześć lat, wezmą udział naukowcy, pracownicy muzeów, mennic i banków oraz osoby zainteresowane ze świata. Z okazji kongresu zostaną otwarte wystawy okolicznościowe. Szkoda, że wraz z Kongresem nie zorganizowano targów numizmatycznych. Warto na co dzień obserwować działalność Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego. Towarzystwo ma swoich ekspertów, prowadzi porady i ekspertyzy numizmatyczne. Na współpracy z Towarzystwem mogą skorzystać zwłaszcza początkujący kolekcjonerzy.

Czytaj więcej

Szansa dla mniej zamożnych kolekcjonerów sztuki. Tania grafika lepsza od obrazu

17 września Antykwariat Numizmatyczny Michał Niemczyk zorganizuje aukcję stacjonarną. Licytowanych będzie 710 ostro wyselekcjonowanych obiektów (www.aukcjamonet.pl).

Atrakcją jest dukat Zygmunta III Wazy, wybity w Rydze w 1597 roku. To jedna z najrzadszych monet w polskiej numizmatyce, ma cenę wywoławczą 240 tys. zł. W katalogu czytamy, że dukat ten nie pojawiał się w handlu przez ostatnie 50 lat.

Z kolei 18 września w Antykwariacie Numizmatycznym Michał Niemczyk rozpocznie się czterodniowa aukcja online bardziej popularnych numizmatów. Są wśród nich na przykład zawsze poszukiwane złote monety z Bolesławem Chrobrym, wybite w 1925 roku. Licytowanych będzie ok. 2,4 tys. obiektów.

Pamiątkowe odznaczenia wystartują z ceną 60 tys. zł.

Pamiątkowe odznaczenia wystartują z ceną 60 tys. zł.

Gabinet Numizmatyczny Damian Marciniak

Natomiast 6 października rozpocznie się ośmiodniowa aukcja Gabinetu Numizmatycznego Damian Marciniak (www.gndm.pl). 8 października stacjonarnie licytowane będą unikaty o muzealnej wartości (ok. 250 okazów). W pozostałe dni, do 13 października, trwać będzie aukcja online. W sumie licytowanych będzie ok. 4,5 tys. obiektów. Emocje wzbudza komplet odznak po mjr. Mieczysławie Władysławie Łebkowskim, który służył w I Pułku Ułanów Krechowieckich. Czterokrotnie odznaczony był Krzyżem Walecznych, miał też Order Virtuti Militari.

Wyjątkowe jest to, że wraz z odznaczeniami zachowały się imienne legitymacje nadania. W PRL takie legitymacje rodziny zwykle niszczyły, żeby pozbyć się politycznie niewygodnych pamiątek. Odznaczenia i dokumenty znajdują się w oryginalnej gablocie. Mają cenę wywoławczą 60 tys. zł. Obserwatorzy rynku komentują, że obiekt może osiągnąć cenę nawet ok. 200 tys. zł.

Czytaj więcej

Nikifor jako dobra inwestycja pieniędzy. Ogromny wzrost wartości dzieł

Licytowany będzie unikat z czasów PRL. To dziesięciozłotówka przypominająca popularną obiegową monetę z wizerunkiem Kościuszki. Różnica polega na tym, że moneta jest złota i ma wybity napis „Próba”. To rynkowe odkrycie. Wcześniej taka moneta nie funkcjonowała w handlu.

Skarby ukryte w szufladach

Warto zwrócić uwagę na dwa dukaty wybite w Gdańsku w 1647 roku. W kwietniu 2016 roku ta moneta została kupiona na aukcji w Londynie za równowartość ok. 50 tys. zł. Taką samą monetę w czerwcu tego roku Damian Marciniak sprzedał za ponad 240 tys. zł. Ten przykład dobrze pokazuje, jak drożeją zabytkowe polskie monety.

Licytowane będą też obiegowe monety z okresu PRL. Takie monety mogą poniewierać się w domach, a właściciele nie są świadomi ich rynkowej ceny. Na przykład jest pospolita aluminiowa moneta z rybakiem. Tym razem to egzemplarz wybity w 1971, który na aukcjach osiąga cenę ok. 1 tys. zł. W czerwcu licytowana była taka moneta z 1958 roku i osiągnęła cenę ok. 10 tys. zł. Oczywiście moneta musi być w idealnym stanie i mieć piękną patynę.

Oferowane są numizmaty we wszystkich przedziałach cenowych. Od kilkuset złotych licytowane będą monety antyczne, które liczą po 2 tys. lat. Rynek malarstwa bazuje na jednostkowych, rekordowych sprzedażach aukcyjnych. Wysoka stabilność rynku numizmatów wynika z faktu, że opiera się on na aukcyjnej oraz codziennej masowej sprzedaży obiektów w różnych cenach.

pieniadze.rp.pl

Monety biją na głowę obrazy

Antykwariusze informują, że od miesięcy popyt radykalnie przewyższa podaż. Rosnąca inflacja, a zwłaszcza wojna w Ukrainie umocniły przekonanie, że monety są lepszą inwestycją niż obrazy. Łatwiej jest uciekać z monetami zaszytymi w poły marynarki niż z obrazami. Monety to może być wielka wartość skumulowana w małej masie. Wszelkie niepokoje polityczne i gospodarcze powodują ożywienie na rynku numizmatów.

Czytaj więcej

Kossak dobry na czarną godzinę. Ich obrazy łatwo kupić i sprzedać

Numizmaty są towarem bardziej płynnym niż obrazy. Zakup monet jest dyskretny, łatwiej je transportować i przechowywać. Jak rosną ceny historycznych numizmatów? Każdy może to sprawdzić w powszechnie dostępnym archiwum transakcji Warszawskiego Centrum Numizmatycznego (www.wcn.pl). Odnotowano ok. 318 tys. transakcji. Zdjęcia i opisy pozwalają na identyfikację monet lub banknotów, na analizę wzrostu ich cen.