Jest wysoka podaż, ponieważ rekordowe ceny zachęcają właścicieli do sprzedaży. Przybywa klientów, rośnie popyt.
Jednego dnia odbędzie się licytacja stacjonarna. Licytowanych będzie ok. 400 najlepszych obiektów. Najdrożej na 350 tys. zł wyceniono talar króla Jana III Sobieskiego. Monetę wybito w nakładzie zaledwie 200 sztuk, miała ona charakter symbolicznej pamiątki. Król wręczał ją osobom szczególnie zasłużonym dla Odsieczy Wiedeńskiej. Do dziś zachowało się kilkanaście sztuk tej monety.
Czytaj więcej
Rekordowo zakończyła się marcowa aukcja Antykwariatu Numizmatycznego Michał Niemczyk. Przez cztery dni sprzedano ponad 3,5 tysiąca historycznych n...
Wielką rzadkością jest złota śląska moneta wybita w Legnicy w 1653 roku. Do dziś zachowało się 7 sztuk, z tego 4 w muzeach. Moneta jest w idealnym stanie, intrygują trzy tajemnicze postaci a awersie. Moneta ma cenę 100 tys. zł.
W przypadku wielu monet można prześledzić stopniowy wzrost cen. Na przykład dukat króla Władysława IV Wazy wybity w Toruniu w 1637 roku na aukcji w 1980 roku osiągnął cenę 1,450 tys. USD. Moneta wróciła na rynek w 2007 roku z ceną 8,5 tys. USD (to było wtedy ok. 27 tys. zł). Dziś dukat ma cenę startową 75 tys. zł i szacuje się, że osiągnie ok. 100 tys. zł.
Do dziś zachowało się tylko 7 monet z 1653 roku, z tego 4 w muzeach.
Największe wzrosty cen w ciągu ostatnich 4 lat odnotowały banknoty. Damian Marciniak informuje, że radykalnie wzrosła liczba nowych klientów, którzy kupują papierowe pieniądze. Licytowany będzie m.in. 15 różnych talarów papierowych z okresu Księstwa Warszawskiego. Przed pandemią osiągały one średnie ceny nieco powyżej jednego tysiąca złotych. Dziś kupowane są po 6-10 tys. zł. Licytowany będzie rzadki banknot z 1919 roku. Jest w doskonałym stanie. Ma cenę 25 tys. zł, osiągnie prawdopodobnie ok. 50 tys. zł.
Są w ofercie pamiątki narodowe. Jest na przykład orzeł z brązu (wys. 25 cm), jak ocenili muzealnicy zabytek pochodzi z pierwszej połowy XIX stulecia. Orzeł ma cenę 15 tys. zł.
15 tys. zł kosztuje orzeł z XIX wieku.
Zainteresowanie budzi złoty medal, który w 1882 roku kazał wybić znany przemysłowiec Władysław Kronenberg z okazji chrztu dziecka w rodzinie.
Przyciągają wzrok jak zawsze piękne monety wybite w dwudziestoleciu międzywojennym. W doskonałym stanie jest moneta z Piłsudskim wybita w 1934 roku. Ma cenę wywoławczą 25 tys. zł. Jest w ofercie piękna kwadratowa moneta z żaglowcem, wybita w 1936 roku w piętnastą rocznicę budowy portu w Gdyni. Moneta wystartuje z ceną 25 tys. zł, osiągnie prawdopodobnie cenę ok. 40 tys. zł.
Hitem aukcji jest piękna moneta z Nike o nominale 5 zł, wybita w 1930 roku. Ma cenę wywoławczą 15 tys. zł, a może osiągnąć nawet ok. 100 tys. zł.
Od 25 tys. zł licytowana będzie moneta z 1934 roku z Piłsudskim
Monety mają większą płynność niż obrazy
Od ręki sprzedać można monety czysto lokacyjne, których wartość zależy od giełdowej ceny kruszcu. Płynnym towarem są też monety kolekcjonerskie, których cena zależy od ich wartości symbolicznej, urody, stanu zachowania, rzadkości i proweniencji.
Numizmaty kupowane są jako zabezpieczenie na „czarną godzinę”. W razie kryzysu polityczno-ekonomicznego łatwiej ewakuować się z monetami zaszytymi w poły kurtki niż z kolekcją obrazów. Jeśli ktoś za milion kupi nie jeden obraz, ale kilkadziesiąt monet, to może je wyprzedawać stopniowo, stosowanie do bieżących potrzeb.
Czytaj więcej
Przystępne ceny zachęcają do ostrej licytacji. Warunkiem udanej inwestycji jest odkrywanie wybitnych dzieł niesłusznie niedocenionych artystów.
Nie ma obawy, czy rynek wchłonie tak wielką dawkę towaru. Skuteczność sprzedaży na porównywalnych aukcjach Marciniaka wynosi ok. 97 procent. Jest to sukces nie tylko jednego przedsiębiorstwa, ale całej branży. Te aukcje pokazują, że rynek numizmatów jest w doskonałej kondycji.
Na majowej aukcji Marciniaka nie ma numizmatów z czasów Polski Ludowej. Są sprzedawane przez firmę jedynie na cotygodniowych aukcjach online. Podstawą zysków branży numizmatycznej, oprócz codziennej sprzedaży, są cotygodniowe aukcje online. Organizuje je wiele antykwariatów.
Handel w branży numizmatycznej ma charakter masowy. Masowość jest gwarancją stabilności cen. Natomiast podstawą zysków w handlu obrazami są przede wszystkim spektakularne transakcje, które dotyczą garstki kilkudziesięciu (kilkunastu ?) osób w kraju.
Czytaj więcej
Białe kruki na rynku bibliofilskim są radykalnie tańsze niż obrazy i numizmaty. Przy obecnych cenach mogą być bardzo dobrą inwestycją.
Damian Marciniak od 2003 roku jako pionier organizował aukcje tylko internetowe. W 2017 roku zorganizował pierwszą stacjonarną aukcję. W krótkim czasie zajął na krajowym rynku miejsce obok dwóch wielkich firm: Warszawskiego Centrum Numizmatycznego i Antykwariatu Numizmatycznego Michał Niemczyk. W tym półroczu odbędzie się jeszcze np. kolejna wielka wielodniowa aukcja zorganizowana przez Michała Niemczyka.
Wszyscy zainteresowani wzrostami cen zabytkowych numizmatów powinni stale zaglądać do bezpłatnego archiwum Warszawskiego Centrum Numizmatycznego. Odnotowano tam ok. 340 tys. transakcji. Fotografie i precyzyjne opisy pozwalają na identyfikację obiektów. Można prześledzić jak drożała jakaś moneta lub banknot. Co miesiąc w archiwum przybywa ok. 2-2,5 tys. kolejnych opisów.