Wszyscy byliśmy ułanami. Pamiątki są niezłą inwestycją

Za 9 tys. zł sprzedano czapkę tzw. maciejówkę z czasów walk o niepodległość w 1918 roku
Za 9 tys. zł sprzedano czapkę tzw. maciejówkę z czasów walk o niepodległość w 1918 roku
Lamus Antykwariaty Warszawskie

Odpowiednio wyeksponowany pas kontuszowy sugeruje szlachecki rodowód gospodarzy. Jest też niezłą inwestycją.

W czerwcu 2012 roku stołeczny antykwariat Lamus za 38 tys. zł sprzedał tabakierkę wykonaną w 1792 roku z drewna przez Tadeusza Kościuszkę (www.lamus.pl). Na naszym rynku pamiątki historyczno-patriotyczne osiągają rekordowe ceny. To osobny dział handlu.

Warto sprawdzić: Piłsudski jak sztabka złota. Pamiątki są przebojami rynku

Ostro licytujemy np. pasy kontuszowe, białą broń, zastawę stołową królów lub prezydentów. Czy za 30 lat odsprzedamy z zyskiem kupiony dziś pas kontuszowy?

Pasy za rekordowe ceny

Warto wiedzieć, że naczelnik Kościuszko był rzeźbiarzem amatorem. Rzeźba Kościuszki znajduje w zbiorach Zamku Królewskiego w Warszawie. Na słynnym sztychu Aleksandra Orłowskiego w pokoju Kościuszki po lewej stronie widać tokarkę, na której wykonywał kunsztowne przedmioty.

Lamus to antykwariat bibliofilski, jednak od kilkunastu lat oferuje na aukcjach również pamiątki historyczno-patriotyczne, wyodrębnione w osobnym dziale katalogu. Przesądzają one o wysokich obrotach firmy. Na przykład w maju 2014 roku za 60 tys. zł wystawiono karabelę polską z XVIII stulecia. Po sensacyjnej licytacji przybito młotkiem cenę 290 tys. zł. Na rękojeści szabli widnieje Pilawa Potockich.

Za 9 tys. zł sprzedano w Lamusie zwykłą czapkę, tzw. maciejówkę, z czasów walki o niepodległość w 1918 roku. W takiej czapce chodził Piłsudski. Przed aukcją zapytałem, ile kosztowałaby czapka, gdyby to była własność Marszałka. Miałaby wtedy cenę wywoławczą 90 tys. zł.

W maju 2019 roku na aukcji cenę 35 tys. zł osiągnął dzbanek do kawy z serwisu Stanisława Augusta Poniatowskiego (cena wyw. 12 tys. zł).

Prawie na każdej aukcji Lamus wystawia pasy kontuszowe. Osiągają one rekordowe ceny. Na przykład w listopadzie 2017 roku przybito młotkiem cenę 290 tys. zł (cena wyw. 90 tys. zł).

Rekordowo licytowano pasy także w innych antykwariatach, np. w Rempeksie (www.rempex.com.pl). Obserwatorzy aukcji komentowali, że ceny wystrzeliły, bo do walki z naszymi kolekcjonerami stanęli białoruscy antykwariusze i kolekcjonerzy. Ostro podbijali ceny. Na Białorusi zapanowała moda na pasy kontuszowe w związku w wyposażaniem i otwarciem w 2012 roku muzeum w zamku Radziwiłłów w Nieświeżu.

Ostro licytujemy pasy kontuszowe. Fot. Lamus Antykwariaty Warszawskie

Zapatrzeni w przeszłość

Na co komu pas kontuszowy? Odpowiednio złożony, oprawiony za szkłem, może zdobić wnętrze podobnie jak obraz. W kilku polskich domach widuję na ścianach pasy. To oczywiście delikatna sugestia, że gospodarze mają szlachecki rodowód.

W wielu domach widzę powieszoną na ścianie międzywojenną szablę. Jest ona naturalnie po dziadku kawalerzyście… Niekiedy odnoszę wrażenie, że w każdej polskiej rodzinie przodkowie pochodzili ze szlachty i byli ułanami.

Warto sprawdzić: Nie wyrzucajmy księgozbiorów. Mogą być sporo warte

Czy jeśli dziś kupię pas kontuszowy lub dzbanek z serwisu króla, to za 30 lat ktoś je ode mnie odkupi? Ile zyskam na tej transakcji?

Przed laty zapytałem prof. Andrzeja K. Koźmińskiego, ekonomistę i kolekcjonera sztuki, czy pamiątki historyczno-patriotyczne to dobra lokata. Profesor Koźmiński uważa, że za pół wieku pamiątki te nadal cieszyć się będą rynkowym powodzeniem, bo jesteśmy narodem zapatrzonym w przeszłość.

Osobiste rzeczy wielkich Polaków

Najpiękniejszą książką na temat kultu narodowych pamiątek jest moim zdaniem „Karabela z Meschedu” Ksawerego Pruszyńskiego. To barwna historia dramatycznych poszukiwań karabeli Stefana Batorego. Od lat spieram się z historykami literatury. Oni twierdzą, że to fikcja literacka. Według mnie to reportaż. Nawet genialny pisarz nie wymyśliłby tak szalonego, gotowego na wszystko kolekcjonera.

Z kolei w kwietniu 2017 roku krakowska Desa wystawiła osobiste pamiątki po pianiście i polityku Ignacym Janie Paderewskim (www.desa.art.pl). Za 21 tys. zł sprzedano złoty sygnet Paderewskiego z 1881 roku z monogramem IP pod koroną. Czy to dużo jak za pamiątkę po legendarnym światowym artyście?

Krakowska Desa w 2018 roku zaproponowała miłośnikom narodowej historii także inną pamiątkę po Paderewskim. Za 7 tys. zł wystawiła pamiątkową lalkę. Lalka ma medalik z wyrytym specjalnym napisem. Żona Ignacego Paderewskiego sprzedawała takie lalki przed nowojorskimi koncertami męża. Dochód przeznaczała na pomoc polskim ofiarom pierwszej wojny światowej.

Pamiątki po wielkich postaciach historycznych to pomysł na stworzenie ciekawej i cennej kolekcji. Sygnet Paderewskiego czy tabakierka wyrzeźbiona przez Kościuszkę nie budzą naszych wątpliwości. Natomiast wielki kolekcjoner Jerzy Dunin-Borkowski (1908-1992) zbierał również inne pamiątki. Nazywał je świeckimi relikwiami.

Za 21 tys. zł sprzedano sygnet pianisty i polityka Ignacego Jana Paderewskiego. Fot. Desa Kraków

Miał np. ręcznik Adama Mickiewicza, łyżkę księcia Józefa Poniatowskiego, brzytwę króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, pantofle aktorki Poli Negri, rękawiczkę Mieczysławy Ćwiklińskiej. Na naszym rynku na razie nie funkcjonują takie przedmioty. Jerzy Dunin-Borkowski zdobył także meble z domowego salonu gen. Władysława Sikorskiego.

Jerzy Dunin-Borkowski był pionierem. Na dojrzałym światowym rynku świeckie relikwie od lat osiągają rekordowe ceny.

Często na krajowym rynku numizmatów krążą ordery postaci historycznych wraz z imiennymi legitymacjami. Niedawno alarmowałem, kiedy Antykwariat Numizmatyczny Michał Niemczyk wystawił odznaczenia prof. Stanisława Lorentza, wieloletniego dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie (www.niemczyk.pl).

Warto pamiętać, że order ma istotnie wyższą cenę z legitymacją nadania. Przez lata Polacy tracili pieniądze, ponieważ najwyższe komunistyczne ordery swoich przodków sprzedawali bez legitymacji. Wstydzili się, że dziadek czy ojciec zasłużył się dla komuny. Po latach moich perswazji dziś już się nie wstydzą. Zarabiają na sprzedaży rodzinnych orderów 20–30 proc. więcej.

Warto sprawdzić: Rynek klasycznych aut się zwija, a w Polsce rozkwit i hossa

Wiele razy alarmowałem w „Moich Pieniądzach”, że historycy nie interesują się katalogami aukcji. Na aukcjach oferowane są przedmioty lub archiwa o podstawowym znaczeniu dla historii Polski. Nierzadko ulegają one rozproszeniu, często trafiają do prywatnych zbiorów.

Nie wyrzucajcie odziedziczonych archiwów. Wolny rynek nadał im wartość materialną. Na przykład dom aukcyjny Ostoya wystawił archiwalia dotyczące zesłania Zofii Małachowskiej-Ptaśnik do Kazachstanu w 1940 roku (www.aukcje-ostoya.pl). Jest to ważne źródło wiedzy o dramatycznych losach Polaków po 1939 roku.

Mogą Ci się również spodobać

Nieźle sobie radzą i płacą dywidendy

Spóki: Livechat, Neuca, PZU, Wawel warto mieć w długoterminowym portfelu. Inwestując w długim terminie ...

Średnie oprocentowanie lokat na 10 tys. zł. Luty 2018 r.

Spadają średnie zyski z lokat zakładanych na najpopularniejsze okresy: jeden, trzy, sześć i dwanaście ...

#RZECZoBIZNESIE: Marta Bassani-Prusik: Polacy nie wiedzą, że złoto można łatwo kupić

Do jednego sklepu Mennicy Polskiej można pójść prawie jak do warzywniaka i kupić sobie ...