Nigdy nie było tak dobrze. Rynek sztuki w Polsce 2019

Adobe Stock

Krajowy rynek sztuki kończy właśnie 30 lat. Podsumowujemy trzy dekady wolnego obrotu sztuką i antykami.

Obroty na krajowych aukcjach sztuki w 2019 roku przekroczyły 300 mln zł. Wynika to ze wstępnych analiz portalu rynku sztuki Artinfo.pl. W 2018 roku obroty wyniosły 254 mln. zł. Wzrosły inne wskaźniki świadczące o kondycji rynku. Nigdy nie było tak dobrze!

Warto sprawdzić: Można dobrze zarobić na tropieniu polskich obrazów

Miniony rok było rokiem trzydziestolecia wolnego rynku. Zasygnalizuję fakty ważne, moim zdaniem, dla funkcjonowania rynku sztuki i antyków w Polsce.

Najlepszym źródłem informacji jest raport „Rynek sztuki w Polsce 2019″, opracowany i wydany przez Artinfo.pl (www.artinfo.pl). Podstawowym miernikiem wzrostu jest ranking TOP 1000. Obejmuje on dzieła najdrożej sprzedane na aukcjach od 1989 roku. W 2019 roku ponad 200 pozycji wypadło z rankingu. Na ich miejsce weszły inne dzieła drogo sprzedane w minionym roku. To określa wysoką dynamikę wzrostu.

Z danych za 2018 rok wynika, że aukcje sztuki organizuje 27 domów aukcyjnych i galerii. Ranking wylicza firmy o największych obrotach. Pierwsza z nich Desa Unicum miała obroty 115,5 mln. zł. Dziesiąta w rankingu Desa Kraków miała roczne obroty 1,7 mln zł. Istnieje przepaść pomiędzy potencjałem gospodarczym lidera i typowych firm.

Rynek to ludzie. Międzynarodowy sukces odniósł marszand Andrzej Starmach. W 2019 roku po raz 18. brał udział w najbardziej prestiżowych światowych targach sztuki Art Basel w Bazylei. Starmach sprzedaje tam polonika.

Ceny sztuki po czasach PRL wymagały urealnienia. W czasach PRL nie było aukcji. W 1989 roku dzieła klasyków powojennej sztuki od nich samych można było kupować po 100–200 dolarów. O urealnieniu cen mówi Andrzej Starmach w obszernym wywiadzie w naukowym czasopiśmie „Santander Art and Culture Law Review” (nr 1/2016).

Rynek odkrył setki dzieł, które uważano za zaginione. Handel opiera się głównie na imporcie poloników ze świata. Rynek wykreował nowe asortymenty, np. fotografię artystyczną. W 2008 roku zaczęto organizować aukcje najmłodszej sztuki, gdzie wszystkie ceny wynoszą 500 zł. W 2019 roku odbyło się 100 aukcji tej sztuki.

Warto sprawdzić: Ponad 5 milionów za obraz Opałki. To nowy rekord

Jakich problemów nie rozwiązano?

Od lat w różnych firmach po reżyserowanych licytacjach podawane są fikcyjne ceny. Postawił ten problem prof. Jerzy Stelmach, prawnik i kolekcjoner, w wywiadzie pt. „Agencja ratingowa dla rynku sztuki” („Rzeczpospolita”, 12 stycznia 2012). Nadal właściciele obrazów skarżą się, że zwrócono im je, choć oficjalnie zostały rekordowo sprzedane.

Problemem są falsyfikaty dzieł oraz ekspertyz autentyczności. Od lat jest niska podaż. Od 1985 roku postuluję, żeby wzorem świata rozważnie wyprzedawać obiekty z muzealnych magazynów. Ożywiłoby to rynek. Prawo pozwala na wyprzedaż.

Problemem jest cenzorska działalność antykwariuszy. Zdarza się, że dziennikarz pyta o obraz o wątpliwej autentyczności. W odpowiedzi antykwariusz przysyła pismo przedprocesowe. Zamraża dyskusję o problemie. Sprzyja temu kalekie prawo. Skutkiem tego inwestorzy i kolekcjonerzy nie znają skali zagrożenia.

Po 1989 roku ukazały się książki ważne dla rynku. W 2017 międzynarodowa oficyna SKIRA wydała pierwszą anglojęzyczną monografię polskiego malarza. Ukazał się album „Fangor”. To próba popularyzacji w świecie polskiego artysty i rynku. Wydanie współfinansowała Desa Unicum.

Pierwsza anglojęzyczna monografia polskiego artysty

Upadły branżowe pisma o rynku. Jedyną stałą kroniką handlu jest cykl „Moja kolekcja”, który zainicjowałem w „Rzeczpospolitej” 1 stycznia 2001 roku. Nawet na aukcjach można kupować w okazyjnych cenach. Na przykład w 2018 za 4,8 tys. zł wylicytowano obraz Andrzeja Wajdy, reżysera i malarza.

Warto sprawdzić: Polski rynek sztuki ciągle jest zacofany i prowincjonalny?

W kraju istnieje masowy rynek historycznych numizmatów. Rynek bibliofilski jest niewielki, jednak handluje zabytkami ważnymi dla naszej tożsamości narodowej. O trzydziestoleciu rynku mówią nasi eksperci.

Obraz Andrzeja Wajdy w 2018 r. wylicytowano do 4,8 tys. zł. Nawet na aukcjach można kupować w okazyjnie niskich cenach. Fot. Desa Unicum

Opinie dla „rzeczpospolitej”

Ryszard Kondrat, Warszawskie Centrum Numizmatyczne

Rynek numizmatów jest rynkiem masowym, zapewnia mu to stabilność. W handlu dostępne są atrakcyjne obiekty we wszystkich przedziałach cenowych.

Szacuję, że ok. 10 tys. kolekcjonerów wydaje co miesiąc minimum 1 tys. zł na zakupy. Organizujemy aukcje od maja 1991 r. Do udziału w nich zarejestrowało się w sumie ok. 9 tysięcy klientów.

Skuteczność sprzedaży na krajowych aukcjach numizmatycznych to ok. 95 proc. Mam na myśli numizmaty, których cena zależy tylko od ich wartości symbolicznej, nie zaś od ceny kruszcu.

Gwałtowny wzrost cen na polonika nastąpił po rekordowej sprzedaży kolekcji Henryka Karolkiewicza na aukcji w Nowym Jorku w 2000 r. Był to sygnał dla świata, że polskie numizmaty powinny drogo kosztować. Ceny zaczęły ostro rosnąć, osiągnęły realną wartość.

Klientów przyciąga jawność wycen. Źródłem wiedzy o wartości inwestycyjnej numizmatów jest m.in. nasze archiwum internetowe.

Za darmo udostępniamy wyniki ok. 260 tysięcy transakcji. Fotografie i opisy pozwalają na identyfikację obiektów. Monety wracają na rynek, każdy może sprawdzić wzrost cen. Jest wiele źródeł wiedzy o numizmatach, są one niezależne od rynku.

Polacy od pokoleń wierzą, że najlepsze zabezpieczenie przyszłości to woreczek złotych monet. Monety czysto lokacyjne to osobny wielki dział rynku.

Małgorzata Lalowicz, Desa Kraków

Przez 30 lat na krajowym rynku zdecydowanie wzrosło bezpieczeństwo zakupu i sprzedaży. Dzięki internetowi klient może zweryfikować cenę danego obiektu oraz inne związane z nim informacje. Od lat działają profesjonalne firmy o wysokiej renomie. Właściciel obrazu może wybierać, u kogo najlepiej sprzeda obraz i na jakich warunkach. Rynek zweryfikował usługi ekspertów badających autentyczność dzieł. Klienci wiedzą, czego mogą oczekiwać od danego specjalisty. Największe zmiany spowodował internet. Miłośnicy sztuki mogą przez internet uczestniczyć w dowolnej aukcji. Obserwujemy, że wielu klientów naszą ofertę przegląda nocą. Kupują dzieła sztuki, nierzadko nie widząc ich w rzeczywistości.

Problemem bywa brak „etyki kupieckiej”, lojalności. Właściciele galerii budują pozycję rynkową artysty. Natomiast często artysta taniej sprzedaje swoje prace we własnej pracowni. Pomija galerię, która zainwestowała w jego rozwój.

Zabrakło prorynkowej polityki państwa. W wielu krajach państwo przywilejami finansowymi sprzyja kolekcjonerstwu prywatnemu lub korporacyjnemu. Zachęca kolekcjonerów do darów na rzecz muzeów, poprzez politykę podatkową.

Paweł Podniesiński, rzeczoznawca antykwaryczny Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Na rynku bibliofilskim sprzedawane są obiekty o podstawowym znaczeniu dla polskiej kultury narodowej, m.in. listy królów, rękopisy najważniejszych utworów literackich, rękopisy Chopina. Na przykład w 2014 r. w antykwariacie Lamus do 36 tys. zł wylicytowano oryginalny dokument zesłania Józefa Piłsudskiego na Syberię.

Roczne obroty na wszystkich krajowych aukcjach bibliofilskich wynoszą 10–12 mln zł. Największym antykwariatem jest Lamus. Od 20 lat jego udział w obrotach na aukcjach wynosi ok. 50 proc. Obroty na stacjonarnej aukcji Lamusa wynoszą średnio 1,2–2 mln. zł. Na drugim miejscu w rankingu zamiennie lokują się krakowskie firmy Rara Avis 
oraz Antykwariat Wójtowicz. Średnie obroty na jednej krajowej aukcji wynoszą od 200 tys. do ok. 400 tys. zł.

Po 30 latach ceny nadal są przystępne. Niewielkim kosztem można stworzyć cenną kolekcję, zwłaszcza o wartości historyczno-patriotycznej. Licytujemy tylko polonika.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Ekstrawagancja jest w cenie

O sztuce współczesnej i młodych artystach z wykładowcą warszawskiej ASP rozmawia Kama Zboralska. Rz: ...

Banki wciąż rozwijają aplikacje mobilne

Sprawdzanie w smartfonie stanu konta, robienie przelewów, korzystanie z geolokalizacji to już za mało ...

Zamrożone miliardy

Polacy zgromadzili już 1,2 bln zł oszczędności. Problem w tym, że słabo je pomnażają. ...