W Łodzi budzą zachwyt suknie i kapelusze dla indywidualnych (!) klientek oraz butikowe. Jest flakon pierwszych perfum sygnowanych przez Diora w 1947 roku. Są dzieła następców Diora. Oglądamy oryginalne kreacje takich paryskich domów mody jak Nina Ricci, Jacques Griffe, Lola Prusac, Coco Chanel, Elsa Schiaparelli, Pierre Cardin, Yves Saint Laurent (przez lata asystent Diora).

""

Broszka Chanel okazyjnie kupiona na targu staroci w Paryżu. Fot. Adam Leja

pieniadze.rp.pl

Wyróżnia się w ofercie markowa broszka Chanel z lat 50. Adama Leja kupił ją na targu staroci w Paryżu za 50 euro. W rzeczywistości warta jest ok. 1,5 tysiąca euro. Jak to możliwe, że kolekcjoner z Warszawy na paryskich bazarach rozpoznawał kultowe projekty, których nie rozpoznali turyści ze świata i paryscy antykwariusze?

Wystawa daje na to odpowiedź. Uczy, że wiedza procentuje. Kolekcjoner bez pieniędzy, jedynie kompetencją, pasją i wytrwałością stworzył unikatowy zbiór. Stale zwiedza specjalistyczne muzea i wystawy. Dzięki bogatemu doświadczeniu na pierwszy rzut oka wie, że ma do czynienia z wyjątkowym przedmiotem, nawet gdy nie widzi sygnatury. Ma ogromny księgozbiór, w tym katalogi światowych specjalistycznych aukcji. Kolekcjoner stał się cenionym w Paryżu ekspertem modowym.

Adam Leja jest pionierem krajowego rynku antykwarycznego. W Warszawie prowadzi od 1992 roku kultową Galerię 32 (www.artinfo.pl). Oferuje tam nierzadko dzieła słynnych polskich projektantów sztuki, mody, biżuterii.

Łódzkie muzeum nie ma w swoich zbiorach tej klasy eksponatów. Może je zaprezentować tylko dzięki prywatnemu kolekcjonerowi. Wystawa potrwa do 26 sierpnia (www.muzeumwlokiennictwa.pl). Jesienią w muzeum w Gliwicach kolekcjoner zaprezentuje skarby mody w stylu art deco.

W Warszawie przybywa antykwariatów. Pisałem o sukcesach Gabinetu Numizmatycznego Damian Marciniak (www.aukkcje.gndm.pl). Sukcesy odnosi także otwarta na początku roku firma Michała Niesiołowskiego Antique Concept Store (www.antiqueconceptstore.com).

""

Flakon perfum Diora z 1947 roku. Fot. Michał Radwański

pieniadze.rp.pl

Dzieła klasyków w antykwariacie

Niesiołowski, oprócz obrazów np. Gierowskiego, Dwurnika, Tarasewicza, Berlewiego, wystawia rzemiosło artystyczne oraz poszukiwane poradniki dla kolekcjonerów. Jest w ofercie np. serigrafia Henryka Tomaszewskiego, powielona w limitowanym nakładzie 50 egzemplarzy, sygnowana przez autora. Ten sam motyw Tomaszewski wykorzystał na kultowym plakacie wystawy malarstwa Teresy Pągowskiej w 1986 roku.

Są w ofercie firmy rzeźby w stylu art. deco, fotografia Zbigniewa Libery oraz np. XIX-wieczny francuski zegar kominkowy ze złoconego brązu, ozdobiony kogutem galijskim. Zegar ma cyferblat pokryty emalią, zachowany w idealnym stanie, co jest rzadkością na naszym rynku.

Latem nie grozi nam nuda na krajowych aukcjach. Na przykład 14 lipca odbędzie się w Gdańsku aukcja malarstwa na papierze, zorganizowana przez Sopocki Dom Aukcyjny (www.sda.pl). Mimo wakacyjnych wyjazdów kolekcjonerzy powinni zainteresować się ofertą. W ofercie liczącej 117 obiektów są co najmniej dwa interesujące dzieła. To przede wszystkim portrety namalowane przez Witkacego.

Pierwszy to pastelowy portret Marii Bursy, matki poety Andrzeja Bursy ( cena wyw. 90 tys. zł). Na drugim obrazie Witkacy uwiecznił Zdzisława Skibińskiego, swojego bliskiego znajomego, zakopiańskiego lekarza ftyzjatrę.

Warto przypomnieć, że dla Witkacego malowanie portretów było podstawowym źródłem utrzymania. Powstały setki portretów, które dziś krążą na rynku i są poszukiwane przez kolekcjonerów lub inwestorów.

""

2,9 tys. zł kosztuje serigrafia Henryka Tomaszewskiego. Fot. Antique Concept Store

pieniadze.rp.pl

Portret źródłem prestiżu

Dla ułatwienia sobie pracy Witkacy wydrukował legendarny dziś Regulamin Firmy Portretowej. Z regulaminu klient dowiadywał się, że nie ma prawa malarzowi zadawać pytań, komentować portretu, grymasić. Regulamin definiował określone typy portretu. Witkacy, jak wynika z lektury „Listów do żony”, przyjmował zapłatę nawet w ratach.

Na portretach malowanych przez Witkacego widnieją zaszyfrowane przez malarza informacje. Na przykład wizerunek doktora Zdzisława Skibińskiego wzbogacony został zagadkowymi literami „TC”. Prace w ten sposób oznaczone wykonywane były za darmo przyjaciołom podczas spotkań towarzyskich. Z kolei adnotacja NP7 oznacza, że podczas malowania portretu Skibińskiego Witkacy nie palił od siedmiu dni.

Przed wojną masowo zamawiali portrety nie tylko arystokraci, ale przede wszystkim przedsiębiorcy, adwokaci, lekarze. Portret budował prestiż zawodowy, nie był tylko sentymentalną pamiątką. Liczyła się sława malarza.

Na krajowym rynku sztuki krążą portrety osób, które po awansie materialnym fundowały sobie portret jako dowód przynależności do elity społecznej. Portretowali się np. szewcy, sklepikarze, nauczyciele. W Polsce Ludowej z powodów ideologicznych zniszczono tradycję prywatnego zamawiania portretów. Paradoksalnie na krajowym rynku antykwarycznym krążą portrety zamawiane przez partyjnych funkcjonariuszy w czasach PRL.