W prywatnym muzeum Villa la Fleur w Konstancinie powieszono właśnie obrazy w nowej siedzibie. W 2010 r. kolekcjoner Marek Roefler otworzył muzeum artystów, którzy należeli do środowiska Ecole de Paris. Dziś obok dawnej siedziby urządzany jest nowy gmach. W maju nastąpi otwarcie muzeum, teraz poznamy niektóre wnętrza.

Marek Roefler jest deweloperem, prezesem firmy Dantex. Systematycznie przegląda ofertę międzynarodowych aukcji, osobiście licytuje przez telefon. Przed licytacją ustala limit cenowy na podstawie analizy dotychczasowych notowań artysty na międzynarodowym rynku.

Czytaj więcej

Jak dobrze zarobić na artystach niesłusznie zapomnianych

W reprezentacyjnej klatce schodowej wyróżnia się obraz Davida Garfinkela „Le Café du Dôme" – przedstawia paryską kawiarnię. Przesiadywali w niej Picasso i Modigliani, a z polskich malarzy Tadeusz Makowski. Wiszą tu również obrazy Nathana Grunsweigha, który malował urokliwe paryskie zaułki. Rzuca się w oczy efektowna grafika Augusta Renoira.

Na sali na parterze przyciąga wzrok wybitny kubistyczny obraz Henryka Haydena „Szachiści" – to perła kolekcji. Są obrazy Józefa Pankiewicza i Jeana Peské. Autorem rysunków jest Tsuguharu Foujita, który należał do bohemy artystycznej Montparnasse'u. Jest wiele rzeźb, np. „Narodziny Wenus" Ossipa Zadkine'a.

W kolekcji wyróżnia się obraz Henryka Haydena z 1913 roku pt. „Szachiści”.

W kolekcji wyróżnia się obraz Henryka Haydena z 1913 roku pt. „Szachiści”.

Villa la Fleur

W jednej z sal parteru na honorowym miejscu wisi portret legendarnej modelki Kiki de Montparnasse – obraz namalował Maurycy Mędrzycki.

W podziemiu powieszono obrazy m.in. Romana Kramsztyka, Szymona Mondzaina, Zygmunta Dobrzyckiego. Tu niespodzianką dla gości muzeum będzie „aleja gwiazd". W podłogę wkomponowano płyty z ciemniejszego granitu, w nich wyryte są autografy słynnych artystów, których dzieła są atrakcją muzeum.

Czytaj więcej

Drugie życie prywatnego muzeum Villa la Fleur

Na pierwszym piętrze są dwie sale, w których wisi kilkadziesiąt obrazów Mojżesza Kislinga, w stołecznym Muzeum Narodowym jest tylko jeden obraz tego artysty. Wizytówką zbiorów jest „Autoportret" Kislinga, wylicytowany w Sotheby's w Nowym Jorku w 2006 r. Malarz już za życia odniósł wielki sukces artystyczny, finansowy i towarzyski. Przyjaźnił się m.in. z Picassem i Modiglianim. Kisling urodził się w Krakowie i tam ukończył Akademię Sztuk Pięknych, był uczniem Józefa Pankiewicza.

Wyróżnia się też „Portret żony" Andre Salmona, wybitnego krytyka sztuki.

Na pierwszym piętrze ma swoją salę Mela Muter. Tam na honorowym miejscu powieszono obraz „Dziewczyna z kotem". Budzą zachwyt olejne pejzaże. Zabrakło miejsca na akwarele. Marek Roefler informuje, że radykalnie podrożały obrazy artystki.

Obraz Meli Muter „Dziewczyna z kotem” pochodzi z 1918 roku.

Obraz Meli Muter „Dziewczyna z kotem” pochodzi z 1918 roku.

Villa la Fleur

Na drugim piętrze mieści się biblioteka. Po otwarciu muzeum dostępna będzie dla naukowców i studentów historii sztuki, którzy interesują się artystami z Ecole de Paris.

Nowa siedziba muzeum to odremontowana zabytkowa willa z 1906 r. Dwie zabytkowe wille stoją obok siebie. Pomiędzy budynkami zlokalizowano „park rzeźb". Na postumentach stoją rzeźby z brązu, których autorami są głównie francuscy artyści m.in. bracia Jan i Joël Martel.

Czytaj więcej

Polski rynek sztuki zaskoczył największych optymistów. Wielki wzrost cen i ruchu

W dawnej siedzibie muzeum budzą zachwyt obrazy Tamary Łempickiej, nazywanej „najdroższą polską malarką". Jest dziesięć obrazów, są też grafiki i rysunki. Kolekcjoner na jednej z aukcji wylicytował stylowe meble z pracowni Łempickiej.

Są tu również obrazy Louisa Marcoussisa, uznawanego w świecie za jednego z twórców kubizmu. Marocussis urodził się w Warszawie, studiował na ASP w Krakowie.

Oglądamy akwarelę Fernanda Légera i obraz Nadii Léger. Sensację wzbudzi kubistyczny obraz Mieczysława Szczuki, pochodzący z kolekcji sławnego projektanta mody Karla Lagerfelda.

W muzeum zachwycają obrazy Tamary Łempickiej.

W muzeum zachwycają obrazy Tamary Łempickiej.

Villa la Fleur

Marek Roefler kupił pierwsze w Polsce dzieło Amadeo Modiglianiego. To ołówkowy portret legendarnego paryskiego marszanda Leopolda Zborowskiego. Zborowski był Polakiem, urodził się w Zaleszczykach, mieszkał we Lwowie.

Muzeum funkcjonuje od 2010 r. W tym czasie co roku organizowano wystawę monograficzną jednego malarza. Do każdej wystawy wydawano dwujęzyczny album. Autorem wystaw jest Artur Winiarski, dyrektor muzeum. Wystawy popularyzowały nieznanych u nas malarzy. Po wystawie ich obrazy wchodziły na krajowe aukcje i drożały. We wrześniu zaplanowano monograficzną wystawę Tamary Łempickiej. Większe muzeum to więcej wystaw.

Czytaj więcej

Dzieła „najdroższej polskiej malarki” w prywatnym muzeum

Już w marcu obrazy Łempickiej i meble z jej pracowni pojadą na wystawę w Muzeum Narodowym w Lublinie.

Gdyby któreś z muzeów narodowych zorganizowało wystawę 100 najlepszych dzieł z kolekcji Roeflera, byłoby to wielkie wydarzenie artystyczne i medialne. Byłaby to świetna propaganda prywatnego kolekcjonerstwa.

Marek Roefler, kolekcjoner

Sztuka jest bardzo dobrą, długoterminową inwestycją. Przy olbrzymich marżach w domach aukcyjnych potrzeba czasu, żeby obraz przyniósł zysk kupującemu. Spektakularnie wzrosły ceny obrazów np. Meli Muter. Kupuję je od końca lat 90., dziś dobre obrazy malarki kosztują średnio ok. 400 tys. zł. 20 lat temu za taki obraz trzeba było zapłacić ok. 40 tys. zł. Na światowym rynku dochodzi do kilkudziesięciu transakcji rocznie. Obrazy Muter systematycznie drożeją.

Co jeszcze podrożeje? Moim zdaniem np. malarstwo Henryka Epsteina i Szymona Mondzaina. Niewspółmiernie tanie w stosunku do wartości jest dziś malarstwo, m.in. Eugeniusza Eibischa, Zygmunta Schretera, Joachima Weingarta.

Do wzrostu cen przyczyniły się organizowane przez nas wystawy monograficzne i wydawane polsko-angielskie albumy o prezentowanych artystach. Muzeum działa od 2010 roku, przez ten czas zorganizowaliśmy kilkanaście wystaw. Wykształciliśmy nowych inwestorów. Dopiero po wystawach w Villa la Fleur weszły na krajowy rynek i zaczęły drożeć obrazy m.in. Josepha Pressmane'a i Nathana Grunsweigha. Dzięki wystawie zaistniał na naszym rynku Jean Lambert-Rucki.