Gdy rozzłoszczony sąsiad puka do drzwi z awanturą, że leje mu się woda, nie musi to oznaczać sytuacji jak z opowieści o Pawle i Gawle. Może zdarzyć się tak, że po partackim ociepleniu budynku topniejący śnieg na jednym balkonie zaleje salon sąsiadowi mieszkającemu poniżej albo uszkodzony zostanie pion. W takim przypadku możemy spać spokojnie (choć sąsiad niekoniecznie), gdyż za szkody odpowiada zarządca budynku.

Instalacja wodna składa się z pionów i poziomów. Poziomy to te rury, które biegną w obrębie naszej własności i kończą się na zaworach odcinających ciepłą i zimną wodę. Od zaworów piony, które należą już teoretycznie do właściciela/zarządcy budynku. Teoretycznie, bo jak przypomina Polska Izba Ubezpieczeń (PIU), w praktyce wcale nie jest łatwo to rozgraniczyć. Nie ma jednoznacznej wykładni, za co odpowiada zarządca budynku, a za co jego mieszkańcy, co sprawia, że w praktyce mogą być wątpliwości, kto ma wypłacić odszkodowanie.

Czytaj więcej

Rekordowe koszty utrzymania mieszkania

Trudne ustalenie odpowiedzialności

Za stan techniczny budynku odpowiadają mieszkańcy. Jeśli wspólnota pozwala, żeby budynek niszczał, gdyż mieszkańcy żałują pieniędzy na remont, to gdy pęknie skorodowana rura, odpowiedzialność ponosi wspólnota. Może się zdarzyć, że przy wymianie instalacji wykonawca popełni błąd i wówczas to on odpowiada za szkodę.

Jak podaje PIU, dla uproszczenia można przyjąć, że jeśli zalanie spowodowane jest samoistnym pęknięciem pionu, odpowiedzialność za to z dużym prawdopodobieństwem ponosi zarządca budynku. A przynajmniej od niego należy zacząć poszukiwania winnego.

Podobnie będzie, gdy do zalania dojdzie na skutek np. przeciekającego w bloku dachu, który spowoduje potop u nas, a w następnej kolejności u sąsiada. Poszukiwania winnego warto zacząć od osoby odpowiedzialnej za naprawy i konserwację wspólnych części budynku, czyli jego zarządcy.

Czytaj więcej

Ubezpieczenie domu i mieszkania. Ranking „Rz” 2021

Kiedy my odpowiadamy za zalanie mieszkania

Autopromocja
Panel dyskusyjny "Ach te magazyny"

Silniki boomu pracują pełną parą - rynek będzie rósł z uwagi na dalszy rozwój logistyki i e-commerce

OGLĄDAJ RELACJĘ

Choć często za zalanie odpowiedzialność ponosi zarządca, to nierzadkie są też przypadki, kiedy jeden sąsiad zaleje drugiego z własnej winy. To sytuacje, gdy woda przeleje się z wanny, gdy stłucze się akwarium, zepsuje się wężyk od pralki czy odpadnie silikon przy wannie. Jeśli w tego rodzaju przypadkach zalejemy sąsiada, to nie mamy wyjścia i musimy naprawić szkodę, czyli wypłacić odszkodowanie.

W takich przypadkach przydaje się polisa OC w życiu prywatnym. Ubezpieczenie takie to wydatek już od 100 zł rocznie, a zapewnia ona pokrycie szkód, które my albo nasze dzieci bądź zwierzęta wyrządzimy innym.

Nie zawsze jednak zakład ubezpieczeń wypłaci odszkodowanie. Jeśli zaniedbamy obowiązków, to szkody będziemy musieli pokryć własnej kieszeni. Taka sytuacja będzie miała miejsce wtedy, gdy zostawimy otwarte okno i wyjedziemy na weekend, a spadnie deszcz, który zaleje nie tylko nasze mieszkanie, ale też lokal sąsiadów. Albo wtedy, gdy wiemy, że przecieka nam woda z kabiny prysznicowej, a mimo to nic z tym nie robimy.

W przypadku zalania często problemem są nie tylko zacieki na suficie czy zniszczony parkiet albo meble u sąsiadów. Nie zawsze łatwo jest ustalić, co było przyczyną zalania, a to jest niezbędne do usunięcia usterki. Zdarza się nawet tak, że trzeba kuć ściany we wszystkich mieszkaniach w pionie. Jeśli niefortunnie okaże się, że przyczyna leżała po naszej stronie, to musimy pokryć koszty tego przedsięwzięcia oraz jego konsekwencji. Na rynku dostępne są polisy, które pokrywają koszty poszukiwania przyczyny zalania.

Pieniądze z polisy

W przypadku zalania mieszkania poszkodowany, który ma polisę mieszkaniową, może dochodzić odszkodowania od swojego ubezpieczyciela, który najpierw wypłaci odszkodowanie, a następnie zwróci się do sprawcy z regresem, czyli poprosi sprawcę lub ubezpieczyciela sprawcy o zwrot kosztów.

Można też zażądać naprawienia szkody bezpośrednio od sprawcy szkody albo od jego ubezpieczyciela.

Czytaj więcej

Złodziej urlopu nie bierze. Jak uchronić się przed włamaniem

Szkodę zgłasza ubezpieczycielowi poszkodowany

Jeśli z naszej winy doszło do zalania sąsiada, to szkodę do zakładu ubezpieczeń zgłaszamy nie my, ale sąsiad, którego zalaliśmy. Ma on obowiązek udowodnienia, że szkoda powstała z naszej winy. Samo wskazanie, że woda leciała z naszego mieszkania, to za mało, żeby otrzymać odszkodowanie. Osoba, która zajmuje lokal, niejednokrotnie nie może przeciwdziałać zdarzeniom powodującym zalanie lokalu poniżej ani ich przewidzieć, np. w sytuacji, gdy niedawno wymieniała instalacje, korzystając z usług profesjonalisty, i pękła prawidłowo zamontowana rura.

My sami możemy zgłosić szkodę wtedy, gdy zalaliśmy zarówno mieszkanie swoje, jak i sąsiada, i mamy ubezpieczenie nieruchomości wraz z polisą OC w życiu prywatnym. Ubezpieczyciel pokryje koszty remontu u nas, ale też wypłaci odszkodowanie sąsiadowi, który z naszej winy poniósł straty.