Wojna, inflacja, rosnące stopy procentowe oraz ogólna duża niepewność przekładają się na przeceny na rynkach finansowych. Tracą akcje i obligacje. To oznacza gorsze wyniki różnego rodzaju inwestycji finansowych.

Spadki nie omijają oszczędności gromadzonych w programie pracowniczych planów kapitałowych. Gromadzone tu pieniądze lokowane są w funduszach zdefiniowanej daty. To fundusze, które oszczędności uczestników PPK inwestują głównie w akcje i w obligacje. Poziom ryzyka inwestycji uzależniają przy tym od wieku uczestnika. W przypadku młodszych uczestników inwestują odważniej albo mówiąc fachowo – agresywniej. Im uczestnik starszy, tym polityka inwestycyjna funduszu ostrożniejsza, bardziej zachowawcza. U młodszych przeważają akcje, u starszych obligacje.

Każdy pracownik biorący udział w programie zostaje automatycznie przypisany do funduszu w zależności od swej daty urodzenia, a raczej przybliżonego momentu osiągnięcia 60 lat. Jeśli więc ktoś ma osiągnąć ów wiek na przykład w 2030 r., zostaje zapisany do FDZ 2030.

Straty krótkoterminowe

Od pewnego czasu uczestnicy PPK sygnalizują, że na swoich rachunkach widzą straty. Potwierdzają to dane. Z wyliczeń firmy analitycznej analizy.pl wynika, że w kwietniu fundusze zdefiniowanej daty straciły średnio od 4 do przeszło 7 proc. I to nie pierwszy taki miesiąc w tym roku.

– Tegoroczne straty sprowadziły roczne wyniki pod kreskę, tylko kilka funduszy notuje w tym horyzoncie dodatni wynik – zauważają analizy.pl. W horyzoncie dwuletnim wyniki są zdecydowanie dodatnie. – Obecne spadki dotyczą wszystkich, którzy inwestują, czy to w akcje, czy w obligacje – mówi Bartosz Marczuk, wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju, który nadzoruje funkcjonowanie PPK.

– Obecnie wyniki zarówno w PPK, jak i innych produktach inwestycyjnych są na minusie. Bez względu na to, czy oszczędzamy na krajowym, czy zagranicznym rynku, wiele funduszy notuje straty – przyznaje Oskar Sobolewski, ekspert Instytutu Emerytalnego.

Czytaj więcej

Polacy sprawdzają, ile mają pieniędzy w PPK. Nawet ci, co nie mają

Obaj zwracają jednak uwagę, że PPK to program oszczędzania długoterminowego. A przy takim oszczędzaniu górki i dołki na rynkach finansowych są rzeczą normalną. – Najważniejsze w takich sytuacjach jest zachowanie spokoju – przekonuje Bartosz Marczuk. – Co ważne, w PPK traci się nie od swojego X, lecz od 2X – dodaje.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

I tłumaczy, PPK działa w ten sposób, że do wpłat pracownika do tego systemu niemal drugie tyle dokładają jego pracodawca i państwo. – Po zsumowaniu wpłat z tych trzech źródeł okaże się, że uczestnik tego programu jest na znaczącym plusie – mówi wiceprezes PFR.

Analizy.pl szacują, że przeciętny uczestnik PPK od końca 2019 r. do końca kwietnia zarobił średnio 80 proc. A Bartosz Marczuk zwraca uwagę, że choć dziś FDZ tracą, to kupują przecenione aktywa, co w przyszłości pozytywnie przełoży się na ich wyniki.

Radzi też, by osoby, które zbliżają się do wieku 60 lat, mocno przemyślały, czy warto za chwilę wypłacać pieniądze z PPK. – Nie ma takiego obowiązku – mówi wiceprezes PFR. – Można poczekać rok czy dwa lata, poczekać na koniunkturę, na lepszą wycenę obligacji i wtedy wycofać oszczędności – tłumaczy.

– Z punktu widzenia młodych osób obecna sytuacja nie ma większego znaczenia. Mają one długi, 20–40-letni horyzont inwestycyjny i większe szanse na odrobienie strat, a następnie wypracowanie zysku w ramach PPK. Natomiast osoby, które są bliżej osiągnięcia 60. roku życia, powinny patrzeć przede wszystkim na zysk w postaci wpłat pracodawcy i zasileń ze środków publicznych. Trudno przy tej konstrukcji systemu znaleźć produkt bardziej korzystny niż PPK – mówi Sobolewski.

Co dalej z programem

Dobre wyniki miały być zachętą dla kolejnych pracowników do przystępowania do PPK. Czy gorsze ich odstraszą?

– Osoby, które patrzą na to, ile same wpłaciły, a ile mają na swoich kontach w PPK, są ambasadorami tego programu. Bo mimo tej dekoniunktury na rynkach finansowych to porównanie wypada imponująco i może być zachętą dla osób, które jeszcze w programie nie uczestniczą – uważa Bartosz Marczuk. Przypomina, że liczba uczestników PPK, choć powoli, systematycznie rośnie. PFR liczy, że mocny wzrost liczby uczestników programu przyniesie przyszłoroczny ponowny automatyczny zapis pracowników. Choć przyznaje, że pomogłaby mu poprawa koniunktury na rynkach finansowych.

Nieco bardziej sceptycznie patrzy na to Marcin Materna, dyrektor działu analiz Millennium DM. – Silny spadek wartości obligacji Skarbu Państwa czy polskich akcji, które dominują w portfelach PPK, raczej nie spopularyzuje tego programu. Jedyna szansa to kolejny przymusowy zaciąg pracowników – przekonuje. – Spodziewam się jednak raczej, że pracownicy będą czujni i, widząc słabe stopy zwrotu, ponownie zrezygnują z udziału w tym programie, zwłaszcza że rząd w żaden sposób nie rozbroił przeświadczenia, że „rząd i tak to wszystko zabierze” i zdaje się być kompletnie niezainteresowany stopami zwrotu osiąganymi przez inwestorów na GPW – dodaje.

Jego zdaniem, choć atrakcyjność PPK podnosi fakt, że do oszczędności pracownika dokłada się jego pracodawca, to w długim terminie rekompensuje on to sobie w części m.in. niższymi podwyżkami dla pracowników. – Dla dużej części pracowników korzyść ze składki, jaką płaci pracodawca, jest więc znacznie mniejsza, niż to wychodzi z prostego porównania otrzymanych kwot w dłuższym terminie. Oczywiście jednak lepiej być w PPK, niż nie być, bo pracownicy, którzy się nie zapisali do programu, na tym tracą – dodaje.

Podział rynku PPK. Rządzą państwowi giganci

Pieniędzmi uczestników pracowniczych planów kapitałowych zarządza dziś 19 instytucji finansowych. Na koniec zeszłego roku, wedle zestawienia przygotowanego przez Komisję Nadzoru Finansowego, zdecydowanym liderem był PKO TFI, do którego należało 33 proc. tego rynku. W porównaniu z końcem pierwszego kwartału 2021 r. kawałek tortu PPK należący do PKO TFI nieco się zmniejszył, z 34 proc. Rosły za to udziały wicelidera rynku, czyli TFI PZU. Na koniec pierwszego kwartału zeszłego roku miał 14 proc., a 2021 r. zakończył z 18 proc. udziału w rynku PPK. Na najniższym stopniu podium wylądowało Nationale-Nederlanden PTE z 12-proc. udziałem w tym rynku. Na koniec pierwszego kwartału zeszłego roku ten udział był większy (14 proc.). 2022 r. przyniósł tylko niewielkie zmiany na rynku. Lider nieco stracił, wicelider jeszcze trochę zyskał