Rynek numizmatów cechuje szeroka oferta i elastyczność. Każdy znajdzie coś dla siebie, a ceny rosną i można nieźle zarobić.
Czytaj więcej
Monety są zdecydowanie bardziej płynnym towarem niż obrazy. Może warto zarezerwować gotówkę na wrześniową aukcję zabytkowych numizmatów?
Wysoka stopa zwrotu z inwestycji w numizmaty
Już 2 października rozpocznie się pięciodniowa aukcja Gabinetu Numizmatycznego Damian Marciniak. Licytowanych będzie ponad 5 tys. obiektów. W ofercie wyróżniają się cztery kwadratowe monety z okresu międzywojennego, są to tzw. klipy. To próbne monety wybite w srebrze z myślą o kolekcjonerach.
Można będzie kupić rzadki komplet czterech klip. To monety z wizerunkiem króla Sobieskiego, Romualda Traugutta, jest moneta z żaglowcem i z Piłsudskim. Ceny wywoławcze są zróżnicowane, zależą od nakładu danej monety. Na przykład klipa z Sobieskim została wybita w 100 egzemplarzach, wystartuje z ceną 20 tys. zł.
Klipa z Piłsudskim ma cenę 12 tys. zł.
Z kolei klipa 10 złotych z Józefem Piłsudskim i Orłem Strzeleckim ma nakład 300 sztuk, wybita została w 20. rocznicę wymarszu Pierwszej Kadrowej Kompanii Legionów. Ta piękna moneta wystartuje z ceną 12 tys. zł.
Monety drożeją. Klipa z Piłsudskim w 2005 roku kosztowała ok. 6 tys. zł. Pięć lat temu miała cenę ok. 15 tys. zł. Dziś osiąga cenę rzędu 25–35 tys. zł. Zbieranie monet międzywojennych to zawsze atrakcyjny temat kolekcjonerski. Niektóre monety wybite w II RP mają blisko 100 lat. Te monety są powszechnie rozpoznawalne, zawsze poszukiwane. Dzięki temu łatwo je odsprzedać.
Jest w ofercie jeszcze jedna kultowa moneta wybita w okresie międzywojennym. To tzw. „Konstytucja" z 1925 roku. To zawsze aukcyjny pewniak. Pięć lat temu kosztowała ok. 15 tys. zł, dziś ceniona jest ok. 25–30 tys. zł.
Są trzy odmiany tej monety, będą licytowane na aukcji. Odmiany różnią się m.in. liczbą „perełek" na otoku. Jedna ma 81 wypukłych kropek wokół, inna zaś 100. Na jednej z odmian widnieją inicjały prezydenta Stanisława Wojciechowskiego oraz ministra skarbu Władysława Grabskiego.
Czytaj więcej
Pandemia pomogła rynkowi numizmatów. Szybko przybywa kolekcjonerów, których przyciąga wzrost cen i wysoka płynność.
W ofercie robi wrażenie dzisiejszy obiegowy banknot o nominale 200 zł. Wystartuje z ceną 1 tys. zł. Banknot ma wyjątkowy numer (ilustracja powyżej). Kolekcjoner w porę zauważył numer i wycofał banknot z obiegu. Dzięki temu jest on w doskonałym stanie.
Na 1 tys. zł wyceniono obiegowy banknot o nominale 200 zł.
Jak zawsze ciekawostką jest obiegowa moneta z 1958 roku o nominale 5 zł. Przedstawia wizerunek rybaka. Ta pospolita aluminiowa moneta zdecydowanie drożeje w ostatnich latach. Pisałem o rekordzie, kiedy przed laty monetę z rybakiem sprzedano za 2 tys. zł. Z kolei w listopadzie 2019 roku zamieściłem sensacyjną informację, że na aukcji moneta osiągnęła cenę 4 tys. zł. Rok później „Rybak" osiągnął cenę 7,7 tys. zł. Za ile zostanie sprzedany teraz?
Nie wolno czyścić monet
Zawsze po opisaniu rekordowych cen monet z PRL, pod antykwariatami ustawiają się kolejki. Każdy chce sprzedać monetę z rybakiem. Warto przypomnieć podstawowy warunek sprzedaży. Egzemplarz musi być w idealnym stanie. Przed sprzedażą monet nie należy czyścić. Moneta pozbawiona patyny traci wartość handlową.
Moneta króla Jana Kazimierza licytowana będzie od 220 tys. zł.
Najwyższą cenę mają 4 dukaty króla Jana Kazimierza. Efektowna moneta wykorzystywana była jako ozdoba, jako brosza. Oferowany egzemplarz jest wyjątkowy. To moneta w stanie, w jakim została wybita, nie ma żadnej ingerencji, żadnych zamocowań.
Przed zakupem warto się przygotować
Jak zadebiutować na rynku numizmatycznym? Na monetach warto się znać. Opłaca się najpierw przeczytać najważniejszą lekturę, książkę Tadeusza Kałkowskiego „Tysiąc lat monety polskiej" (pierwsze wydanie 1963 rok).
Dla edukacji warto odwiedzać w Krakowie Muzeum im. Emeryka Hutten Czapskiego. Eksponowane są tam najrzadsze polskie numizmaty. Warto przed aukcjami oglądać wybrane okazy z oferty. Oswojenie się z monetami to podstawa.
Oczywiście najlepiej jest kupować w firmach z renomą, budzących zaufanie, gdzie w razie uzasadnionych wątpliwości możemy liczyć na reklamację. Podobnie sprzedajemy numizmaty tylko w zaufanych firmach. Stracimy, jeśli sprzedamy je domokrążcom, zwykle ogłaszającym się na drzwiach klatek schodowych.
W ofercie Marciniaka są obiekty, które poniewierają się w domach pośród rupieci i nierzadko wyrzucane są do śmieci. Statystyczny obywatel może nie wiedzieć, że świstek papieru, który od zawsze leży w domowej szufladzie, ma rynkową wartość.
Jest w ofercie np. niepozorny kartonik datowany po 1918 roku z imiennym potwierdzeniem wpłaty na Skarb Narodowy. Dokument kosztuje 300 zł. Widnieje na nim nazwisko darczyńcy, aktora z zawodu. Jednak trudno jest odczytać nazwisko. Po rozszyfrowaniu zagadki cena dokumentu może radykalnie wzrosnąć.
Czytaj więcej
W ofercie jest kilkadziesiąt obrazów Zdzisława Beksińskiego. Krajowi kolekcjonerzy płacą za jego prace coraz więcej.
Podobnie jest ze złotówką z 1671 roku z czasów króla Korybuta Wiśniowieckiego. Na monecie dawno temu ktoś wybił znak własnościowy. Nie wiadomo kto. To wyzwanie dla kolekcjonera-badacza. Kiedy ustalona zostanie proweniencja, cena monety skoczy w górę.
Na aukcji licytowane będą fragmenty zbiorów około stu kolekcjonerów. Rynek zabytkowych numizmatów jest stabilny, ponieważ jest masowy. Masowość zapewnia monetom płynność. Rynek numizmatów w Polsce liczy ponad 100 lat.
Sygnalizowałem już wcześniej, że 25 września odbędzie się stacjonarna aukcja Antykwariatu Numizmatycznego Michał Niemczyk.
Licytowanych będzie 819 ostro wyselekcjonowanych pozycji. Wiadomo już, że przez dwa dni po tej licytacji kontynuowana będzie aukcja online. Licytowane będą tańsze, popularne obiekty (ok. 1,6 tys. sztuk).
Czyli w sumie tylko na dwóch aukcjach Niemczyka i Marciniaka można będzie wylicytować ponad 7 tys. okazów. Równolegle odbywać się będą aukcje poza Warszawą. Co tydzień firmy prowadzą aukcje internetowe z popularnymi numizmatami.