Czy na blasku diamentów można jeszcze zarobić

W 2020 rok producenci diamentów weszli ze znacznymi zapasami, dlatego analitycy nie liczą jeszcze na wzrost cen
W 2020 rok producenci diamentów weszli ze znacznymi zapasami, dlatego analitycy nie liczą jeszcze na wzrost cen
Shutterstock

Większość diamentowych indeksów traciła na wartości, ale to nie znaczy, że na kamieniach nie można było zarobić. Rynek działa podobnie jak giełda – kiedy WIG spada, nie znaczy to, że wszystkie spółki z jego portfela też są na minusie.

Rok 2019 był trudny dla wszystkich producentów diamentów pod względem cen sprzedaży. Indeks RapNet dla diamentów karatowych stracił na wartości 5,3 proc., dla kamieni 0,3-karatowych 7,5 proc., a 0,5-karatowych 4,9 proc., mimo że w czwartym kwartale ubiegłego roku ceny kamieni zaczęły już wzrastać.

Warto sprawdzić: Fundusze inwestujące w złoto przynoszą kokosy. Średnio 39 proc.

Wskaźniki diamentów kolorowych – z wyjątkiem najmniej atrakcyjnych, czyli żółtych – pozostały na niewielkim plusie. To wciąż jednak niezawodna inwestycja w długim terminie. Z analiz firmy Fancy Color Research Foundation śledzącej ceny kolorowych diamentów wynika, że w latach 2005–2019 drożały one średnio o ponad 25 proc. rocznie. Najwięcej wzrosła wartość małych różowych kamieni – przez ostatnie 20 lat ponad 500 proc., wyprzedzając wszystkie główne rynki akcji. Wszystko też wskazuje na to, że będzie wciąż rosła.

Nieszkodliwe recesje

Sytuacja na rynku diamentów zaczęła się stabilizować pod koniec ubiegłego roku. Grudzień okazał się udany dzięki zwiększeniu zakupów biżuterii przed świętami.

Evgeny Agureev, wiceprezes rosyjskiego koncernu Alrosa, poinformował, że w grudniu sprzedaż diamentów w jego spółce wzrosła rok do roku o 9 proc. O dobrej sytuacji informowała również indyjska firma Titan Co, której sprzedaż zwiększyła się o 15 proc.

Nowy rok rozpoczął się też w dobrych nastrojach ze względu na wzrost popytu związanego z przygotowaniami do chińskiego Nowego Roku, który przypada na przełom stycznia i lutego. Ucichły nawet obawy, że wpływ na ceny kamieni naturalnych będą miały te, które hodowane są w laboratoriach. RapNet dla kamieni 0,3-karatowych wzrósł od 20 grudnia do 20 stycznia o 2,47 proc., dla 0,5-karatowych o 1,72 proc., a 3-karatowych o 1,2 proc. Najsłabiej wypadają notowania kamieni karatowych, które pozostały na niewielkim minusie.

Warto sprawdzić: Rynek klasycznych aut się zwija, a w Polsce rozkwit i hossa

Antwerp World Diamond Centre i Bain & Company w raporcie Global Diamond Industry 2019 podkreślają, że wprawdzie na razie ożywienia na rynku nie można się spodziewać, ale w przyszłym roku ceny mogą już rosnąć.

– Pomimo wielu krótkoterminowych wyzwań oczekujemy pozytywnego wyniku dla rynku diamentów w perspektywie długoterminowej. Branża musi tylko przetrwać niepewność ze względu na ciągłą niestabilność geopolityczną, wyraźne oznaki zbliżającej się recesji i ograniczone wsparcie marketingowe, zwłaszcza w przypadku biżuterii niemarkowej i niższej klasy – mówi Olya Linde, partner Bain & Company i główny autor raportu Global Diamond Industry 2019.

Ekspert przypomina też, że rynek powraca do poziomów sprzed kryzysu w ciągu roku do dwóch lat, a poza obecnym pogorszeniem koniunktury na rynku diamentów w ciągu ostatnich 50 lat były tylko cztery recesje. W tym samym czasie produkcja diamentów wzrosła trzykrotnie, a ceny diamentów i brylantów odpowiednio o 450 i 250 proc.

Mylne prognozy

Ceny diamentów i brylantów trudno jednak przewidywać w dłuższym terminie, ponieważ zależą od wielu czynników. Przed dekadą Varda Shine, ówczesna szefowa działu zaopatrzenia w De Beers, prognozowała diamentową erę dzięki wzrostowi popytu na diamenty w Chinach i Indiach. Wprawdzie diamentowa era nie nastąpiła, ale azjatyccy inwestorzy zaczęli mieć na rynku duże znaczenie. W latach 2010 i 2011 odpowiedzialni byli nawet za spekulacyjny wzrost cen. Później sytuacja się zmieniła, a na ceny miała wpływ polityka. Najpierw kampania antykorupcyjna prowadzona przez prezydenta Chin Xi Jinpinga, a pod koniec dekady wojna handlowa między Stanami Zjednoczonymi i Chinami. Swoje też zrobiły ubiegłoroczne protesty w Hongkongu, w wyniku których turystyka spadła o 56 proc., a Louis Vuitton zamknął sklep w hongkońskim centrum handlowym Times Square w Causeway Bay, ponieważ przestał przynosić zyski. Negatywnie na sprzedaż diamentów wpłynęło również spowolnienie chińskiej turystyki w Stanach Zjednoczonych.

Rentowność producentów zaczęła jednak spadać wcześniej w związku z ograniczaniem kredytowania przez banki. Kredyty kupieckie dla branży zmniejszyły się od 2013 r. o 30 proc., co wymuszało samofinansowanie zakupów kamieni do szlifowania, a tym samym powodowało spadek zamówień i narastanie nierównowagi między podażą a popytem, do której dodatkowo przyczyniło się otwarcie trzech nowych kopalni.

Warto sprawdzić: Surowce rosną i dają nieźle zarobić

Zapowiadana przez szefową działu zaopatrzenia De Beers diamentowa dekada stała się dekadą strat na rynku kamieni przemysłowych i jubilerskich. Indeks RapNet dla diamentów 1-karatowych stracił niemal jedną czwartą wartości. Warto jednak przypomnieć, że wcześniej – między rokiem 2000 a 2010 – zyskał 68 proc., więc i tak 20-lecie jest na dużym plusie.

Sytuacja też nie wyglądała tak źle, jak przedstawia to RapNet. Diamond Prices Index np., który pokazuje średnią cenę detaliczną za karat diamentów sprzedawanych przez jubilerów w internecie, z uwzględnieniem cen dla poszczególnych wielkości kamieni, koloru i przejrzystości, stracił w ostatniej dekadzie znacznie mniej niż RapNet – 2,11 proc.

Wyczerpane pokłady

W 2020 rok producenci diamentów weszli ze znacznymi zapasami, dlatego analitycy nie liczą jeszcze na wzrost cen. W kolejnych latach sytuacja może się jednak zmieniać, ponieważ część kopalni zostanie zamknięta.

W 2021 roku zakończy działalność jedna z największych na świecie kopalni – australijska Argyle należąca do Rio Tinto, z której pochodzi m.in. ponad 90 proc. światowej produkcji różowych diamentów. Działająca nadal Merlin Diamonds nie zastąpi Argyle, ponieważ jej szczyt wydobywczy został osiągnięty w 2018 r.

Tylko dwa lata dłużej będzie działała kanadyjska kopalnia Ekati, a cztery Diavik, z której pochodzi wydobyty dwa lata temu 552-karatowy żółty diament – największy dotąd znaleziony w Ameryce Północnej.

Warto sprawdzić: Whisky droższa od porsche. Najbardziej poszukiwane butelki

W drugiej połowie lat 20. XXI w. zakończy też działalność kanadyjska kopalnia Gahcho Kué, której eksploatację – przed otwarciem w 2016 r. – szacowano na 12 lat. Wprawdzie De Beers chce zacząć w tym roku przeprowadzić badania geofizyczne kolejnych pokładów na tych terenach, ale nie wiadomo, co z nich wyniknie. Ograniczył więc prognozy produkcji na lata 2020–2021. Analitycy rynku nie wykluczają również zamknięcia innych kopalni – znacznie mniejszych, które mogą nie wytrzymać spadku marż. Zwłaszcza że w tym roku kolejny bank chce zmniejszyć kredytowanie producentów diamentów. O obniżeniu warunków oferowania kredytu kupieckiego pod koniec ubiegłego roku jako pierwszy poinformował ABN Amro.

W oczekiwaniu na rekord

Ceny diamentowych indeksów śledzą sprzedaż najpopularniejszych kamieni, więc ich spadek nie oznacza, że wszystkie diamenty tanieją. Wciąż poszukiwane są i chętnie kupowane diamenty niebieskie i różowe określane jako fantazyjne. Średnie ceny ubiegłorocznych nie zostały jeszcze podane, ale jedne i drugie okazały się znakomitą inwestycją w 2018 r. Średnia cena pierwszych wzrosła wówczas o 8,6 proc., a drugich o 11,8 proc.

Najpiękniejsze i najdroższe diamenty niebieskie pochodzą z południowoafrykańskiej kopalni Cullinan. W ubiegłym roku wydobyto w niej kamień o wadze 20 karatów. Stamtąd pochodzi również The Cullinan Dream wydobyty w 2014 r. o wadze 122,52 karata, który sprzedano za 27,6 mln dolarów, i największy o wadze 3106 karatów wydobyty w 1905 r., który zdobi brytyjską koronę.

Warto sprawdzić: Falsyfikat w każdym domu. Polacy tracą miliony. To patologia

Bardzo rzadkie są natomiast duże kamienie różowe. Gemological Institute of America ocenia, że tylko 4 proc. wydobywanych ma wagę większą niż 10 karatów. Nie są też tanie. W październiku ubiegłego roku różowy diament o wadze 10,64 karata sprzedano w Sotheby’s za prawie 20 mln dolarów. Na zysk liczy Kunming Diamonds, który wylicytował w ubiegłym roku kolekcję Argyle Pink Everlastings, w skład której wchodzą 64 brylanty o łącznej wadze 211 karatów. W tym roku można się spodziewać jeszcze wyższych cen, ponieważ Argyle Pink Diamond Tender 2020 będzie w tym roku ostatnią aukcją organizowaną przez kopalnię.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Inwestorzy odczuli zmianę właściciela TFI

W portfelu funduszu BPH Obligacji 2 udział papierów skarbowych o stałym i zmiennym oprocentowaniu ...

Gdzie ulokować oszczędności na pół roku

Najwyższa stawka to teraz 2 proc. w skali roku. Lokatę sześciomiesięczną z oprocentowaniem 2 ...

Ważna podpowiedź, z której rzadko korzystamy

Najlepszą ofertę mają TFI: Union Investment, NN Investment Partners i PKO Najwięcej funduszy inwestycyjnych ...