Lokomotywy wiosennego odbicia na warszawskiej giełdzie

Adobe Stock

Poprawa nastrojów na warszawskim parkiecie stworzyła korzystne warunki do odrobienia notowań po lutowo-marcowym tąpnięciu. Które spółki najlepiej wykorzystały tę okazję?

Od marcowego dołka na warszawskiej giełdzie trwa odrabianie strat. O ile indeksom jeszcze trochę brakuje do poziomów sprzed wybuchu kryzysu wywołanego pandemią Covid-19 (z wyjątkiem sWIG80), o tyle wyceny niektórych firm zdołały – nierzadko ze sporym zapasem – skorygować spadek.

Warto sprawdzić: Krach wywołany koronawirusem napędził klientów maklerom

Mocarze z WIG20

Odrabianie strat najtrudniej przychodzi dużym spółkom z indeksu WIG20. Można jednak wskazać w tym gronie kilka pozytywnych wyjątków. Na zainteresowanie inwestorów mogły w pierwszej kolejności liczyć spółki, których sytuacja finansowa jest w mniejszym stopniu uzależniona od koniunktury gospodarczej lub będące beneficjentami szybko zmieniającego się otoczenia (zmiana zwyczajów konsumentów, wzrost znaczenia e-commerce i rozrywki domowej). – Wpływ na to, że akcje tylko wybranych spółek cieszą się tak dużym zaufaniem inwestorów, z pewnością ma też fakt, iż wśród dużych spółek z WIG20, do tej pory nieobciążone różnymi zastrzeżeniami były tylko dwie: CD Projekt i Dino. Tu może pojawić się ryzyko. Jeśli stosunek do spółek, które radziły sobie gorzej, zacznie się poprawiać, relatywnie ucierpieć mogą dotychczasowi liderzy. A wraz ze wzrostem kursu rośnie wrażliwość na ewentualne negatywne zaskoczenia – zauważa Dariusz Dadej, analityk Noble Securities.

Po krótkim okresie słabości, wywołanej marcową paniką na rynkach, akcje CD Projektu wróciły do kontynuacji trendu wzrostowego, W ostatnich dniach kurs ustanowił nowe rekordy. Wycena producenta gier zbliża się już do 40 mld zł, co umacnia go na pozycji najbardziej wartościowej spółki z warszawskiej giełdy. Motorem notowań CD Projektu jest wiara inwestorów w sukces „Cyberpunka 2077”, którego premiera odbędzie się w listopadzie. Zdaniem Dariusza Dadeja pozytywny wpływ tej produkcji na wyniki został już uwzględniony w cenie akcji. Z kolei Dino przekonuje do siebie inwestorów efektowną poprawą przychodów i zysków, co znajduje odzwierciedlenie w długoterminowym trendzie wzrostowym kursu. – Dino jest zdecydowanym liderem branży i cieszy się zaufaniem inwestorów. Jak do tej pory „dowozi” swoje obietnice, często nawet przekraczając je na plus, zarówno te dotyczące rozwoju sieci, jak i wyników. Epidemia zgodnie z założeniami nie ma większego wpływu na działalność spółki. Nie ma problemu z długiem – wskazuje ekspert. Kurs dodatkowo wsparły majowe zakupy akcji dokonywane przez głównego akcjonariusza Tomasza Biernackiego. – Spółka jest notowana ponad dwukrotnie ponad wskaźniki porównywalnych spółek z branży. Wydaje się, że jest to jednak zbyt agresywne dyskontowanie oczekiwanej przyszłości – podsumowuje Dadej.

Warto sprawdzić: Piłsudski jak sztabka złota. Pamiątki są przebojami rynku

Pozytywnym zaskoczeniem wśród krajowych potentatów było też zachowanie PGNiG, którego papiery szybko wróciły do łask po marcowym krachu. W efekcie notowania gazowego potentata w zaskakująco szybkim tempie skorygowały niedawne wahnięcie – Jednym z czynników, które miały pozytywny wpływ na notowania akcji PGNiG, jest niewątpliwie zmiana formuły cenowej w kontrakcie jamalskim. Jej urynkowienie powoduje, że koncern może osiągać stabilne marże na handlu gazem importowanym ze Wschodu, co powinno mieć pozytywny wpływ na wyniki segmentu obrotu i magazynowania – wyjaśnia Kamil Kliszcz, analityk BM mBanku. Rynek docenił też lepsze od oczekiwań wyniki I kwartału, pomogło także odbicie cen na rynku ropy.

Spółki odporne na zarazę

Problemów z przekonaniem do siebie inwestorów nie miało Asseco Poland. Producenci rozwiązań informatycznych są jedną z tych branż, gdzie wpływ Covid-19 nie dał jeszcze o sobie znać, dzięki czemu ich sytuacja finansowa pozostała stabilna. Dlatego kurs informatycznej grupy ze nawiązką odrobił straty po marcowej wyprzedaży. – Mocne odbicie kursu może sugerować optymistyczne nastawienie inwestorów odnośnie do strukturalnych zmian na rynku usług IT.

Podobnie jak Asseco, także amerykański Nasdaq osiągnął nowe szczyty po początkowym załamaniu. W czasie spowolnienia gospodarczego podmioty zwykle redukują wydatki na informatykę, ale tym razem konieczność pracy zdalnej i zmiana nawyków konsumenckich zwiększają rolę technologii, a procesy nabierają dynamiki i pojawiają się nowe okazje biznesowe dla Asseco – zwraca uwagę Dominik Niszcz, analityk Trigon DM. Czynnikiem wspierającym jest wysoka stopa dywidendy, istotnie wyższa niż stopa zwrotu z obligacji, a także ekspozycja Asseco na defensywny segment administracji publicznej. – O kierunku kursu Asseco Poland zdecyduje m.in. to, czy inwestorzy skupią się na pozytywnych zmianach strukturalnych, czy jednak wrócą obawy o cięcia wydatków ze strony klientów korporacyjnych. Ryzykiem jest ograniczenie liczby nowo zdobywanych kontraktów w tym roku oraz duża ekspozycja na sektor bankowy, którego kondycja ostatnio pogorszyła się, choć akurat kwestia informatyzacji pozostaje tam kluczowa – uważa ekspert.

Ograniczenia nałożone w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa ominęły firmy działające w branży budowlanej, co pozytywnie przełożyło się na postrzeganie m.in. Budimeksu. Największy generalny wykonawca w Polsce, wszedł w kryzys z rekordowym portfelem zamówień rzędu 12 mld zł. – Wpływ na mocny wzrost notowań akcji spółki w ostatnich tygodniach miało kilka czynników. Mimo słabszych rok do roku wyników za I kwartał br., co wynikało w dużej mierze z harmonogramów w segmencie deweloperskim, sam segment budowlany odnotował poprawę rentowności. Pozytywnie zaskoczył również segment usług zarządzania infrastrukturą. Dodatkowo Budimex jest największym giełdowym przedstawicielem branży budowlanej, która, jak się okazało, należy do sektorów relatywnie najmniej dotkniętych obostrzeniami związanymi z pandemią Covid-19, a ekspozycja na długoterminowe kontrakty infrastrukturalne przy jednocześnie niższych cenach materiałów powinna sprzyjać branży w otoczeniu spowolnienia gospodarczego – ocenia Adam Anioł, analityk BM BNP Paribas. Mimo pozytywnej oceny perspektywy spółki w kontekście bilansu czy najbliższych wyników ekspert uważa jednak, że obecna wycena wydaje się dość wygórowana na tle konkurencji oraz historycznych poziomów popularnych wskaźników.

Warto sprawdzić: Te firmy rozczarują akcjonariuszy. Dywidendy nie będzie

Na celowniku inwestorów znalazła się też Neuca, co wyniosło jej notowania na nowe rekordowe poziomy. Rozszerzająca się pandemia spowodowała zwiększony popyt na leki i środki ochrony. Dzięki temu dystrybutor farmaceutyków może liczyć w tym roku na wynikowe żniwa. – Inwestycje poczynione przez spółkę w zeszłym roku, m.in. w nowe centrum dystrybucyjne oraz automatyzację procesów, były trafne, a efektywność ich działania została niespodziewanie bardzo szybko przetestowana. Umiejętność wykorzystania sprzyjającej koniunktury do przyspieszenia wzrostu jest niewątpliwie mocną stroną spółki. Neuca pokazała, że jest dobrze przygotowana do dalszego dynamicznego rozwoju – zauważa Artur Wizner, DM Banku BPS.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Różnorodność w najwyższej cenie

Jak lokują swoje oszczędności specjaliści od finansów. Oszczędzają długoterminowo, głównie z myślą o emeryturze. ...

Legendarna Leica z 1923 roku sprzedana za niemal 2,5 mln euro

Za 2,4 mln dolarów kolekcjoner z Azji kupił aparat fotograficzny Leica z 1923 roku. ...

Portfele gotowe na powrót inflacji

W 2017 r. atrakcyjne zyski powinny przynieść fundusze: akcji z globalnych rynków, obligacji firm ...