Drobni inwestorzy czekają na lepsze czasy

Bloomberg

Udział indywidualnych klientów biur w obrotach wynosi tylko 12 proc.

Czasy, kiedy inwestorzy indywidualni szturmowali domy maklerskie, już dawno minęły. Gdy w 2010 r. na głównym parkiecie debiutowała spółka GPW, na jej akcje, sprzedawane pod hasłem akcjonariatu obywatelskiego, zapisało się 323 tys. inwestorów indywidualnych. Wydawało się, że taka aktywność utrzyma się też w przyszłości.

Tak się jednak nie stało. Rok później program akcjonariatu obywatelskiego ponownie został uruchomiony, tym razem przy okazji prywatyzacji JSW. Jednak tym razem, co widać z perspektywy czasu, okazał się porażką. Co prawda na papiery spółki zapisało się blisko 162 tys. inwestorów indywidualnych, jednak wielu z nich się rozczarowało, bo akcje po debiucie giełdowym zaczęły mocno tracić na wartości.

Duża część drobnych inwestorów na dobre odwróciła się od rynku akcji i na razie nic nie zapowiada, żeby mieli powrócić. Tym bardziej że sytuacja nie jest sprzyjająca. Wielkie prywatyzacje się skończyły, a zachowanie głównych indeksów warszawskiego parkietu pozostawia wiele do życzenia. W ubiegłym roku WIG stracił 10 proc., w tym roku jest na razie prawie 5 proc. pod kreską. Znamienne są statystyki prezentowane cyklicznie przez GPW. Jeszcze w 2010 r. udział inwestorów indywidualnych w obrotach na rynku akcji wynosił 19 proc., w 2011 r. i 2012 r. było to 18 proc. Niestety, w kolejnych latach wyraźny jest spadek znaczenia tej grupy na rynku. W 2013 r. indywidualni inwestorzy mieli 15-proc. udział w obrotach, w 2014 r. – 13-proc., zaś w 2015 r. już tylko 12-proc. Ubiegłoroczny wynik jest najgorszy w całej historii warszawskiego parkietu.

– Widzimy wśród inwestorów indywidualnych zniechęcenie do giełdy. Złożyło się na to wiele czynników. Przede wszystkim koniunktura rynkowa nie sprzyja inwestowaniu. Na pewno nie pomagają także politycy. Plany kolejnych obciążeń banków, spółek energetycznych czy handlowych, a także opinie, że giełda to kasyno, skutecznie podkopują zaufanie do rynku. To musi się zmienić. Jeśli chcemy, aby inwestorzy indywidualni znów zainteresowali się giełdą, trzeba ją wspierać – przyznaje Michał Masłowski, wiceprezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.

O potrzebie zmian mówi się od dawna. GPW dwoi się i troi, aby przyciągnąć na rynek inwestorów indywidualnych. Szkolenia i akcje edukacyjne organizowane we współpracy z domami maklerskimi nie na wiele się jednak zdają. Apele do rządzących ze strony kluczowych instytucji rynku kapitałowego o wprowadzenie ulg czy zachęt do długoterminowego inwestowania na giełdzie trafiają w próżnię.

– Duże nadzieje wiążę z pojawieniem się na GPW Małgorzaty Zaleskiej, która podkreśla, że chce postawić na edukację i uczynić z giełdy miejsce mobilizacji długoterminowych oszczędności. Jeśli udałoby się to zrobić, a dodatkowo poprawiłaby się koniunktura na rynku, to wierzę, że spadek udziału inwestorów indywidualnych w obrotach na rynku akcji zostanie zatrzymany – mówi Michał Masłowski.

Maklerzy wierzą, że wielu inwestorów nie zapomniało o giełdzie, tylko czeka na lepsze czasy. Pytanie, jak długo przyjdzie im jeszcze czekać.

Mogą Ci się również spodobać

20 procent zysku nie robi wrażenia

W sierpniu fundusze inwestujące w akcje polskie okazały się bezkonkurencyjne w ofercie zarządzających aktywami. ...

≥Ryzyko giełdowe można obniżyć, inwestując długoterminowo w spółki, które systematycznie dzielą się zyskami ze swoimi akcjonariuszami. Portfel dywidendowy

Pasywne i regularne dochody bez żadnego wysiłku

Giełda nie musi być tylko miejscem spekulacyjnych zysków. Nie musi być też postrzegana jako ...

Największe firmy z szansą na wzrost kursów

Już od roku w świat idzie informacja, że WIG20, skupiający 20 największych firm notowanych ...